Emocje 27 lutego 2016

Jesteś taka sama jak twoja matka!

Pewnie nie jeden raz słyszeliście, że wasze dzieci są do was tak bardzo podobne. I to jest miłe, pozwala się przejrzeć w lustrze czasu i pomyśleć jak się wyglądało w wieku pociech. Pewnie stare fotografie uwieczniły tę samą mimikę, kolor oczu czy kształt uszu. Fajnie jest być podobnym, to daje niesamowite poczucie szczególnej więzi.

U mnie młodszy syn ma więcej moich cech, a starszy ojca. A ja, gdy patrzę w lustro, coraz częściej widzę moje podobieństwo do mojej mamy. Nie tylko w kwestii urody, ale pewnych zachowań, które wydają się być przez kalkę odbite.

Jesteś jak twoja matka…

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest? Geny, wzorzec zachowania przekazany przez nią? Cholera wie, pewnie wszystkiego po trochu. Tak, jestem taka jak moja mama, choć totalnie różnimy się charakterami. Ona dyplomatka, a ja wręcz przeciwnie. Ba! Charakterna to ja jestem po ojcu, nie ma żadnej wątpliwości. Ojciec mi mówi – “jesteś taka jak twoja mamusia”, mama powtarza “wykapany tatuś”. Ale charakter zostawmy w spokoju, nie chcę robić sobie złej reklamy ;)

Już jakiś czas temu złapałam się na tym, że obie tak samo wywracamy oczami na znak dezaprobaty, politowania dla ludzkiej głupoty. Wywracamy jasnoniebieskimi oczami i wzdychamy tak samo. Matka i córka. Nie, nie ma między nami magicznej więzi, nigdy nie byłyśmy ze sobą przesadnie blisko, ale w lot łapiemy to, co chcemy sobie powiedzieć. Jedno spojrzenie, ten sam uśmiech kącikiem ust i obie już wiemy. Rozłożyło mnie na łopatki, gdy kiedyś obie stając w kuchni, oparłyśmy ręce na biodrach. W ten sam sposób i nie bez przyczyny. Robimy tak obie za każdym razem, gdy stajemy w obliczu sytuacji, przy której ręce nam opadają. Choć nam akurat opadają na biodra :)

Mamy to samo chmurne spojrzenie znad filiżanki kawy, kiedy coś nie gra. Milczymy obie, nie używając zbędnych słów. Nie lubimy zbyt dużo rozmawiać o tym, co nas boli, co nam dokucza. Radzimy sobie same, od zawsze, nie prosimy o pomoc. Czy to dobrze? Nie wiem, wiem, że skoro ona w milczeniu trawi kłopoty wychodząc z nich obronną ręką, mnie też krzywda raczej nie grozi. Jesteśmy do siebie podobne fizycznie, choć ja szczęśliwie wysoki wzrost odziedziczyłam po ojcu. Obie szatynki z falującymi włosami, których specjalnie nie lubimy i które z zamiłowaniem przykrywamy farbą. Obie bardzo szczupłe, bez cellulitu i rozstępów. Nasze ciała są z jednej matrycy, po ciążach nasze pośladki wyglądają tak samo, podobnie jak piersi. Pewnie starzeć też będziemy się podobnie.

Mamy tę samą wrażliwość na ludzką krzywdę i cierpienie zwierząt. To mama łaskawym okiem spoglądała na coraz to inne zwierzęta, które ściągałam cichaczem do domu. Lubimy naturę, porządnie wykonaną pracę i wizyty w bibliotece. To ona podsunęła mi książkę o polskiej władczyni, w której się zakochałam a fascynacja trwa po dziś dzień. To ona “zakochała mnie” w czytaniu książek. I jestem jej bardzo za to wdzięczna, przekazując zamiłowanie do książek moim dzieciom.

Tak, jestem jak moja matka, i jestem z tego dumna. I bardzo bym chciała, by moje dzieci z takim samym wzruszeniem mogły wspomnieć mnie gdy spojrzą w lustro, lub zawieszą chmurny wzrok nad filiżanką kawy.

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kate
Kate
5 lat temu

Kiedy sama zostałam matką zaczęłam zauważać, że trochę przypominam swoją mamę. Jeżeli odejmę to co mnie w niej denerwowało dochodzę do wniosku że nie jest tak źle :)

Milena kaminska
Milena kaminska
5 lat temu

Ja często słyszę od innych, że jestem podobna do mamy, a jeszcze częściej od Jej śmierci, gdy bliscy ją wswspominają. Koleżanki mamy z pracy, znajomi przyjaciele których miała mnóstwo i rodzina. Podobno taki sam głos, te same spojrzenie, gesty charakter. :( brakuje mi JEJ Bardzo

Żaklina Kańczucka
5 lat temu

Przykro mi że Jej z Tobą nie ma :( ale to piękne, że pewne cechy wspólne, przywołują na myśl ciepłe wspomnienia…

Malgorzata Michalska-Pacek

Oj dlugo by opowiadac mam juz swoje lata i sama sie lapie na tym,ze zaczynam sie zachowywac,smiac i czepiac innych jak moja mama

Sylwia Romańska
5 lat temu

Trudno mi jest sobie przypomnieć..Chyba wrażliwość,muzykalność.Co do wyglądu-sama nie wiem..Mamy nie ma już tak długo…

W roli mamy - wrolimamy.pl

Przykro mi…

W szkole 26 lutego 2016

Język angielski dla dziec,i czyli szkolne czary mary

Nauka języków obcych ważna rzecz, a im wcześniej się ją zacznie tym lepsze efekty przynosi, o tym wie chyba każdy. Cieszę się, że język angielski dla dzieci trafił już pod przedszkolne strzechy.Tam Duśka zetknęła się z nim po raz pierwszy. W szkole oprócz programowych zajęć chodzi na dodatkowe lekcje angielskiego. Dwie panie, dwa różne podejścia. Skrajnie różne.

Pierwsza pani to ta od angielskiego „klasowego”. W kontakcie z osobą dorosłą sympatyczna, nie mogę powiedzieć, że nie. W sumie nie wiem czy ją lubię, za krótko rozmawiałyśmy. No tak czy siak, była miła. W kontaktach z dziećmi… chyba nie do końca sobie radzi. Nie raz gdy angielski był ostatnią lekcją odbierałam Duśkę zapłakaną. Dlaczego? „Bo dzieci były niegrzeczne i pani powiedziała, że nie pójdziemy do domu”. Ile ja się namęczyłam, żeby ją przekonać, że nie ma się czego bać, że pani tak tylko straszy i na pewno tak nie zrobi, to głowa mała. Jak siedzi na moich kolanach to mi wierzy, a potem znowu idzie na angielski… Idzie chętnie, przynajmniej tak twierdzi. Mówi, że lubi panią. Lekcje też lubi. Pozostaje mi dziękować Bogu, że mam tak pozytywnie nastawione dziecko.

Dzieci były niegrzeczne… Moim prywatnym zdaniem dzieci generalnie są niegrzeczne jak są w dużej grupie, jak się nudzą albo jak są zmęczone, taka ich uroda. Przy czym należałoby sprecyzować słowo „niegrzeczne”. Nie słuchają się pani, nie pracują, nie robią tego co pani każe… No cóż – nie bez powodu w klasach 1-3 uczą nauczyciele specjalnie do tego przygotowani. Może kiedyś doczekamy tego, że do nauki języków obcych w młodszych klasach też będą nauczyciele otrzaskani z metodyką pracy z małymi dziećmi. Póki co, mam wrażenie, że metody, które działają na starsze dzieci u młodszych przynoszą dokładnie odwrotne efekty. W ogóle w starszych klasach świetnie działa zdanie: „wyjmijcie karteczki”, pamiętacie to? Nie wiem jak by to wyglądało u maluchów. Nie no, wiem. Wszystkie przepychając się pobiegłyby do swoich szafek po kartki z bloku i kredki :P

A można inaczej.

Druga pani to ta od angielskiego dodatkowego. Tak, płacę za te lekcje, ale myślę, że to nie dlatego atmosfera na nich jest inna. Grupa wcale nie jest mała. Jako że są pozbierane dzieci z kilku pierwszych klas, jest ich całkiem sporo. Zaryzykuję, że koło dwudziestki, czyli mniej więcej tyle ile w klasie. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się, żeby Duśka z tych zajęć wyszła z mokrą buzią. Smutna wychodzi, owszem. Bo już koniec i trzeba iść do domu.

Jak sobie radzi druga pani od angielskiego? A tak:

– Mamusiu, a wiesz, że pani od angielskiego ma magiczny pierścionek? Taki pierścionek co spełnia marzenia, wiesz? I dziś pani nam powiedziała, że jak będziemy grzeczni i będziemy ładnie pracować to pozwoli nam zakręcić. Bo trzeba zakręcić, żeby marzenie się spełniło wiesz? I my byliśmy grzeczni i na koniec lekcji pani do każdego podeszła i każdy mógł zakręcić i pomyśleć życzenie. Tylko tego życzenia nie można nikomu powiedzieć, nawet tobie nie mogę. I pani jeszcze powiedziała, że nie wiadomo kiedy się spełni, może za tydzień, może za miesiąc a może dopiero za rok, ale na pewno się spełni. Chciałabym mieć taki pierścionek do życzeń, wiesz? A ty byś chciała?

Coś czuję, że pani do angielskiego oglądała w dzieciństwie ten sam serial co ja ;-)

Nie wiem, czy bym chciała mieć taki pierścionek. Może i fajnie by było spełniać wszystkie życzenia jak leci, ale czy czasem nie stałoby się to nudne? Gdzie by się podziały marzenia, plany, dążenia, skoro wszystko byłoby na wyciągnięcie ręki? Za to wiem, że chciałabym aby Duśka w przyszłości trafiała na samych tak mądrych, sprytnych i przebiegłych (w dobrym znaczeniu tego słowa!) nauczycieli jak pani Kasia.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Małgorzata Krupa-Kurz

W przedszkolu córki uczy pani,która jest po filologii angielskiej, specjalizacja angielski w nauczaniu przedszkolnym i wczesnoszkolnym czy jakoś tak. Nie pamiętam dokładnie,ale wiem,że w miesiąc córka nauczyła się więcej niż syn(starszy o 2,5 roku) przez cały rok. Pani nie dość,że przemiła to ma super podejście do dzieci :) Pierścionka co prawda nie ma(też oglądałam ten serial), ale ma małego przyjaciela hipopotama(chyba). Aż żal mi,że za 1,5roku córka opuści przedszkole. Podejrzewam,że jeżeli nie zapiszę jej na dodatkowe zajęcia „cofnie się”.

W roli mamy - wrolimamy.pl

Czyli jest taka specjalizacja, szkoda że u nas uczą po prostu ci sami nauczyciele co w starszych klasach…

Małgorzata Krupa-Kurz

Sama nie wiedziałam o tym póki nie trafiła się nam ta pani.

Milena Kamińska
Milena Kamińska
5 lat temu

„Nauka języków obcych ważna rzecz, a im wcześniej się ją zacznie tym lepsze efekty przynosi, o tym wie chyba każdy” niestety o tym nie każdy wie. Jak mój Kacperek chodził do przedszkola na pierwszym zebraniu „wyskoczyłam” z angielskim, rodzicom stanęło na chwile serce, popatrzyli na mnie jak na potwora i myślałam że mnie zlinczują. ” Angielski dla takich maluchów?, przecież oni po polsku jeszcze dobrze nie mówią” takie tłumaczenia słyszałam. Doznałam szoku. To apropo wiedzy rodziców. A jeśli chodzi o nauczyciela od angielskiego, jak już rodzice tzn większość ale nie wszyscy w starszakach chcieli angielski mieliśmy lekcje pokazowe z kilku… Czytaj więcej »

mamidami.com
mamidami.com
5 lat temu

Pierścień Arabelii, kto o nim nie marzył :) Co do języków obcych, z własnego doświadczenia i z aktualnych obserwacji mojej córki uważam, że dzieci najszybciej uczą się poprzez zabawę, piosenki, rymowanki, etc. Jak zmusić sześciolatka do koncentracji i wkuwania słówek? no nie da się po prostu, nie wierze w to. Tymczasem w klasie mojej córki – sześcioletniej pierwszoklasistki – wybuchła ostatnio afera o to, że w zeszytach do angielskiego jest za dużo rysunków a za mało według niektórych rodziców teorii. (?!) Mało tego, na tej podstawie podważano metody dydaktyczne pani od angielskiego.. nie wiem czego ci rodzice oczekiwali po zeszytach… Czytaj więcej »

Sonia Ko
Sonia Ko
5 lat temu

W przedszkolu mojej córki uczy lektorka z Helen Doron. Mała bardzo lubi te zajęcia. nigdy się nie zdarzyło, że płakała po angielskim. ulubioną maskotką córki jest kangur, bo to z nim lecą do Anglii na zajęciach i z nim rozmawiają po angielski. w domu córka bawi się „w angielski”, czyli usadza lalki w koło i mówi do nich po angielsku :-) pokazuje im obrazki, maskotki, każe skakać, biegać. oczywiście wszystkie komendy wydaje po angielsku. taka jest wciągnięta :-) a to co powie pani od angielskiego jest święte! jak trzeba przynieść zdjęcia, to mała przypomina nam o tym codziennie, żeby tylko… Czytaj więcej »

W przedszkolu 25 lutego 2016

Synu, nie wolno bić. Ale bronić się musisz!

Zawsze byłam przeciwna przemocy fizycznej. Nigdy nie uznawałam jej jako środka rozwiązującego problemy wychowawcze czy pomagającego ujść emocjom. Tego samego uczyłam syna. Czas pokazał, że muszę zweryfikować swoje zasady.

Kuba od ponad pół roku uczęszcza na treningi piłki nożnej. Bardzo lubi w nich uczestniczyć. Trener świetnie sobie radzi z grupą rozbrykanych sześciolatków. Większość drużyny stanowią chłopcy z rocznika 2010 a Kuba, jako jeden z nielicznych jest młodszy, więc siłą rzeczy jest nieco niższy i drobniejszy od niektórych chłopców.  Ten fakt wykorzystał jeden z „kolegów”, nazwijmy go Adaś, bo nie wiem jak ma naprawdę na imię. Postanowił notorycznie uprzykrzać treningi mojemu synowi. Zaczęło się od specjalnego wykopywania piłki, przepychanek w kolejce do pokonania toru przeszkód czy fauli w czasie meczu. Tolerowałam to i tłumaczyłam Kubie by zgłaszał to trenerowi, nie zniżając się do poziomu “Adasia”. Syn postępował, tak jak radziłam, za każdym razem, gdy zawadiaka mu przeszkadzał informował o tym trenera i ten ustawiał Adama do pionu. Miarka przebrała się na ostatnich zajęciach, gdy ów chłopak zaczął bić w czasie treningu mojego syna! Uwierzcie mi, krew się we mnie zagotowała, miałam ochotę zbiec z trybun i sama przywalić temu rzezimieszkowi!

Zawsze tłumaczyłam synowi, że przemocą nic nie osiągnie, że nie tędy droga. Żeby nikogo nie bił w przedszkolu jako pierwszy, ale też nie oddawał tylko informował nauczycielkę o zajściu. W momencie, gdy zobaczyłam większego napastnika wykręcającego ręce i bijącego moje dziecko, które nie oddało prowokatorowi przejrzałam na oczy! Powiedziałam sobie, że od dziś mój syn będzie lał każdego, kto podniesie na niego rękę! W pysk dostanie każdy niezależnie od płci, wieku czy koloru skóry. Nikt nie ma prawa naruszać jego nietykalności cielesnej. On sam nie może prowokować do bójek, ale obrona jest jego świętym obowiązkiem i gdy zachodzi potrzeba, powinien użyć przemocy w obronie własnej.  

Po treningu oczywiście dorwałam ojca (nieobecnego na zajęciach) owego chłopca i powiedziałam, co myślę o zachowaniu jego syna. Jeśli chłopak tak lubi bójki i próbę sił niech rodzice zapiszą go na boks, karate czy inny sport walki, gdzie wyżyje się w doskonale sobie znany sposób. Kuba danego dnia nie był jedyną ofiarą zachowania tego chłopaka.

Jeśli na kolejnych zajęciach sytuacja się powtórzy „Adaś” w momencie ataku dostanie za swoje, a ja nie będę czuła potrzeby przepraszać za zachowanie mojego dziecka. Będę miała to w nosie. Może i przemoc rodzi przemoc niczego nie rozwiązuje, ale w pewnych sytuacjach jest jak widać wskazana. Najwidoczniej do niektórych przemawia tylko argument siły.   

Subscribe
Powiadom o
guest
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Gosia Wawrzyniak
5 lat temu

U mnie też jest taka zasada.i wszystko byłoby ok gdyby nie fakt że i tak mój syn zawsze jest kozłem ofiarnym…

Agnieszka Kołodziejczyk

Popieram,ale moje dzieci boja się oddać i bronić:/. A to jest efekt lasowania mózgów w przedszkolach i szkolach,że „nie wolno oddawać”. Przemoc nie jest niczym dobrym ale prześladowanie kogoś również,nie można pozwolić aby nasze dzieci były ofiarami własnej bierności.

W roli mamy - wrolimamy.pl

Dokładnie przecież ofiara w imię dobrego samopoczucia agresora nie powinna nadstawiać drugiego policzka i stawać się workiem treningowym.
Zawsze tłumaczyłam nie oddawaj, odejdź, zgłoś dorosłemu, ale jeśli to nie przynosi efektów bo napastnik i tak robi swoje to co dalej począć. Niech poczuje smak swojej broni. Kto od miecza wojuje ten od miecza ginie. Mam nadzieję, że rozmowa z ojcem chłopca wniesie jakąś poprawę w jego zachowaniu. Jak nie syn wie co ma zrobić.

Agnieszka Kołodziejczyk

I tak trzymać. Gorzej jesli rodzice kata nie widzą w tym nic złego. U nas w szkole oficjalnie poinformowano rodziców,iż nie mają prawa samodzielnie interweniować. Czyli nie wolno nam zwrócić uwagi czyjemuś dziecku ani nakrzyczeć,ani zagrozić (typu „jeszcze raz tkniesz mojego syna to ci nogi z dupy powyrywam”). Taką interwencję opisali jako przemoc wobec czyjegoś dziecka i grożą w takiej sytuacji nawet policją.. Czyli teraz dzieci są zdane całkowicie na siebie,bo rodzice nie mogą nawet uwagi zwrócić…

W roli mamy - wrolimamy.pl

Jedynie rodzicowi dziecka można zwrócić uwagę.

Anna Stalmach
5 lat temu

Ja tak samo :)

Katarzyna Napiórkowska

mysle podobnie :)

Karolina Dka
5 lat temu

Bardzo dobra zasada- tez wpajam taka swojemu synowi.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Karolina Dka

Życie weryfikuje poglądy a bronić się jakoś trzeba.

Ania Kaliszewska
5 lat temu

Ja mówię, że jeśli ktoś będzie mu podskakiwał, to ma się bronić…. dodatkowo zapisałam na judo

Martyna Bednarczyk
5 lat temu

Ja byłam takim kozlem ofiarnym w podstawówce :( uczę córkę aby taka nie była.

Anna Maćkiewicz
5 lat temu

Ja to stosowałam często w szkole niegrzeczna byłam wiem ale teraz też mówię dzieciakom nie wolno bić ale jak macie się bronić to broncie

Joanna Pawlińska
5 lat temu

Zawsze tego uczyłam, parę razy musiałam się awanturować, że moje dziecko pierwsze nie uderzyło, ale bronić się będzie. Przy czym młoda odpowiadała na podobnym poziomie siły. Potem nauczyłam, że jak się broni to ma przywalić raz, ale tak żeby napastnik drugi raz nie chciał sprawdzać czy odda. I to pomogło.

Oktawia Gala
5 lat temu

Przerazajace.

Joanna Pawlińska
5 lat temu

Nie wydaje mi się. Tylko raz w życiu przyłożyła agresywnenu dziecku, na tyle skutecznie że nikt więcej nie próbował jej bić.

Nigdy nie uderzyła pierwsza, póki się da korzysta z siły argumentu a nie argumentu siły. Jak mnie atakują to też się bronię i uważam to za normalne.

Za to przerażające jest, jak ktoś uważa, że należy pozwolić się bić aż ktoś się znudzi, ewentualnie zabije.

Veronika Kate
5 lat temu

Zawsze się staram rozwiązać sytuację inaczej. Zawsze mówię moim dzieciom, że nie można się bić a jeśli ktoś krzywdzi moje dziecko na moich oczach a rodzic nie reaguje, ja podchodzę i zwracam bijącemu uwagę. Jeśli się to dzieje w szkole to zgłaszam pani, jeśli ona nie reaguje idę wyżej i wyżej a jak by było trzeba to nawet i skargę oficjalną bym złożyła. I tego właśnie uczę moje dzieci. Nie dziwne, że Polacy się ciągle leją po gębach na każdej większej imprezie jak popijają, w końcu tego zostali uczeni od dziecka.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Veronika Kate

Rozmowa z rodzicem była przeprowadzona od razu po zajściu, ale jeśli nie przyniesie to oczekiwanych skutków mój syn ma prawo sam się obronić tak samo inne dziecko na jego miejscu.
Nie zawsze można biec i od razu zwracać uwagę bijącemu. Nie widziałam potrzeby dezorganizacji treningu, czekałam na reakcjętrenera. Z jej braku od razu po zajęciach rozmówiłam się z rodzicem chłopca.

Veronika Kate
5 lat temu
Reply to  Veronika Kate

Roxmawiałaś z trenerem? Może to by pomogło? Rozmowa z rodzicami to też dobre wyjście, mam nadzieję, że zareagują.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Veronika Kate

Tez mam taka nadzieję. Póki co chciałam porozmawiać z rodzicem i zobaczyć jak będzie dalej. Jutro się przekonam, czy rozmowa coś wskórała.

Veronika Kate
5 lat temu
Reply to  Veronika Kate

Poza tym chill out. To tylko moje osobiste zdanie na ten temat. Mam nadzieję, że uda Ci się rozwiązać tą sytuację.

Agnieszka Kołodziejczyk
Reply to  Veronika Kate

Moje dziecko uczone w szkole,że nie wolno oddawać, nie wolno skarzyć.. Itp. W rezultacie siedzi cicho gdy ktoś go bije,poskarzyc nie moze bo potem przezywaja od skarzypyt. To doprowadza u dzieci do problemów emocjonalnych i psychicznych. Czasem na kata nie ma lepszego sposobu niz postawienie mu się i oddanie. Biernośc tylko zachęca do dalszego przesladowania. A skargi do nauczyciel i calej reszty,to robienie problemów sobie i swojemu dziecku. Szkoły są teraz tak nastawione,że mamusia i dziecko skarżące są BE, wytykają takich palcami. Nie ma dobrego wyjścia tak naprawdę.

Veronika Kate
5 lat temu
Reply to  Veronika Kate

Jest mi przykro, że tak to się odbywa. Pracuję w szkole w Anglii i tu bardzo serio traktujemy przemoc w jakiejkolwiek formie. Jeśli ktoś jest krzywdzony może bez problemu powiedzieć dorosłemu, który jest akurat najbliżej.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Veronika Kate

Powiedzieć dorosłemu to jedno a drugie czy dziecko napastujące inne zastosuje się do uwag dorosłego.

Veronika Kate
5 lat temu
Reply to  Veronika Kate

Jeśli nie to traci różne przywileje i list do rodziców wysłany

Agnieszka Kołodziejczyk
Reply to  Veronika Kate

Otóż to. Kiedy moja córka została pobita przez starszego chłopaka w szkole to złożyłam skargę dyrektorce, zagroziłam policją. Usłyszałam,że szkoła już nic nie może zrobić bo to patologia i mają zwiazane ręce,zawiesić nie mogą,bo szkoła ma zapewniać opiekę. A rozmowy dyrektorki z tym dzieckiem po nim spływają bo co ona mu moze zrobić,nic. Taka jest opieka w naszych szkołach.

Veronika Kate
5 lat temu
Reply to  Veronika Kate

Masakra jakaś

Kamilla Miller
5 lat temu
Reply to  Veronika Kate

Jak nie odda bedzie popychadlem do konca szkoly ot i co pierwsza nie zacznie ale sie nie da na szczescie umie sie wyklucic nikogo jeszcze nie uderzyla ale zna zasady

Elżbieta Bień
5 lat temu

Popieram, mój synek jest jeszcze mały ale już go ucze że bić nie wolno i na pewno go naucze że bronić się musi

Patrycja Arent
5 lat temu

Bić się nie wolno, ale kiedy ktoś cie uderzy – oddaj. szkoła to odrębny temat, różnie bywa. Ale nie pozwolę żeby moje dziecko stało spokojnie kiedy jakoś agresor będzie go atakował. W życiu trzeba być twardym, dziecko powinno mieć świadomość tego co się dzieje dookoła niego i musi znać granice między obroną a atakiem.

Milena Kamińska
5 lat temu

Nasz obóz był świetny stare dobre czasy ekipa super ach czasami wspominam nasze wystepki, imprezki w toalecie, Spała, i inne wycieczki

Aneta Wagner
5 lat temu

Od początku wpajałam synowi zasady typu: „nie bij, nie oddawaj, tamten to tamten a Ty to Ty” inie nie nie i inne tego typu pierdoły. Jednak do czasu… Od czasu pewnej sytuacji zaczęłam mu tłumaczyć: „Pierwszy nie bij, nie uderzaj, nie zaczepiaj itp, ale jeżeli ktoś Ciebie zaczepia, popycha, przezywa, lub uderzy to Ty odpłać się tym samym”!! Syn tylko 2 razy to wykorzystał w sytuacji gdy od kogoś oberwał, ale z takim skutkiem, że teraz jest wszystko ok ;) Zmieniłabym jedynie to, że od początku zaczęłabym to wpajać dziecku a nie dopiero po sytuacji gdzie musiał swoje wypłakać…

Milena Kamińska
5 lat temu

Ja byłam zadziora jak ktoś ze mną zaczął oddałam :) dzieci uczę ze nie muszą wszystkich lubic ale szanowac trzeba jednak jak ktoś używa przemocy psychicznej czy fizycznej i nikt zvdoroslych tego nie zauważa udzielam wskazówek co trzeba robic;)

Ewelina Skoczek
5 lat temu

No Milena ja nigdy nie zapomnę lekcji muzyki z p.Baran jak na nią nakrzyczalas , bo kazała Ci plecak zdjąć z ławki. ..potwierdzam, że byłaś zadziora…ale na szczęście byłam w Twoim obozie, uffff ?

Adriana Osuchowska
5 lat temu

Zgodnie z treścią książeczki o Grzesiu „nie możesz bić ale nie możesz tez pozwalać by ktoś cie bił. Szukaj pomocy jeśli bijący nie chce cie słuchać gdy ty chcesz wyjaśnić/porozmawiać.” Zawsze pytam syna, cioci w przedszkolu jaka była sytuacja w której doszło do użycia rąk, mowię ze chce zrozumieć takie a nie inne zachowanie i w zależności od tego czy uważam ze słusznie bądź niesłusznie ktoś oberwał o tym mowie. Albo tłumacze że w tej sytuacji można było się zachować inaczej i wyszłoby lepiej albo mowie ze rozumiem iż się zdenerwował, miał prawo itp. Nie można dopuścic do tego Żeby… Czytaj więcej »

Karolina Bylina
5 lat temu

Zawsze wpajam corce ze nikogo nie mozna bic ale jesli jest sie atakowanym to trzeba sie bronic. Nie chcialabym zeby moje dziecko stalo jak ciele i ktos je lal. W naszych czasach niestety na tych co bija nie ma kodeksu. Wszyscy rozkladaja rece dlatego uwazam ze bic kogos NIE, bronic sie TAK.

Kasia Love
5 lat temu

O matko:(

anka
anka
2 lat temu

Ale w szkole oddac nie mozna……….moj zaawsze jest zaczepiany,dlugo odpuszcza,ale w koncu ma dosc,po opluciu czy mocniejszym uderzeniu,odda tzn popchnie(nie ma agresji)albo pokaze srodkowy palec,,,,,,,,,i uwag ma mase,nie ze oddal a ze popchnal,,,i pani twierdzi,ze niestety nkr mozna oddaxc tylko zglaszac.,ale czesto jest to na przerwie,nikt nie widzi,,a jak zglasza,to nieznany pan mowi-jak sie dajesz bic to tak masz……..i co mam mu mowic?Unika tego kolegi a ten sie uparl i za nim lazi i dreczy,,,ilez mozna skarzyc jak nie sluchaja,,,,,,a tylko oddaj niewspolmiernie tamtemu-placze,klamie i wszyscy mu wierza,,,,,

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close