1 minutę temu

Spadek po mojemu – Mieczysław Gorzka

Tytuł: Spadek po mojemu
Autor: Mieczysław Gorzka
Oprawa: miękka
Liczba stron: 506
Rok wydania: 20226
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Mieczysław Gorzka to coś więcej niż imię i nazwisko. To synonim jakości, sygnatura stylu, pieczęć gwarancyjna. Jeszcze nigdy żadna książka Autora mnie nie rozczarowała, więc po Spadek po mojemu sięgnęłam z dużą dozą zaufania, ale poprzeczkę zawiesiłam wysoko. W końcu to nie jest książka anonimowego debiutanta (nic do nich nie mam, potrafią zaskakiwać na plus i to całkiem mocno), tylko kogoś, kogo już dobrze znam i wiem (teoretycznie), czego mogę się spodziewać. Teoretycznie. Bo w praktyce, chociaż humor pana Gorzki jest mi z innych książek znany, to tu pojechał po bandzie i mnie zaskoczył. Nie, nie śmiałam się na każdej stronie, ale ubawiłam naprawdę dobrze.

O czym jest Spadek po mojemu?

Każdy chciałby dostać spadek, prawda? Ja bym chciała. Szczególnie taki, który nie jest obciążony żadnymi zobowiązaniami. Ot, przelew na konto i po sprawie.

Szymon i Bartosz nie mają tak dobrze. Co prawda wielkość spadku oszałamia, ale warunki, jakie trzeba spełnić, by go dostać, przerażają. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Dziadek bowiem pozostawił im w spadku gigantyczny majątek, ale z pewnym zastrzeżeniem – mają oddać skradzione niegdyś przez niego obrazy. Przy czym nie oddać tak po prostu, bo to by było za łatwe. Cała rzecz ma zostać utrzymana w głębokiej tajemnicy i nikt nie może się dowiedzieć, że to właśnie dziadek – Alojzy Stawicki – niegdyś owe obrazy ukradł. No i weźcie teraz oddajcie oryginalnego Wyspiańskiego albo Malczewskiego i to tak, żeby nikt nie zauważył. Powodzenia.

Szymon i Bartosz są braćmi, ale różni ich absolutnie wszystko. No, może z wyjątkiem zamiłowania do kobiet. Dość powiedzieć, że jeden jest ateistą, a drugi księdzem – jak sam o sobie mówi: w trzech czwartych. Ta pozostała jedna czwarta wystarcza akurat na utrzymanie w dyskrecji dość rozpustnego życia. Bracia dogadują się raczej średnio, ale dla TAKIEGO SPADKU, postanawiają ogłosić rozejm i przynajmniej spróbować spełnić ostatnią wolę dziadka. Co z tego wyniknie? Powiem tylko, że to wcale nie jest łatwe zadanie.

Jak się czyta Spadek po mojemu?

Jak tylko wzięłam książkę do ręki, wiedziałam, że będzie dobrze. I to nie tylko dlatego, że na okładce jak byk stoi nazwisko Mieczysław Gorzka, ale i z powodu długości lektury. Kocham długie książki, a ponad 500 stron to obietnica, że nie będzie żadnego pisania na skróty i łatwych rozwiązań. I dokładnie tak było. Historia rozpisana na sceny wprost bezbłędnie, gdyby znalazł się jakiś chętny scenarzysta, to informuję, że połowa roboty już za nim. A film pełen gagów i sytuacyjnego humoru na pewno byłby hitem nadchodzącej jesieni.

Tak, Spadek po mojemu to jest komedia kryminalna. Tak, jest śmieszna. Nie, nie wybuchałam śmiechem na każdej stronie, ale przy czytaniu stale miałam banana na twarzy, co jednak o czymś świadczy. To taka książka, po którą się sięga dla rozrywki, ale jak przychodzi co do czego, to i do refleksji zmusi. Natomiast wysiłek intelektualny praktycznie można sobie darować, chyba że ktoś bardzo chce, to oczywiście może się wysilić. Ja chciałam się dobrze bawić i tak właśnie było.

Spadek po mojemu – recenzja subiektywna

Długość – miód na moje serce, calutkie 506 stron. Chcę więcej takich długich książek!

Humor – no pewnie, że jest w końcu to komedia.

Trupy – noooo…. To jest kryminał, ale… pomidor!

Widoczność liter – absolutnie żadna, przed oczami miałam gotowy film. Teraz jeszcze tylko ktoś go musi nakręcić.

Ogólnie powiem tak – nie jest to typowy Gorzka, aczkolwiek coś tam z niego znajdziecie. Czytajcie, jeśli spragnieni jesteście relaksu i rozrywki.

Dla kogo jest Spadek po mojemu?

Obstawiam, że wszyscy fani Mieczysława Gorzki sięgną po tę książkę bez mrugnięcia okiem i będą mieli rację. No ale to jest pozycja wyjątkowa – nie jest kontynuacją żadnej serii, nie jest typowym kryminałem ani thrillerem, nie jest też nudna i nijaka. Czyli jest idealna dla wszystkich, którzy się zastanawiają, czy po Gorzkę to w ogóle warto sięgać. Jak najbardziej warto! Moje nastoletnie dziecko już pytało, czy może przeczytać. Jako że rok szkolny dobiega końca, obiecałam dać na wakacje.

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close