Kto utrzyma Zeusa do końca? W tej grze wszystko zmienia się w sekundę
Kto pierwszy sięgnie po Zeusa? A może ważniejsze jest to, kto zdoła go utrzymać choćby przez chwilę. W tej grze figurka najważniejszego z bogów krąży z rąk do rąk, punkt wydaje się już pewny, po czym w ostatniej sekundzie wszystko się zmienia. „Zeus” okazał się dużo bardziej emocjonujący, niż sugeruje niewielkie pudełko – szybki, trochę złośliwy i dokładnie taki, że po jednej partii od razu ma się ochotę na rewanż. Wiadomo, Zeus jest tylko jeden. Pytanie: kto się na niego załapie?
Trochę matematyki, trochę chaosu i szczypta zemsty
„Zeus” to lekka gra karciana, w której wspinamy się na Olimp i próbujemy zdobyć… figurkę Zeusa. A właściwie utrzymać ją u siebie w idealnym momencie. Brzmi banalnie, ale w praktyce oznacza ciągłe przepychanki, szybkie decyzje i trochę kombinowania.
Rozgrywka jest krótka (około 15 minut), zasady tłumaczy się dosłownie w minutę, a mimo to gra nie jest aż tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Jeśli lubicie np. Wirusa, to „Zeusa” pokochacie równie mocno.
Co znajdziemy w pudełku?
Tu nie ma przesady ani nadmiaru – i to jest duży plus. W środku dostajemy:
- 40 kart wspinaczki,
- 16 kart greckich bogów,
- figurkę Zeusa,
- płytkę punktacji i żetony,
- instrukcję .
Całość jest kompaktowa i bardzo „mobilna” – to gra, którą spokojnie można wrzucić do torby i zabrać na spotkanie ze znajomymi albo rodzinny wyjazd.
Podoba mi się też klimat – lekko mitologiczny, ale bez nadęcia.

Fot. Archiwum prywatne
Na czym polega gra?
Mechanika jest naprawdę prosta, ale to jedna z tych gier, gdzie zasady to dopiero początek.
Każdy gracz ma na ręku karty i w swojej turze dokłada jedną z nich na wspólny stos – tzw. Olimp. Karty mają wartości liczbowe, które się sumują. Celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której suma osiągnie określony poziom (100), ale… w tym momencie figurka Zeusa musi być w naszych rękach.
No i właśnie – figurka nie jest „na stałe”. Przechodzi z rąk do rąk w trakcie gry:
- gdy ktoś zagra odpowiednią kartę,
- gdy pojawi się specjalny efekt boga,
- albo gdy ktoś sprytnie „wejdzie” poza swoją turą.
I nagle robi się z tego mała walka o kontrolę, w której wszystko może się zmienić dosłownie w jednej chwili.

Fot. Archiwum prywatne
Najbardziej zaskoczyło mnie tempo. To nie jest gra, przy której się „siedzi i myśli godzinami”. Tu wszystko dzieje się szybko – zagrywasz kartę, reagujesz, obserwujesz innych.
I właśnie to obserwowanie jest kluczowe. Bo nagle okazuje się, że nie chodzi tylko o to, co mam na ręce. To zdecydowanie bardziej dynamiczne i „towarzyskie” doświadczenie niż spokojne układanie strategii. Więcej tu reakcji, śmiechu i lekkiej rywalizacji. W bonusie dostajecie ćwiczenie na liczenie w pamięci – a dokładnie dodawanie. Co karta, zmienia się wartość naszego Olimpu.

Fot. Archiwum prywatne
„Zeus” to gra, która idealnie wpisuje się w kategorię: szybka, prosta, ale wciągająca. Nie ma tu skomplikowanych zasad ani długiego tłumaczenia, a mimo to rozgrywka potrafi być emocjonująca i nieprzewidywalna. Krótko mówiąc: mała, ale wariat! No i sprytnir zmusicie rodzine do ćwiczenia dodawania i odejmowania w pamięci – nie ma za co :D.
Dziękujemy Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza do przygotowania recenzji.
