4 godziny temu

Strategia wyjścia – Lee Child i Andrew Child

Tytuł: Strategia wyjścia
Autorzy: Lee Child i Andrew Child
Oprawa: miękka
Liczba stron: 399
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Albatros

Od mojego ostatniego spotkania z Jackiem Reacherem upłynęło kilka lat i przyznam szczerze, bardzo byłam ciekawa, co tam u niego teraz słychać. I to nie tylko w kwestii kolejnych tarapatów (facet ma talent, przyciąga problemy), ale też jak radzi sobie pisarski duet braci Child. Bo chociaż nie uciekam przed książkami pisanymi w duetach, to jednak w przypadku sprawdzonych autorów i bohaterów nie do końca jestem pewna, na ile takie eksperymenty mają sens. Bo skoro coś jest dobre, po co to zmieniać?

O czym jest Strategia wyjścia?

Kłopoty to jego specjalność. Nie, żeby je generował, on je przyciąga jak najlepszy elektromagnes. Bo jak inaczej nazwać fakt, w którym totalnie obcy mężczyzna o posturze młodego olbrzyma przyjeżdża do Baltimore na jeden dzień, żeby zobaczyć koncert ulubionego zespołu, a zostaje, żeby ratować świat?

Jack Reacher wygląda tak, że nie tylko w nocy można się przestraszyć. On sam zdaje się tym nie przejmować. Spokojnie pije kawę i obserwuje otoczenie. Tyle wystarczy, by ochronić parę staruszków przed utratą życiowych oszczędności i dostać kartkę z desperacką prośbą o pomoc. A pomocy Jack zwykle nie odmawia. Tak wplątuje się w aferę, która mocno zahacza o światową politykę, wielkie pieniądze i… widmo wojny w Armenii. Jak zapewne wiecie, do specjalnej operacji wojskowej USA w Armenii ostatecznie nie doszło. Podziękujcie Reacherowi, który narażał własne życie dla zdemaskowania diabolicznego planu człowieka, dla którego życie ludzkie nie znaczy nic, a pieniądze znaczą wszystko.

Prośba o pomoc wypłynęła od pracownika portowego, Nathana Gilmoura, który uważał, że ktoś chce go zabić, a tylko przez głupi przypadek zabił jego kolegę. No i pomylił łącznika z Reacherem, bo kto był największy w kawiarni – no kto? Tak właśnie Reacher przyciąga kłopoty albo kłopoty przyciągają jego. Nathan miał pewne podejrzenia związane z CIA, poza tym był emerytowanym żołnierzem. Reacher z kolei jest byłym żandarmem wojskowym, można więc powiedzieć, że koledzy po fachu. No i jak tu odmówić? Zresztą umówmy się – Reacher nigdy nie odmawia i nigdy nie zostawia spraw niedokończonych. Lepiej z nim nie zadzierać.

Jak się czyta Strategię wyjścia?

Mam z tą książką duży problem. Dlaczego? Bo skłamałabym, gdybym napisała, że jest nielogiczna, nudna, ma zbyt dużo dygresji, albo w ogóle jest bez sensu. Nie jest. Jest nawet w stylu Jacka Reachera, ale… no nie tak do końca. Gdzieś po drodze ta seria zgubiła fajny klimacik i czegoś mi zabrakło. Powody mogą być dwa – albo zmiana tłumacza (ja już gdzieś pisałam, że Jan Kraśko jest jedyny i niezastąpiony, prawda?), albo współpraca pisarska braci Child nie wyszła serii na dobre. Niby nie jest źle, ale pamiętam czasy, gdy było dużo lepiej. Pewnie gdybym nie znała poprzednich części, tą bym się zachwyciła. No, ale że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to jednak oczekiwałam deczko więcej. Moja wina, mogłam nie oczekiwać 😉

Strategia wyjścia – recenzja subiektywna

Długość – naprawdę zacna, całe 399 stron. Tu nie mam żadnych zastrzeżeń, bo pisania na skróty nie było. Książka ma dokładnie tyle stron, ile potrzebowała.

Humor – no wiecie, Jack Reacher jest specyficzny i jego poczucie humoru też. Ja się uśmiechnęłam raz czy dwa, ale raczej spodziewajcie się szczegółowych opisów bójek ulicznych z użyciem niebezpiecznych narzędzi niż dowcipów.

Trupy – no tu nie ma co oszukiwać i kłamać – jest Reacher, są trupy. To jakby oczywiste.

Widoczność liter – przyznaję, jestem zaskoczona, ale tym razem litery widziałam. Nie chciała się ta książka zamienić w pełen akcji film przygodowy. Pozostała dobrą, ale jednak książką z literami, które za nic nie chciały stać się obrazami. No dobra, czasem się ta sztuczka udawała, ale tylko czasem.

Fajerwerków nie było, ale czasu poświęconego na lekturę w żadnym razie nie żałuję. To jest dobra książka, sprawnie napisana, solidnie wydana, takie dobre rzemiosło. Arcydzieło niestety nie, ale czy każda książka musi być arcydziełem?

Dla kogo jest Strategia wyjścia?

Pomijając fanów Jacka Reachera, bo oni na pewno po Strategię wyjścia sięgną, myślę, że to dobra propozycja dla miłośników książek i kina akcji. Tym razem jest bardzo po męsku, ale kobietom nie będę odradzała, niech same ocenią, czy to książka dla nich. Młodzieży bym dała, niech się dowie, że świat nie jest czarno-biały.

 

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close