4 dni temu

Złota Biblioteka – James Rollins

Tytuł: Złota Biblioteka
Autor: James Rollins
Cykl: Sigma
Tom: 18
Oprawa: miękka
Liczba stron: 544
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros

No i zrobił to znowu! James Rollins po raz kolejny udowodnił, że jest mistrzem w swoim fachu. Kiedy wydaje mi się, że po kilkunastu tomach serii Sigma autor nie jest w stanie mnie już niczym zaskoczyć, on nagle wchodzi cały na biało i serwuje historię, od której nie sposób się oderwać. Dla mnie jego książki to od lat niezmiennie kwintesencja przygód w stylu Indiany Jonesa i Lary Croft połączona z nowoczesną technologią i dynamiką agenta 007. Kiedy w moje ręce wpadł najnowszy, osiemnasty już tom – Złota biblioteka, od razu wiedziałam, że czeka mnie kolejna zarwana nocka. I wiecie co? Nie pomyliłam się! 

O czym jest Złota biblioteka?

Rollins po prostu ma „to coś”, co sprawia, że od jego książek nie można się oderwać. Tym razem autor zabiera nas w podróż śladami jednej z największych i najbardziej tajemniczych zgub ludzkości – legendarnej Złotej Biblioteki.

Wszystko zaczyna się od wyprawy wysłanników carycy Katarzyny na daleką północ w poszukiwaniu sekretnej wyspy, opisywanej już przez starożytnych. Co skrywa lodowe pustkowie? Wkrótce się przekonacie.

Gdy przenosimy się do czasów współczesnych, Sigma Force z trudem podnosi się po ataku “terrorystycznym” na swoją siedzibę. Domyślają się kto za tym stoi, ale brakuje im twardych dowodów. Ich wróg bawi się z nimi w kotka i myszkę.

W tym samym czasie pod moskiewskim Kremlem zostaje odkryta komnata z tajemniczymi skrzyniami. W jednej z nich spoczywa wyjątkowa księga, która tylko czeka na odkrycie – a jak to u Rollinsa bywa, w niepowołanych rękach może stać się narzędziem totalnej zagłady. Do akcji ruszają dwa zespoły: Gray i Seichan oraz Kowalski i Monk, wspierani przez Tuckera i jego czworonogi. Niezmiernie cieszy fakt, że ekipa Sigmy otrzymała psie wsparcie – już się bałam, że ich nie spotkamy po Wyłączniku awaryjnym!

Kiedy starożytne sekrety zaczynają przeplatać się z przerażającymi, nowoczesnymi technologiami, bohaterowie uświadamiają sobie, że biorą udział w wyścigu, którego nie mogą przegrać. Painter Crowe, Gray Pierce i reszta zespołu zostają rzuceni w wir śmiertelnego niebezpieczeństwa. Muszą ścigać się z czasem, bezwzględną tajną organizacją oraz… lodową krainą, która nie wybacza błędów. Zapewniam Was, że od pierwszych stron nie ma tu chwili wytchnienia!

Historia, akcja i nauka – miks idealny

To, za co najbardziej cenię Rollinsa, to jego niesamowita zdolność do żonglowania faktami historycznymi i autentycznymi nowinkami naukowymi. W Złotej bibliotece ten miks wychodzi po prostu po mistrzowsku. Czytając, co chwilę łapałam się na tym, że miałam ochotę odpalić wyszukiwarkę i sprawdzać, co z opisanych teorii i historycznych ciekawostek jest prawdą, a co jedynie genialną fikcją literacką (i tradycyjnie – na końcu książki autor zostawia dla nas genialne wyjaśnienie, co jest faktem).

Wątki historyczne są rozpisane z ogromnym rozmachem, a opisy starożytnych lokacji i zakopanych głęboko pod ziemią sekretów wręcz namacalnie działają na wyobraźnię. Do tego dochodzi bardzo dobrze skonstruowana, wielowątkowa akcja, która toczy się z prędkością światła. Przyznaję, że czasem musiałam wracać do poprzednich stron, by upewnić się, że się nie zgubiłam. Przenosimy się z miejsca na miejsce, napięcie rośnie z każdym rozdziałem, a bohaterowie – których nie da się nie lubić i z którymi zżyłam się przez te wszystkie lata – dają z siebie absolutnie wszystko.

Genialna podróż, ale… pewien niedosyt na stacji końcowej

Książka trzymała mnie w napięciu przez dobre kilkaset stron. Rollins tak misternie tkał tę intrygę i rozbudowywał kolejne wątki oraz mnożył tajemnice, że z niecierpliwością czekałam na finał. I tutaj muszę wrzucić małe “ale”, ale tylko małe.

Kiedy akcja osiągnęła punkt kulminacyjny i wszystko zmierzało do końca, odniosłam wrażenie, że zakończenie zostało potraktowane nieco po macoszemu. Finał okazał się dość mocno spłaszczony i rozegrany za szybko, jakby autorowi nagle zabrakło stron albo spieszyło mu się do stawiania ostatniej kropki. Po tak rozbudowanym wstępie oraz rozwinięciu to ekspresowe domknięcie wszystkich wątków pozostawiło we mnie lekki niedosyt. Chciałoby się rzec: „Jak to? To już?”.

Mimo tego małego zgrzytu na samym końcu, Złota biblioteka to wciąż kawał rewelacyjnej, inteligentnej literatury przygodowej. James Rollins udowadnia, że w swoim fachu jest mistrzem i potrafi porwać czytelnika bez reszty. Jeśli uwielbiacie teorie spiskowe, historyczne zagadki i adrenalinę, która pulsuje w żyłach podczas lektury – to jest to pozycja obowiązkowa na Waszej półce. 

Już teraz nie mogę się doczekać kolejnego tomu!

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros

Poprzednie recenzje książek J. Rollinsa

Ognisty przypływ – James Rollins

Ostatnia Odyseja – James Rollins

Tygiel zła – James Rollins

Diabelska korona – James Rollins

Siódma plaga – James Rollins

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close