Wybaczenie – Kalina Jaszczur
Tytuł: Wybaczenie
Autor: Kalina Jaszczur
Oprawa: miękka
Liczba stron: 332
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Crime Books
Wy też widzicie, że w literaturze polskiej nastała moda na Bieszczady? Szczególnie jak trzeba kogoś zabić? Nie wiem, czemu pisarze nie chcą mordować na Mazowszu albo Kujawach – tam też są całkiem niezłe lasy. Kiedy więc zobaczyłam, że Kalina Jaszczur akcję swojej drugiej książki też umieściła w Bieszczadach, moja pierwsza reakcja była niej więcej taka: „Nie no, znowu???” A potem pomyślałam: „No dobra, to mnie zaskocz”. I wiecie co? Zrobiła to!
O czym jest Wybaczenie?
Stefa Zarzycka ma za sobą niełatwą przeszłość, z teraźniejszością nie bardzo umie się dogadać, przyszłość też jest raczej mglistą niewiadomą niż jasno wytyczonym pasmem sukcesów. Do tego jest osobą wysokowrażliwą i łatwo ulega przebodźcowaniu. A przy tym wszystkim jest policjantką i to nie byle jaką, bo z Centralnego Biura Śledczego. Jak autorka upchnęła to wszystko w jednej kobiecie – pojęcia nie mam, ale udało jej się nad wyraz zgrabnie.
Stefa nie ma rodziców, ma za to mieszkającą w Bieszczadach ciotkę i to u niej szuka wyciszenia i ucieczki przed światem. Świat jednak szybko ją dogania, bo w niedużej miejscowości na końcu świata zostaje popełniona zbrodnia. I to nie byle jaka – morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. A w małych miejscowościach, w których wszyscy się znają, takie sprawy są szczególnie wstrząsające. A to i tak zaledwie początek tego, co wydarzy się już niebawem. Na mieszkańców padnie blady strach, zaufanie przestanie istnieć, nawet policjanci zaczną patrzeć sobie na ręce.
Jak się czyta Wybaczenie?
Druga książka Kaliny Jaszczur jest dopieszczona dużo bardziej niż pierwsza. Jeśli więc po udanym debiucie ktoś ma chęć krzyknąć: „Sprawdzam!”, to uprzedzam od razu – tej partii nie wygracie. Kalina Jaszczur pokazała, że pierwsza książka była zaledwie zapowiedzią tego, na co ją naprawdę stać. A ja podejrzewam, że nie powiedziała ostatniego słowa i jeszcze nas zaskoczy.
Wybaczenie jest bardzo misternie skonstruowane, nie tylko pod względem treści, ale też formy – czyta się płynnie, miękko i – ja wiem, że to dziwnie zabrzmi, biorąc pod uwagę treść – spokojnie. Owszem, jest napięcie, nerwowa ciekawość, poczucie bezlitośnie upływającego czasu, ale też i kojąca pewność siebie, że jesteśmy w dobrych rękach. Chcielibyście mieć Stefę za przyjaciółkę, możecie mi uwierzyć na słowo.
Wybaczenie to, podobnie jak Ukojenie, kryminał, a więc szukamy zbrodniarza. Pochwalę się – znalazłam. Zgadłam, kto za tym wszystkim stoi, chociaż i tak rozwiązanie mnie zaskoczyło. Ale bardzo mi się podobało, że autorka nie wyciągnęła mordercy jak królika z kapelusza, tylko zręcznie podsuwała i myliła tropy, cały czas dając czytelnikowi szansę na samodzielne rozwiązanie sprawy, ale też bawiąc się z nim w kotka i myszkę.
Stefę już znałam, Roberta też. Reszta to nowi bohaterowie, ale łatwo w nich uwierzyć. Nie są typowymi papierowymi postaciami. Mają swoje zalety i przywary, są wiarygodni, chwilami irytujący, czasem sympatyczni – ogólnie prawdziwi. Gdybym kiedykolwiek wybrała się w Bieszczady (wątpliwe), pewnie chciałabym ich spotkać.
Wybaczenie – recenzja subiektywna
Długość – niby 332 strony to niedużo, ale ja mam wrażenie, że tym razem jednak sporo. W moim odczuciu to była całkiem długa książka.
Trupy – jest kryminał, więc wiadomo.
Humor – to raczej nie jest zabawna książka, ale owszem, zdarzyło mi się uśmiechnąć.
Widoczność liter – żadna tym razem. O ile w poprzedniej książce musiała minąć chwila, zanim poczułam się częścią historii, tu weszłam w nią jak w masło. I nawet te Bieszczady, które mnie absolutnie nie pociągają, nie przeszkodziły w towarzyszeniu Stefie i Robertowi.
Podsumowując, mogę powiedzieć tylko jedno: bierzcie i czytajcie, nie zawiedziecie się.
Dla kogo jest Wybaczenie?
Właściwie mogłabym tu skopiować moje słowa z recenzji poprzedniej książki Kaliny Jaszczur, zajrzyjcie, jak chcecie – klik. Dodam tylko, że nawet jeśli nie czytaliście Ukojenia, z Wybaczeniem pójdzie Wam całkiem sprawnie. Owszem, to jest druga część serii, ale też powieść napisana tak, że można ją potraktować jako całkowicie samodzielną.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Crime Books.
