5 godzin temu

Muchomora, leśna czarodziejka – Beata Ostrowicka

Tytuł: Muchomora, leśna czarodziejka
Autor: Beata Ostrowicka
Ilustracje: Aleksandra Krzanowska
Liczba stron: 43
Okładka: twarda
Wydawnictwo: Literatura

Lubię książki o lesie i przyrodzie, więc kiedy w moje ręce trafiła „Muchomora, leśna czarodziejka” Beaty Ostrowickiej, od razu byłam ciekawa, co kryje się w środku. I nie zawiodłam się! To ciepła, mądra opowieść o przyrodzie, a przy okazji jedna z najpiękniej wydanych książeczek, jakie mamy na półce.

Tytułowa Muchomora to zielonowłosa Opiekunka lasu, która codziennie wędruje leśnymi ścieżkami razem ze swoim wiernym psem Szyszkiem. Jej zadaniem jest złocić liście, słodzić jagody i troszczyć się o leśnych mieszkańców. Brzmi jak bajka, prawda? Niestety, zamiast czarować, Muchomora całymi dniami… sprząta. Sprząta po ludziach, którzy „przypadkiem” zostawiają w lesie butelki, papierki i całe góry śmieci.

Muchomora, leśna czarodziejka

Fot. Archiwum własne

Muchomora nie zamierza jednak tylko narzekać. Wpada na pomysł, jak wytłumaczyć ludziom, a przede wszystkim ich dzieciom, że o las trzeba dbać. Jaki to pomysł, nie zdradzę, ale przyznam, że bardzo mi się spodobał, bo pokazuje, że to właśnie najmłodsi mogą być najlepszymi strażnikami przyrody. Lubię takie lektury, bo mówią o ważnych sprawach bez straszenia i nachalnego moralizowania, a mimo to zostawiają po sobie coś na dłużej.

Muchomora, leśna czarodziejka

Fot. Archiwum własne

Osobne, i to naprawdę duże, słowa zachwytu należą się ilustracjom Aleksandry Krzanowskiej. To one sprawiły, że zakochałam się w tej książce od pierwszej strony. Obrazy zajmują całe strony, rozlewają się od brzegu do brzegu i sprawiają, że po otwarciu książki ma się wrażenie, jakby wchodziło się prosto do lasu. Złociste liście, miękka zieleń mchu, światło przebijające się między drzewami, grzyby, jagody i leśne zwierzaki ukryte w zakamarkach – wszystko jest namalowane z ogromną czułością i dbałością o szczegóły. Sama Muchomora z burzą zielonych włosów i jej kudłaty Szyszek są po prostu przeurocze. Najlepszym dowodem na siłę tych ilustracji jest mój trzyletni synek. Sama historia jest dla niego jeszcze trochę za trudna, ale obrazki podziwiał z zachwytem, długo zatrzymywał się na każdej stronie i wypatrywał w nich zwierzątek i grzybów. Te ilustracje to prawdziwa uczta dla oka, przy której odpoczywa się i dziecko, i dorosły. Nie są tylko dodatkiem do tekstu, ale same opowiadają historię i budują nastrój. Tym mocniej zresztą widać na nich kontrast między pięknem lasu a porzuconymi przez ludzi śmieciami. To jedna z tych książek, które po prostu przyjemnie trzyma się w rękach, a twarda oprawa i porządny papier sprawiają, że przetrwa wiele wspólnych lektur.To piękna, ciepła historia, która w przystępny sposób pokazuje dzieciom, że las to dom wielu stworzeń i że każdy z nas może o niego zadbać. Świetnie nadaje się na początek rozmowy o tym, co sami możemy zrobić dla przyrody, choćby podczas najbliższego spaceru do lasu.

Fot. Archiwum własne

Polecam przede wszystkim starszym przedszkolakom i dzieciom z klas 1–3. Dla trzylatka historia jest jeszcze za trudna, ale pięcio- czy sześciolatek z pewnością wszystko zrozumie i chętnie o niej porozmawia, a młodsi uczniowie mogą już sięgnąć po nią samodzielnie. To także świetna propozycja dla każdego, kto ceni w literaturze dziecięcej naprawdę piękne, dopracowane ilustracje. U nas na pewno poczeka na półce, aż synek trochę podrośnie, a do tego czasu będziemy ją razem oglądać!

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Literatura.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close