9 września 2022

Labirynt – Piotr Borlik

Tytuł: Labirynt
Autor: Piotr Borlik
Oprawa: miękka
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2022
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

– Rany, dajcie mi w końcu spokój, muszę skończyć tę straszną książkę – tymi słowy grzecznie poprosiłam rodzinę, żeby się łaskawie odczepiła. Czy oni nie mogą sobie czasem poradzić beze mnie?!

– Dlaczego straszna, tyle trupów? – zapytało moje dziecię, które dobrze zna gust literacki matki.

– Nie, trupów raczej mało. Tam jest taka rodzinka z trzynastoletnią córką, poszli sobie do labiryntu w kukurydzy i wybuchł pożar.

Historia sama w sobie może nie taka dramatyczna, gorsze czytałam, no ale jak się ma w domu trzynastoletnią córkę i zaliczoną wizytę w labiryncie w kukurydzy, to daję Wam słowo, że człowiekowi ciary po plecach latają. Przecież ja to moje dziecię puściłam samopas, bo sobie chciało samodzielnie przejść labirynt. Do głowy mi nie przyszło, że to może być niebezpieczne!

Jednak Labirynt Piotra Borlika to nie jest książka, której historia toczy się wyłącznie w polu kukurydzy posadzonej w oryginalny sposób. Przyznaję, że sięgałam po nią z dużą ciekawością, bo Piotr Borlik potrafi zaskakiwać. On chyba specjalnie tak robi, że każda jego książka jest totalnie różna od poprzedniej. Nie da się pomyśleć, że „u Borlika to normalne”, albo „Borlik tak zawsze”. Nie ma nic oczywistego ani przewidywalnego i chyba za to tego autora tak lubię.

Okładka obiecuje wędrówkę po mrocznych fragmentach Trójmiasta, miejscach, w które turyści się nie zapuszczają. Hmmm, chyba coroczne wakacje w Gdyni zrobiły ze mnie tubylca (albo tambylca, ustalcie sobie), bo ani sanatorium w Orłowie, ani torpedownia w Babich Dołach mnie nie zaskoczyły. Chociaż muszę przyznać rację, pielgrzymki zwiedzających tam nigdy nie spotkałam. Zabrakło mi jeszcze dział ukrytych w lesie na klifie obok jednostki wojskowej. Wręcz prosiło się, by coś tam schować ;-)

Wspomniana wyżej rodzina to rodzice Anna i Tomasz oraz ich córka Pola. Pamiętny pożar w labiryncie miał miejsce w 2013 roku i szczegóły tamtego wydarzenia poznajemy w ramach retrospekcji. Od tej pory pokój Poli jest pusty, a małżeństwo niestety nie przetrwało próby czasu.

Od 2018 roku Tomasz znajduje za wycieraczką rysunki różnorakich labiryntów. Jego zadaniem jest rozpoznanie niewprawną ręką narysowanych miejsc i odnalezienie zostawionych tam dla niego „prezentów”. Z pozoru niewinna zabawa wcale nie jest tak bardzo niewinna, Tomasz czy chce, czy nie, musi wejść do gry, bo kary za zlekceważenie kolejnych rysunków nie należą do przyjemnych. Z każdym kolejnym labiryntem rośnie napięcie i ciekawość czytelnika, dokąd to wszystko zmierza. A odgadnięcie zamysłu autora wcale nie jest proste. Nie raz i nie dwa wyprowadził mnie na manowce. Coś, co wydawało się oczywiste, wcale takie nie było, zaś zakończenie tej historii naprawdę jeży włosy na głowie, karku plecach i gdzie tylko macie.

Labirynt to bardzo sprawnie napisany thriller. Właśnie thriller, nie kryminał i nie sensacja. Mimo typowo sensacyjnych wątków na pierwszy plan wysuwa się napięcie towarzyszące podążaniu za Tomaszem i kolejnymi wydarzeniami, które wywracają jego życie do góry nogami. Bo kiedy wydaje mu się, że rozwiązał zagadkę, a czytelnik oddycha z ulgą, nagle okazuje się, że to nie koniec, ale początek nowych wydarzeń i kolejna okazja do obgryzania paznokci.

Trochę trudno mi się pisze o tej książce, bo to jedna z tych, gdzie każde nieopatrznie rzucone słowo może się okazać potężnym spojlerem. O tym labiryncie w kukurydzy napisałam Wam, bo od tego się wszystko zaczyna, ale tak naprawdę kto inny gra pierwsze skrzypce w tej powieści i chociaż Tomek Jasiński wydaje się głównym i pierwszoplanowym bohaterem, to jest jeszcze kilku innych, równie ważnych. Ale o nich na wszelki wypadek nic Wam nie napiszę. Uprzedzę tylko, że nie obejdzie się bez skakania po chronologii i warto być na to przygotowanym, bo nie zawsze jest to wyraźnie zaznaczone. Tej książki nie da się czytać nieuważnie, wymaga od czytelnika pełnego zaangażowania i może dlatego przeżywa się ją tak głęboko. Świetna jest, nie będziecie zawiedzeni, obiecuję!

 

Dla kogo jest Labirynt? To bardzo dobry thriller i na pewno zachwyci wszystkich miłośników książek, które trzymają w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Fani Piotra Borlika także powinni być zadowoleni. Jedno, co się nie zmieniło w jego najnowszej książce, to dar tworzenia trójwymiarowych postaci i lekkość opowiadania najbardziej nawet zawiłej historii. Na pewno będziecie za nią podążać z ciekawością przemieszaną ze strachem. To też świetna książka dla rodziców. Nieważne, w jakim wieku macie dzieci, na pewno inaczej popatrzycie na codzienne trudy rodzicielstwa. Młodzieży też bym dała.

 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close