Upadek – Matt Brolly
Tytuł: Upadek
Autor: Matt Brolly
Oprawa: miękka
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins Polska
Mogę się do czegoś przyznać? Upadek leżał na mojej półce „wstydu” od dłuższego czasu. Przekładałam książkę z miejsca na miejsce, wiecznie obiecując sobie, że zaraz po nią sięgnę. Wreszcie się udało i by nie przedłużać, przed Wami świeża recenzja.
Czy warto było tak długo czekać?
Jeśli nie znacie jeszcze Louise Blackwell, to się nie martwcie, bo szybko nadrobicie zaległości. To postać, którą polubicie od pierwszych stron. To nie jest typ nieskazitelnej superbohaterki. Louise nosi w sobie spory bagaż doświadczeń i błędów z przeszłości, który ciągnie się za nią jak cień i mocno wpływa na jej karierę oraz życie osobiste. Do tego rodzinne kłopoty z bratem nie obiecują różowej przyszłości.
Akcja książki dzieje się w urokliwym, przymorskim angielskim miasteczku. Wszystko zaczyna się od odkrycia ciała młodej kobiety u stóp miejscowego klifu. Początkowo podejrzewano samobójstwo. Jednak wkrótce powiązano to ze starszą sprawą i śledztwo zmieniło się w poszukiwanie chytrego mordercy. Dla Louise to nie jest po prostu kolejne śledztwo.Brolly dobrze konstruuje tę historię: z jednej strony mamy drobiazgowe, policyjne śledztwo, a z drugiej – psychologiczny portret kobiet, które morderca wykorzystuje w bezwzględny sposób. Jest tak przebiegły, że mimo poszlak policja nie może go aresztować, gdyż brak twardego dowodu. Z każdą kolejną stroną rośnie napięcie między bohaterami tej opowieści.
Klimat, który można kroić nożem
To, co urzeka w tej książce, to atmosfera. Miasteczko nie ma nic wspólnego z wakacyjnym kurortem. Jest surowe, chłodne, a każda kolejna zbrodnia kładzie na nim swój cień. Autor nie pędzi na złamanie karku. Akcja rozwija się miarowo, dając czas na wgryzienie się w detale. Dlatego warto nie zrażać się po pierwszych rozdziałach, tylko dać lekturze szansę. Wkrótce pojawią się kolejne poszlaki, przesłuchania świadków, fałszywe tropy – wszystko to układa się w niebanalną układankę. Nie będzie łatwo samemu rozwikłać tę zagadkę, bo Brolly sprytnie miesza szyki, tak że do samego końca wodzi czytelnika za nos.
Czy warto dać się porwać tej historii?
Jeśli szukacie brytyjskiego kryminału – odpowiedź brzmi: tak! Matt Brolly stworzył historię, która bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, a postać inspektor Louise Blackwell zostaje w głowie na znacznie dłużej po zamknięciu książki.
Dla mnie to była świetna, niezwykle klimatyczna ucieczka od codzienności. Książka sprawdzi się na chłodniejszy wieczór pod kocykiem. Polecam z czystym sumieniem wszystkim fanom dobrych, skomplikowanych śledztw!
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem HarperCollins Polska
