Kultura 10 grudnia 2012

Jak urodzić i nie zwariować? – recenzja filmu

Jak urodzić i nie zwariować ? Wie ktoś? Ja tak, bo mnie się to udało. Chociaż z drugiej strony, rzec by można – zależy jak na to patrzeć, bo przecież zupełnie oszalałam na punkcie swojego dziecka! Ale czy o to właśnie chodzi? Nie wiem i nie będę rozkładać siebie na części pierwsze by znaleźć odpowiedź, w zamian jednak zdradzę Wam, że w moim pierwotnym pytaniu kryje się sposób na leniwe, poniedziałkowe popołudnie.

Tak, bo właśnie w poniedziałek, gdzieś w okolicach godz. 17.00 dopadło mnie ogromne zmęczenie i  lenistwo. Nawet kawy nie chciało mi się robić, a przecież ona mogła mnie chociaż trochę postawić na nogi! Ale co zrobić, kiedy również mojego syna dopadły te „potwory” i pchnęły w moje objęcia, na moje kolana. Przygnieciona 11 kilogramowym małym człowieczkiem, zdołałam tylko sięgnąć po pierwszą lepszą płytę dvd na półce ze skromną kinematografią, doczołgać się do komputera i wcisnąć magiczny przycisk “odtwarzaj”.

Jak urodzić i nie zwariować” już dawno chciałam obejrzeć, ale jakoś dotychczas nie było okazji. Dzisiaj się nadarzyła, no więc lecimy… Niestety pierwsze minuty sprawiają, że w dalszym ciągu czuję znudzenie i mam ochotę włączyć coś innego, ale z racji, iż mały człowieczek nadal mnie okupuje, nie ruszam się. Oglądam dalej. Nawet zaczynam się wkręcać.

Fabuła filmu ukazuje historie pięciu par, będących na różnych etapach swojej  znajomości i w różnych momentach życia. W całej tej odmienności, ukaże się jednak nagle coś co ich wszystkich ze sobą połączy, co to takiego? Ano perspektywa przyjścia na świat dziecka.

I tu pojawia się w pewnym sensie problem, z jakim każda z tych par będzie musiała się zmierzyć..

Rosie i Evan dopiero co się poznali, przypadkiem i równie przypadkiem „wpadli”.

Jules – instruktorka fitnessu i Evan – gwiazdor tanecznego show, pochłonięci są właśnie robieniem karier zawodowych, w związku z czym dziecka w ogóle nie planowali.

Holly – nie może zajść w ciążę, więc marzy o adopcji. Alex, jej partner – uczęszcza na spotkania z kumplami – świeżo upieczonymi tatusiami, którzy bez ceregieli i pohamowania opowiadają mu jak naprawdę wygląda życie kiedy na świat przychodzą dzieci, skutecznie go tym samym do tego zniechęcając.

Wendy i Gary bardzo starali się o dziecko, więc wieść o tym, iż Wendy w końcu jest w ciąży strasznie ich cieszy. Jednak, żeby nie było tak zupełnie łatwo i gładko, muszą się teraz zmierzyć z burzą hormonów jaka szaleje w organizmie Wendy oraz z ojcem Garego – nieprzyzwoicie bogatym, spotykającym się z młodziutką Skyler, uwielbiającego nabijać się z syna i ciągłą rywalizację, która nie hamuje go nawet wtedy, gdy Skyler również zachodzi w ciążę, z tą drobną różnicą, że z bliźniakami…

Każdą z tych par ogarnia niemałe podniecenie, szał wicia gniazdka oraz strach i niepewność – czy są gotowi i czy sobie poradzą? Każde z nich musi teraz odpowiedzieć sobie na tytułowe pytanie – Jak urodzić i nie zwariować?

Film, jak w codziennym życiu przyszłych rodziców, miejscami jest śmieszny, burzliwy, a także (niestety) trochę smutny – przyznaję się bez bicia, że momentami wyłam jak wilk do księżyca, ale nie ma się co dziwić skoro mnie nawet reklama pampersów potrafi wzruszyć (mam tak od czasu kiedy zaszłam w ciążę :-) ).

Generalnie film spodobał mi się dlatego, że nie jest „przelukrowany” jak to często ma miejsce w prasie i tv – szczupłe uśmiechnięte mamusie, z idealnymi brzuszkami, w stylowych ciuszkach, w 8 cm szpilkach, nie skarżące się na trądzik, obolały kręgosłup, ciągłe bieganie do wc, hemoroidy, huśtawki nastrojów, niepohamowany apetyt,……etc.

Zdradzę Wam, że moment kiedy Wendy podczas publicznego wystąpienia puszczają nerwy i zaczyna bez ogródek opowiadać – jak naprawdę wygląda ciąża, jest moją ulubioną sceną! :-)

Na koniec dodam, iż film jest stosunkowo nowy – światowa premiera miała miejsce w maju 2012 i został obsadzony takimi gwiazdami jak: Cameron Diaz, Jennifer Lopez i Elizabeth Banks.

Pozwolę sobie nieśmiało stwierdzić, że w moim odczuciu jest to poniekąd obowiązkowa pozycja dla przyszłych i już obecnych rodziców (populacji, której temat rodzicielstwa jest zupełnie obcy, film może się nie spodobać,  najzwyczajniej w świecie z powodu jego niezrozumienia :-) ).

Polecam! Zwariowana Mama – Fizinka

 

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Chabierska
8 lat temu

fajny film:) mi sie bardzo podobal i smialam sie do lez:)

Maja Knitter
8 lat temu

super film :D hmm no ja po ciąży nie zwariowałam:D

Małgorzata Golonka
Małgorzata Golonka
8 lat temu

dla mnie film jak najbardziej rozśmieszający, choć był moment, który mnie wzruszył. Ale przyszłym mamą polecam :P

Dominika Cegielska
8 lat temu

Musze obejrzeć;p

Aneta O
Aneta O
8 lat temu

Hmm chyba sięgnę po ten film ,nie wiem jak na ten film zareaguje mój mąż -on zawsze mówi że wybieram dziwne filmy ale ogląda zemną ;) więc może być ciekawy wieczór filmowy tym bardziej ze ja w ciąży byłam trzy razy więc mam nadzieję że pośmieję się trochę porównując realia do filmu.Dzięki za recenzję.

Kasia
Kasia
8 lat temu

Oglądałam i szczerze powiedziawszy średnio mi się podobał. Zwiastun filmu był bardzo fajny ! ;) Ale całość niekoniecznie.

Marta Ociesa
8 lat temu

Super film dla kobiet w ciąży!Ja oglądałam tydzień przed narodzinami synka,więc na długo mi zapadnie w pamięci….mojemu mężowi też się podobał!

Karolina Sikorska
8 lat temu

słyszałam już że dobry film i chyba wezmę moją cieżarną przyjaciółkę i wybierzemy się na niego. Bo ona jest cała przerażona pierwszą ciążą więc moze to pozwoli jej spojrzeć na ten temat z innej strony

Katarzyna Tatarska-Kasperek

uważam, że fajne i ciekawe są takie filmy:) sama nie wiem nawet jak urodziłam i nie zwariowałam;))) pozdrawiam wszystkie Mamy;))

Magda Ewa C
Magda Ewa C
8 lat temu

Wg mnie film jest niestety kiepski, nudny i irytujący …
No ale – gusta są przecież różne, prawda? ;-)))

Magda Sewastianowicz

A ja uważam ten film za totalną stratę czasu. Bazowanie na stereotypach i to jakichś takich… dziwnych. Humor hmm… nieśmieszny, sytuacje przerysowane, stopień prawdopodobieństwa zerowy. O ile sam pomysł na film świetny, o tyle wykonanie do niczego. Wydaje mi się, że polscy scenarzyści poradziliby sobie lepiej z realizacją takiego pomysłu, osadzając w naszych realiach.

roksana
roksana
8 lat temu

A ja słyszałam że to świetny film – ostatnio dostałam recenzje od koleżanki :) musze obejrzeć !!

Marta
Marta
8 lat temu

recenzja bardzo mnie zaciekawiła film pierwszy w kolejce do obejrzenia :) bo ja urodziłam zwariowałam na punkcie mojej córeczki;)

Roksana Łukasiak
Roksana Łukasiak
8 lat temu

fantastyczna komedia dla przyszlych mam :)

Boże Narodzenie 6 grudnia 2012

Prezentowy zawrót głowy

W ciągu całego roku jest wiele okazji do świętowania. Między innymi urodziny, imieniny, rocznica, ślub, chrzest, komunia i dużo, dużo innych. Takie uroczystości to nie tylko okazja do spotkania, to również szaleństwa prezentowe. A przed nami, chyba najbardziej kojarzący się z podarunkami miesiąc  – grudzień. No a tu wiadomo – Mikołajki i Święta Bożego Narodzenia.  Czyli gorączka zakupowo – pomysłowo – prezentowa.

Mnie ta gorączka zwykle dopada już na początku listopada. Zawsze wolę wszystko wcześniej przemyśleć i zaplanować budżet. Choć mimo, że zaczynam planowanie to i tak zdarza mi się „działać” na ostatnią chwilę.

A jak zaczynam planowanie, to pora na pomysły i tu chyba tkwi największy problem.  No bo jak wszystkim dogodzić, spełnić wszystkie wymagania i nie zrujnować swojego portfela? Nie da się ukryć, że aspekt finansowy ma tu ogromne znaczenie.  Szczególnie w dzisiejszych czasach narodziło się jakieś dziwne myślenie, że co roku „stawka jest podbijana”. W szczególności, jeśli chodzi o prezenty dla dzieci, no bo tegoroczny upominek nie może być gorszy od poprzedniego.

Martwi mnie takie postrzeganie sprawy, bo przecież nie ilość wydanych pieniędzy się liczy, a serce które wkładamy do danego pudełeczka.  Przecież można znaleźć fajny prezent w przystępnej cenie. Drugim wyjściem, coraz bardziej popularnym, jest samodzielne zrobienie prezentu. Ta opcja, nie dość, że oryginalna bo możemy mieć pewność, że prezent się nie zdubluje, to na pewno tańsza. A jaka satysfakcja wykonawcy:) Obdarowany ma poczucie, że wiele znaczy dla osoby, od której otrzymuje taki upominek. Bo nie sztuką jest pójść do sklepu i wrzucić do koszyka przypadkowy, gotowy i już zapakowany zestaw kosmetyków.  Choć takie działania zwalniają nas z konieczności zmobilizowania naszych szarych komórek, do poniesienia wysiłku poszukania pomysłu i jego realizacji. Nie wspomnę o przyjemności samodzielnego pakowania prezentu:)

Zachęcam Was do dłuższego zastanowienia się nad wyborem tego co umieścicie na prezentowej liście. Do lepszego poznania osoby, którą chcemy obdarować, bo obopólna satysfakcja przyniesie nam radość i pozwoli w pełni cieszyć się tym magicznym, świątecznym czasem. Przecież nam też będzie miło, jeśli „trafimy” i nasz prezent nie będzie zakurzony zdobił jakiejś ciemnej piwnicznej półki.

Niech pomysły i chęć obdarowania płynie z serca, a nie przymusu, przyzwyczajenia czy czystego obowiązku. A wartość nie objawia się w uszczuplonym stanie naszego konta, a w głębokiej sympatii, dobrym słowie i uśmiechu.

Ciekawa jestem, czy nasi Czytelnicy mają jakiś sposób na udany prezent? Wymyślacie coś oryginalnego, czy idziecie na łatwiznę? A może padną jakieś propozycje na nadchodzące święta, które pomogą puścić wodze fantazji i ułatwią tegoroczne prezentowe zmagania?

Zachęcam do komentowania i wymiany spostrzeżeń dotyczących Waszych prezentowych zawrotów głowy. Czekamy na Wasze sposoby, by nie oszaleć przed świętami, a zwariować ze szczęścia!

Subscribe
Powiadom o
guest
52 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magdalena Marczuk
Magdalena Marczuk
8 lat temu

Coroczny zawrót głowy. Hmmmm…..

Bombel
Bombel
8 lat temu

My w tym roku (ze względów finansowych) uzgodniliśmy, że nie będziemy robić sobie prezentów, jedynie dzieciakom, ale to jest oczywista sprawa :) no i z prezentami dla dzieci chyba nikt nie ma problemów bo wybór jest ogromny :) Ja natomiast wpadłam na pomysł żeby obdarować rodzinę chociaż malutkim prezencikiem, skromnym ale za to serdecznym bo ręcznie robionym i tak dla przykładu planuję razem z synem zrobić pierniczki, do tego ozdoby świąteczne (na choinkę) z masy solnej, kartki z życzeniami i nagrać płytę z kolędami, żeby nam w święta miło czas leciał.. wszystko zapakujemy w pudełeczko, przewiążemy ładną kokardką i będzie!… Czytaj więcej »

Karolina Sikorska
8 lat temu

my w tym roku zrobiliśmy losowanie kazdy wylosował jedna osobe której kupuje prezent niespodzianke jedynie dziec dostaja od wszystkich

mARTa
mARTa
8 lat temu

U nas, ja tak do końca wakacji od początku roku uważnie słucham! Może sie to wydawać innym śmieszne. Ale tak jest. A jak kończą sie wakacje, czyli od września zaczynam pakować mikołajowy worek. Dzięki takiemu podejściu, raczej każdy ma to o czym marzył i jeszcze jakieś drobiazgi na święta są- nowe ozdoby itp. :-) Wtedy nie ma problemu finansowego tak wielkiego jak wówczas, gdy robi sie prezenty pod koniec listopada, czy tylko w grudniu. No i ceny nie są zawyżone i sztucznie „przeceniane”. A z kilkuletniego doświadczenia, mogę Wam zdradzić, że ceny zabawek (przede wszystkim zabawek) zaczynają rosnąć pod koniec… Czytaj więcej »

Agnieszka Bałaga-Kupis

Bez paniki – u nas zasada jest taka: prezenty tylko dla nieletnich i spośród tych, które owi nieletni wskażą. Dzieciarnia listy do Gwiazdki pisze, a potem wybieramy, a że dzieciarnia teraz świadoma własnych potrzeb konsumenckich, to problemu nie ma :)

Kasia Chmielewska :)
Kasia Chmielewska :)
8 lat temu

U nas już jakiś czas temu zapadła decyzja że prezenty będą kupowane tylko dzieciom. Bo dorosłym ciężko trafić i późnej są dziwne, niezadowolone miny. A dzieci Cieszą się ze wszystkiego :) I można kupić lepszą zabawkę oszczędzając na innych prezentach :)

Roksana Pszczolińska
Roksana Pszczolińska
8 lat temu

Ja na szczęście prezenty mam już zakupione. Udało się wcześniej i trafić na promocję, tak, że zawsze coś się udało zaoszczędzić. Odkąd jestem z moim mężem problem prezentów na święta jest duży, tzn jego rodzina „nie toleruje” byle czego. Prezent ma być konkretny, przydatny i nie za tani. Co roku wywoływało to tylko spięcia i kłótnie z moim mężem. Na szczęście w zeszłym roku, postanowiliśmy, ze od tego roku prezenty dostają tylko najmłodsi. Przynajmniej stres mniejszy, no a mi już na prezentach od dawna nie zależy. To ma być przyjemnie spędzony czas, a dzieciaki niech czekają na pierwszą gwiazdkę i… Czytaj więcej »

Ewa Korniluk
8 lat temu

ja pracuje w sklepie i przed świętami jakby ludzie powariowali… Kupują Kupują i kupują tak jakby cały rok nie jedli i nie potrzebowali garnków ubrań zabawek… poprostu czyste szalństwo

Małgorzata P
Małgorzata P
8 lat temu

u nas synowie sami robią opakowania a także pieczemy pierniczki, które potem ozdabiamy imionami członków rodziny – na choince też część wieszamy.

Dorota M.
Dorota M.
8 lat temu

Ja o świętach myślę przez cały rok, słucham moich bliskich, którzy często mi podpowiadaja co chcą dostać, czasem im się coś wymsknie, a wtedy ja skrzętnie to notuję do notesiku i szukam. Prezenty robię w ratach i skreślam z listy notatnikowej, wtedy jestem pewna że bliscy dostaną to o czym marzą :) Od jakiś dwóch lat, czyli od kiedy mam Córcię, to robimy wspólnie ciasteczka kruche i pierniczki na choinkę oraz dokładamy je do prezentów gwiazdkowych. Radość i zdziwienie obdarowanych jest wielka, ponieważ są to nasze wspólne wypieki z córcią ( niekształtne, krzywo polukrowane – ale zrobione z sercem i… Czytaj więcej »

Sabina Jaworska
8 lat temu

świetny artykuł. Ja zawsze zastanawiam się nad wyborem prezentu i umieszczam go na prezentowej liście :)

Katarzyna Jaroszewicz

Ja wcześniej próbuję podpytać, co by ktoś chciał, co by komuś się przydało…

Sylwia
Sylwia
8 lat temu

ja zwykle słucham innych i staram sie dopasować, czasem podpytuje, prezenty kupione juz jakiś czas temu, dzisiaj starannie zapakowane i teraz czekają na święta….hmmm… ach ten magiczny czas, ja juz chce ŚWIĄT!:) pozdrawiamy z Martynką:)

Henryk Dembkowski
8 lat temu

My zazwyczaj tez słuchamy, co kto lubi, czym się interesuje, lub czego potrzebuje. Mam nadzieje, że nasze prezenty są zawsze trafione i nie leżą gdzieś tam w kącie.

Agnieszka Kozłowska (Aga K-ka)
Agnieszka Kozłowska (Aga K-ka)
8 lat temu

witam w moim domku zazwyczaj siadamy cala rodzina i zastanwiamy sie co komu by sie przydalo spiujemy to na kartce i potem kazdy wybiera co chce kupic jesli jakas rzecz jest droga to sklada sie na nia kilka osob ale prezenty sa zawsze trafione i przydatne…:)

klaudia wacławiak
klaudia wacławiak
8 lat temu

ja stawiam na orginalne prezenty przewaznie cos z jajem dla dorosłych a dla dzieci wiadomo jakas zabawka i słodkosci moim akurat to podoba sie najbardziej :D

Iwona Grybel-Sikora
8 lat temu

U nas na początku jest małe rozeznanko, pytanko : o czym kto marzy… i w miarę możliwości coś tam staramy się wyczarować… Uwielbiam te święta, cały rok się pracuje na to by móc pod koniec zaszaleć i sprawić komuś lub nawet sobie mega miłą niespodziankę. U mnie w domku i rodzinnym domku odbywa się istne szaleństwo jeśli chodzi o te święta i prezenty….

Katarzyna Psyk
Katarzyna Psyk
8 lat temu

Ja lubię planować zakup prezentów zdecydowanie wcześniej :) siadam z rodziną i długo rozmawiamy na temat tego co potrzebne jest naszym dzieciom. Następnie wymieniamy się pomysłami, ustalamy kwoty prezentów a na sam koniec rozdzielamy kto co kupuje. Każdy zakup jest przemyślany unikamy w ten sposób rozczarowania i nie zadowolonych min ( przeważnie rodziców) dzieci cieszą się z większości zabawek/ rzeczy które dostaną :)

Angelika
Angelika
8 lat temu

A my zazwyczaj kupujemy same drobiazgi. Nie stać Nas na drogie prezenty. Fajny długopis, czy też kolorowa poducha, potrafią wywołać uśmiech zarówno na twarzy malucha jak i dorosłego :) Ważne aby w tym wyjątkowym dniu nie zapomnieć o życzliwości i … opłatku…

Joanna
Joanna
8 lat temu

U mnie wcześniej zaczyna się szaleństwo,też próbuje podpytac o prezenty i raczej nie zwracam uwagi na ceny tylko na jakość i wykonanie aby były śliczne i długo służyły,ale pakowanie i upiększanie prezentów robię sama, naprawdę sprawia mi to wiele radości i przyjemności.

Dinara Paczewska
8 lat temu

A ja lubię słuchać w ciągu roku kto co by chciał i przed gwiazdką/urodzinami/innymi świętami:) kupić właśnie to co kto chciał:) wtedy każdy sie cieszy bo kiedyś chciał i zazwyczaj już zapomniał:) a w tym momencie przypomina sobie że własnie to chciał:)

Aniia
Aniia
8 lat temu

a my w tym roku robimy choineczki z makaronu, pióreczek, sznurka lub guziczków oraz bombki z cekinków lub wstążki do tego celofanik wstążeczka i prezencik gotowy :)

Kasia Kiraga
8 lat temu

Ja uwazam, ze wszystko z glowa robic trzeba, nie kazdemu da sie uchylic nieba. Wiadomo ,ze swoich bliskich kochamy, by ich uszczesliwic wiele pomyslow na prezent mamy. Jednak czesto funduszy brakuje, a wtedy czlowiekowi przykro i zle sie czuje. Moim zdaniem nie ma sie co przejmowac, lecz zmienic plany i czyms innym obdarowac. Najwazniejsze, by prezent byl od serca dany, a Obdarowany wiedzial,ze o nim nie zapominamy. Można też prezent wlasnymi rekami wyczarowac, upiec pyszne pierniczki,badz zrobic bizuterie-warto sprobowac. Choc dla niektorych ludzi cena prezentu jest najwazniejsza, a czesto bardziej sie podoba niespodzianka skromniejsza. Dla nich sie liczy,by wszyscy wiedzieli,… Czytaj więcej »

Agnieszka Ciesielska

Najważniejsza jest pamięć i serce włożone w poszukiwanie lub zrobienie prezentu :-)

MagDecore
MagDecore
8 lat temu

Witam Was kochane mamusie!!!

W tym roku postawiłam na własne rozwiązania prezentowe. Pomógł mi w tym bogaty wachlarz pomysłów wykonanych metodą decoupage. Mam nadzieję, że każdy obdarowany własnoręcznie wykonanym upominkiem będzie nim nie tylko zachwycony ale i zadowolony.

Pozdrawiam i życzę pogodnych Świąt Bożego Narodzenia zarówno czytelnikom, jak i Wam kochane redaktorki!!!

Ps. Gdyby ktoś potrzebował jeszcze kilu pomysłów na prezenty zapraszam na moją stronę: http://www.facebook.com/pages/Mag-decore/177144859087108?sk=photos_stream

Agnieszka
Agnieszka
6 lat temu

A my powiedzieliśmy w tym roku NIE dla zabawek. Kupujemy bilety, karnety, wejściówki na basen, sale zabaw itp. lub zabieramy gdzieś dzieci. Radość dłuższa, a nasze dzieci mało się bawią zabawkami i mają ich zdecydowanie za dużo :-) a dorośli ; z częścia umówiliśmy się na pieniążki, za które sami sobie kupimy prezenty, albo mówimy co chcemy dostać, a mamę zabieram do sklepu i sama coś sobie wybierze :-D

Milena kamińska
Milena kamińska
6 lat temu

My w tym roku ustaliliśmy że robimy zrzutkę po 50zł na każde dziecko i rodzice kupują porządny wymarzony prezent swojemu dziecku oczywiście rodzice dla swojej pociechy dokładają więcej

Renata Wojtysiak
6 lat temu

Brak mi tylko koncepcji na 1 prezent, reszta zabunkrowana lezy i czeka na zapakowanie ;-)

Małgorzata Ciążkowska

Ja mam dla bratanicy męża i mojej siostrzenicy już prezenty .. jeśli chodzi o moje dzieciaki to kompletnie brak mi pomysłów .. :/

Anitka Guza-Bielarz
3 lat temu

Dzisiaj pakuje już wszystko kupione

Milena Kamińska
3 lat temu

Wszystko już jest i prawie wszystko spakowane

Angelika Handzełko
3 lat temu

Prezenty zamawiam przez internet bo jest taniej I wygodniej, staram sie nie robic tego na ostatnia chwile, w tym roku juz mam to z glowy. ;)

Agnieszka Cholewa
3 lat temu

Nie stać mnie na prezenty…Mikołaj był biedny…niestety co roku stoję coraz gorzej finansowo. Wigilia będzie bardzo skromna.

W roli mamy - wrolimamy.pl

Kochana w tym wszystkim liczy się serduchu. A Ty masz ogromne. Trzymam kciuki żeby wszystko się poukładalo.

Beata Ożóg
3 lat temu

U nas tez bez prezentow

Agnieszka Cholewa
3 lat temu

Dziękuję.

Ewa Kowalczyk
3 lat temu

Nie robię samodzielnie prezentów no chyba że jest to mega ciasto :-p które zabieram gdy jadę w odwiedziny, gdybym zajmowała się rękodziełem to i owszem ale jeśli nie to nie tworzę. Ja już październiku kupiłam prezent dla syna uwielbia minionki i dostanie minionka od chrzestnej lego bo akurat też uwielbia.. Dla doroslycy jeśli robię prezenty to w ostatniej chwili a jeśli chodzi o jakieś starsze dzieci – młodzież wiem, że chcą pieniądze i nie dziwię się

Kinga Koszałka
3 lat temu

My mamy wszystkie juz od 2tyg ;)

Magie Bryła
3 lat temu

Oprócz męża mam wszystkich już :)

Anna Pasikowska
3 lat temu

Została Mama, ale z nią zawsze największy problem, reszta obkupiona przez internet

Anna Sarnacka
3 lat temu

Kupione dawno, zapakowane tydzień temu

Kamila Podsiedlik
3 lat temu

Spakowane :)

Andrzej Heppa
3 lat temu

Pod choinkę prezenty powinno sie ograniczyc do dzieciaków.Do ustalenia wiek.I tyle.Rszta to komercja i męka ;)

Anna Sarnacka
3 lat temu
Reply to  Andrzej Heppa

Zależy dla kogo to męka ? Ja uwielbiam wybierać, kupować i pakować prezenty nie tylko dzieciom ??

Andrzej Heppa
3 lat temu
Reply to  Andrzej Heppa

Anna Sarnacka OK Jak by co, na priv prześlę adres do siebie.Uwielbiam sprawiac przyjemność ;)

Irena Lewandowska Cieszkowska

Taka sama brak pomysłu.

Martyna Bednarczyk
3 lat temu

Ja mam dopiero połowę i czekam na wypłatę żeby resztę kupić

Malgorzata Michalska-Pacek

Z roku na rok brakuje mi coraz bardziej pomysłów, ale jakoś sobie radzę. Już wszystko jest, zostało tylko spakować…. czekam jeszcze na jeden prezent z Chin i obawiam się że nie dojdzie do Świąt…i co ja powiem córci???

Patrycja Arent
3 lat temu

dodam ze mamy 10-cioro dzueciakow od 7 do 1 roku :) Czworka zamowila prezenty robione na szydelku przez ciocie :) takze jeszcze troche pracy mi zostalo :)

Patrycja Arent
3 lat temu

zamowilam wszystko przez internet juz w pazdzierniku w tamtym tygodniu chcialam domowic taki sam sakochod jak zamowilam wczesniej i nie przeszukalam wszystkie strony, na kazdej napisane brak towaru. takze polecam kupowac wczesniej :)

Joanna Okońska
3 lat temu

Ja mam wszystko pozamawiane, musi tylko dojsc. Jedynie z prezentem dla tescia mam problem…

Uroda 2 grudnia 2012

Naucz się ratować swoje dziecko – relacja z warsztatów

Gdy zostajemy rodzicami, stajemy się odpowiedzialni za nowo narodzonego człowieka – jego zdrowie i życie. Na samą myśl o tym, co może przytrafić się dziecku, dostaję gęsiej skórki. Nawet posiadając moce superbohaterki i mając oczy dookoła głowy nie sposób przewidzieć i zapobiec wszystkim niebezpiecznym sytuacjom, które czyhają na nasze pociechy. Ale przecież nie możemy dziecka zamknąć w ochronnej kuli, nie możemy ograniczać jego ciekawości i energii z jaką poznaje otaczający świat.

Naszym obowiązkiem jest zapewnić maluchowi bezpieczeństwo, a w momencie, gdy przytrafi się coś niedobrego, zachować spokój i WIEDZIEĆ JAK POMÓC.

Droga Mamo, drogi Tato – czy wiesz co zrobić, gdy Twój maluch się zadławi kawałkiem jedzenia lub zachłyśnie łykiem wody?
Czy wiesz, jak zareagować, gdy Twoje dziecko wyleje na siebie kubek gorącej herbaty?
Czy znasz sposoby na opanowanie gorączki, która nie spada po zażyciu środka przeciwgorączkowego?
Czy potrafisz podtrzymać funkcje życiowe niemowlaka, gdy przestanie oddychać?
A czy niania, dziadkowie – osoby, które spędzają czas z Waszym dzieckiem wiedzą, jak zareagować w tych i innych niebezpiecznych momentach?

Życie niesie mnóstwo groźnych sytuacji, a żeby im przeciwdziałać potrzeba odpowiedniej wiedzy i umiejętności.  Wystarczy więc CHCIEĆ SIĘ NAUCZYĆ, w jaki sposób pomóc.

Bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się o warsztatach „Naucz się ratować swoje dziecko” organizowanych przez Świadome Rodzicielstwo „Miś Kuleczka”.  Wiedziałam, że jest to szkolenie, w którym chciałabym wziąć udział.

Spotkania odbywały się przez dwie kolejne niedziele listopada. Tak! –  właśnie w ten piękny wolny od pracy dzień, kiedy można dłużej poleżeć w łóżku. Ani przez sekundę nie żałowałam, że poświęciłam dwa niedzielne leniwe poranki na naukę. Wręcz przeciwnie czułam, że robię coś niezwykle ważnego – bo być może inwestuję w zdrowie i życie własnego dziecka.

Z każdą kolejną chwilą zajęć nabierałam pewności, że w razie sytuacji krytycznej będę w stanie pomóc każdemu, a przede wszystkim najważniejszej osobie na świecie – mojemu synkowi.

Spotykaliśmy się w sześcioosobowej grupie – oprócz mnie – rodzice półrocznej dziewczynki, małżeństwo, które w styczniu spodziewa się narodzin maluszka, mama dwójki – przedszkolaka i dwulatki. Wszyscy nastawieni na to by jak najwięcej skorzystać, dowiedzieć się, przećwiczyć.

Warsztaty prowadził Krzysztof Bujacz – instruktor pierwszej pomocy przedmedycznej – osoba charyzmatyczna, dzięki której poczułam, że udzielenie pierwszej pomocy nie musi być wcale trudne. Uczestnicząc w innych szkoleniach (obowiązkowych w pracy) niestety odczuwałam coś zupełnie odwrotnego, że to przekracza moje możliwości. Instruktor przekonywał nas, że to właśnie nasze obawy i strach  nie pozwalają udzielić pomocy w wielu sytuacjach. Pan Krzysztof przekazywał informacje konkretnie, jasno i posługiwał się przykładami działającymi na wyobraźnię. Duża wiedza prowadzącego, łatwość jej przekazania i dobry kontakt z uczestnikami – to niewątpliwie największe plusy warsztatów.  Każdy z nas mógł wielokrotnie przećwiczyć poszczególne czynności na nowoczesnych fantomach niemowlaka i dziecka.

Podczas rozmów okazało się, że każdy uczestnik warsztatów znał jakieś mity dotyczące sposobów udzielania pierwszej pomocy. Aż strach pomyśleć, że te fałszywe przekonania mogłyby się zamienić w błędy, które można popełnić. Jednym z najpopularniejszych mitów był ten o uniesieniu rączek w sytuacji, gdy dziecko się zadławi. Albo kolejny o włożeniu czegoś do ust osoby, która ma atak epilepsji, lub mit o rozcieraniu i masowaniu odmrożonych dłoni. Jestem pewna, że także większość z Was posiada te bądź inne błędne informacje na temat udzielania pierwszej pomocy.

Na zajęciach poruszane były wszystkie zawarte w programie zagadnienia oraz dodatkowe, które wyniknęły z pytań dociekliwych rodziców. M.in. mieliśmy okazję zobaczyć na czym polega działanie i w jaki sposób użyć defibrylatora, dostępnego w coraz większej ilości publicznych miejsc. I mimo, że warsztaty przeciągały się poza ustalone ramy czasowe – pan Krzysztof Bujacz z dużym zaangażowaniem cierpliwie wyjaśniał, tłumaczył, odpowiadał na spontanicznie pojawiające się pytania.

Gorąco namawiam Was Rodzice, Opiekunowie, Dziadkowie, Nianie, do udziału w zajęciach „Naucz się ratować swoje dziecko” – poznania zasad i poćwiczenia umiejętności, dzięki którym można uratować zdrowie, a nawet życie najdroższego dziecka. Tym bardziej, że jest to wiedza na wyciągnięcie ręki – nie trzeba studiować kilka lat, wystarczy poświecić kilka godzin swojego wolnego czasu, by w razie konieczności „kupić czas” dla poszkodowanego.

 


Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
www.zwyczajnamama.blogspot.com
www.zwyczajnamama.blogspot.com
8 lat temu

ciekawy pomysł na warsztaty :) chętnie wzięłabym w nich udział :)

Anna Kozubek-Bortniczuk

Bardzo dobrze, że są organizowane takie warsztaty. powinno być ich zdecydowanie więcej, również w małych miastach, aby jak najwięcej chętnych rodziców mogło skorzystać z takiej edukacji.Każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, w której życie dziecka może być zależne od takiej wiedzy….

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
8 lat temu

Większość z nas myśli, że zasady pierwszej pomocy zna, bo były w szkołach, na kursie na prawo jazdy i gdzieś tam jeszcze. Potem przychodzi myśl: a w sumie to po co mi to? Nikt do tej pory nie mówił, że te wszystkie rzeczy, które usiłowali nam wpoić mogą dotyczyć naszych najbliższych. Wiecie jak to jest jak dziecko wam sinieje i przestaje oddychać? Ja niestety wiem i powiem Wam, że bezradność w takiej sytuacji to koszmar. Moja córeczka miała miesiąc jak się zakrztusiła, przestała oddychać i zrobiła się sina. Nie wiedziałam co robić, bałam się, że mogę dziecko połamać. Gdyby wtedy… Czytaj więcej »

Katarzyna Jaroszewicz

Najtrudniejsze chwile przeżyłam, gdy moje dziecko mdlało:(

Karolina Sikorska
8 lat temu

Bardzo chciałabym uczestniczyć w takich zajęciach mimo iż miałam nie jeden kurs pierwszej pomocy ze względu na mój zawód teraz jako mama chciałabym wziąć udział poraz kolejny tak na wszelki wypadek

Alicja Sobocińska
Alicja Sobocińska
8 lat temu

Uczestniczyłam w takich zajęciach parę razy, teoretycznie wiem jak trzeba się zachować, ale nie wiem czy dałabym radę praktycznie, strach panika, dziękuję tylko, że do tej pory nie byłam w takiej sytuacji, że życie dziecka zależało ode mnie, podziwiam osoby, które potrafiły tego dokonać, szacunek, wielki szacunek

Jad Janusz
8 lat temu

Powinny się odbywać takie warsztaty dla przyszłych rodziców cyklicznie. Rodzi się dziecko (nawet już podczas ciąży) myśli się „Co bym zrobiła w takiej sytuacji gdyby…” A tak, z większą świadomością było by łatwiej.

Angelika Musiał
Angelika Musiał
8 lat temu

To najważniejsza umiejętność, która powinna być opanowana przez każdego człowieka. Nie liczą się żmudne teorie, regułki. Liczy się praktyka… Kursy pierwszej pomocy są tak samo ważne jak inne. W końcu chodzi o czyjeś życie. Mam to szczęście, że mąż jest ratownikiem w straży pożarnej i zmusił mnie kiedyś do uczestnictwa w takich kursach :) Dzięki niemu uratowałam życie małej dziewczynki i starszej pani. O sukcesach męża nie będę wspominać bo nie o to tutaj chodzi :) A więc Kochane Mamusie, zachęćcie swoich znajomych, mężów, aby poświęcili chwilę czasu na poznanie tajników pierwszej pomocy… W końcu nie wiadomo co się może… Czytaj więcej »

Magdalena Dorosz
8 lat temu

Szkoda że nie ma takich warsztatów w każdym mieście :(

milena
milena
8 lat temu

super sprawa takie warsztaty czytając wróciły niemiłe wspomnienia. Mój syn bardzo sie krztusił (karmiłam go piersią więc nie miałam wpływu na to jaki rozmiar dziurki :-( ) niestety pewnego wieczoru zakrztusił się tak że przestał oddychać, tak szybko robił sie siny, zaczął przelewac sie przez rece w domu byłam ja siostra tata i mama stukaliśmy podnosilismy rączki do góry i robiliśmy ten sposób wielki błąd. ezaliśmy pogotowie podobno jechało bardzo szybko, jednak mi się wydalało że jedzie i jedzie i dojechać nie może. Lekarz jak tylko biegł do mieszkania wziął dziecko do góry nogami i walnął plecy, byłam przerażona, ale… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close