3 minuty temu

Trup na Nilu – Tomasz Duszyński

Tytuł: Trup na Nilu
Autor: Tomasz Duszyński
Oprawa: miękka
Liczba stron: 367
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Podobno każdy człowiek ma swojego sobowtóra, nawet niejednego. Ja na swojego jeszcze nie trafiłam, natomiast na klona tak. To Pani Żona – kobieta o wyjątkowo złośliwym poczuciu humoru, mająca ciętą ripostę na każdą okazję, a przy tym życzliwa ludziom i ogólnie dająca się lubić. No cała ja, mówię Wam! Na listę moich życzeń do spadających gwiazd wpisuję prośbę, żeby Pani Żona zaczęła bywać na targach książki razem z Panem Pisarzem. Pannę córkę też chętnie poznam. Na razie jednak przenieśmy się do Egiptu.

O czym jest Trup na Nilu?

Nie ma to jak zaspojlerować książkę tytułem, prawda? No ale też nie dajmy się zwariować – w końcu mamy w rękach komedię kryminalną, a i sam autor znany jest z tego, że chętnie uśmierca bohaterów. Więc tak, trup w Egipcie ściele się gęsto. No ale w komedii kryminalnej mniej chodzi o same trupy, a więcej o całą otoczkę i tu naprawdę jest mistrzostwo świata.

Trup na Nilu to trzecia część przygód Pana Pisarza i jego rodziny, chyba najbardziej satyryczna, najmocniej wypełniona gagami i groteskowymi sytuacjami, najbardziej zakręcona i najśmieszniejsza. Absurdu też nie brakuje, właściwie cała ta przygoda to jeden wielki absurd.

Pan Pisarz zbliża się do pięćdziesiątki i z tej okazji on i jego przyjaciele zostają zaproszeni do Egiptu. Fundatorem imprezy jest niejaki Janek Jonas, powinniście go pamiętać z greckiego morderstwa. W teorii ma być fajnie, w praktyce… jak zwykle wszystko idzie nie tak, jak iść powinno.

Pierwszy trup pojawia się dość szybko, bo już w hotelowej toalecie. Sęk jednak w tym, że znika równie szybko, jak się pojawia i tylko po to, by dać się zabić zupełnie gdzie indziej… Kolejna śmierć na kartach książki jest równie tragiczna, co… irracjonalna. Absurdalnych sytuacji jest zresztą więcej, a już chyba największą niespodzianką jest pojawienie się greckiego inspektora Katastropoulusa. Najwyraźniej jednak Egipt nie dysponuje bystrymi policjantami.

Śledztwo prowadzone oficjalną drogą przebiega dość niemrawo, za to Pan Pisarz i jego goście naprawdę robią, co mogą. A mogą dużo, bo kto im zabroni? Wchodzenie do cudzych kajut na statku to najmniejsze z przewinień. Oczywiście ekipa nie byłaby sobą, gdyby nie zaliczała spektakularnych wpadek niemal na każdym kroku, ale tego Wam nie opiszę, bo spojlerowanie to zło.

Jak się czyta Trupa na Nilu?

Nie wiem, czy nie powinnam w tym miejscu wstawić jakiegoś ostrzeżenia. Czytałam Trupa na Nilu w pociągu i musiałam zasłaniać usta, a i tak mój śmiech niósł się po całym wagonie. Niebezpieczna książka to jest, bo zwraca uwagę na czytającego i wystawia go na odstrzał przez wszystkich współpasażerów, którym zagłusza scrollowanie TikToka bez słuchawek. Także pamiętajcie – w miejscach publicznych czytacie na własną odpowiedzialność.

Trup na Nilu ma bardzo wakacyjny klimat i ta książka po prostu nie mogła pojawić się na rynku w innym czasie niż u progu lata. A że czytałam to w szczycie czerwcowych upałów, bez trudu mentalnie przeniosłam się do Egiptu. Zaryzykuję nawet, że tam było chłodniej.

Większość bohaterów jest już dobrze znana czytelnikom, w końcu to trzecia część. Z nowych moją szczególną uwagę przykuła niejaka Neith, zwana Kleopatrą ze względu na urodę. Tajemnicza, chwilami nawet bardzo, ale też chyba najbardziej wyrazista i przyznaję bez bicia – polubiłam ją, chociaż jest dość specyficzna.

Trup na Nilu – recenzja subiektywna

Długość – taka powiedzmy standardowa jak na dzisiejsze czasy – 367 stron. Jak dla mnie mogłoby być więcej, bo ja lubię grube i opasłe tomy, a nie szczupłe subtelne książeczki. No ale co się miało zmieścić, to się zmieściło.

Humor – no wiecie, to jest komedia kryminalna.

Trupy – no znowu – to jest komedia, ale kryminalna! I do tego bardzo dobra.

Widoczność liter – powiem Wam, że chwilami to ja bym wolała litery, ale ich nie było. Za to byłam w Egipcie, chociaż nawet nie wsiadłam do samolotu. Wszystko jest opisane niezwykle plastyczne, szczególnie uczucia Pana Pisarza do niejakiego Staszka Ziętka, który oficjalnie miał do Egiptu nie lecieć…

Dla kogo jest Trup na Nilu?

Moim zdaniem dla osób, które czytały Moje wielkie greckie morderstwo i Słodkie życie, włoska śmierć. Co prawda każda część jest zamkniętą historią, ale fajnie znać bohaterów, powiązania między nimi i wejść w znajomą atmosferę, zamiast się jej uczyć w trzecim tomie. Jeśli jednak ktoś nie czytał dwóch pierwszych historii, a chce zacząć od trzeciej, to też nie będzie dramatu.

 

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close