Zabawa 18 sierpnia 2011

Mama wraca do pracy…

Coraz częściej głowę zaprząta mi myśl o powrocie do pracy, a tym samym zadaję sobie pytanie – co z moim maluchem?? Choć mam jeszcze czas do listopada, to jednak te myśli zaczynają mnie przerażać! No bo niby kto jest w stanie zastąpić mamę??

Pracujemy z mężem w systemie zmianowym 12`sto godzinnym, w tygodniu, weekendy i święta. Moi rodzice mieszkają 35 kilometrów od nas i już mają jedną wnuczkę pod opieką, a do teściów mamy jakieś 90 kilometrów. Pozostaje nam opcja niani… Obca osoba w domu, obca osoba usypiająca moje dziecko, oglądająca jej uśmiech, ocierająca łezkę…

To nie lada odwaga powierzyć komuś swoje dziecko, pozostawić sam na sam. Obdarzyć zaufaniem na tyle, by móc się skupić na swoich obowiązkach.

Właśnie dałam pierwsze ogłoszenie i… z duszą na ramieniu czekam na oferty. Czy ktoś, kto w pierwszym kontakcie wzbudzi nasze zaufanie i sympatię, nie okaże się świetnym aktorem i w rzeczywistości będzie „kimś innym”?

Czeka nas odpowiedzialne zadania, bo takim jest wybór niani. Najchętniej zostałabym z Kruszynką w domu, ale niestety nie możemy sobie na to pozwolić. Już przeminęły czasy, kiedy to ojciec – jako głowa rodziny – był w stanie ją utrzymać, a matka mogła się w pełni poświęcić wychowaniu potomstwa. Tak więc współczesne kobiety muszą pogodzić rolę mamy z aktywnością zawodową. I wydaje mi się, że przez to dużo tracą. Umykają nam najważniejsze chwile, bezpowrotnie tracimy możliwość obserwacji jak nasze dziecko stawia pierwsze kroczki, wypowiada pierwsze słowa, jak uczy się i poznaje świat….. Jak na razie bardzo się boję naszego rozdzielenia, chyba jeszcze nie dojrzałam do takiego kroku. Ale czy do tego w ogóle można dojrzeć?

Jest również pytanie, jak moja Kruszynka poradzi sobie z tą zmianą? Dotychczas nasz dzień był doskonale zorganizowany, przewidywalny – bezpieczny. Już poznałam moje dziecko, wiem co oznacza dana minka, grymas czy pojękiwanie. Mamy ustalone pory karmienia, zabawy i snu. Te chwile, kiedy Skarbek się budzi, patrzy swoimi kryształkami, obdarowuje uśmiechem i… serce się rozpływa. Nie wspomnę już o naszych chwilach, tych w których jesteśmy najbliżej siebie – chwilach podczas karmienia. To chyba najbardziej bliskie i intymne momenty, które spędza matka z dzieckiem. Z dniem mojego powrotu do pracy skończy się karmienie piersią. Nasze słodkie, wspólne leniuchowanie. W nasz ład i porządek wkradnie się pośpiech, a może nawet początkowo chaos!

Tekst może się wydać pełny obaw i znaków zapytania, ale właśnie tak się czuję. Próbuję się oswoić z sytuacją i zadaję sobie wiele pytań, które jeszcze pozostają bez odpowiedzi. Mam nadzieję, że z upływem czasu poznam odpowiedzi na wszystkie i… znajdę świetną nianię;-)

Niemniej jednak chciałaby podsumować wpis zgodnie ze swoim charakterem optymistki – razem  z moim Słoneczkiem przetrwamy, zaakceptujemy wszystkie zmiany, a wspólne chwile będziemy przeżywać podwójnie. Będą one cenniejsze, upragnione i wyczekane. I jak miłe będą powroty do domu… te spragnione naszego widoku oczka, radosne uśmiechy kiedy otwierają się drzwi, szeroko rozpostarte rączki gotowe do przytulenia. Tak będziemy się witać moje dziecko i ja – mama wracająca z pracy.

 

 

 

 

 

23
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
Kasik KowalskaJoanna SzopińskaMagdalena GruszkaMagdalena MarczukW roli mamy - wrolimamy.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iwonaba85
Gość
Iwonaba85

no to jest dylemat każdej mamy, ja postanowiłam do roku zostac z kruszynką za długo na niego czekałam za dlugo sie starałam za duzo wycierpiałam aby teraz mi umkneły pierwsze kroki pierwsze słowa wszystko co pierwsze, najwyżej zaciśniemy pasa:)

divette
Gość
divette

życze powodzenia. ja nie mam dokąd wracać, więc mąż nie ma wyjścia i musi nas utrzymać choć nie kryję, że cieszę się z tego, że uniknę wybierania niani

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Madziu dokładnie wiem co czujesz i jakie masz obawy. Ja tez niestety już musiałam wrócić do pracy ze względów finansowych i jest mi bardzo ciężko z tym :( lubię swoja prace ale wolałbym spędzić ten czas z dzieckiem. Małego zawożę do mojej szwagierki, która sie nim opiekuje. Na poczatku było bardzo trudno mały płakał nie mógł sie przyzwyczaić do nowego miejsca/osoby i na odmian z mężem musieliśmy co parę godzin tam jeździć. Teraz już jest lepiej ale dla mnie nadal jest źle. Codziennie tęsknie, myślę co robi, czy placze, czy się śmieje czy wszystko jest ok. Nie moge sie momentu… Czytaj więcej »

Basia
Gość
Basia

I ja drżałam na samą myśl o powrocie do pracy. Jak tylko zaczynałam o tym mówić głośno łzy ciekły mi po policzkach. Tak jak Natka86 pracę swoją lubiłam, ale w domu miał zostać ktoś mi najbliższy, najukochańszy i jedyny… Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny – synek poradził sobie z brakiem mojej obecności świetnie, ja na początku trochę gorzej. Ale potem przyzwyczaiłam się do nowej sytuacji.

Baby_55
Gość
Baby_55

ja póki co będe mogła sobie pozwolić na siedzenie w domu z moim maluszkiem, ale kiedy jeszcze byłam na etapie powrotu do pracy, ta myśl mnie przerażała… nie potrafie zostawić synka na dłużej z mamą a tymbardziej z teściową, z mamą został raz a z teściową w ogóle, obca osoba to tymbardziej koszmar…. byłam tym wszystkim załamana, na szczęście udało sie tak rozwiązać sytuację, że będę mogła póki co zajmować się moim bąbelkiem :)

Magda
Gość
Magda

I mnie to czeka już za chwilkę…jestem przerażona. Najchętniej nie wracałabym do pracy, tym bardziej że nie czeka mnie tam miła atmosfera :/ Z moim Skarbem zostanie moja mama, ale mimo tego przeraźliwie boję się rozłąki. Niestety ze względów finansowych nie mam wyjścia. Codziennie zadaję sobie pytanie: Dlaczego? Dlaczego taki Maluszek musi zostać drastycznie odseparowany od mamy? Dlaczego macierzyński trwa tak krótko? Dlaczego urlop wychowawczy jest niepłatny? Dlaczego odbiera mi się pierwsze słowa, pierwsze kroczki, pierwsze osiągnięcia mojego dziecka? Milion pytań, żadnych odpowiedzi. Boję się strasznie. Mam nadzieję, że damy z synkiem radę.

Magdalena446
Gość
Magdalena446

Niestety nasze Państwo nie sprzyja rodzinie i rodzice muszą się rozstawać z dziećmi(( Chyba każda kobieta zadaje sobie miliony pytań przed taka decyzją. No ale trzeba dać radę@

mamuśka
Gość
mamuśka

A jak, drogie Mamy, oswajałyście swoje pociechy z nową sytuacją? Nas to dopiero czeka – na razie pracuję w domu.

Sisunia
Gość
Sisunia

Mnie to czeka dopiero za rok..czyli jak mój smyk będzie miał 2 latka… ale przy kolejnym nie będę mogła już sobie na to pozwolić i mnie to przeraża :( oddać dziecko obcej osobie po pół roku…

Magdalena446
Gość
Magdalena446

Oj jakbym chciała posiedzieć z moją Kruszynką dłużej w domu!!!!! No ale niestety….((((

olka
Gość
olka

ja właśnie jestem na etapie powrotu do pracy :( i przyznam szczerze: JEST CIĘŻKO :(:( pierwsze dwa dni za nami… w piątek po powrocie usiadłam i sobie popłakałam… :( :(

Bombel
Gość
Bombel

Mamusie które musicie chodzić do pracy,chciałabym Was wszystkie mocno wyściskać!!! To tak może głupio brzmi,ale żal mi Was i mocno współczuję :( Ja póki co nie pracuję i bardzo się z tego cieszę! Na samą myśl o powrocie do pracy,o tym że miałabym zostawiać gdzieś syna,że miałabym go nie widywać przez 5dni w tyg. po 8h …..dostaję dreszczy ;/
Mamuśki pracujące -trzymajcie się i bądźcie silne!W końcu robicie to dla Was! ;-)

Magdalena446
Gość
Magdalena446

Został mi jeszcze tydzień do powrotu. Aaaaaaa……..!!!!!!!!!!!!!!

Iza
Gość
Iza

Naszą córką opiekuje się niania, wybraliśmy ją z innych 13 pań, które odpowiedziały na nasze ogłoszenie. Najważniejsze to dziecko musi nię polubić, to coś jak miłość od pierwszego wejrzenia i to widać od razu. No i przede wszystkim niania musi spędzić z mamą i dzieckiem kilka dni, żeby się oswoić i żebyśmy my widzieli jakie ma podejście do dziecka w codziennych sytuacjach (np. karmienie, usypianie). To jest bardzo ważne, bo w na tej podtsawie jedną Panią zdyskawalifikowaliśmy. Na szczęście pojawiła się Pani Basia, która wspaniale się opiekuje córką i jest dla niej jak babcia. Co do powrotu do pracy, to… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
Gość

Kochane mamy, wygląda na to, że państwo polskie chyba wreszcie zrobiło mały kroczek w stronę normalności, za kilka dni zaczyna obowiązywać prawo do rocznego urlopu macierzyńskiego, jeżeli się dobrze orientuję. Teraz niech jeszcze pomyślą nad dopłatami do wychowaczego, bo to naprawdę świetna sprawa móc być z własnymi kochanymi dziećmi w domu i nie musieć się tak okropnie zamartwiać wyborami, czy dotrwa się do kolejnego miesiąca…

Maria Ciahotna
Gość

Po macierzyńskim wychowawczy, potem macierzyński, potem wychowawczy, potem macierzyński i teraz znowu wychowawczy :) co jednak nie oznacza, że nie pracuję – wprawdzie z domu, ale jednak to praca zajmująca kilka godzin dziennie i pozwalająca dorzucić co nieco do domowego budżetu. W naszej sytuacji jednak nie było co się wahać – w Czechach urlop wychowawczy jest płatny, i to nawet całkiem fajnie, przynajmniej my nie widzimy powodu by narzekać…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

u nas zasiłek wychowawczy to mniej niż czynsz za kawalerkę, a jak to u Was wypada?

Magdalena Marczuk
Gość

Pod warunkiem, że się na taki zasiłek załapiesz oczywiście.

Magdalena Gruszka
Gość

Na „płatny” wychowawczy to trzeba sobie „zasłużyć” a tak to figa z makiem. Ja to chciałabym wrócić do pracy szkoda że po porodzie dobre się skończyło…cóż pracodawcy robią co mogą żeby mamie ciut uprzykrzyć życie. I tak zamiast cieszyć się macierzyństwem obgryzam paznokcie bo pracy nie ma :-/

youkids.pl
Gość

wróciłam do pracy, ale w domu ;)

Joanna Szopińska
Gość

po macierzyńskim na 5 miesięcy obniżyłam wymiar etatu w ramach urlopu wychowawczego pracując najpierw na 3/4 etatu a później na 7/8 :-)

Kasik Kowalska
Gość

Mimo ze mialam wczesniaka wróciłam po macierzyńskim. Lekko nie bylo i nie jest.

Maria Ciahotna
Gość

Na pewno nie jest łatwo, ale masz do kogo wracać, na co się cieszyć, a jakaś pewność w rodzinie to też przecież jest na plus :)

Ciąża 15 sierpnia 2011

Godzina Zero

Do „Godziny Zero” byłam przygotowana już dawno. Spakowana torba czekała na znak od stycznia. Może dlatego, że Bobo trochę się spieszył na świat i medyceusze grozili: „W każdej chwili może się zacząć akcja porodowa!”. A może dlatego, że  jestem małą pedantką i lubię mieć wszystko poukładane, przygotowane?

Godzina Zero” nadeszła w marcu! W poniedziałek.
Dokładnie o godz. 00.00 obudził mnie pierwszy skurcz, ale pomyślałam sobie:
-Nie pierwszy skurcz. Nie pierwszy raz mnie budzi. Więc tym razem nie będę się ekscytować!

Zasnęłam. Pobudziłam się o 2.00, tym razem już na dobre, bo jakiś dobry duszek powiedział mi, że nadszedł mój dzień!

 

Coś mnie skręca, to nerwy? Niee, przecież jestem spokojna. Chyba tak ma być.
Wizyta w toalecie, odchodzi czop. O rany to naprawdę się dzieje!! Brzuch mi ciągle twardnieje, może sprawdźmy jak to wygląda czasowo..?
Cyk cyk cyk…..auu. Cyk cyk cyk …auuu. Cyk cyk….krucafiks! Toż to się dzieje co 3min! Nie za szybko?! Przecież położna mówiła, że „Jak skurcze będą się powtarzać co 10 min, przez 2h to trzeba jechać do szpitala!”

Aha! Przez 2h! No dobra, to spokojnie. No przecież jestem spokojna! Prysznic! Idę pod prysznic. Ciepła woda. Mmmm jak przyjemnie. Torba. Gdzie ona jest?? Stoi tam gdzie zawsze, od dwóch miesięcy! Aaaa faktycznie. Pakowałam ją dokładnie, z listą w ręku więc wszystko jest. Ale lepiej sprawdzę.

Mijają rzeczone 2h, skurcze nadal pojawiają się co 3min. Co robić? Czuję ból, ale nie jest jeszcze taki mocny żebym dała się żywcem pokroić (tak sobie tłumaczę). Hmmm co robić.. Mój piękny rycerz z białego konia, śpi na białym łóżku, w białej pościeli. Budzić go czy nie? On pewno będzie panikować (jak każdy facet), zaczekam jeszcze.

Nudzi mi się już to dreptanie po mieszkaniu. Budzę Go! ….. ooooo Rycerz twierdzi, że żartuję!! On na 6.00 do pracy idzie i chciałby się wyspać!! No wiecie co?! Przecież ja też chciałabym się wyspać!
-Wstawaj mężczyzno! Wołaj swego pięknego rumaka i wieź mnie do szpitala! Ja rodzę!

No to wstał. Ale spokojnie. Jakby mi nie wierzył. Trochę mu się nie dziwię bo z mej buzi nie znikał uśmiech. Poważnie! Nagle zachciało mi się śmiać :D

-„Chcesz już jechać?” spytał Rycerz.
-„Nooo tak! Chociaż nie wiem. Może jeszcze zaczekamy. Bo mnie boli, ale nie tak strasznie. To znaczy to już boli co raz mocniej, ale jeszcze wytrzymuję. Zaczekajmy chwilę. Albo nie!! Może jednak… bo położna mówiła że przez 2h, a to już dobre 3h! Jedźmy! Chociaż, nie wiem….” .

Dobra to zmierzymy RAZEM te skurcze i pomyślimy.
Cyk cyk…auu. Cyk cyk….auuuu..  2min!! Jezzzuu jedźmy już!

Szpital. Izba przyjęć. Wszyscy śpią. Na zegarku 5.30, no to śpią!!! Jakaś pani w białym kitlu zadaje mi mnóstwo pytań, coś pisze, coś drukuje… – Kobieto ja rodzę! Szybciej! (myślę sobie).

VI piętro. Trakt porodowy. Gabinet. Badanie. Rozwarcie na 0.5 cm. Rycerza wyganiają do domu. Zostaję sama …..

Godzina 6.00
Skaczę na piłce, bo to przynosi ulgę i trochę pomaga mi zabić czas. Zegarek w dłoni, ciągle robi głośne „cyk cyk..”

Godzina 8.00
Wchodzi mój ginek. Badanie, 2 cm!! -„Będziemy rodzić pani Asiu”. Coo?? Wow! Hurraa! Ale się cieszę!!

Godzina 10.00
Badanie, 4 cm!!! Ładnie to idzie! Położna mówi, że szybko urodzę! Strasznie się cieszę!
Chociaż muszę przyznać, że skurcze co raz bardziej bolą. Skakanie na piłce zaczyna mnie irytować. Położę się, może zasnę. …nie zasnę ! Nie da się! Booliii!!!

Godzina 12.00
Przyjechał Rycerz. Nie potrafił sam wysiedzieć w domu. Chciał być ze mną. Mój Kochany!!!!!

Godzina 13.00
Badanie, 6 cm! Położna mnie chwali, ale zaczynam mieć to głęboko… bo skurcze są już naprawdę silne! I chcę JUŻ urodzić!!
Na dodatek jetem głodna!! Mój ostatni posiłek  to niedzielny obiad! Dajcie mi coś zjeść bo padnę! No to padaj kobieto. Jeść nie możesz bo w razie jakby trzeba było ciąć to żołądek ma być pusty. Wrrrr jestem zła! A pić mogę?? Tak, pić pani może. No to wody!!!!! Daj mi wodę, Rycerzu!

Ojej co to??! Mdli mnie! Szybko do łazienki!! Wymiotuję…. o rany jeszcze tego mi brakowało!! Źle się czuję, jestem słaba.  Ale położna za to tryska energią i dobrym humorem.
–„Wymioty?? No to super! Znaczy że rozwarcie postępuje!” – twierdzi rozentuzjazmowana położna.
– „Urodzi pani na mojej zmianie!!” – dodaje.

Noo fajnie, też się bardzo cieszę, ale kiedy to dokładnie będzie bo jestem już zmęczona?!

Nadal wymiotuję. Rycerzu, wody!!

Godzina 15.00
Badanie, 8 cm! Cudownie! Już prawie jesteśmy na mecie! Taaa, ale na której? Tej co to się pada i już nie wstaje czy może tej co w nagrodę dziecko w objęcia dają?? Bo ja to bym bardziej skłaniała się ku tej pierwszej, chociaż wolałabym tę drugą. Wymiotuję. Rycerz skacze koło mnie na przemian z miską, wodą i pomadką do ust.

Nie mam już siły. Nie umiem stać. Kładą mnie na łóżko. Sugerują żebym już tutaj leżała. Protestować nie będę bo nie mam siły, mówię tylko szeptem i to jeszcze ograniczam się do słów: miska! Woda! Pomadka!

Naprawdę nie wiem jak te wszystkie kobiety z amerykańskich filmów potrafią w takim momencie krzyczeć na swoich mężów?! Mało tego! One potrafią jeszcze przeprowadzać inteligentne konwersacje, rozwiązujące za razem wszelkie problemy i wyglądają przy tym jakby popijały właśnie poranną kawkę w swoim ogrodzie! Czego ja nie mogę powiedzieć o sobie… od tego ciągłego zwracania jestem blada jak ściana, oczy podkrążone jak po dobrej libacji, włosy pokłócone z grzebieniem, usta suche i spierzchnięte przypominają papier ścierny i ta okropna koszula…. A nie przepraszam! Paznokcie mam ładne! Wczoraj malowane to jeszcze się błyszczą!

…..wymiotuję. Piję. Stękam, że boli.. Wymiotuję. Piję. Stękam.. i tak w kółko!

Godzina 18.00
Moja położna oznajmia, że kończy się jej zmiana i idzie do domu. Przychodzi trzecia, tak to już trzecia położna bo pierwsza przyjęła mnie rano, popołudniu była ze mną druga, a teraz, wieczorem trzecia. Ciekawe czy poznam cały personel? Jak tak dalej będę się guzdrać, to pewnie tak.

Godzina 20.00
Ledwo zipię, w zasadzie to mam wrażenie, że już nie żyję. Albo nie! Żyć jeszcze żyję, ale już konam. Byłam niegrzeczną dziewczynką, więc odchodzę w bólu i cierpieniu.

Ooooo nagle jakieś poruszenie! Zebrało się trochę ludzi, nawet nie wiem ile bo już nic nie widzę. No poza zegarkiem, który wisi obok na ścianie i głośno cyka uświadamiając mi że to trwa już całą wieczność! Medyceusze postanawiają mi pomóc i podłączają kroplówkę. Nareszcie – myślę sobie.

Kroplówka zaczyna działać i akcja znowu rusza. Ani się obejrzałam, a położna każe mi przeć.

Przeć??! Ludzie przecież ja nie mam na to siły! Jedną nogą jestem na tamtym świecie, a Wy mi każecie przeć??!! …no to prę. Z całych sił. –„Widać włoski!” Włoski? Jakie włoski? Czyje? Aaaa mojego dziecka?! No to szybciej! I mocniej! Już jesteśmy tak blisko finału! Jeszcze trochę! Aaaaaaaa!
-„Jest główka!”  O Matko Boska! Widzę jakąś głowę! Wystaje ze mnie! Jezzzzuuu co się dzieje! Obcy mnie zaatakował!

Godzina 21.14
Słyszę krzyk. Dobitny. I jest! Jest moje dziecko! MOJE! MÓJ SYN! Dajcie mi go!- krzyczę.

..i ktoś mi zrobił zastrzyk. Nie wiem kto. Nie wiem kiedy. Ale czuję że dostałam zastrzyk energii! Jestem taka szczęśliwa! Jestem mamą!!!! Przed chwilą konałam z bólu a teraz czuję że mogłabym góry przenosić!! Jestem wielka! Wydałam na świat nowego człowieka. Niesamowite uczucie! Odzyskałam głos. Znowu mogę mówić . Mogę krzyczeć. Nadrabiam wielogodzinną ciszę i nawijam jak katarynka, ze wszystkimi. I już mi się spać nie chce. I jeść mi się nie chce. Chyba urządzę imprezę na oddziale! Będą tańce i śpiewy! Bo o to zostałam mamą! Bo na świat przyszedł ktoś wielki, tak upragniony i wymarzony! NASZ SYN!!!

19
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
swetee
Gość
swetee

zostało nam 12 dni do ustalonego terminu… z jednej strony strasznie się boję, z drugiej z upragnieniem czekam na ten moment, kiedy w ramionach będzie ten, bez którego już nic liczyć się nie będzie… trzymajcie kciuki.

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Trzymam mocno! A blog „W roli mamy” czeka na info o narodzinach Twojego maluszka :)

Fizinka
Gość
Fizinka

Będziemy trzymać kciuki!!Niech wszystko pójdzie szybko,łatwo i gładko! ;)
No i oczywiście czekamy na info jak poszło?! :) I jak się miewa dzidziuś!! :)
Pozdrawiam!!

Milka
Gość
Milka

bardzo chaotyczny wpis i ciężko się go czyta ale następnym razem będzie lepiej pozdrawiam :D

Basia
Gość
Basia

Chaotyczny? Tak jak poród – niby wszystko wiadomo, jaka ma być kolejność, a i tak w głowie wszystko nieuporządkowane i niewyraźne… Wg mnie ta historia trafnie opisuje, jak może czuć się kobieta, w całej tej sytuacji, gdy się zaczyna coś dziać. Zakończenie z zastrzykiem – zaskakujące. Zastanawiałam, jaki zastrzyk po wszystkim. A to energia i szczęście – to prawda! Też tak miałam :)

Sylwia
Gość
Sylwia

Takiego zastrzyku energii żaden medykamend nie potrafi wywołać. A to tylko albo aż minka malucha, jego złapanie za rękę czy płacz i mama już zwarta i gotowa do działania.

Paulina
Gość
Paulina

moim zdaniem tekst świetny idealnie pokazuje emocje. sama się zastanawialam skąd kobiety na filmach biorą siły na krzyczenie na facetów :) ja potrafiłam powiedzieć tylko wody!

Magdalena446
Gość
Magdalena446

Ja tu chaosu nie widzę. Fajnie napisana relacja z porodu, dokładnie tak jak go autorka przeżywała, co czuła. Takie wydarzenie ma to do siebie, że nie ma jasnego scenariusza więc nie doszukamy się tu ustalonej kolejności czy chwil, które można ot tak przewidzieć.

pulpecja
Gość
pulpecja

Świetna relacja !!! czytając chciałam, aby poród trwał jeszcze i jeszcze, aby móc przeczytać więcej :):)

alka
Gość
alka

Ja tu też chaosu nie widzę. Bardzo dobrze się go czyta. Momentami się uśmiałam…momentami się wzruszyłam…i w myślach wracałam do swoich porodowych przeżyć. Odporna na ból nie jestem i na samo pobranie krwi musiałam iść z obstawą bo nie raz i nie dwa mdlało mi się. Zastanawiałam się i panikowałam jak ja poród przeżyję. Do 9 miesiąca nie chciałam nawet słyszeć słowa ‚poród’. No ale potem z dnia na dzień się wyciszyłam i uspokoiłam i jakoś poszło. Choć za pierwszym razem męczyłam się 25h, to jednak nie zniechęciło mnie to by mieć drugiego dzidziusia (no ale na tym imprezę kończymy).… Czytaj więcej »

Sisunia
Gość
Sisunia

Oczywiście zgadzam się z poprzedniczkami :) tekst super :) napisany z nutką humoru..ale i łezka się w oku zakręciła… poród każdej z nas to temat na oddzielną,niesamowitą historię :)

Natka
Gość
Natka

Fantastyczny artykuł Asiu :** Gratuluję

Paulina Korpus
Gość

Bardzo fajnie opisany poród :)

Iza Kasparek
Gość

w moim przypadku czas porodu to ponad 40h ale tylko 20 min. ostatniej fazy. tez byłam z siebie dumna że udało sie naturalnie ;) Tomcio urodził sie tydzień po terminie, z mężem ustalilismy że rodzimy razem. przez 2 tygodnie dzien w dzień słyszałam; „Pojedziemy dziś?? ;) aż w końcu zdecydowałam zawieź mnie już do tego szpitala i tam poczekam na godzine zero;D

milena
Gość
milena

super się czytało łzy wzruszenia i łzy śmiechu na przemian leciały mi po policzku

Zabawa 12 sierpnia 2011

Prawdziwa mama to taka, która ma brudną podłogę, pełny zlew i szczęśliwe dziecko :)

Począwszy od momentu ujrzenia dwóch kresek na teście ciążowym, wytworzyłam w swojej głowie wyidealizowany obraz nowego, lepszego życia, z kruszynką w ramionach. Gdy Bartek przyszedł na świat, obraz urzeczywistnił się, choć z pewnymi niedociągnięciami. Owszem, było wszystko nowe, lepsze ale jakże inne od moich wyobrażeń. 

Na moją kruszynkę, a raczej okrucha – bo 4 kg ciężki i 58 cm długi – wszystkie maluteńkie ubranka były za maluteńkie. Ale to nieważne… Istotne było to, że to różowe, wrzeszczące, ukradło moje serce. Taki mały, a taki dyktator. Zupełnie bezwzględny dla matczynej potrzeby snu, skreślający z mojego słownika hasła odpoczynku i wolnego czasu, nie znający przymusu korzystania przez rodzicielkę z toalety. Trzeba tu jasno powiedzieć, że odbyła się w moim życiu prawdziwa rewolucja, bezzębny zamach stanu, a nie tam żadne pokojowe działania.

Mimo tego, wraz z wszechogarniającą miłością do bezzębnego, narastał w mojej głowie obraz matki idealnej z idealnym dzieckiem, mężem i psem, również idealnym. O idealnym mieszkaniu nie wspomnę, bo to przecież oczywiste. A więc: karmienie, przewijanie, kąpanie, odbijanie, a w między czasie: pranie, sprzątanie gotowanie, mąż i pies. Oraz hasło :” CO? JA NIE DAM RADY?!?” Urabiałam się jak dzika oślica, a mimo tego niewykonane obowiązki powiększały się tak szybko, jak moje cienie pod oczami, przy czym na te drugie znalazłam krem, a cała reszta powodowała u mnie złość i frustracje. Że niby ja sama, że dziękuję za pomoc, że ja spać nie potrzebuję, bo wolę prasować…

Dzięki Bogu  zmądrzałam, wyluzowałam, chęć bycia matką, żoną, gosposią idealną, malała wprost proporcjonalnie do wzrastania mojego synka. Bo tak na dobrą sprawę, po co komu wymuskane mieszkanie, że aż oczy bolą? Dziecku? Nie sądzę. Mężowi? On nie z tych porządnickich. Teściowej? Też raczej nie, bo Ona i tak uważa, że świetnie sobie radzę. Rodzice mieszkają daleko, więc nie mają jak mnie sprawdzać. A więc postanowiłam – ubrania nie zawsze wyprasowane, chyba, że nauczę żelazko samoobsługi, albo męża obsługi żelazka, – zabawki nie zawsze na swoim miejscu, chyba że same nóg dostaną i grzecznie zawędrują na swoje miejsce – podłoga na wysoki połysk – bez przesady, w nosie mam codzienne wyzwanie rzucane przez psa. I dobrze mi z tym! O ile przyjemniej jest doglądać znad filiżanki kawy, moje „wymięte” czasem dziecko, które z gracją  kolankami doprowadza podłogę do największego błysku. A wolny czas oddaję synkowi, jego uśmiech przysłania zupełnie wszelkie niedociągnięcia naszego nieidealnego, lecz szczęśliwego bycia.

72
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ciotka-Klotka
Gość
Ciotka-Klotka

No Mania! Całkiem nieżle! Jestem pod wrażeniem! Widzę to Twoje nieidealne życie oczami wyobraźni, a co jakiś czas nawet „na lajfie”. Podobnie jak twoja Teściowa uważam, że świetnie dajesz sobie radę! Mogłabyś tylko częściej pamiętać, że gość nie wielbłąd i pić musi…:) Warto więc, zapytać mnie czasem, czy nie mam ochoty na kawę:) Gratulacje i proszę o wiecej!

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Ciotka-Klotka :) Dziękuję :* zasłużyłaś na kawę miłym komentarzem, więc zapraszam , filiżanka już czeka :)

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

ja mam takie samo podejście- świat się nie zawali, jak w zlewie pomieszka dłużej niż 15 min kilka szklanek czy talerzy, prasowanie tylko wtedy, gdy koszulka jest tak pognieciona, że skróciła się do pępka :D. Moim założeniem było nie być matka perfekcyjną, bo po co? co mi da podłoga w której można się przejrzeć? Dom jest dla mnie, a nie ja dla domu. Na wszystko przyjdzie czas, co wcale nie znaczy, że żyję w przysłowiowym chlewie. To jest moja recepta na szczęśliwe macierzyństwo- nie napinać się niepotrzebnie. po co spędzać sen z powiek z powodu prania, które kipi z kosza?… Czytaj więcej »

Anonimowo
Gość
Anonimowo

oj tez tak mialam jak. Na poczatku wszystko dla mnie musialo byc zrobione, na swoim miejscu, posprzatane itp …. ale teraz odkad poszlam do pracy wole ten czas spedzic z dzieckiem, widze jak juz siada, jak mowi pierwsze slowa. Salon pelen zabawek ale co z tego jak wiem ze jak to posprzatam to za 5min ten sam bajzel bedzie.
Jedynie u mnie musi byc po odkurzane bo jednak jest pies, brud sie nosi a maly na podlodze czasami sie bawi… fakt ze ma koc i dywan ale to dla mnie musi byc czyste.

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

przy zwierzaku pewnie inaczej to wygląda. ja też zamiatam czy odkurzam (nie mam dywanów) często, ale nie pastuję podłogi :D

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

poza tym,tytuł to jest moje motto życiowe :D

Akinom83
Gość
Akinom83

No Matko-Polko;) powiem szczerze, że dawno nie czytałam czegoś tak dobrego i zabawnego;) Super text!:) Czekam na kolejne. Pozdrawiam

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Nawet nie wiesz, jak mi miło :)

Akinom83
Gość
Akinom83

Dobra, a teraz Okolanka powiedz mi skąd ta „Mańka”?:)

mama x 4
Gość
mama x 4

he he skąd ja to znam dom to nie laboratorium ,żeby lśniło i wszystko było zdezynfekowane :D
dom jest po to ,żeby mieszkać hi hi

mama x 4
Gość
mama x 4

Maniusia masz talencik czekam na więcej:D

alka
Gość
alka

Oj uśmiałam się :) Rewelacyjny tekst. Kiedyś też miałam marzenia o byciu idealną…ale to było kiedyś… Miło jest wiedzieć, że nie jestem sama na tym świecie, że są ludziki, które też mają artystyczny nieład wokół siebie i nie przejmują się tym…bo wolą czas spędzić z dzieckiem niż latać ze szmatą. U nas podwójnie wszystko jest wywalone do góry nogami- córcia za tydzień ma 2 latka, a synek 3 miesiące :) Tak sobie siedzę i patrzę na swój pokój dzienny/jadalnię/kuchnię (wszystko jest jednym pomieszczeniem) i widzę- zlew zawalony; na blacie wiecznie pełno; obok mnie na kanapie zabawki, ciuszki, które po dzisiejszym… Czytaj więcej »

Takaja
Gość
Takaja

alka a ja znam trochę inne powiedzenie : dzieci dzielą się na brudne i nieszczęśliwe :D

Iwonaba85
Gość
Iwonaba85

super, podobnie miałam na początku chciałam zadowolić wszystkich i być idealna, bo inne chudną od razu po ciąży bo maja błysk w domu bo to bo tamto stwierdziłam że nie ma co i odpuściłam, przez co stałam się spokojniejsza, jak i mój synek.
Jeśli komuś przeszkadza u mnie bałagan sterta naczyń itd to bardzo proszę może mi posprzątać, nie będę protestować :):):):):)
a dokładnie jest tak jak mówicie dziecko musi się ubrudzić aby poznać wszystko co go interesuje wtedy jest szczęśliwe a nie wypucowana lalka ubrana na pokaz
Pozdrawiam

alka
Gość
alka

„Jeśli komuś przeszkadza u mnie bałagan sterta naczyń itd to bardzo proszę może mi posprzątać, nie będę protestować”
świetne!

Sisunia
Gość
Sisunia

Świetny tekst :) napisany z humorem ale prawdziwy :) ja też wyzbyłam się już ambicji zostania mamą idealną:) Najgorsze jest to,że niektóre mamy przez dążenie do perfekcji gubią gdzieś radość z macierzyństwa… pozdrawiam !

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za pozytywny odbiór mojego pisania :) przy takim dopingu, chętnie złapię się za pióro i odpowiednio zadziałam, z przyjemnością podzielę się różnymi wypadkami z mego niespecjalnie uporządkowanego i przewidywalnego jestestwa :)

Sylwia
Gość
Sylwia

Na początku, gdzy synek zasypiał ja zajmowałam się pucowaniem mieszkania, obiadem, praniem itp. bo jakby ktoś przyszedł musi być czysto. Bo kto jak kto ale ja dam radę wszystko zrobić pomiędzy karmieniami a toaleta małego. Zawsze posprzątane w domku miałam to czemu po narodzinach dziecka miałoby być ineczej. Nie umiałam odpoczać, zasnąc gdy mały spał. Później odpuściam. Nie pozmywane naczynia w zlewie i dobrze… pozmywam wieczorem na raz wszystko. Zabawki na macie, czy puzlach a niech leża po co je chowac jak zaraz synek wstanie i bedzie się nimi bawił. Obiad robię z synkiem w bujaczku. Jak synek zasypia to… Czytaj więcej »

Sisunia
Gość
Sisunia

Mańka z niecierpliwością czekamy na więcej :)

Mańka :)
Gość
Mańka :)

Nie ma sprawy :) ale tak szczerze mówiąc, czasem mam przypały na podjęcie wyzwania „Pani Idealnej” ale na szczęście autentyczny brak czasu przy stawiającym pierwsze kroki Bartkiem, nie pozwala mi na podobne głupoty ;) I powoli oduczam się już przepraszania gości za rozrzucone zabawki, czy garnki w zlewie, bo to po dziś dzień mi zostało, a pewnie jakbym się nie odezwała, nikt by tego nie zauważył :)

Mirka C
Gość
Mirka C

cudownie ,ze są mamy na świecie,które myślą tak samo jak ja :) Otrząsnęłam się kiedyś z tego idealizmu po słowach mojego taty „chcesz ,żeby twoje dziecko wspominało swoje dzieciństwo jako wysprzątany dom i zdenerwowana mamę biegająca ze ścierką ,czy jako cudowny czas spędzony ze swoja szczęśliwą mamą ?” I zostawiłam codzienne zmywanie podłóg i olewam głupie docinki innych ,bo to najczęściej ci którzy nie potrafią cieszyć się własnym szczęściem.

Marcin
Gość
Marcin

Jako Twój mąż muszę powedzieć, że tekst jest świetny, ale nie podoba mi się tylko jedno zdanie – zgadnij które? ;)

Mańka
Gość
Mańka

Jako Mój Mąż za każdą krytykę mojego pisania, dostaniesz jeden obiad mniej w tygodniu ;p ;)

Smykowa
Gość
Smykowa

A ja dopiero zaczynam „walczyć” z manią czystości… mimo, że sprawia mi przyjemność gdy wokół panuje ład i porządek to mój synuś potrzebuje coraz więcej mojej uwagi…a nie nauczę go życia myjąc naczynia czy prasując koszule tatusia…pewne rzeczy mogą poczekać :)

Mamuśka
Gość
Mamuśka

Święte słowa! Niestety gdy Mały tropiciel zaczyna buszować po podłodze, trzeba nieco zmodyfikować ten przepis:)

Mańka
Gość
Mańka

Lub częściej myć rączki dziecku ;)

wrolimamy
Gość
wrolimamy

test komentarza

Anna Cekiera
Gość

fajny wpis, lekki i przyjemny z dużą dozą poczucia humoru :)
i jakże prawdziwy :)))

Edyta Skrzydło
Gość
Edyta Skrzydło

Ja wolę miecz szczęśliwe dziecko,niż perfekcyjną czystość,choć wolę gdy w domy panuje ład,cóż jakoś to przeżyję.
Zawsze mozna nadrobić zaległości jak dziecko pójdzie spać :-)

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Przy dwójce nie mam specjalnie sił żeby cokolwiek nadrabiać. Choć sama nie wiem, czy bardziej nie mam sił, czy ochoty ;)

Edyta Skrzydło
Gość

Taką prawdziwą , dzisiaj w kuchni miałam nawet cały garnek zupy jarzynowej wziął się wylał. Ech..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

zły garnek, niedobry ;)

Edyta Skrzydło
Gość

O tak ! …

Edyta Skrzydło
Gość

Nie mam parcia na błysk , dzisiaj nic nie robię :-D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ale świetne!!!

Ania Kaliszewska
Gość

Oryginał chyba był dłuższy?

Edyta Skrzydło
Gość

Ania Kaliszewska nie wiem miałam dostęp do takiej treści …

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

pierwszy raz widzę, ale bardzo mnie się podoba, bardzo :)

Monika Górny
Gość

My tez balowalismy, pierwszy raz od prawie 2.lat… Bylo cudownie, juz zapomnialam jakie to wazne przetanczyc z mezem noc, posmiac sie, zaszalec… Pomijam fakt, ze o polnocy w progu przywitalo nas zadowolone i pelne energii dziecko :)) Cudowna mamy wiosne tej zimy :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

fajnie, że zabawa się udała :)

Paulina Wilczynska
Gość

Ja ostatni raz na naszym weselu się bawiłam :D Nie jestem perfekcyjna. Kiedys tak. Teraz mam na to…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Czas nadrobić ;) Człowiek dojrzewa, ja przestałam być perfekcyjna, gdy zaczęło mi czasu na dzieci brakować. Nie warto aż tak się spinać :)

Justyna Latosińska
Gość

Nie mam parcia na to żeby w domu było pięknie podłogi blyszaly wypolerowane wszystkie meble bez kurzy itd.
Odkąd mam dziecko sprzątam co jakiś czas co parę dni poprostu kiedyś potrafiłam to robić codziennie :P

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja miałam kiedyś, minęło, szczególnie jak urodził się drugi syn ;)

Go Sia
Gość

Do tej pory sprzatalam codziennie , zaraz po powrocie z przedszkola , byłam w domu sama , miałam czas i spokój , teraz kiedy pojawił się drugi synek a starszy na ferie sprzątanie jest na ostatnim miejscu na liście codziennych obowiązków , na codzień staram się sprzatnac to co najważniejsze , pozmywac naczynia , poscielic łóżka , całą reszta czeka aż znajdę dla niej chwilę ..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

dla niej, albo dla siebie :)

Go Sia
Gość

Dla siebie znajduje więcej ;) bez kawy rano nie funkcjonuje .. rano najpierw godzina dla siebie później cała reszta .. a dziś pospalismy sobie do 10 więc dopiero się zabieramy za robotę ;)

Joanna Szczyglowska
Gość

hahah swietne..a myslalam, ze jestem sama, i ze zawodze jako matka i kobieta, bo mi dnia brakowalo, zeby wszystko ogarnac….od czterech miesiecy z perfekcjonistki zmienilam sie w MATKE- i powoli sie przyzwyczajam, ze nie ogarniam, ze kawe przygrzewam po trzy razy w mikrofalii, bo zapomne, ze ja sobie zrobilam, ze pranie juz dwa dni temu sie prac skonczylo i ze prasowanie lacznie z zelazkiem wcisniete od tygodnia w szafie…ale nie ma co usmiech bezzebnej pyzatej buzi ci wszystko wynagradza i rzezcywiscie czlowiek przestaje sie tym wszystkim przejmowac..bo jest glownie MAMA.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

No to już wiem, po co przyda się mikrofala- żeby kawę przygrzać :) ja z musu piję zimną, bo rzadko się zdarza, żeby był czas na raz ją wypić :)

Joanna Szczyglowska
Gość

HAHAHAH od czterech miechow jeszcze mi sie nie udalo wlasnie na raz wypic …w prawdzie z mikrofalii to juz nie jest to samo ale czlowiek do wszystkiego sie przyzwyczaic potrafi :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

od czterech miechów, jest więc dla Ciebie nadzieja ;) ja cierpię od czterech lat :P czekam aż dzieci z domu wyjdą ;)

Kamila Sophie Parypa
Gość

Ja dzis rano trzy razy włączałam czajnik
Zeby zrobic bawarke ;) miłego tygodnia!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Kamila Miłego! :)

Angelina Sychta
Gość

Wprawdzie kawy nie piję, ale podgrzewanie herbaty w mikrofali mam już opanowane do perfekcji ;)

Asia Sz
Gość

A ja poprostu wole bawic sie z synkiem niz sprzatac :) Takie rzeczy zaczynam robic jak mlody spi .I tak codzien

Karolina Zieleźnik
Gość

w niedziele? musieliby mnie sila zaciagac do mycia podlog,zamiatania czy prania, niedziela to czas na wspolne gotowanie obiadu, ogladanie bajek,nadrabianie braku czasu dla siebie w tygodniu,spacer,basen. W sobote ogarniam na wieczor podlogi,pranie do poludnia zrobione,naprawde nie wyobrazam sobie sprzatac w niedziele. Moze to przez wychowanie mojej mamy,ktora pilnowala by niedziela byla relaksujacym dniem

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Kiedyś niedziela była dniem wolnym, służącym by nadrobić braki czasowe w sprzątaniu. Teraz to dzień odpoczynku, nic tego nie zmieni :)

Ania Kaliszewska
Gość

Zawsze mogło być gorzej :) :)

Justyna Ruszkiewicz
Gość

Też bym chciała mieć posprzątane, ale przy mojej córce nie da rady;-) zamiast sprzątać to leże i odpoczywam bo mała śpi. Ale już się skończyło dobra czas wracać do rzeczywistości. :-(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

szczerze, to nie wypoczniesz inaczej, niż w czasie gdy dziecko wypoczywa. Cały dzień na pełnych obrotach można się zajechać.

Justyna Ruszkiewicz
Gość

Przy mojej to nawet dopalacz nie da rady ;-) oczy trzeba mieć dookoła głowy bo tak jest ruchliwa

Adrianna Mizgiert
Gość

Wreszcie ktoś mówi głośno to , że nie ma takiej potrzeby by byś idealna matką, gosposia i żoną.

Anna Maria Rutkowska
Gość

Ja ostatnio sprzątam w pt wieczor :) wtedy cały weekend mam wolny na chodzenie w piżamach. U mnie jest odwrotnie :) jako nie mama była straszna bałaganiara ale mały człowiek zweryfikował pewne zachowania. Chociaz nadal prasowanie i odkurzanie to nie tykam xD juz wole zmywać godzinami ;P

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

oryginalna rewolucja :)

Anna Maria Rutkowska
Gość

Moja mama do tej pory nie wierzy xD i zawsze mysli ze zastanie sajgon i Meksyk a ja teraz lubię jak wszystko ma swoje miejsce na starość robie sie dziwna ;O

Marta Sobczyk-Ziębińska
Gość

Nie potrafię odpoczywać w balaganie, w ogóle nie potrafię funkcjonować w balaganie. Przy czym zabawki młodej to wyjątek od reguly

Barbara Ruszynska
Gość

W myśl zasady- nic ne musze, moge wszystko pozwalam sobie na ” nie chce mi sie” wtedy, gdy mi sie nie chce i jakos tragedii nie ma :D

Ania Plata
Gość

serio matka musi kojarzyć się z flejtuchem. Jak mnie irytują takie mądrości :( Mam czwórkę dzieci i uważam, że to co dzieci wyniosą z domu zaprocentuje w przyszłości. Nie mam zamiaru wychowac brudasów, a ogarnąć wokół siebie to nie taki znów problem.

wisienka
Gość
wisienka

Podoba mi się,ja zawsze sie stresowalam gdy miałam nieposprzatane do konca,balam sie reakcji gdy ktis przyjdzie i zobaczy ciuchy na suszarce czy niepoprasowane w misce.Mam 3 dzieci i w tym 2-córki chore.musze się poświęcać im duzo abu na rehabilitacje chodzić,basen ,klinika i lekarze.I naprawde ciężko o idealny porządek.ciagle nas nie ma po pól dnia.a gdy juz poodbieram je z przedszkola i syna z szkoly to mam ochotę na drzemkę.A tu trzeba jeszcze z nimi popracować i odrobić zadania z synem.Wole miec szczęśliwe dzieci i czyste niż doprowadzony do perfekcji dom.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close