4 kwietnia 2024

Milusha – Marek Kozubal

Tytuł: Milusha
Autor: Marek Kozubal
Liczba stron: 335
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2024
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Kim jest Milusha?

Milusha to agentka polskiego wywiadu o mieszanym pochodzeniu. Niezwykłą urodą zwraca na siebie uwagę, ale też wykorzystuje ją na wiele sposobów. Może być każdym, kim tylko chce, wystarczy odpowiedni strój i makijaż. Polka, Niemka, Rosjanka? A może… mężczyzna? Milusha chadza własnymi drogami, ale jej usługi są niezwykle cenne. Potrafi to, czego wielu nie jest w stanie osiągnąć. Jeśli chce, nawet wystawiona na widok publiczny może być niewidoczna. Do tego ma ciekawy sposób zapisywania ważnych rzeczy – ukrywa je pismem runicznym w rysunkach. Nikt nie jest w stanie ich odczytać, tylko ona. Kiedy trzeba, po prostu znika.

Milusha to jedyna bohaterka tej książki, z którą się zaprzyjaźniłam. Nie żeby cała reszta była niesympatyczna, ale niestety – sporo tu polityków i polityki, a mój mózg jest na nią odporny. Trochę mi się mieszali. Poza tym jest tu naprawdę dużo postaci, więc o pogubienie się niełatwo. Bierzcie i czytajcie na jeden raz. Tak będzie najbezpieczniej.

O czym jest Milusha?

Wbrew pozorom jej samej jest w powieści stosunkowo mało. Raczej nie nastawiajcie się na typowo przygodową pozycję w stylu Gray Mana. To książka o wielkiej polityce i szpiegostwie, spiskach i przekrętach, wielkich pieniądzach, władzy i rzeczach, o których nie chcemy wiedzieć. Odkrycie kto i jak nami rządzi, wcale nie jest fajne. Nie wątpię jednak, że znajdzie się dużo osób, które z radością po tę książkę sięgną.

Porwanie naukowca, geologa to zaledwie początek tej historii. Oskarżony o szpiegostwo i zamknięty w irańskim więzieniu Polak przeżywa prawdziwy horror. Jednocześnie trwają tajne negocjacje w sprawie jego uwolnienia. Cena jest wysoka, ale czy życie ludzkie ma cenę?

Komu ufać, komu wierzyć w czasach wielkiej polityki? Akcja dzieje się głównie w Niemczech, gdzie stykają się agenci wielu narodów. Oczywiście są Polacy i Niemcy, to niemal standard. Ale mamy też Kurdów, którzy – niemal zapomniani przez świat – toczą własną walkę o niepodległość.

Druga strona medalu to ciemne sprawy naszej rodzimej polityki. Korupcja, manipulacja, wielkie przekręty – niby znamy to z mediów, ale utkane w powieści nabierają zupełnie nowego oblicza, tym bardziej że autor, Marek Kozubal, jest dziennikarzem. Zapewne nie odpowie na pytanie, na ile ta książka jest oparta na faktach, ale nie boję się założyć, że sporo rzeczy nie zostało wymyślonych, a jedynie opisanych. Kto śledzi na bieżąco naszą scenę polityczną, zapewne szybko rozpozna pierwowzory bohaterów. Mnie szło trochę ciężko, ale kilka razy chyba trafiłam.

Jak się czyta Milushę?

O ile w samej akcji zdarzyło mi się kilka razy zgubić (polityka tak na mnie działa, nie czepiam się autora), to muszę docenić pisarski kunszt i umiejętność konstruowania fabuły. Chwilami ciężko za nią podążać, ale na koniec wszystko się całkiem zgrabnie splata w jedną całość. Duży plus za znajomość tematu (to się czuje!) i niezbyt wymyślne słownictwo. Nie trzeba być asem wywiadu, żeby zrozumieć, o co chodzi.

Milusha w moich kryteriach

Dla tradycji sięgnę po moje prywatne kryteria oceny książek. Nie wiem, czy są miarodajne, ale przynajmniej konsekwentne.

Długość – bardzo w porządku, niby tylko 335 stron, ale czcionka nieduża, więc zaliczam na plus.

Trupy – noo… to jest książka o szpiegach i wielkiej polityce, więc rozumiecie – ktoś musi umrzeć.

Humor – całkowity brak, ale nie czepiam się, psułby atmosferę.

Widoczność liter – muszę powiedzieć, że zmienna. Są fragmenty, przez które się płynie i takie, przez które trzeba się przedzierać z mozołem. Czasem widać te litery, czasem nie. Nie umiem powiedzieć, co zdarza się częściej, więc przyjmijmy, że pół na pół. Ogólnie jednak nie jest to książka, przez którą się płynie na jednym oddechu. Przynajmniej ja nie popłynęłam, może Wam się uda.

Dla kogo jest Milusha?

Na pewno dla osób, które potrafią się skupić i mają dość czasu, by przeczytać książkę góra na dwa razy. Tu jest bardzo dużo postaci i trzeba się postarać, żeby to ogarnąć.
Myślę, że łatwiej będzie tym, którzy się chociaż trochę rozeznają w polityce i wiedzą, o jakie stawki toczy się gra i czyimi rękami.
Dla fanów książek szpiegowskich. To dokładnie taka pozycja.

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close