Przyczajony diabeł, ukryty trup – Iwona Banach
Tytuł: Przyczajony diabeł, ukryty trup
Autor: Iwona Banach
Oprawa: miękka
Liczba stron: 383
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
– Spodobałaby Ci się ta książka – powiedziałam do dziecka, które – nie ma co ukrywać – lubi zakręcone historie.
– A co w niej jest takiego? Znaczy, wiem, że to Iwonka, ale co w tej książce jest wyjątkowego?
– Ona jest taka, no… taka nooo… słowa mi zabrakło. Wiem, odrealniona!
– To faktycznie mi się spodoba. Dasz mi potem.
Nawet nie pyta, po prostu oznajmia. Dam, oczywiście. Dobrem trzeba się dzielić, nie tylko z własnym dzieckiem.
O czym jest książka Przyczajony diabeł, ukryty trup?
Napisałam wyżej, że książka jest odrealniona, bo to pierwsze co mi przyszło na myśl po początkowych scenach. Karolina, niedoszła ofiara śmiertelna wypadku drogowego, traci przytomność, chociaż fizycznie nic jej nie dolega i trafia do przedpiekla. Tam zaś rozmawia z diabłami i cała ta rozmowa jest, delikatnie mówiąc, dziwna. Diabły pytają ją, czy umarła i czy wie, gdzie jest jej ciało, a w ogóle to mają pretensje, bo to wcale nie ona powinna umrzeć. Karolina oczywiście nie wie, czy umarła, czy nie, a pomysł, że miałaby iść do piekła, wcale jej się nie podoba.
Jak się później okaże, Karolina była jedną z uczestniczek „rytuału oczyszczającego”, który miał przynieść rewelacyjne skutki, a jedyne, co na pewno przyniósł, to obfite wymioty u wszystkich uczestników. Przyniósł też pewną konkretną wiedzę. Sęk w tym, że Karolina nie pamięta, co słyszała, bo była jakby na haju. W ogóle wydaje jej się, że traci pamięć, bo zupełnie nie pamięta Kajetana, który przedstawia się jako jej mąż. Kota, którego zastaje w domu, też nie pamięta, a skoro jest w domu, to chyba jej, prawda?
Rytuał oczyszczający to pomysł niejakiej Felicji, która w ten sposób podreperowuje domowy budżet. Jej sąsiadka – Zefiryna – radzi sobie inaczej. Ona odtruwa ludzi, proponując im kąpiel w wannie z kiszonką. I wszystko byłoby fajnie, gdyby w jednej z wanien policja nie znalazła trupa…
Trup trupem, ale mamy jeszcze psa, który włamuje się do domów i gryzie kanapy, szaloną fankę Labubu, policjanta, który ma zwyczaj dachować radiowozem, żądną sensacji dziennikarkę internetową oraz jej nastoletnią siostrzenicę, także żądną sensacji. Pozostaje pytanie – kim są diabły, skąd wiedzą tak dużo i dlaczego się upierają, że Karolina powinna być nieżywa, a właściwie to niekoniecznie ona, tylko ktoś inny. I dlaczego jeden z diabłów ma takie samo nazwisko jak znaleziona w wannie ofiara? I w ogóle, dlaczego diabeł ma nazwisko?!
Jak się czyta książkę Przyczajony diabeł, ukryty trup?
Uroczyście i publicznie daję słowo honoru, że przy czytaniu kolejnej książki Iwony Banach będę trzymała pod ręką telefon, żeby dokumentować co celniejsze i śmieszniejsze cytaty. Jak ja się ubawiłam przy tej książce, to pojęcia nie macie! Niestety nie jestem w stanie ich teraz odkopać, żeby i Wam zapewnić choć minimum rozrywki, dlatego pozostaje Wam tylko jedno – bierzcie i czytajcie!
Akcja jest bardzo zakręcona, ale też bardzo spójna, przy uważnym czytaniu na pewno się nie pogubicie, ale jak będziecie odkładać co kilka stron, to nie ręczę za efekty. Zresztą, nie ma o czym mówić, tę książkę naprawdę ciężko odłożyć.
Iwona Banach jak zwykle pisze dwuwarstwowo. Dla tych, którzy chcą się tylko pośmiać, ma wypasioną ofertę. Ale jeśli ktoś przy okazji chce się zadumać nad kondycją współczesnego społeczeństwa i w ogóle tego, co się dzieje w stosunkach międzyludzkich, to też będzie miał okazję.
Przyczajony diabeł, ukryty trup – recenzja subiektywna
Długość – 383 strony, czyli naprawdę solidny kawał literatury. Nie obraziłabym się za więcej, ale nie będę się czepiać, bo ostatni akapit wygląda na obietnicę kontynuacji. I tej myśli zamierzam się trzymać.
Trupy – no skoro jest już w tytule, to chyba nie ma sensu ukrywać jego obecności.
Humor – nie wiem, czy jest jakaś strona, na której by go nie było.
Widoczność liter – akurat liter to tu nie widać, za to pomysł na film komediowy z elementami absurdu jak najbardziej. No ja bym chętnie zobaczyła wojska terytorialne przesuwające w lesie wanny…
Czytajcie, mówię Wam. To jest naprawdę dobre. Tylko uważajcie w miejscach publicznych, bo o opanowanie może być ciężko.
Dla kogo jest Przyczajony diabeł, ukryty trup?
To jest komedia kryminalna i to taka wysokich lotów, co chyba wyraźnie definiuje grupę odbiorców. Tak mi się wydaje. Jest bardzo dobra, bardzo zabawna, ale nie składa się wyłącznie z gagów. Cała historia może i jest zakręcona jak słoik, niemniej przy tym bardzo wciągająca. Górnej granicy wieku nie ma, za dolną uznałabym 12 lat.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska
