Sporty w dechę -Bartosz Ratajczyk
Tytuł: „Sporty w dechę”
Autor: Bartosz Ratajczyk
Ilustracje: Bartosz Ratajczyk
Liczba stron: 44
Okładka: twarda
Wydawnictwo: EZOP
Lubię ten moment, kiedy nowa książka trafia w nasze ręce. Zanim jeszcze zaczniemy ją czytać, jest oglądanie okładki, przekładanie stron i ten charakterystyczny zapach świeżo wydrukowanej książki. „Sporty w dechę” mają właśnie taki zapach, który sprawia, że chce się od razu usiąść i zajrzeć do środka – a tam naprawdę sporo się dzieje.

Fot. Archiwum własne
Od pierwszych stron uwagę przyciągają ilustracje. Są kolorowe, dynamiczne i pełne szczegółów. Bardzo dobrze pasują do tematyki sportów deskowych – jest w nich ruch, energia i trochę tego luzu, który kojarzy mi się z deskorolką czy surfingiem. Lubię książki, w których ilustracje nie są tylko dodatkiem do tekstu, ale rzeczywiście pomagają w odbiorze treści. Tutaj właśnie tak jest.
„Sporty w dechę” zabierają nas w świat różnych sportów deskowych. Deskorolka, snowboard, surfing, windsurfing, kitesurfing, SUP czy fingerboard – jest tego naprawdę sporo. Przy każdym z nich można znaleźć informacje o sprzęcie, zasadach, historii czy ciekawostkach. Właśnie te ciekawostki szczególnie przypadły mi do gustu.

Fot. Archiwum własne
Książka łączy wiedzę z różnych dziedzin, dzięki czemu nie jest wyłącznie publikacją o sporcie. Pojawiają się dodatkowe informacje i zaskakujące fakty, które sprawiają, że łatwiej zatrzymać się przy danym temacie. Zauważyłam, że takie ciekawostki naprawdę pomagają zapamiętać informacje. Dziecko nie dostaje więc kolejnej porcji wiedzy do „wykucia”, tylko coś, co można połączyć z konkretnym obrazkiem, faktem czy skojarzeniem. I chyba właśnie dlatego sporo z tych informacji zostaje w głowie na dłużej.
Mam jednak wrażenie, że nie jest to książka dla najmłodszych. Zdecydowanie bardziej widzę ją w rękach starszego dziecka, które samo już czyta, potrafi skupić się na większej ilości informacji i ma swoje zainteresowania. Młodszy czytelnik może się w tej liczbie wiadomości trochę zgubić, natomiast starszak, który interesuje się sportem, prawdopodobnie będzie miał z niej sporo frajdy.

Fot. Archiwum własne
Podoba mi się też to, że przy tej książce łatwo zacząć rozmowę. Jedna ilustracja może wywołać pytanie, jedna ciekawostka prowadzi do kolejnej. Można wspólnie zastanawiać się, którego sportu chciałoby się spróbować, który wygląda najtrudniej, a który najbardziej kusi. To cenię w książkach dla dzieci najbardziej – kiedy nie kończą się wraz z zamknięciem okładki.
„Sporty w dechę” mogą być początkiem większego zainteresowania sportem, deską czy konkretną dyscypliną. Mogą też po prostu dostarczyć sporo wiedzy i ciekawostek dziecku, które lubi wiedzieć coraz więcej. Mnie przekonało połączenie treści i ilustracji. Książka jest kolorowa, konkretna i pełna informacji, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia podręcznika. Można ją czytać od początku do końca, ale równie dobrze można otworzyć ją na przypadkowej stronie i po prostu zacząć odkrywać.

Fot. Archiwum własne
To propozycja przede wszystkim dla starszych dzieciaków – ciekawych świata, zainteresowanych sportem albo po prostu takich, które lubią książki, z których można dowiedzieć się czegoś nowego. Jeśli po lekturze pojawi się pytanie: „Mamo, a możemy spróbować?”, to chyba będzie najlepszy dowód na to, że książka zrobiła swoje.
Recenzja powstała dzięki współpracy z wydawnictwem: EZOP

Fot. Archiwum własne
