Lifestyle 11 listopada 2022

Jak rozmawiać z nastolatkiem o polityce?

Jak rozmawiać z nastolatkiem o polityce? No nie uwierzycie, ale wujek Google na ten temat milczy. Dziwne, bo zawsze ma dużo do powiedzenia. Jednak ja spróbuję podzielić się z Wami moim doświadczeniem, bo w naszym domu polityka nie jest tematem tabu. 

Czy trzeba rozmawiać z nastolatkiem o polityce? 

To pytanie można trochę z modyfikować i zapytać, czy w ogóle trzeba rozmawiać z dzieckiem o polityce. No i tu odpowiedź będzie brzmiała: „To zależy”. Maluchy raczej mają politykę w nosie, szczególnie jeśli na co dzień się z nią nie stykają. U nas w domu była (zresztą nadal jest) zasada nieoglądania wiadomości (obojętnie na jakim kanale tv) przy dziecku. Jak Duśka była mała, staraliśmy się ją chronić przede wszystkim przed złymi wiadomościami, a nigdy nie wiadomo, którą wojnę, zamieszki, rozruchy czy choćby awanturę w sejmie akurat telewizja pokaże. 

O polityce nie rozmawialiśmy więc wcale, ale już o sposobie funkcjonowania państwa jako takiego owszem, bo raz na jakiś czas szliśmy całą rodziną na wybory. Trzeba więc było dziecku wyjaśnić, kto to jest prezydent i jak się go wybiera. 

Teraz mamy w domu nastolatkę i rzecz wygląda inaczej. Nie unikamy rozmów o polityce, jeśli dziecko samo do nich dąży, a dąży. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się (co chyba zrozumiałe) minister Czarnek i wszelakie reformy systemu edukacji. Na topie jest też premier Morawiecki, z jakiegoś powodu młodzież sporo wie o jego poczynaniach. Natomiast jak się okazało, dziecko nie ma pojęcia, kto to jest Krystyna Pawłowicz. Może i dobrze. 

Czy trzeba rozmawiać z nastolatkiem o polityce? Moim zdaniem tak. Jeśli sam drąży i zadaje pytania, to lepiej spokojnie to czy tamto wyjaśnić, niż pozwolić, by dziecko czerpało wiedzę z memów albo TikToka. 

Jak rozmawiać z nastolatkiem o polityce? 

Spokojnie i rzeczowo. Wiem, że to może być trudne, ale trzeba zacisnąć zęby, żeby nie przekazać dziecku własnych (często negatywnych) emocji. Swoje poglądy polityczne można ujawnić, ale wypadałoby uzasadnić, dlaczego jednego polityka darzymy zaufaniem i szacunkiem, a drugiego niekoniecznie. Przy czym lepiej używać merytorycznych argumentów niż oklepanego: „Tamci też kradli, ale ci są lepsi, bo tak”. Nie łudźcie się, dociekliwy nastolatek tego nie łyknie. 

Bywa i tak, że emocje (szczególnie dziecka) wymkną się spod kontroli. Czy to źle? Moim zdaniem nie. Wolę wiedzieć, co kłębi się w głowie mojej córki, by w porę odpowiednio reagować. Czasem dzięki takim wybuchom mam okazję to i owo wyprostować, bo wiedza wyniesiona z internetu naprawdę jest wybiórcza. I uwierzcie mi, skierowanie rozmowy na rzeczowe i merytoryczne tematy działa lepiej, niż klasyczne: „Uspokój się, rozmawiaj jak człowiek”. Grunt to umieć opanować własne emocje w takim momencie, chociaż przy rozmowach o polityce to nie zawsze jest łatwe. 

 

Kiedy rozmawiać z nastolatkiem o polityce? 

Na rozmowę o polityce trzeba mieć czas, bo temat długi jak „Moda na sukces”, a i dygresji na pewno pojawi się sporo. I macie na to moje słowo: nastoletnie dziecko chętniej wda się w dyskusję na temat inflacji i jej prawdziwych przyczyn („No przecież wszyscy wiedzą, że inflacja zaczęła się przed wojną!” – cytat z mojego dziecka) niż karnie usiądzie do lekcji. Dobrze więc się zastanówcie, czy dajecie się wciągnąć w taką rozmowę w odpowiednim momencie. Jeśli temat nie jest palący, lepiej się po prostu umówić, że porozmawiamy po odrobieniu lekcji, po kolacji, jutro, w weekend. 

Są jednak takie momenty, kiedy rozmowy nie da się uniknąć i tematy, z którymi dziecko nie powinno zostać samo. Ja to przerabiałam przy okazji strajków kobiet i zniszczenia naszego kościoła. Było trudno, ale pogadać trzeba było od razu. 

 

Kiedy nie rozmawiać z nastolatkiem o polityce? 

Hmm. Ja unikam tego rodzaju rozmów w miejscach publicznych (pogadamy w domu) i tuż przed snem, bo się może okazać, że spać pójdziemy za godzinę lub dwie, co źle wpłynie na poranną pobudkę. Proponuję też dziecku, żeby nie dawało się wciągać w takie dyskusje w szkole, szczególnie przy nauczycielach. 

 

Co robić, gdy ktoś w rodzinie ma inne poglądy polityczne, niż my? 

Nic. Taką przyjęłam strategię. Nikogo nie przekonuję i nie pouczam. Każdy jest dorosły, ma swoje poglądy i bierze za nie odpowiedzialność. Stanowczo ucinam wszelkie rozmowy o polityce na spotkaniach rodzinnych, szczególnie tych z okazji świąt, jeśli wiem, że może być gorąco. 

Dziecko uczę, że można szanować i lubić nawet tych, którzy stoją po drugiej stronie barykady. Mamy taki przykład w rodzinie – bardzo miła osoba, uwielbiamy ją, mamy ciepłe relacje, ale o polityce na wszelki wypadek nie rozmawiamy. 

 

PS: Zdjęcie wybrałam trochę z przekory, żeby było coś ładnego przy tym brzydkim temacie ;-)

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciąża 10 listopada 2022

Ile ważył najcięższy noworodek w Polsce i na świecie? Te wartości robią wrażenie

Ile ważył najcięższy noworodek w Polsce i na świecie?

Świeżo upieczeni rodzice chętnie dzielą się informacjami na temat wagi i długości ciała ich pociech. Wartości są przeróżne, bo jedne dzieci rodzą się drobne i lekkie, a inne znacznie większe i cięższe. Zazwyczaj dziewczynki są mniejsze i lżejsze od chłopców. Co jakiś czas można usłyszeć też o prawdziwych rekordzistach, których masa robi wrażenie nawet na personelu szpitala. 

Dlaczego niektóre dzieci rodzą się bardzo duże?

Makrosomia to fachowe określenie na sytuację, w której noworodek przychodzi na świat zbyt duży w stosunku do wieku płodowego. Wyróżniamy trzy stopnie makrosomii:

  • makrosomia 1. stopnia — dotyczy dziecka o masie większej niż 4000 g;
  • makrosomia 2. stopnia — dotyczy dziecka o masie większej niż 4500 g;
  • makrosomia 3. stopnia — dotyczy dziecka o masie większej niż 5000 g.

Taka sytuacja najczęściej występuje u dzieci matek chorych na cukrzycę, szczególnie gdy chorowały jeszcze przed ciążą. Makrosomię stwierdza się dwukrotnie częściej u dzieci matek diabetyczek niż u dzieci matek niechorujących. Wpływ na dużą masę płodu mają także czynniki genetyczne i etniczne. 

 

Nie taki maluszek, czyli ile ważył najcięższy noworodek w Polsce?

Według statystyk polskie noworodki zazwyczaj ważą pomiędzy 3250 a 3400 g. Oczywiście to tylko statystyki, bo życie nie zawsze przestrzega reguł i zdarza się, że dzieci mocno odbiegają od nich w jedną lub w drugą stronę.  

Największym nowo narodzonym chłopcem w Polsce był Kacper. Malec przyszedł na świat w szpitalu w Szczecinie. Musiał wywrzeć ogromne wrażenie na rodzicach i personelu medycznym obecnym przy porodzie, ponieważ ważył aż 7 kg i mierzył 66 centymetrów! Wręcz trudno sobie wyobrazić noworodka o takich gabarytach. Wrażenie robi też fakt, że jego mama wydała go na świat własnymi siłami, i to w niecałe pół godziny.

Z kolei najcięższą dziewczynką urodzoną w Polsce jest Maja, która przyszła na świat w Piekarskim Centrum Medycznym. Maja nie ustępowała szczególnie Kacprowi, ponieważ w chwili narodzin ważyła 6860 gramów i również mierzyła aż 66 centymetrów. 

 

Ile ważył najcięższy noworodek na świecie?

Informacje o polskich „małych gigantach” robią wrażenie, ale za granicą też nie brakuje prawdziwych rekordzistów. Miano najcięższego noworodka na świecie przypadło chłopcu, który na świat przyszedł we Włoszech w 1995 r. Dziecko ważyło aż 10,2 kg! Od tamtego czasu żaden noworodek nie pobił rekordu z Włoch. 

 

Czy szacowana duża waga dziecka zawsze oznacza konieczność przeprowadzenia cesarskiego cięcia?

Przyszli rodzice, słysząc, że mogą spodziewać się narodzin dużego dziecka, martwią się, że czeka ich poród przy pomocy cesarskiego cięcia. Wiele przyszłych mam też po prostu wolałoby w takiej sytuacji nie rodzić siłami natury. Warto wiedzieć, że cesarskie cięcie nie jest konieczne przy dużym dziecku, ale bywa po prostu wskazane dla bezpieczeństwa matki i noworodka.  


źródło: mamotoja.pl, mp.pl
źródło zdjęcia: Jonathan Borba/Unsplash
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 7 listopada 2022

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – kręć bączkiem, zdobywaj cele, współpracuj i wygrywaj misje

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda” to rodzinna gra zręcznościowa, w której głównym zadaniem jest rozkręcenie miniaturowego bączka i przeprowadzenie go przez planszę do określonego celu. Z pozoru wydaje się to bardzo proste, jednak w praktyce okazuje się, że bączek nie zawsze chętnie współpracuje i aby nad nim panować, trzeba nabrać nieco wprawy.

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – kręć bączkiem, zdobywaj cele i wygrywaj misje

Generalnie zasady gry są proste, żeby nie powiedzieć banalne, dzięki czemu nie trzeba długo zgłębiać instrukcji i rozmyślać, co autor miał na myśli, by przystąpić do rozgrywki. Prawdę powiedziawszy, wystarczy rzucić okiem na zawartość pudełka, w którym znajdują się: cztery dwustronne plansze, dwa bączki, komiks z przygodami i książka z zadaniami, by domyślić się, jak będziemy się bawić. Nie ma tu żadnej filozofii, co nie oznacza, że jest łatwo i nudno – co to, to nie!  

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda” to gra, w której poziom trudności stopniowo rośnie z każdym kolejnym ukończonym zadaniem. Do wykonania mamy aż pięćdziesiąt sześć misji, które gwarantują sporo różnych emocji: od ekscytacji, przez żal, gdy nie udaje nam się dotrzeć bączkiem do celu, po radość i wielką wolę walki – nikt bowiem nie chce, by pokonał go mały bączek! Ma być na odwrót – ma tańczyć tak, jak my mu zagramy i dotrzeć tam, gdzie chcemy! 😉 

Jest to niewątpliwie nieszablonowy rodzaj planszówki, do tej pory nie spotkałam się z takim wariantem, gdzie zamiast klasycznych pionków, do dyspozycji mamy jedynie bączka. W związku z tym gra jest niezwykle ciekawa, wciągająca, trochę szalona i zabawna, dzięki czemu gwarantuje świetną zabawę. Poza tym do rozgrywki nie zasiadamy do stołu, jak to zwykle bywa, a stoimy, by łatwiej i swobodniej poruszało nam się planszami, co też jest w pewnym stopniu intrygujące.

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – jak grać

Jeśli zastanawiacie się, o co dokładnie chodzi w „Ghost Adventure”, to już po krótce wyjaśniam…

Zadaniem graczy jest odpowiednie rozkręcenie bączka na kamiennym kręgu (który stanowi wejście do danego świata) i przeprowadzenie go poprzez umiejętne poruszanie planszą do określonego miejsca – najpierw na planszy, na której wystartowaliśmy, później przez trzy kolejne. W każdej bowiem misji musimy przejść przez cztery światy (cztery różne trójwymiarowe plansze). Co ważne – światów jest osiem i każdy  ma inaczej wyżłobioną trasę, odmienne przeszkody i utrudnienia. Ponadto w każdej rundzie zdobywamy inne cele – koniecznie w takiej kolejności, w jakiej zostały przedstawione w książce z zadaniami. Zmusza to nas do pełnego skupienia się i zaangażowania, a to z kolei sprawia, że nie ma tu czasu na zbędne pogaduchy i nudę!

Plansze, tak jak wspomniałam, są trójwymiarowe, a więc czasami, by wykonać dane zadanie, należy, tak nimi manewrować, by bączka podrzucić na wyższy poziom, bądź upuścić – to akurat dzieje się za każdym razem, gdy przechodzimy z jednego świata do drugiego. W tej części zadania ważna jest współpraca pomiędzy graczami, którzy podkładają plansze jedna pod drugą i przekazują sobie wzajemnie pałeczkę, choć w tym przypadku właściwie – rozkręconego bączka 😉

Misja kończy się sukcesem, gdy uda nam się dotknąć bączkiem po kolei wszystkich wskazanych celów. Jeśli jednak po drodze bączek przestanie się kręcić, wpadnie w pułapkę, spadnie z planszy albo przeskoczy na wyższy poziom bez użycia specjalnego miejsca (oznaczonego na planszy), oznacza to, że gracz stracił nad nim kontrolę i musi przygodę rozpocząć od nowa. Mamy na to trzy szanse i gwarantują nam to trzy eliksiry wznowienia, gdy „wypijemy” je wszystkie i ponownie popełnimy jakiś błąd, przegrywamy całkowicie.

 

Grać można w kilka osób (według informacji na opakowaniu maksymalnie cztery) lub w pojedynkę.

Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda – ogólne wrażenia

Gra jest solidnie wykonana, plansze zrobione zostały z bardzo grubej tektury, do tego są pięknie zilustrowane. Dodatkowym atutem jest komiks, który przedstawia całą historię misji, jaką mamy do wykonania wraz z duchem myszki, która na zaczarowanym bączku rusza do walki z różnymi potworami, chcącymi zapanować nad światem.

Reasumując „Ghost Adventure: Zakręcona Przygoda” wydawnictwa Muduko zrobiło na nas duże wrażenie – od samego początku,  jak tylko zobaczyliśmy pudełko, a później jego wnętrze, nie mogliśmy przestać się zachwycać i już wiadome było, że gra stanie się hitem w naszym domu.

Na koniec jeszcze dodam, że gra przeznaczona jest dla dzieci w wieku 8+, ale mój czterolatek radzi sobie z nią doskonale – lepiej od starszego rodzeństwa 😉  – więc spokojnie można zwerbować do zabawy młodsze dzieci.

Polecam

 

Zdjęcia: Fizinka

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Muduko

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close