Tam, gdzie spotkałam ciebie – Paige Toon
Tytuł: Tam, gdzie spotkałam ciebie
Autor: Paige Toon
Wydawnictwo: Albatros
Kategoria: powieść obyczajowa
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432
Data wydania: 2026-06-17
Gdy czytam książkę, która mnie absolutnie zachwyca, od razu mam ochotę pobiec do laptopa, aby napisać recenzję. Wstrzymuję się z tym jednak, aby nie ograniczyć jej do słów „znakomita” lub „rewelacyjna!”, bo niektóre pozycje na początku wywołują jedynie taką reakcję. Jednak gdy emocje opadną, tworzę dla Was subiektywną, ale szczerą recenzję. I tak jest też w przypadku najnowszej książki Paige Toon, czyli powieści obyczajowej Tam, gdzie spotkałam ciebie. Tym razem autorka zabiera czytelnika w niezwykłą, pełną emocji podróż, w której przeszłość i teraźniejszość zaczynają się ze sobą splatać. Już teraz Wam zdradzę, że to jedna z tych historii, które czyta się nie tylko dla samej fabuły, ale przede wszystkim dla odczuć, jakie wywołuje.
O czym jest książka Tam, gdzie spotkałam Ciebie?
Główną bohaterką jest dwudziestosiedmioletnia Angie, której życie nie rozwija się tak, jak sobie wyobrażała. Dziewczyna po śmierci chorej na Alzheimera babci odnajduje list jej matki do ojca, którego wcześniej nie poznała. To sprawia, że decyduje się wyruszyć z niewielkiego górniczego miasteczka na australijskim pustkowiu do Włoch, by poznać rodzinę. Nic jej w miejscu nie trzyma — mama zmarła po porodzie, dziadków już nie ma. Popycha ją do tego niespełnione marzenie z dzieciństwa oraz piękny gest ze strony przyjaciół, który sprawia, że Angie nabiera odwagi, by zacząć żyć naprawdę. I tak podróż, która ma odkryć świat, staje się wyprawą w poszukiwaniu własnych korzeni oraz próbą znalezienia odpowiedzi, dlaczego dotychczas ukrywano przed nią istnienie ojca.
We Włoszech Angie spotyka rodzinę, a także człowieka, który w nieoczekiwany sposób zaczyna zajmować coraz ważniejsze miejsce w jej życiu. Ta znajomość okazuje się tak samo obiecująca, jak i problematyczna, ponieważ Alessandro ma swoje demony, które popychają go do czynienia bardzo ryzykownych rzeczy. W dodatku chłopak blisko związany jest z ojcem bohaterki, który niechętnie patrzy na potencjalne zagrożenia dla jego nowo poznanej córki. Brzmi jak scenariusz dla brazylijskiej telenoweli? Nie, nic więcej nie zdradzę, ale napisać mogę tu jedno — nie dajcie się zwieść pozorom…
Moje wrażenia po lekturze
Jedną z rzeczy, które bardzo spodobały mi się w tej książce, jest włoski klimat. Paige Toon plastycznie opisuje atmosferę miejsc, ludzi i codzienne życie, które staje się udziałem Angie. Czytając, można niemal poczuć to, czego doświadczyła w słonecznej Italii nasza bohaterka. Poczuć i pozazdrościć, ponieważ podczas lektury niejednokrotnie miałam ochotę po prostu zamknąć książkę, spakować walizkę i ruszyć do Włoch.
Bardzo podobał mi się także rodzinny aspekt tej historii, który pokazuje, że budowanie więzi wymaga czasu, wzajemnego poznania i zaufania. Angie mierzy się z pytaniami, które dotychczas pozostawały bez odpowiedzi, a jej ojciec również staje w zupełnie nowej sytuacji. No i ten Alessandro – tajemniczy, nieprzewidywalny Włoch z własną historią i emocjonalnym bagażem, który nie każdy mógłby udźwignąć. Relacja bohaterów rozpala wyobraźnię i jednocześnie budzi czułość. Sprawia, że czytelnik zaczyna kibicować ich poczynaniom i wstrzymuje oddech, gdy te wymykają się spod kontroli. Ależ bym chciała, by powstała kontynuacja ich losów. W sumie coś tam powstanie, ale nie w formie nowej powieści, a opowiadań na stronie autorki, przynajmniej tak wyczytałam w posłowiu. No właśnie — zobaczcie, jak mnie ta historia ujęła, że nawet posłowie przeczytałam 😉
Paige Toon stworzyła historię pełną emocji, piękną, choć nieoczywistą, napisaną w angażujący sposób. Uwierzcie mi, z bólem serca odkładałam książkę, by wykonać obowiązki w domu. W sumie poprzednia powieść autorki, która do mnie trafiła, zaciekawiła mnie, ale Tam, gdzie spotkałam ciebie bije ją na głowę. Tu znalazłam wszystko, czego oczekuję od dobrej książki obyczajowej z elementem romansu: emocje, rodzinne tajemnice, piękne miejsca, ciekawych bohaterów i historię, która daje do myślenia. Nie jest to jednak przytłaczająca opowieść — mimo ciężaru doświadczeń Angie i Alessandro, szczęśliwie łączy trudniejsze tematy z lekkością i ciepłem. Dzięki temu książkę czyta się przyjemnie, a kolejne kartki właściwie same się przewracają. No i oczywiście bohaterowie — prawdziwi, temperamentni i nieoczywiści. No jak tu ich nie polubić?
Czy warto przeczytać Tam, gdzie spotkałam ciebie?
Zdecydowanie tak!
I tu powinna być kropka, ale nie mogę nie dodać, że jest to historia na pokrzepienie serc i umysłów, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno, aby realizować marzenia i zmieniać życie na lepsze. Czasami wystarczy najmniej spodziewany impuls, który skłania do zrobienia pierwszego kroku. Jeśli lubicie książki, które łączą w sobie romans, podróż, rodzinne tajemnice i poszukiwanie własnej tożsamości, powieść Paige Toon zdecydowanie powinna znaleźć się na Waszej liście.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros
