3 minuty temu

Fiolet – Małgorzata Oliwia Sobczak

Tytuł: Fiolet
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Oprawa: miękka
Liczba stron: 510
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: W.A.B.

O czym jest Fiolet?

Fiolet to siódma część serii kryminalnej Kolory zła, nietrudno się więc domyślić, że będzie o zbrodni. I faktycznie – już na pierwszych stronach mamy do czynienia z morderstwem – ofiarą jest młoda kobieta – Justyna Sarnecka kochająca życie, niestety bez wzajemności. O ile ustalenie personaliów ofiary przychodzi policjantom niezwykle łatwo, o tyle znalezienie sprawcy będzie wymagało pracy. No ale umówmy się – gdyby nie to, nie byłoby książki. Tu nic nie jest łatwe i oczywiste, za to wszystko ciekawe.

Równolegle z martwą Justyną poznajemy Wandę Stanowską, która na skutek szoku straciła wzrok. Lekarze twierdzą, że to przejściowe, ale ileż można czekać? Wanda stara się żyć normalnie, nawet próbuje pisać pracę doktorską, ale tam, gdzie wzrok zawodzi, pojawiają się demony. Niektóre przyjmują nawet ludzką postać.

Kolejna bohaterka, Basia Kukulska jest rozczarowaną życiem telemarketerką i matką Zuzi, co bardzo motywuje ją do kolejnych starań o lepszą przyszłość. Niestety, praca jest niewdzięczna, szef niewyrozumiały, a i los nie bardzo chce współpracować.

Drobiazgowo prowadzone śledztwo przeplata się z retrospekcją z 2006 roku. Co wydarzyło się dwadzieścia lat wcześniej i jak wpłynęło na bieżące wydarzenia? Tego Wam nie zdradzę, ale powiem, że warto czytać uważnie.

Jak się czyta Fiolet?

To nie jest moje pierwsze spotkanie z Małgorzatą Oliwią Sobczak i mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać. No tylko okazało się, że jednak mniej niż więcej. Byłam pewna, że utonę, dam się pochłonąć i będę czytać z olbrzymią zachłannością, żeby jak najszybciej poznać rozwiązanie, a było… odwrotnie. Czytałam spokojnie, bez nerwów, z dużą ciekawością, ale bez uczucia presji czasu (chociaż planowałam napisać recenzję dużo wcześniej) i z jakimś takim przekonaniem, że jestem dokładnie tu, gdzie być powinnam i nie chcę, żeby ten stan minął.

Fiolet jest pod każdym względem dopieszczony, pełen szczegółowej wiedzy z różnych dziedzin i tak sobie myślę, że to właśnie dlatego jest doskonały. Autorka nie prześlizgnęła się po tematach, żadnego nie potraktowała po macoszemu i w rezultacie stworzyła historię, która jest absolutnie doskonała. W moim odczuciu to pisanie w starym stylu, w którym nie istniały ograniczenia objętościowe. We Fiolecie jest absolutnie wszystko, co być powinno.

Nie zabrakło starych dobrych znajomych i tu muszę podziękować szczególnie za migawki z Oskarem Kordą i Alicją Grabską, bohaterami zupełnie innej serii. Tęsknie za nimi droga Autorko!

Pewnie jesteście ciekawi jak tam sprawy między Anną Górską i Leopoldem Bilskim? Też byłam 😉 A teraz mogę powiedzieć tylko: pomidor!

Dla porządku dodam (bo to w sumie oczywiste), że wszystkie postaci są bardzo wiarygodne i prawdziwe, takie z ludzką twarzą. Na szczególną uwagę zasługuje Wanda i jej nauka życia w ciemnościach. Widać, że autorka zgłębiła temat (zresztą nie tylko ten) i napisała, jak to naprawdę wygląda. Utrata wzroku to jedno, ale życie w ciemności też ma swoje odcienie. Równie wiarygodne są wydarzenia opisane we Fiolecie. To wszystko mogło się wydarzyć naprawdę. I szczerze – mam ciarki na plecach, gdy o tym myślę.

Fiolet – recenzja subiektywna

Długość – bardzo zacna, bo aż 510 stron! Kocham takie grube książki, a ta jest nie tylko gruba, ale i naprawdę długa. To nie tylko widać po wąskich marginesach, ale po prostu czuć. Gdybym miała zgadywać, celowałabym w 600 k znaków.

Trupy – no to jest kryminał, a do tego bardzo dobra książka, resztę sobie dopowiedzcie.

Humor – owszem, obecny, choć dość specyficzny. Ale można się pośmiać.

Widoczność liter – bez niespodzianki. Od początku wiedziałam, że ich nie będzie i nie dziwię się, że Netflix postanowił przenieść całą serię na ekran. Nie ma co ukrywać – wszystkie książki z tej serii to praktycznie gotowe scenariusze.

Ogólnie powiem tak: fenomenalny siódmy tom fenomenalnej serii. Bierzcie i czytajcie, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

Dla kogo jest Fiolet?

Zwykle upieram się, że serie książkowe należy czytać po kolei i od początku, ale tu mogę zrobić wyjątek. Fiolet naprawdę da się przeczytać bez znajomości poprzednich kolorów i dobrze zrozumieć fabułę. Tak więc jest to książka dla wszystkich, którzy lubią czytać kryminały z górnej półki. Ależ to jest uczta, mówię Wam!

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem W.A.B.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close