Kulinaria 2 listopada 2013

Kurczak w cieście francuskim

Mam ostatnio “fazę” na ciasto francuskie ;) Odkryłam je na nowo, bo przez jakiś czas nie używałam i teraz wykorzystuję je w coraz to nowych przepisach. Tym razem proponuję kurczaka w cieście francuskim ze szpinakiem i mozzarellą. Bardzo lubię szpinak, zresztą moja rodzina też, mozzarella świetnie się z nim komponuje, dlatego to połączenie nam wyjątkowo pasuje :)

Składniki:
4 pojedyncze nieduże filety z kurczaka
300g liści szpinaku
opakowanie ciasta francuskiego
kulka mozzarelli
trochę tartego parmezanu (opcjonalnie)
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki masła
gałka muszkatołowa
jajko
sól, pieprz

Sposób przygotowania:

1. Dokładnie myję i odsączam liście szpinaku i na niewielkiej ilości masła podsmażam czosnek przeciśnięty przez praskę (tylko tyle by się zeszklił).

2. Następnie wrzucam do tego szpinak i podsmażam aby zmniejszył objętość, dodaję resztę masła, doprawiam solą, pieprzem oraz obficie gałką muszkatałową. Podsmażam jeszcze chwilkę aby się smaki połączyły i odstawiam by lekko przestygło.

3. Mozzarellę kroję w drobną kostkę, ciasto francuskie dzielę na 4 części.

4. Na każdym kawałku ciasta układam na środku filet tak aby dłuższy bok służył nam do zawijania. Lekko doprawiam solą i pieprzem. Na wierzchu układam liście szpinaku, mozzarellę i sypię parmezanem. Następnie nacinam ciasto po obustronach fileta w poprzek i zawijam je na przemian tak aby zachodziło na siebie i utworzyło przeplatankę. Na koniec smaruję rozkłóconym jajkiem.

5. Piekę w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez ok. 40 minut, aż ciasto będzie ładnie zrumienione.

Najlepiej podawać to danie samodzielnie, bez dodatków, ponieważ jest bardzo sycące :)

kurczak 1

kurczak 2

kurczak 3

 Zdjęcia: Paulina Garbień

1
Dodaj komentarz

avatar
0 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Emocje 30 października 2013

Moja fobia, moja zmora!

„Nie cierpię pająków!” – wykrzyknąłby smerf Maruda gdyby stanął w progu mego domu.
A ja bym mu przytaknęła. Nienawidzę tych skurczybyków! Od zawsze! Nie wiem, po co w ogóle zostały stworzone?! Nie mogły wyginąć razem z dinozaurami?! Szwędają się w moim, prywatnym domu, jak u siebie! Cholera, to ja go sobie wybudowałam, czy oni?!  Noo może nie ja, a mój mąż, ale na jedno wychodzi!

Tak sobie czasem myślę, że one to się muszą nieźle puszczać, że się w takim ekspresowym tempie i w takiej ilości rozmnażają, ulicznice jedne! A latem w szczególności! Jakiś okres godowy mają, czy co?!

I nie żebym była wariatką, co to z jednego małego bezbronnego pajączka robi potwora…

Bo one naprawdę są potworami i to okropnymi! Mają dłuugie nogi, żeby machać mi z daleka,  grube, obrzydliwie owłosione tułowie, do brudzenia mi podłogi kiedy je wybebeszę, wystające gały, którymi zawsze  do mnie mrugają, wielkie zębiska do wgryzania się w szyję i jeszcze biegają jakoś tak bezsensownie – niby bezszelestnie, żeby ich nie słyszeć, ale jednak w taki sposób, żeby je zobaczyć. I się przestraszyć. I porzygać.

I ciągle gdzieś na mnie czyhają mendy jedne! A to w kuchni, kiedy zaspana o poranku, idę sobie kawę zrobić, a to w łazience, kiedy chcę się w spokoju wykąpać (lub co innego zrobić.. ;P), w sypialni kiedy kładę się spać, w pokoju dziecka kiedy chcę mu poczytać na dobranoc…. albo w salonie, gdy siedzę w bosych stopach i nie mam czym skubańca chlasnąć!

Ale zamiast kapcia, mam na nie inny sposób – odkurzacz! :D Taki fajny, centralny, więc mam pewność, że gnojki z niego nie wyjdą! I już nawet go nie chowam, leży sobie przygotowany jak na wojnie, w przedpokoju i czeka razem ze mną, na hasło – do ataku!

Tylko ile można walczyć z wrogiem?! Już mi czasem sił brakuje. I mam koszmary, jak żołnierze powracający z misji w Afganistanie. Brakuje jeszcze, żebym zaczęła się moczyć w nocy i chlać, by utopić swe frustracje.

Hmmm, a może powinnam pójść do psychologa? Na leczenie jakieś? Bo inaczej naprawdę zwariuję i stanę się jakąś psychopatką, zacznę mówić sama do siebie… a nie, to już uskuteczniam! ….to co tam się jeszcze robi jak się jest psycholem??

Oooo nieee! Później się zastanowię! Teraz „ojczyzna” mnie wzywa, .… – do ataku!!!!

Źródło zdjęcia: Flickr

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iza
Gość
Iza

O matko, jak ja nie cierpię tych stworzeń!!!!
:P

Anna Pasikowska
Gość
Anna Pasikowska

A jakie to pająki?
Kątniki czy kosarze?
No i uspokajam – nie masz fobii :)
Fobię mam ja i na widok pająka dostaję paraliżu, zaczynam się trząść i płakać i nie ma najmniejszej szansy na to, żebym sama mogła zabić bydlę, nie dałabym rady.
Na szczęście mieszkam z rodzicami i zawsze znajdzie się ktoś, kto wybawi z opresji, bo w przeciwnym wypadku musiałabym albo spalić dom, albo z niego uciec…

Emocje 29 października 2013

Tik – tak, tik – tak…

Wczorajszy ranek – słyszę wiadomość o śmierci Tadeusza Mazowieckiego. Wpatruję się w ekran telewizora i łza płynie mi po policzku.

Mam tak za każdym razem, gdy odchodzi ktoś, kogo „znałam od zawsze”. I choć jest to znajomość tylko z ekranu telewizora, to liczy się nie tylko twarz, ale te wszystkie ważne rzeczy, które działy się przez lata mojego życia. Wielcy aktorzy, znaczący politycy, ważni muzycy… Osoby, które żyły, działały, tworzyły już w czasie mojego dzieciństwa. Które odkąd pamiętam po prostu były… I w zasadzie niewiele się zmieniały – Tadeusz Mazowiecki 20 lat temu dla „mnie-wtedy” był już przecież starszym panem.

Dopada mnie dziś nostalgia nad szybko upływającym czasem. Sentyment nad przedmiotami i sytuacjami, które minęły i już nie wrócą oraz smutek na wspomnienie ludzi, którzy już odeszli. Ogarnia mnie strach, że kolejne osoby będą znikać i to te bardzo bliskie memu sercu.

Czy Wam też się wydaje, że tak całkiem niedawno byliście dziećmi? Jeszcze jakby wczoraj patrzyły na mnie z lustra moje nastoletnie oczy. Tak dokładnie pamiętam przeżycia, smutki i radości sprzed wielu lat. Czasem jakiś zapach zabiera mnie w samo centrum zdarzenia, które miało miejsce wiele lat temu. Wtedy w głowie uruchamia się machina wspomnień, by po chwili uświadomić – jak wiele minęło.

Źródło zdjęcia: Flickr

 

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maria Ciahotna
Gość

Czasami też tak mam – zaskakują mnie te smutne wieści, a jeszcze częściej zdarza mi się zapomnieć, że kogoś już nie ma wśród nas i jak sobie to uświadomię, to ogarnia mnie zaduma… Dlatego staram się utrwalać w pamięci wszystkie przeżywane chwile, by móc do nich wracać, świadomie przeżywać swoje życie – każdemu z nas dany jest jakiś czas, nikt nie wie, jak długi czy krótki…

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close