Emocje 4 sierpnia 2017

Jestem matką wygodną i leniwą, nie zajmuję się dzieckiem

– Nudzi mi się – mówiłam nieraz do rodziców albo dziadków, zależało, pod czyją opieką pozostawałam.
– To się rozbierz i ubrania pilnuj – słyszałam za każdym razem.
To był wyraźny sygnał: duża jesteś, ja cię zabawiać jak niemowlaka nie będę.

Jak wyglądały Wasze wakacje? Mieliście zorganizowane dni od rana do wieczora przez pełne dwa miesiące, czy wręcz przeciwnie? Ja należę do tej drugiej grupy. Nikt sobie nie zawracał głowy wymyślaniem mi zabaw, dorośli mieli swoje sprawy i obowiązki, dzieciaki musiały sobie radzić same. Zresztą umówmy się: kto by chciał się z rodzicami bawić, skoro można było robić tyle fajnych rzeczy we własnym gronie? Ekipa zbierała się rano i rozchodziła wieczorem. Trzeba było tylko pokazać się w domu w porze obiadowej. Nie było komórek, więc wypadało powiedzieć, dokąd się idzie, ale to wcale nie oznaczało, że będzie się we wskazanym miejscu. Najczęściej w tym miejscu zostawiało się wiadomość gdzie nas szukać i tyle. Czasem był to niezły łańcuszek :P Mimo to dorośli nie mieli problemu ze znalezieniem nas, gdy mieli taką potrzebę. Zresztą na ogół nie mieli. Ile miałam lat, jak urwałam się z rodzicielskiej smyczy? Osiem, może dziewięć. Mniej więcej tyle, co Duśka. Ale to były trochę inne czasy. Hasło: „Wszystkie dzieci nasze są” nie było pustym sloganem, a my wiedzieliśmy, że każdego dorosłego możemy poprosić o pomoc. Nigdy nie spotkaliśmy pedofila ani ekshibicjonisty. Nie wiem, czy mieliśmy szczęście, czy naprawdę było bezpieczniej.

Dziś nie wypuściłabym Duśki na zabawy na ulicy i w pobliskich lasach. Na ulicach, nawet tych bocznych, nieprzerwane sznury samochodów, w lesie watahy dzików. Nie wiadomo, co gorsze. Co wcale nie znaczy, że od rana do wieczora się nią zajmuję. Ona ma swoje towarzystwo, które przychodzi do nas, albo sama idzie do sąsiadów. Różnica jest taka, że jest w określonym miejscu i się nie przemieszcza. I bawi się z dziećmi, a nie z dorosłymi. W zabawy, które sobie sami wymyślą i zorganizują, a nie takie, które ktoś im narzuci z góry. Pomysły mają różne, ot dziś zdemontowały stojącą na naszym podwórku wersalkę. Chciały rozłożyć, ale coś źle wykombinowały, wyszło, jak wyszło. Wzruszyłam ramionami, złoży się. Nieważne. Ważne, że dziewczyny zrobiły coś razem, miały jakiś plan, podzieliły się rolami i go zrealizowały. Temu właśnie służą zabawy w grupie, uczą współdziałania i kompromisu. Tu nie ma ważniejszych i mniej ważnych, wszyscy są równi, trzeba umieć się dogadać. Nie znajdziesz wspólnego języka z grupą, to zostaniesz z niej wykluczony. Tego można się nauczyć tylko wśród rówieśników. Relacja rodzic – dziecko zawsze będzie inna niż dziecko – dziecko. I na ten rozwój zachowań społecznych trzeba dać dzieciom czas. Kiedy jak nie w wakacje?

Nie wymyślam zabaw mojemu dziecku, nie planuję czasu, nie zapisałam na żadne półkolonie, nie prowadzam po placach zabaw, klubach czy parkach. Nie tylko dlatego, że nie mam czasu, ale i dlatego, że nie widzę powodu. Możecie mnie nazwać leniwą, mam to gdzieś. Z niewiadomych powodów od współczesnych rodziców wymaga się bycia z dzieckiem non stop i zapewnienia mu rozrywki i zajęcia przez cały dzień. A gdzie miejsce na inwencję własną ja się pytam? Gdzie miejsce na pomysłowość, czy jak to się dziś mówi — kreatywność? Gdzie pole do rozwoju wyobraźni? W końcu gdzie ten dziecięcy świat, do którego dorośli nie mają wstępu?

Bywa czasem i tak, że Duśka z jakiegoś powodu nie ma się z kim bawić. Wtedy owszem, czasem jej towarzyszę, bo czas spędzony z rodzicami też jest dzieciom potrzebny, a czasem po prostu bawi się sama. I w tym też nie widzę nic złego.

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aga ZieW roli mamy - wrolimamy.plNiepoprawna Optymistka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Niepoprawna Optymistka
Gość

Zazdroszczę ci. Moje są jeszcze małe i non stop mamo! Chodź pobaw się z nami, mamoooo :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ten etap już za nami, teraz się we cztery bawią a ja mam spokój :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

O ile te śmiechy, krzyki i piski można nazwać spokojem :P

Aga Zie
Gość
Aga Zie

To prawda, że kiedyś podejście do opieki na dziećmi było zupełnie inne niż obecnie. Moim zdaniem trzeba zachować równowagę i pozwalać dziecku się wykazać. A jednocześnie wspólne spędzanie czasu daje sporo frajdy. My chodzimy do szkoły w Warszawie i tam fajnie razem się bawimy. Wydaje mi się, że po prostu trzeba unikać skrajności

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close