Karmienie 30 stycznia 2020

Jaka butelka do karmienia będzie odpowiednia dla noworodka?

Na rynku dostępnych jest mnóstwo butelek do karmienia. Różnią się nie tylko kształtem, kolorem, ale również funkcjonalnością oraz technicznymi detalami. Jaka butelka do karmienia będzie odpowiednia dla noworodka?

Jaka butelka do karmienia będzie odpowiednia dla noworodka?

Wybór odpowiedniej butelki do karmienia nie jest wcale łatwym zadaniem, ze względu na mnogość modeli. Każda świeżo upieczona mama boryka się z tym problemem. Istnieje jednak kilka czynników, na które należy zwrócić uwagę, zanim podejmie się decyzję o zakupie. Aby butelka do karmienia była jak najlepiej dopasowana, należy wziąć pod uwagę:  

1. Pojemność

Pojemność butelki zależna jest od wieku maluszka. Na samym początku wystarczy mała pojemność, 150 ml. Wraz z upływem czasy, gdy dziecko potrzebuje więcej mleka, trzeba wymienić butelkę na model o większej pojemności.

2. Materiał, z którego butelka została wykonana.

Kluczową kwestią w wyborze butelki jest materiał, z którego ją wykonany. Na rynku dostępne są modele ze szkła lub tworzywa sztucznego, silikonu i plastiku. Butelki szklane są zdecydowanie trwalsze i łatwiejsze w sterylizacji. Jednak ich minusem jest możliwość stłuczenia ich. Natomiast na korzyść plastikowych modeli przemawia ich odporność na zniszczenia i lekkość. Silikonowe są dodatkowo elastyczne, dzięki czemu są bardziej poręczne. Pamiętaj, że każda butelka, nieważne z jakiego materiału wykonana, musi posiadać certyfikat świadczący o bezpieczeństwie. Dokładnie jest to informacja o tym, że w składzie nie znajduje się żadna szkodliwa substancja.

3. Przeznaczenie butelki

Ważne jest również przeznaczenie butelki. Na rynku dostępne są butelki termiczne, które są idealnym rozwiązaniem na czas podróży. Utrzymują temperaturę do kilku godzin, dzięki czemu możliwe jest nakarmienie malucha nawet wtedy, gdy nie masz możliwości podgrzania posiłku. Ciekawe rozwiązanie ma butelka do karmienia niemowląt z funkcją aktywnego ssania. Ten rodzaj to doskonała opcja dla mam, które karmią piersią. Funkcja ta polega na aktywizowaniu tych samym mięśni jamy ustnej, których niemowlę używa podczas ssania piersi. Dla dzieci powyżej 6 miesiąca życia dedykowane są butelki z uchwytem. Pozwalają one rozpocząć naukę samodzielnego spożywania posiłków i są dla maluszka ułatwieniem.

Butelka antykolkowa do karmienia – czy warto ją kupić?

W ostatnich czasach niezwykłą popularnością cieszą się butelki antykolkowe. Zostały zaprojektowane w taki sposób, aby do brzuszka maluszka wraz z pokarmem nie dostawało się powietrze. Istnieje kilka mechanizmów, które uniemożliwiają powstawanie pęcherzyków powietrza. Wyróżnia się:

  • Specjalny smoczek – w tym przypadku smoczek stanowi odrębną komorę, która w całości jest szczelnie wypełniona pokarmem przez cały okres karmienia. W ten sposób powietrze jest wypchnięte do butelki.
  • Specjalny system odpowietrzający – system ten ma na celu wyrównanie ciśnienia w butelce, a tym samym zmniejszenia ilości powietrza, które połyka dziecko. Dzięki temu zapobiega się uciążliwym kolkom.
  • Odpowiednio wyprofilowany kształt butelki.

Artykuł powstał we współpracy z Philips Avent

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Podróże 29 stycznia 2020

Wyjazd na narty z małymi dziećmi – nie mówcie, że się nie da!

Wyjazd na narty z małymi dziećmi, w dodatku na cały tydzień, to dla niektórych totalna abstrakcja. Coś szalonego, a wręcz niemożliwego. Sama słyszałam niejednokrotnie, że „z dziećmi na narty, to niee… nie da się…”. A tymczasem da się, owszem, trzeba tylko odpowiednio się zorganizować – jak zresztą przy każdym wyjeździe/urlopie z maluchami.

Nieskromnie to może zabrzmi, ale za to szczerze Wam powiem, że moja rodzinka 2+3, może posłużyć za dobry przykład na to, że ferie na nartach mogą się udać. Nawet jeśli dzieciaki są małe i jeszcze nie szusują.

Z jakimi maluchami można jeździć? Właściwie to z każdymi! Dla przykładu, w zeszłym roku moje dzieciaki miały: jeden rok, trzy lata i osiem lat. A żeby było ciekawiej, widywałam też ludzi wożących swoje pociechy w gondolach, czyli były zdecydowanie młodsze od mojego wówczas roczniaka. Wniosek jest więc prosty: wystarczą chęci i dobra organizacja oraz współpraca rodziców.

Jak pogodzić jazdę na nartach (lub desce) z opieką nad dziećmi? Bardzo prosto. Wystarczy się wymieniać z partnerem – raz jeździ on, a ja bawię się w tym czasie z dziećmi, później on odpoczywa po szusowaniu i siedzi z małolatami, a ja śmigam na nartach.

Zaznaczę jednak przy tym, że zdecydowanie ciekawiej i milej jest umówić się na taki wyjazd z inną rodzinką, wówczas zawsze znajdzie się ktoś, kto dotrzyma nam towarzystwa, gdy będziemy siedzieć z dzieciakami „pod” stokiem lub gdy będziemy zdobywać zaśnieżone szczyty. Nie wspominając też o tym, że wtedy i dzieciaki mają więcej frajdy, bo jak powszechnie wiadomo rodzeństwo lubi się sobą nudzić i kłócić ;-)

My byliśmy tak dwa razy z rzędu, z przyjaciółmi, którzy mają syna w wieku naszego najstarszego i było genialnie – zarówno dla nas, jak i dla dzieciaków!

No dobra, a teraz ustalmy  o czym należy pamiętać, jadąc z (małymi) dziećmi na kilka dni, na narty…

Ciepła odzież

Ciepła odzież założona na tzw. cebulkę to podstawa. Nikt przecież nie będzie się dobrze bawił, drżąc z zimna. Trzeba więc dzieciaki ubrać tak, by było im ciepło, podczas wielogodzinnego przebywania na dworze, nierzadko przy minusowych temperaturach. A przy tym, by bez problemu można było je rozbierać warstwa po warstwie, gdy przyjdzie taka potrzeba. Na przykład wtedy, kiedy postanowicie pójść coś zjeść, wypić gorącą herbatę lub po prostu się ogrzać w jakimś lokalu. Albo odwrotnie – zmieni się pogoda, słońce zacznie mocno grzać i będzie Wam za ciepło w wielu warstwach. 

Zapasowa odzież

Koniecznie trzeba mieć ze sobą zapasową odzież. Po pierwsze po to, by móc przebrać dziecko, jeśli przemoczy wierzchnie ciuchy, np. bawiąc się (topniejącym) śniegiem lub lodem.  Po drugie trzeba wziąć pod uwagę fakt, że małolat się wybrudzi – podczas zabawy na dworze, jedzenia i picia – lub zdarzy się wpadka fizjologiczna – głównie tyczy się to maluchów.

Jednak z doświadczenia zdradzę Wam, że podczas codziennego, tygodniowego szusowania na nartach i zabawach w śniegu, brudzą się nie tylko dzieciaki, ale też dorośli, dlatego pamiętajcie również o sobie.

Poza tym trzeci powód pakowania dodatkowej odzieży, a właściwie to akcesoriów, takich jak: rękawiczki i czapki, dotyczy zwyczajnego gubienia ich! Czasem się gdzieś odnajdą (dnia następnego), a czasem przepadną bez wieści. Warto być na to przygotowanym.

Suchy prowiant i napoje

Jeśli planujecie spędzać na stoku całe dnie i nie wydawać pieniędzy na zbędne i drogie stołowanie się w okolicznych lokalach (tak jak my),musicie zabrać ze sobą zapas żywności i napojów, by napełniać puste brzuchy. Fajnie jest mieć ze sobą termosy na ciepłą herbatę lub wodę, a także różnego rodzaju termiczne pojemniki, w których można przemycić obiad, jak choćby zupę. Przy dzieciakach warto zaopatrzyć się również w mniejsze przekąski typu: kabanosy, owoce, herbatniki, czy jakąś czekoladę.

Okulary przeciwsłoneczne i kremy z filtrem UV

W górach nawet zimą potrafi mocno przyświecić słońce, a jego promienie odbijające się w białym śniegu okrutnie oślepiają. Koniecznie trzeba mieć pod ręką okulary przeciwsłoneczne (dla dzieci również!), a także krem z filtrem UV – słyszałam już historie o ludziach, którzy wracali ze stoków z poparzeniami twarzy(!).

Zabawki

Niezależnie od tego, czy Wasze dzieci będą z Wami jeździć na nartach bądź deskach, czy nie, zawsze warto zabrać dla nich jakieś zabawki, które umilą im czas, gdy nie będą już miały sił lub ochoty na szusowanie, czy tarzanie się w śniegu.

Najlepiej sprawdzają się małe rzeczy, które nie zajmują dużo miejsca, nie są ciężkie, bez problemu zmieszczą się do małego plecaczka i mogą być niesione przez dzieciaki dreptające  o własnych nóżkach. Bo umówmy się, my – rodzice – mamy już wystarczająco dużo balastu do dźwigania. Te wszystkie narty, buty, kaski, torby z jedzeniem, piciem i/lub zapasową odzieżą… No i jeszcze trzeba ogarnąć dzieci, niektóre ciągnąć za sobą „na smyczy”, inne pchać w wózku, czy jakiś sankach ;-)

Także w kwestii zabawek, poza ich gabarytem, ważne jest, by zabrać to, czym lubią się bawić Wasze pociechy. U nas np. hitem są różnego rodzaju bibelotki z Kinder Niespodzianek, mini laleczki, małe autka, pluszaki, niewielkie książeczki, kolorowanki, notesiki i kolorowe długopisy lub kredki.

Sprzęt NIEnarciarski

Dla urozmaicenia zabaw lub jeśli Wasze dzieciaki z jakiegoś powodu nie jeżdżą na nartach, ani desce, dobrze jest zabrać dla nich sanki lub tzw. dupoloty, czy dupoślizgi – jak zwał, tak zwał ;-)

Zwracajcie jednak uwagę na to, GDZIE Wasze pociechy będą zjeżdżać z górek – niech nie robią tego na środku stoku! Wspominam o tym celowo, ponieważ zdarzają się takie przypadki, że dzieciaki ślizgają się na sankach pomiędzy rozpędzonymi narciarzami czy snowbordzistami. To bardzo niebezpieczne dla jednych i drugich.

Gorąca czekolada, czy inne łakocie…

Umilajcie Waszym dzieciakom czas spędzany na mrozie, serwując im coś dobrego i słodkiego. U nas prym wiedzie gorąca czekolada ;-) Pyszna, gęsta, z bitą śmietaną… mniam! :-D Dla Jaśka w nagrodę za odważne szusowanie nawet po czarnych trasach (gdzie moja narta jeszcze nie stanęła :P ), dla Poli za dzielne stawianie pierwszych kroków na stoku, no i dla Stasia, za to, że nigdy nie marudził, mimo, że jako jedyny, bo najmłodszy, jeszcze nie jeździ na nartach ;-)

Odpowiednia miejscówka z łatwym dostępem do toalety

Jeśli planujemy spędzić ze swoją rodziną cały dzień na stoku, trzeba wybrać odpowiednie miejsce na “rozbicie”. Najlepiej przy jakimś lokalu gastronomicznym, dzięki czemu będziemy mieli: miejsce do siedzenia (ławeczki, krzesła, stoliki), ciepłe napoje i posiłki na wyciągnięcie ręki oraz (przede wszystkim) TOALETĘ! 

To chyba tyle…

Choć na marginesie jeszcze dodam, że my spędzaliśmy z dzieciakami na stoku całe dnie, od godziny 8.00 rano do 16.00-17.00. I nikt nigdy nie zrzędził, że już ma dość. Mało tego, nikt nigdy nie wrócił do domu chory, na skutek wielogodzinnego przebywania na mrozie… ;-) 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Ciąża i dziecko 28 stycznia 2020

Kaszel u dziecka – jak sobie z nim radzić?

Kaszel u dziecka ma różne przyczyny, zarówno te błahe, jak rozwijające się przeziębienie, jak i poważniejsze, zwiastujące, np. alergię. Zwykle można go leczyć samodzielnie, stosując domowe sposoby lub parafarmaceutyki z apteki, jednak w niektórych przypadkach konieczna jest wizyta u pediatry.

  1. Kaszel suchy czy mokry?
  2. Domowe sposoby na kaszel u dziecka
  3. Kaszel u dziecka a środki apteczne

Kaszel jest naturalną reakcją organizmu. W ten sposób z dróg oddechowych usuwane są zanieczyszczenia – okruszki, płyny, kurz i wiele innych. U dzieci kaszel wymaga leczenia, jednak nie zawsze można je podjąć samodzielnie.

Kaszel suchy czy mokry?

Rozpoczęcie leczenia wymaga „zdiagnozowania” czy u dziecka wystąpił kaszel suchy czy mokry. Różnica tkwi w obecności wydzieliny – w pierwszym przypadku jej nie ma, w drugim występuje wydzielina, którą dziecko odkrztusza. Rodzaj kaszlu jest ważny, ponieważ każdy z nich leczy się innymi środkami. Wielu rodziców nie potrafi ocenić typu kaszlu – w takim przypadku należy skonsultować się z lekarzem pediatrą, szczególnie, jeśli objawy wystąpiły u noworodka lub niemowlęcia.

Domowe sposoby na kaszel u dziecka

Kaszel bywa bardzo męczący, a dodatkowo powoduje inne dolegliwości, jak ból i suchość w gardle lub chrypkę, dlatego rodzice w tym czasie powinni szczególnie zadbać o nawilżenie powietrza oraz wykonywać dziecku inhalacje. Te z soli fizjologicznej lub mieszaniny wody i olejków eterycznych szybko nawilżą gardło i złagodzą objawy. Ważne jest także odpowiednie nawodnienie organizmu dziecka – im więcej będzie piło, tym szybciej poradzi sobie z kaszlem. W przypadku kaszlu mokrego może się sprawdzić oklepywanie dziecka – należy ułożyć je w pozycji półleżącej i delikatnie opukiwać plecy, zaczynając od żeber i kierując się w stronę ramion. Oklepywanie ułatwia odrywanie się wydzieliny, która później zostanie usunięta z dróg oddechowych.

Kaszel u dziecka a środki apteczne

Na rynku dostępnych jest wiele środków farmaceutycznych, które są w pełni bezpieczne dla dzieci i można je stosować już u niemowląt. Przed zastosowaniem każdego z nich warto skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, który pomoże dobrać odpowiedni specyfik.

Najszerszą grupę parafarmaceutyków przeciwkaszlowych stanowią syropy. Standardowy syrop na kaszel dla dzieci ma naturalny skład, złożony z wyciągów z roślin i ziół, które rozrzedzają zalegającą wydzielinę i pomagają ją usunąć, lub łagodzą kaszel. Te drugie często mogą być stosowane również na noc, umożliwiając dziecku spokojny sen. Zadaniem syropów wykrztuśnych jest ułatwianie odkrztuszania, dlatego w pierwszych godzinach po ich podaniu kaszel nasila się, jednak po czasie dziecko czuje się wyraźnie lepiej i swobodniej oddycha.

Na kaszel u dziecka najczęściej stosuje się syropy, jednak w aptekach dostępne są również inne środki, przeznaczone zarówno do leczenia samego kaszlu, jak i towarzyszących mu objawów. Leki te mają wygodną formę, np. proszku, który należy rozpuścić w wodzie i podać dziecku do picia. Dodatkowym atutem jest owocowy smak, dzięki któremu dzieci chętniej wypijają zawartość szklanki.

Podczas kaszlu u dziecka sprawdzają się również maści rozgrzewające. Smaruje się nimi klatkę piersiową malucha, na skutek czego miejsce to rozgrzewa się, a unoszące się olejki udrażniają nos, łagodzą katar i kaszel oraz ułatwiają oddychanie. Dziecku można także przygotować kąpiel z dodatkiem olejków, które uspokajają i odprężają – to pomoże mu zasnąć i zmniejszyć stres związany z trudnościami z oddychaniem na skutek kaszlu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close