W szkole 30 listopada 2018

Klaun z Koszalina – odgrzewany kotlet do straszenia dzieci

– Mamusiu, musimy porozmawiać – oświadczyło mi dziecko, jak tylko wysiadło z autobusu szkolnego.

Jasne, nie ma sprawy. A o czym?

– Powiem ci w domu.

Hmmm…

– Nie możesz teraz?

– Nie, bo jeszcze ktoś usłyszy.

No nie powiem, zaintrygowała mnie. I trochę nastraszyła. Co to może być takiego, że dziecko nie chce rozmawiać na ulicy, na której tak naprawdę nikogo nie ma? Ten przechodzień dwieście metrów przed nami się nie liczy.

 

– Mamusiu, czy ty słyszałaś coś o klaunie z Koszalina? Wiesz coś o nim?

– Nic. A powinnam?

– No właśnie nie wiem.

– A czemu pytasz? O co chodzi?

– No jedna dziewczynka w szkole, ona nie jest z naszej klasy, nie wiem, jak się nazywa, mówiła, że jest takie coś i że to jest groźne, tak samo, jak Momo. Widziała w internecie i się teraz boi i jeszcze mówi, że jak zadzwoni do nas ktoś z nieznanego numeru, to na pewno ten klaun.

– I co niby ma wam zrobić przez telefon?

– No właśnie nie wiem. Mówiłam im, że Momo nie jest groźne, że to taka paskudna rzeźba i ktoś to wykorzystał do straszenia dzieci, ale nie chciała mnie słuchać. Inne dzieci też nie chciały. I teraz się boją tego klauna. Wiesz coś o nim?

– Nie wiem, ale zaraz się dowiem.

Magia internetu. Skoro jakaś nieznana z imienia dziewczynka była w stanie znaleźć coś w internecie, to przecież ja też to znajdę, prawda?

No powiem Wam, że jak człowiek takie internety poczyta, to potem może faktycznie bać się wyjść z domu. Ponoć postać klauna w cyrku to już przeżytek. Teraz klaun jest bohaterem… horrorów! Mało tego, osoby przebrane za klaunów rzekomo chodzą po ulicach, straszą przechodniów, porywają dzieci… Czasem nawet używają niebezpiecznych przedmiotów, noży albo broni. No dobra, spieszę Was uspokoić, w Polsce moda na groźnych klaunów jakoś się nie przyjęła. Może szkoda, bo przynajmniej z daleka byłoby takiego przebierańca widać i człowiek by wiedział, że trzeba uciekać.

Klaun z Koszalina był pierwszy i chyba jak do tej pory w Polsce jedyny. Gdyby pojawił się kolejny, dajcie znać, oki?

 

Nie będę Wam tu szczegółowo opisywała poczynań klauna z Koszalina, w końcu skoro to czytacie, to znaczy, że macie internet. Powiem tylko, że faktycznie zarówno zdjęcia, jak i filmik, który pojawił się na YouTube, jeżyły włosy na głowie. Osoby o słabych nerwach proszone są o nieoglądanie. I na pewno nie pokazujcie tego dzieciom!

Klaun z Koszalina zaintrygował internautów i ci próbowali go wytropić. Zabawa dla niektórych była przednia, no ale co kto lubi. Ja tam nocą po opuszczonych ruderach bym się nie szlajała. Może jestem mało odważna.

Sprawiedliwość klaunowi trzeba oddać, zamieszania narobił sporo, wieść o nim rozeszła się szybciej niż wirus grypy w szczycie sezonu. W Koszalinie i okolicach każdy słyszał o strasznym klaunie, a dzięki internetowi usłyszała o nim cała Polska. No dobra, może nie cała, ja nie słyszałam. Do dziś. A rzecz miała miejsce dwa lata temu. Co ja wtedy robiłam? Nieważne.

Kiedy już cała ziemia koszalińska drżała ze strachu, klaun postanowił się ujawnić. Okazało się, że… ani on nikogo nie porywa, ani nie jest psychopatą, za to jest żądny sławy. Ale nie znaczy to, że cierpi na silną megalomanię, nic z tych rzeczy. Otóż klaun z Koszalina narobił w sieci niezłego szumu, pozbawił snu co mniej odważne kobiety i dzieci (mężczyzn też, ale oni się nie przyznają), a wszystko to po to, by zwrócić uwagę na potrzeby dziecięcego hospicjum w Koszalinie.

Ja wiem, sprawa jest stara, typowy odgrzewany kotlet, ale jak Wam dziecko przyjdzie przerażone ze szkoły, to już będziecie wiedzieć, o co chodzi.

 

Pozostała sprawa wyjaśnienia dziecku motywów pana klauna.

– To nie mógł wymyślić czegoś innego? Musiał straszyć?

– Wiesz, może to nie było najlepsze, ale cel osiągnął. Wszyscy o nim usłyszeli.

– Nie mógł normalnie powiedzieć, że potrzebna kasa dla chorych dzieci?

– Kotek, ale w internecie pełno jest próśb o kasę dla chorych dzieci. Żeby się przebić i dać zapamiętać, trzeba wymyślić coś extra.

– No ale nie da się jakoś grzeczniej?

– To wymyśl coś.

– Ja?

– No tak, przecież każdy może. Wymyślisz, pójdziemy do naszego miejskiego hospicjum, zapytamy co oni na to i jak się zgodzą, to wrzucimy do internetu.

– Tak po prostu?

– Tak, tym się nie musisz martwić, ja to ogarnę. Ty tylko coś wymyśl.

 

No to teraz czekam…

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Targi 29 listopada 2018

Mamaville Xmas: Black Weekend Edition Warszawa

Zakupów nie robi się na szybko. Trzeba je starannie przemyśleć, zaplanować, pooglądać to, co można kupić. Zakupy to cały rytuał. I właśnie dlatego świąteczna edycja Targów Mamaville Xmas: Black Weekend Edition będzie trwała aż dwa dni! Zapraszamy na zakupy do stolicy!

To będą wyjątkowe Targi. Black Weekend, a więc dwa dni specjalnych promocji, mega dużych obniżek cen i sezonowej wyprzedaży. Nie da się ukryć – okazji do zrobienia tanich i satysfakcjonujących zakupów będzie w tym roku dwa razy więcej niż zwykle.

Mamaville to niezwykłe Targi połączone z aktywnym spędzaniem czasu. To miejsce, w którym cała rodzina znajdzie coś dla siebie. Przyszli rodzice skompletują wyprawkę dla oczekiwanego maleństwa, rodzice uzupełnią braki w garderobie i komodzie z zabawkami. Dzieci… ooo, te to się dopiero wybawią! Strefa rozrywkowa to coś przygotowanego specjalnie z myślą o nich. Dodatkowo sprzedawcy zapraszają na ciekawe warsztaty i możliwość wypróbowania nowych zabawek bezpośrednio na stoiskach. Strefa rozrywkowa jest całkowicie darmowa.

Myliłby się ten, kto by porównał Targi Mamaville z przedświątecznym bazarem. Tu nie znajdziemy taniej masówki, eksportu z Azji, rzeczy, które można kupić w każdym markecie. Ideą Targów jest promowanie mam, które na urlopie macierzyńskim chcą pozostać aktywne zawodowo. Stąd większość dostępnych akcesoriów i ubranek została zaprojektowana i przetestowana właśnie przez mamy. Unikatowe wzornictwo połączone z wysokiej jakości surowcem to jest dokładnie to, czego szukają rodzice.

Mamaville to także strefa edukacyjna. Dla rodziców przygotowano cykl warsztatów. Udział jest bezpłatny, ale obowiązuje rejestracja i kolejność zgłoszeń. Na warsztaty można się zapisać tutaj.

Szczegółowy harmonogram warsztatów dostępny jest na stronie organizatora.

 

Długi pobyt na Targach nie byłby możliwy, gdyby nie strefa kulinarna – smaczne i zdrowe jedzenie dla całej rodziny, także wegetariańskie i wegańskie.

 

Szczegóły dotyczące imprezy dostępne są na Facebooku.

Miejsce: Arena Ursynów, ul. Pileckiego 22, Warszawa

Czas: 1 – 2 grudnia 2018

Godzina: 10 – 17

Wstęp: Wolny.

 

Blog W Roli Mamy tradycyjnie obejmuje Targi Mamaville patronatem medialnym.

mamaville xmas

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Uroda 28 listopada 2018

Błędy w pielęgnacji urody, które popełniasz każdego dnia

Błędy w pielęgnacji urody popełnia większość z nas, niemalże każdego dnia. Czasem wynikają one z niewiedzy, czasem ze zmęczenia, a niekiedy z czystego lenistwa.  Jeśli je popełniasz, bo Ci nie zależy, to trudno, Twój wybór, ale jeśli jednak chcesz cieszyć się ładną, zdrową i promienną cerą, musisz z tym walczyć – zgłębiać wiedzę i zmieniać pewne nawyki.

Co najczęściej robimy nieprawidłowo?

Źle dobrane kosmetyki do typu skóry

Określenie swojego typu skóry oraz dobranie do niego odpowiednich kosmetyków, to podstawa w pielęgnacji urody. Wiem jednak, że często stanowi to problem. Błędnie stawiamy sobie diagnozę, a w konsekwencji sięgamy po złe produkty, które zamiast pomagać, mogą wręcz szkodzić naszej skórze. Bądź tego świadoma, a wszelkie pojawiające się i nie chcące zniknąć niedoskonałości cery, traktuj jako sygnał, że być może gdzieś popełniasz błąd.

Niepoprawna aplikacja kosmetyków

Sposób w jaki aplikujemy poszczególne kosmetyki na twarz, ma wbrew pozorom duże znaczenie. Tyczy się to zarówno oczyszczania skóry, jak i nakładania na nią wszelkich kremów, czy innych pielęgnacyjnych produktów.

Pierwszy błąd, który bardzo często popełniamy, to wkładanie „brudnych” palców do słoiczków – każdorazowo przy tej czynności wpuszczamy do środka różnego rodzaju bakterie, które chętnie się tam namnażają, psują produkt, a później bardzo niekorzystnie wpływają na naszą skórę. Konieczne jest więc używanie wszelkich patyczków, pipetek, bądź opakowań z pompką.

Drugi błąd, który popełniamy to zbyt intensywne rozprowadzanie i wcieranie produktów w skórę. Powoduje to jej rozciąganie, a w konsekwencji  wiotczenie i szybsze powstawanie zmarszczek. Dlatego należy pamiętać o tym, by aplikować kosmetyki delikatnie – kremy i różnego rodzaju ampułki, można łagodnie wklepywać opuszkami palców.

Spanie w makijażu

Pewnie słyszałaś o tym nie raz i doskonale wiesz, że nie powinno się chodzić spać z makijażem, ale założę się, że z różną częstotliwością zdarza Ci się to robić. Tak, wiem, że po całym dniu pracy, ogarniania dzieci, odhaczania licznych obowiązków z listy, wieczorem padasz na twarz i najzwyczajniej w świecie nie masz już siły, ani ochoty bawić się w demakijaż. Serio, to nic dziwnego i znam to z autopsji. Ale prawda jest taka, że dla naszej skóry pójście spać w makijażu to katorga. Noc bowiem to czas na odpoczynek i regenerację! Jeśli więc dasz wygrać zmęczeniu i niechęci, a tym samym nie pozwolisz komórkom na nocną pracę i rewitalizację, szybko zobaczysz tego niemiłe skutki.

Torturowanie mokrych włosów

Intensywne wycieranie i tarcie ręcznikiem, rozczesywanie, a także spanie w mokrych włosach, to w zasadzie powolne ich wykańczanie. Niestety wilgotne włosy są bardzo delikatne i podatne na uszkodzenia. Dlatego trzeba się z nimi obchodzić ostrożnie – delikatnie odcisnąć mokrą czuprynę w ręczniku, zawinąć ją na chwilę, by woda nie kapała po ramionach i podłodze lub odrobinę podsuszyć suszarką (najlepiej chłodnym powietrzem, by zamknąć łuski włosów). Z rozczesywaniem warto zaczekać, aż włosy choć trochę przeschną i najlepiej używać do tego grzebienia z grubymi, szeroko rozstawionymi zębami. Do łóżka koniecznie kładź się z suchą głową, ponieważ mokre kosmyki bardzo łatwo się łamią.

Peeling  –  jego brak i nadmiar

Z peelingowaniem lubimy popadać ze skrajności w skrajność – całkowicie o nim zapominamy, albo stosujemy go zbyt często. Jedno i drugie źle wpływa na kondycję naszej skóry.

Z jednej strony pomijanie złuszczania zrogowaciałego naskórka, powoduje zatykanie porów skóry, a także gromadzenie się obumarłych komórek i tworzenie szorstkiej, suchej warstwy, która z czasem wyraźnie się łuszczy. Poza tym, składniki aktywne zawarte w kremach, maskach, czy ampułkach nie mogą swobodnie przenikać i penetrować skórę, gdy nie jest dobrze oczyszczona!

Z drugiej strony nadmierne peelingowanie może podrażnić cerę i uszkodzić  jej płaszcz lipidowy, przyczyniając się do powstawania różnych niedoskonałości.

Brudne akcesoria do makijażu

Pędzle do makijażu, wszelkie gąbeczki i aplikatory – wszystko czym nakładamy kolorowe kosmetyki wymaga regularnego mycia! Inaczej będą się na nich rozwijać bakterie (w zastraszającym tempie), a te z kolei w trakcie malowania będą  atakować Twoją skórę! Jeśli więc zastanawiasz się dlaczego Twoją twarz zaczęły zdobić brzydkie krostki, pomyśl, czy przyczyną nie są przypadkiem brudne akcesoria?

Do mycia pędzli są specjalne płyny dezynfekujące, chociaż z powodzeniem można również używać do tego mydła lub delikatnego szamponu.

Za mało snu

Sen to w pewnym sensie jeden z lepszych kosmetyków jaki możemy podarować własnej skórze. Jego brak sprawia, że cera staje się blada bądź szara, zupełnie pozbawiona blasku. Pod oczami uwidaczniają się brzydkie cienie i tzw. worki. Poza tym pozbawiona czasu na (nocny) odpoczynek i regenerację, szybciej się starzeje!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close