10 godzin temu

Szrama – Małgorzata Oliwia Sobczak

Tytuł: Szrama
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Oprawa: miękka
Liczba stron: 382
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: W.A.B.

Szrama mnie zabolała. Gdybym jednym zdaniem miała opisać książkę, byłoby ono właśnie takie. Lektura była bolesna, trudna, co nie znaczy, że nieprzyjemna. Wręcz przeciwnie – czytało się naprawdę świetnie, bo Małgorzata Oliwia Sobczak wie, jak ważyć słowa, by czytelnik nie miał siły się od nich oderwać.

O czym jest Szrama?

Szrama to trzecia część trylogii Granice ryzyka, więc czytelnik dostaje zarówno kolejną sprawę kryminalną, jak i garść prywatnych informacji z przeszłości bohaterów. Ale tych ostatnich Wam nie zdradzę, czytajcie, jeśli chcecie wiedzieć, jak potoczą się losy Grabskiej i Kordy.

Kryminalnie natomiast na tapecie pojawia się Młotkarz z Kamiennego Potoku. Trzeba przyznać, że przydomek równie spektakularny, co – niestety – trafny. Z rąk młotkarza giną młode, pozornie niepowiązane ze sobą kobiety. Wydawałoby się, że wiodły spokojne, szczęśliwe życie u boku mężów, a jednak komuś najwyraźniej nacisnęły na odcisk. Ponieważ morderstwa są bardzo brutalne, policja działa pod presją – młotkarz ma się odnaleźć jak najszybciej.

Śledztwo prowadzi oczywiście niezawodny Oskar Korda, a Alicja Grabska, jak to Alicja – zajmuje się nagłaśnianiem z ramienia mediów. Tym razem nie jest łatwo, sprawa wydaje się absolutnie nie do rozwiązania, tropy są niejednoznaczne i mylące, a naciski ze strony opinii publicznej niczego nie ułatwiają. Kilka razy wytypowałam sobie sprawcę, ale koniec końców mi nie wyszło. Może Wam się uda, próbujcie.

Jak się czyta Szramę?

Przyznam się Wam, że nigdy nie byłam w darknecie, ale po lekturze Szramy mam ochotę sprawdzić, czy to faktycznie takie proste. Tak sobie myślę, że tej książki nie powinnam czytać, bo namówić mnie na informatyczne eksperymenty jest bardzo łatwo, tylko skutki mogą być opłakane 😉 Muszę podpytać znajomego informatyka, czy faktycznie Linux Tails to bezpieczna zabawka, bo zrobienie bootowalnego pendrive’a to pikuś, nie raz robiłam.

Piszę o tym nie bez powodu, bo darknet też odegra pewną rolę w tej historii. Rolę może nieco marginalną, ale na swój sposób znaczącą. Jednak to nie jest książka o cyberprzestępstwach, więc nawet jeśli nic o nich nie wiecie, możecie czytać całkiem śmiało.

Jak wspomniałam na wstępie, Szrama mnie zabolała. Z punktu widzenia głównych bohaterów to książka najbardziej osobista i najmocniej obnażająca mroczne zakamarki ich dusz, zwłaszcza Oskara. Tak, można się wreszcie dowiedzieć, skąd ma bliznę na twarzy. Autorka zgrabnie i z dużym wyczuciem zagrała na emocjach czytelników, umiejętnie dozując fakty i uderzając najmocniej tam, gdzie najbardziej zaboli. Mnie bolało, choć na szczęście nie mam takich doświadczeń jak opisane w książce.

Przy tym wszystkim muszę napisać, że czytało się jak zwykle świetnie, bo Małgosia w pisanie umie. Wie, co zaakcentować, gdzie odpuścić, jak żonglować słowami, żeby akcja płynęła niczym rzeka po obfitych opadach deszczu. Było mrocznie i przejmująco, ale też wciągająco i tradycyjnie nieodkładalnie. Smutno mi trochę, że trylogia się skończyła, aczkolwiek rozumiem zamysł. Niemniej nie obraziłabym się za czwarty tom trylogii 😉

Szrama recenzja subiektywna

Długość – 382 strony naprawdę robią robotę i nie będę się czepiać Autorki, że nie dobiła do 400. Dużo nie zabrakło, za to w książce nie brakuje niczego.

Trupy – w każdej dobrej książce musi być co najmniej jeden trup, a ta jest dobra, nawet bardzo.

Humor – tak szczerze to nie pamiętam, żebym się chociaż raz uśmiechnęła. No ale może Wam się uda.

Widoczność liter – tradycyjnie żadna. Liter nie widać, za to widać całą resztę łącznie z nocną plażą i pędzącym pociągiem. Jedno i drugie trochę mnie nastraszyło, chociaż na plaży nocą byłam nieraz.

Dla kogo jest Szrama?

Jeśli czytaliście Szelest i Szum, pora na Szramę. Ale jeśli nie, to nie zaczynajcie od trzeciego tomu. To trylogia, która wymaga zachowania kolejności, żeby wyciągnąć z niej maksimum satysfakcji przy czytaniu.
Szrama to kryminał, więc wiadomo – dla fanów gatunku. Ale to też książka, która w wielu miejscach pachnie thrillerem psychologicznym, więc tak sobie myślę, że jak ktoś lubi takie książki, to i ta mu się spodoba. Ponieważ Szum uznałam za książkę dla młodzieży, to i Szramę bym im dała, niech sobie doczytają trylogię do końca, ale tak szczerze mówiąc, to raczej pozycja dla dorosłych.

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem W.A.B.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close