14 lutego 2024

Śmierć na bogato – Jacek Ostrowski

Tytuł: Śmierć na bogato
Autor: Jacek Ostrowski
Liczba stron: 367
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2024
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Dorobek literacki Jacka Ostrowskiego jest tak duży, że aż mi głupio, bo nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, a to przecież geniusz! I nie próbuję tu podlizywać się wydawnictwu ani Autorowi, nie mam tego w zwyczaju. Po prostu – Śmierć na bogato to książka pod wieloma względami genialna. Biję duże brawa za oryginalną fabułę, całkowity brak sztampy i niepowtarzalny klimat.

 

O czym jest Śmierć na bogato?

Bogatemu to wszystko wolno, nawet nie mieć pieniędzy. Nie wiem, gdzie usłyszałam to powiedzonko, ale jest bardzo trafne w kontekście książki. Tu jednak bogaci mają pieniądze. Mają ich tak dużo, że wolno im umierać na swoich warunkach. I nie chodzi o klasyczną eutanazję, bo to by było zbyt proste. Ich śmierć ma być wyjątkowa, a okoliczności towarzyszące dokładnie takie, jakie sobie wymarzą. Granic realizacji nie ma, można zamówić wszystko.

Jak wiecie, dla spojlerujących recenzentów jest osobne miejsce w piekle, dlatego w dalsze szczegóły nie będę się wdawać. Przedstawię Wam za to główną bohaterkę.

Co o niej wiemy? Ma na imię Agata, urodziła się w Polsce, wychowała w przybranej rodzinie w USA, przeszła szkolenie wojskowe i jest amerykańską weteranką. Mieszka w Hiszpanii, prowadzi małe biuro detektywistyczne i ledwo wiąże koniec z końcem. Dramatycznie potrzebuje pieniędzy i to dużych.

Propozycja zarobku przychodzi z bardzo nieoczekiwanej strony, bo od mężczyzny, który jest biskupem w kościele katolickim i… jak twierdzi, biologicznym ojcem Agaty. Nie przychodzi jednak z walizką pieniędzy, ale konkretną propozycją zarobku. Zlecenie jest dość dziwne. Agata ma odnaleźć brata i siostrę, o których istnieniu nie miała bladego pojęcia. O ojcu zresztą też nie. We trójkę będą świadczyć bardzo specyficzną usługę bogatym i umierającym ludziom.

Brzmi dobrze? Tylko brzmi. Nie raz i nie dwa zabrzmi wystrzał pistoletu, a konieczność oglądania się przez ramię będzie codziennością. To nie jest powieść o niewinności i rodzinnych niesnaskach. Tu wrogiem może być każdy. A przecież są jeszcze ci, którzy ścigają Agatę od czasu wojny w Syrii. Będzie się działo, tyle Wam powiem.

 

Jak się czyta Śmierć na bogato?

Chyba się nie zgodzę z Katarzyną Bondą, że jest to mocna, męska proza. Jest proza i jest mocna, ale czy tak całkiem męska? No fakt, nie jest różowa i cukierkowa, ale kobiety tak jak ja kochające thrillery i powieści sensacyjne na pewno się w niej rozsmakują.

Sam pomysł na książkę jest bardzo oryginalny, a nie oszukujmy się – to wcale nie takie proste. Bardzo dużo książek powiela te same schematy i chociaż czyta się to przyjemnie, trudno uniknąć przekonania, że „to już gdzieś było”. W Śmierci na bogato nie znalazłam żadnego elementu powtarzalności i być może to zadecydowało o tak szybkim jej przeczytaniu. Tu nie można się domyślić, co będzie dalej na podstawie jakichkolwiek wcześniej przeczytanych powieści. Cokolwiek pomyślicie i tak nie zgadniecie zakończenia.

O Agacie już pisałam, charakterystykę innych bohaterów sobie odpuszczę, bo znowu musiałabym spojlerować. Powiem tylko, że autor naprawdę dobrze odrobił lekcje z kreowania postaci literackich. Równie sprawnie poszło mu opisywanie miejsc i pewnie dzięki temu całość tak pięknie zagrała. To się po prostu naprawdę świetnie czyta.

 

Śmierć na bogato subiektywnie

Ile ochów i achów bym nie napisała, muszę sięgnąć po moje kryteria, żeby tradycji stało się zadość.

Długość – 367 stron to może nie jest bardzo dużo, ale mało też nie. Nie obraziłabym się za kilkanaście stron więcej, końcówka wydała mi się dość skrótowo potraktowana. Z drugiej strony – nie ukrywam, że liczę na jej rozwinięcie w drugą część, a może nawet serię.

Trupy – wiadomo, w dobrej książce musi być co najmniej jeden, a jeśli już na okładce pojawia się słowo „śmierć” to… To była bardzo dobra książka 😉

Humor – owszem, jest, ale bardzo specyficzny. Ja się kilka razy uśmiechnęłam, ale nie gwarantuję, że Wy też będziecie się śmiać. U mnie na plus, bo takie pokrętne poczucie humoru bardzo lubię.

Widoczność liter – owszem, na początku coś tam widać, ale jak się złapie rytm i flow, to się już tylko płynie.

 

Dla kogo jest Śmierć na bogato?

Chociaż główna bohaterka jest kobietą, to trzeba się przygotować na przygodę z dużą dawką adrenaliny i bez miejsca na złapanie oddechu. Fani książek obyczajowych raczej się tu nie odnajdą, romansów tym bardziej. Za to w ciemno dałabym ją wszystkim pożeraczom thrillerów, sensacji i kryminałów oraz tym, którzy cenią sobie wątki szpiegowskie. Młodzieży raczej niekoniecznie, niech zacznie od czegoś lżejszego. Jacek Ostrowski nie waha się jechać po bandzie, nie każdy to udźwignie.

 

Czy będzie druga część?

To pytanie, które bardzo chętnie zadałabym Autorowi i mam nieśmiałą nadzieję, że je tu zobaczy. Nie wyobrażam sobie, żeby po tak otwartym zakończeniu po prostu zostawić czytelników i iść dalej. W zasadzie nie pytam, CZY będzie kontynuacja, ale KIEDY będzie. Panie Jacku, co Pan na to?

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close