23 minuty temu

Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią – Takuya Asakura

Tytuł: Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią
Autor: Takuya Asakura
Oprawa: miękka
Liczba stron: 224
Rok wydania: 2026
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins Polska

Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią to wyjątkowa opowieść o odnalezieniu samego siebie. To opowieść, która dotyka takich tematów jak tęsknota, poczucie winy, czasem niespełnienia, bolesnej straty, dając w zamian odrobinę magii, wyciszenia i ukojenia. 

Historia kręci się wokół tajemniczej księgarni, która pojawia się tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę jej potrzebuje. Prowadzi ją dziewczyna o imieniu Sakura i jej trójkolorowa kotka Kobako — para, która w jakiś niewyjaśniony sposób zawsze wie, po jaką książkę sięgnąć, by dać ukojenie i nadzieję bohaterowi. Brzmi jak powtarzalny schemat? Tutaj to nie przeszkadza — działa jak dobrze znana melodia, przy której można na chwilę odetchnąć, wyciszyć umysł i serce. 

Książka podzielona jest na cztery części, a każda z nich opowiada o innej porze roku i innej osobie, która trafia do księgarni. Ktoś, kto nie może pogodzić się ze stratą. Ktoś, kto ma coś ważnego do powiedzenia, ale skończył mu się na to czas. Ktoś, kto po prostu utknął gdzieś między przeszłością a teraźniejszością. Te historyjki nie są szczególnie skomplikowane, ale mają w sobie coś, co zostaje — może właśnie dzięki temu, że nie starają się być więcej, niż są.

Najbardziej uderzyła mnie opowieść o starszym mężczyźnie chorym na demencję. Shinto traci wspomnienia jedno po drugim i desperacko próbuje odtworzyć obietnicę daną żonie. Asakura nie robi z tego melodramatu — opisuje to spokojnie, niemal zdawkowo, i właśnie dlatego ta scena wbija się tak mocno.

Największy zarzut, jaki można postawić tej książce, to epizodyczność. Zanim zdążycie przywiązać się do kogoś, historia się kończy i zaczyna nowa. Dla jednych to wada, dla innych — zaleta. Zależy, czego oczekujecie.

Warto wiedzieć, że polskie wydanie jest tłumaczeniem z angielskiego, nie bezpośrednio z japońskiego — co część czytelników uznaje za minus i trudno się z nimi nie zgodzić. Mimo to przekład nie razi, klimat powieści ocalał.

Japońskie książki obyczajowe mają w sobie coś. Tu nikt się nigdzie nie spieszy — ani bohaterowie, ani sam autor. Jest w tym jakaś wrażliwość na drugiego człowieka, na drobne rzeczy, które normalnie umykają. I ten spokój, który przenosi się na czytelnika.  

Jeśli potrzebujecie czegoś, co chwilowo wycisza — trochę jak herbata wypita przy otwartym oknie — ta książka całkiem nieźle się do tego nadaje.

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem HarperCollins Polska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close