3 godziny temu

Śpij kochany, śpij – Alek Rogoziński

Tytuł: Śpij kochany, śpij
Autor: Alek Rogoziński
Oprawa: miękka
Liczba stron: 334
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Nie wiem, które to już spotkanie z Różą Krull i nie chce mi się liczyć, ale jedno wiem na pewno – każde kolejne mnie zaskakuje. Kiedy już myślę, że znam Różę na wylot, ta natychmiast udowadnia mi, że guzik wiem. I przyznaję, przemknęło mi przez myśl, czym też może się raczyć Szanowny Autor przy pisaniu, ale moje dziecię prędziutko przypominało mi, że Alek Rogoziński mieszka w samym centrum Warszawy, więc w sumie wystarczy, że otworzy okno i już ma co wciągać. To trochę tłumaczy skąd u Róży tak szalone pomysły. Cokolwiek by w powietrzu było, niech trwa jak najdłużej. Więcej Róży Krull! Tak o trzy tomy rocznie więcej.

O czym jest książka Śpij kochany, śpij?

Róża Krull kocha kłopoty. Albo może kłopoty kochają Różę. Dość powiedzieć, że gdzie się nie pojawi, tam natychmiast się coś dzieje. A ściślej – ktoś traci życie. Jako iż Róża jest pisarką specjalizującą się w kryminałach, dobrze jej to robi na twórczość, ale na życie prywatne już niekoniecznie.

Tym razem ma być inaczej. Róża z przyjaciółką Miłką i niezawodnym agentem Pepe wybierają się do SPA. Ma być luksusowo, rozrywkowo i żadnych trupów. Jest dokładnie odwrotnie. Trup ściele się dość gęsto, na jaw wychodzą zbrodnie sprzed lat, luksus przyjmuje nieco inne oblicze, niż powinien, a jeśli chodzi o rozrywki to… powiedzmy, że ulubioną rozrywką Róży jest wtrącanie się w śledztwa, w których występuje choćby jako świadek, na brak rozrywek nie może więc narzekać. Pierwszego trupa znajduje osobiście w saunie, drugi ginie niejako publicznie, atmosfera się zagęszcza, w powietrzu wisi brak zaufania i… Krzysztofa Darskiego. Róża i jej przyjaciele zgodnie uznają, że tylko on podoła trudom śledztwa. Mają rację, chociaż Krzysztof robi co może, by się trzymać od Róży z daleka. Nie rozumiem go. Ja tam mogłabym trochę z Różą Krull poprzebywać.

Lista podejrzanych jest bardzo długa, bo szybko okazuje się, że sieć wzajemnych powiązań jest jeszcze gęstsza niż panująca na miejscu atmosfera. W zasadzie każdy mógłby mieć motyw, począwszy od właścicielki SPA, skończywszy na świeżo przyjętej do pracy recepcjonistce. Mało tego. Obecne zbrodnie do złudzenia przypominają te, które wydarzyły się ponad dwadzieścia lat wcześniej. A miało być spokojnie i luksusowo…

Jak się czyta Śpij kochany, śpij?

Skłamałabym, gdybym napisała, że śmiałam się na każdej stronie. No nie, tym razem tak nie było. Za to były momenty, po których mój mąż pukał się w czoło. Możecie sobie wyobrazić dlaczego.

Wciągnęłam się w tę historię tak bardzo, że całą książkę przeczytałam w dwa dni, a śledztwo pochłonęło mnie tak mocno, że na elementy humorystyczne nie zawsze zwracałam uwagę. Może więc było ich tam więcej i Wy się pośmiejecie częściej.

Jak wspomniałam wyżej, to kolejna książka z tą samą główną bohaterką, ale tym razem śmiało mogę powiedzieć, że to nie ma znaczenia. Można nie znać Róży, a i tak książkę da się przeczytać z pełnym zrozumieniem treści. W ogóle z Różą to jest tak, że można zacząć w dowolnym momencie i się cofnąć bez szkody dla frajdy z czytania. Ja zaczynałam chyba od czwartego tomu. Warto było.

Na początku książki znajduje się spis wszystkich postaci. W niczym mi nie pomógł, a nawet narobił zawrotu w głowie. Bo też nie ma sensu go czytać na początku. Za to w środku, jeśli ktoś poczuje zagubienie, można się cofnąć i wtedy faktycznie jest przydatny.

Bohaterowie jak zwykle u Alka – żywi i prawdziwi. Ja w ogóle jestem gotowa się założyć, że Róża gdzieś istnieje, podobnie jak Miłka i Darski. O tym, że istnieje Pepe wszyscy stali czytelnicy wiedzą, ale to tylko podsyca podejrzenia co do reszty. Język tych bohaterów jest równie żywy i barwny, co ich osobowości. I pewnie między innymi dzięki temu czyta się z tak ogromną przyjemnością. Drugim powodem jest finezyjnie zaplanowana zbrodnia. Od intrygi naprawdę trudno się oderwać.

Śpij kochany, śpij – recenzja subiektywna

Długość – no taka powiedziałabym „alkowa”. Tym razem 334 strony. Mało! Ale Alka zawsze mało, nie tylko mnie.

Trupy – ojej… Sami sobie policzcie.

Humor – nieoczywisty, niebanalny, nietuzinkowy, niesztampowy, za to jak najbardziej obecny.

Widoczność liter – nie ma czegoś takiego, jak widoczność liter, jeśli chodzi o Różę Krull. W sumie to dziwię się, że jeszcze nikt nie przerobił żadnej jej historii na sitcom.

Dla kogo jest książka Śpij kochany, śpij?

Dla wszystkich. Absolutnie i bez wyjątku. To rozrywka wysokich lotów, podszyta inteligencją i dużą dozą błyskotliwości. Tej pozycji daleko do miałkich przedstawień kabaretowych, chociaż śmiać się na pewno jest z czego, a niektóre sceny śmiało można przerobić na skecze. Każdy lubi się czasem pośmiać, dlatego absolutnie nikogo nie skreślam z grona potencjalnych czytelników. Jeśli chodzi o wiek, to zaczęłabym od szukania czytelników w starszych klasach podstawówki. Górnej granicy nie ma.

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close