Najgorsze chwile w życiu


Nikt nie obiecywał, że macierzyństwo będzie lekkie i słodkie, niczym różowa wata do jedzenia. Ale nikt też nie kreślił przede mną czarnych scenariuszy, które mogły co krok zagrażać bezpieczeństwu dzieci. Tymczasem w prawdziwym życiu nie brakuje ani jednych, ani drugich chwil, o czym przekonałam się ostatnio.

Bartek, mój ośmiolatek, od pewnego czasu sam wychodzi do kolegów na dwór. Mieszkamy na spokojnym osiedlu, gdzie praktycznie wszyscy się znają. Kilka bloków, to wszystko. Wokół zieleń, i tylko droga nad morze powoduje, że uważamy trochę bardziej na dzieciaki. Ale przeprowadziliśmy z Bartkiem wiele rozmów, jest więc świadomy, czym może skutkować zabawa przy ulicy. I muszę przyznać, że nigdy nie widziałam (akurat w kierunku drogi wychodzi mój balkon, a ja często podglądam, co robi moje dziecko), by zbliżał się do ulicy.

Gdy Bartek wychodzi na dwór, informuje nas, gdzie będzie, znamy też jego kolegów, wiemy z kim się bawi. Umówiliśmy się, że co godzinę będzie pod balkonem albo przez domofon “meldował”, że jest w pobliżu. I tak było zawsze, do pewnej soboty. Tym razem Bartek miał wyjść tylko na godzinę, bo pogoda brzydka i miał na parę chwil pójść do kolegów. Nie wziął telefonu, bo ten leżał rozładowany w plecaku. Wyszedł, a po półtorej godziny, gdy nie wrócił, zaczęłam się denerwować. Co wyjrzałam przez balkon, widziałam jego kolegów, ale nie jego.

Po jakimś czasie ubrałam młodszych synów i poszłam szukać młodego po osiedlu. Pytałam jego znajomych, a ci mówili, że jakieś trzy godziny wcześniej widzieli go, jak szedł w stronę miasta! A gdy zauważyłam na ziemi bluzę Bartka, rzuconą przy ulicy, łzy cisnęły mi się do oczu. Wiecie jaki bałagan robi się w głowie w takiej sytuacji?

Obeszłam mieszkania jego kolegów i nic! Dopiero jedna z dziewczynek powiedziała, że może mnie zaprowadzić do nowego kolegi, z którym może być moje dziecko. I faktycznie, Bartek tam był. Jak gdyby nigdy nic, on sobie grał na konsoli, kiedy ja odchodziłam od zmysłów, pisząc w głowie straszne scenariusze!!!

Gdy zszedł na dół zdziwiony, nie miałam sił na niego krzyczeć, ale dałam mu karę za “bezmyślność”. Od teraz Bartek nie ma prawa ruszyć się bez telefonu, dla jego bezpieczeństwa i naszego spokoju. I nawet jeśli wydaje się Wam, że to przesada, spróbujcie postawić się w sytuacji, która kosztowała mnie tak wiele strachu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Jedz jabłka, zamiast chodzić po lekarzach


Jedni mawiają, że wystarczy zjeść jedno jabłko dziennie, by nie był nam potrzebny żaden lekarz. Inni z kolei twierdzą, że najlepiej jest zjadać dwa jabłka dziennie – rano dla urody, wieczorem dla zdrowia. Kto ma więcej racji? Tego nie wiem. Niewątpliwie jednak zgadzam się z tym, że są to cuda natury i koniecznie trzeba wprowadzić je do codziennej diety.   

Jesień to podobno najlepszy okres na jabłka . Mają bowiem wtedy najwięcej wartości odżywczych. A ponieważ Polska jest niekwestionowanym liderem w  uprawie nie musimy ich sprowadzać z odległych zakątków świata, wystarczy sięgnąć po nie ręką, by móc cieszyć się ich cudownym smakiem, zapachem, no i zdrowiem.

Czemu zawdzięczają swoją sławę?

Jabłka są prawdziwą skarbnicą przeciwutleniaczy, pektyn i błonnika – najwięcej tych składników znajduje się w skórce i tuż pod nią, z tego względu najlepiej jest ich nie obierać. Poza tym jabłka zawierają również cenne dla zdrowia minerały, głównie potas, fosfor, wapń, sód, magnez i żelazo, a także witaminy A, E, C i te z grupy B.

Zawartość witaminy C jest zmienna i zależy od wielu czynników, między innymi od odmiany jabłoni, warunków klimatycznych i sposobów uprawy.

Dbają o układ sercowo-naczyniowy

Dzięki zawartości pektyn, jabłka hamują wchłanianie złego cholesterolu (LDL), obniżając tym samym jego poziom we krwi i zwiększają produkcję dobrego (HDL). Z kolei zawarte w owocach przeciwutleniacze zapobiegają tworzeniu się zakrzepów w naczyniach krwionośnych i zmniejszają ryzyko zawału. Ponadto obecność flawonoidów przeciwdziała zlepianiu się krwi, a co za tym idzie chronią przed  miażdżycą.

Wspierają układ odpornościowy

Jabłka co prawda nie zawierają imponujących ilości witaminy C, tak ważnej dla zdrowia, szczególnie w okresach wzmożonej zachorowalności (jesień-zima), ale ich regularne spożywanie poprawia stan mikroflory bakteryjnej jelit, a te z kolei warunkują nasze zdrowie – wszak ono zaczyna się właśnie w jelitach!

Dobre na zaparcia i w dietach odchudzających

Zawarty w jabłkach błonnik usprawnia pracę jelit, pobudzając ich perystaltykę, a dzięki temu przeciwdziałają zaparciom i wspomagają regularne wypróżnianie. Poza tym, surowe jabłka są niskokaloryczne, a do tego poprawiają procesy trawienia, hamują apetyt dając uczucie sytości  i oczyszczają jelita – pektyny zawarte w jabłkach wymiatają z jelit resztki niestrawionych pokarmów a także usuwają szkodliwe substancje.

Poprawiają urodę i przedłużają młodość

Jabłka zawierają sporo przeciwutleniaczy, które walczą z wolnymi rodnikami, odpowiedzialnymi za  przyspieszenie procesów starzenia. Zatem regularne spożywanie tych owoców dostarczy organizmowi niezbędnych mu obrońców i zahamuje te procesy – podobno  spożywanie codziennie jednego jabłka pomaga wydłużyć życie komórek o jeden dzień.

Poza tym dzięki obecności różnych minerałów, w tym cynku i krzemu oraz witamin (A, C, E i z grupy B) jabłka poprawiają stan skóry, włosów i paznokci.

Naturalne lekarstwo

W medycynie naturalnej gotowane jabłka stosuje się na biegunkę oraz niestrawność i chorobę wrzodową. Domowy ocet jabłkowy hamuje rozwój infekcji i poprawia trawienie, a napój przygotowany z gotowanych skórek jabłek, jest naturalnym lekarstwem do płukania jamy ustnej i gardła w stanach zapalnych.

Ponadto, według naukowców, jabłka dzięki swym cennym składnikom chronią przed niektórymi nowotworami – głównie przed rakiem jelita grubego oraz żołądka.  

Nie pozostaje mi więc nic innego jak zachęcić Was do regularnego spożywania jabłek i  życzyć Wam – na zdrowie! ;-)

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

O dzienniku elektroniczny! Jak dobrze, że jesteś!


Wstaję dziś rano do pracy, a mój mąż przewracając się na drugi bok, mówi: Aleks dostał szóstkę ze sprawdzianu z historii. W pierwszym momencie pomyślałam, że mojemu ślubnemu coś się śni, bo jak młody kładł się spać, to nic nie było wiadomo o żadnej ocenie. Potem dotarło do mnie, że nauczyciel poszedł spać później ode mnie i sprawdzał klasówki wieczorową porą.

Nie mam danych, w ilu polskich szkołach funkcjonują dzienniki elektroniczne, ale zakładam, że już w większości. Trudno się temu dziwić, gdyż żyjemy w czasach rewolucji informatycznej i mamy dostęp do aplikacji mobilnych związanych z przeróżnymi dziedzinami życia. Także ze szkołą.

Z punktu widzenia rodzica e-dziennik to prawdziwe dobrodziejstwo. Gdy po raz pierwszy z niego korzystamy, dla większości z nas okazuje się prosty i intuicyjny w obsłudze. Podejrzewam, że mało kto zaznajamia się z instrukcją użytkowania – kilka kliknięć sprawia, że potrafimy z niego korzystać.

Aplikacja w smartfonie pozwala być na bieżąco z informacjami o ocenach dziecka, frekwencją, czy uwagami na temat jego zachowania. Niejednokrotnie nasz gagatek jeszcze nie wrócił ze szkoły do domu, a my już wiemy, co w szkole przeskrobał. Dzięki temu mamy czas by ochłonąć i na spokojnie z nim porozmawiać. Osobiście bardzo cenię sobie szybki kontakt z nauczycielami – na bieżąco jestem o wszystkim informowana i na gorąco mogę wyjaśniać, czy dopytywać o istotne sprawy dotyczące szkoły i mojego dziecka. Duży plus, że gdy trzeba, mogę natychmiastowo reagować.

Czy dziennik elektroniczny może zastąpić bezpośredni kontakt z nauczycielem i zebranie z rodzicami? W wypadku, gdy nie możemy pojawić się na wywiadówce, jest to pewne wyjście z sytuacji. Moim zdaniem nie możemy jednak rezygnować z tradycyjnej formy kontaktu z wychowawcą i nauczycielami. E-dziennik niech nam pomaga i ułatwia życie na co dzień, ale niech nie będzie zamiennikiem kontaktu bezpośredniego na linii rodzic – nauczyciel. I nie chodzi mi w tym momencie tylko o naszą obecność na zebraniu, by uregulować płatności czy złożyć niezbędne podpisy. Wywiadówki w dobie dzienników elektronicznych są przyjemniejsze, bo nie zaskoczą nas nagle ujawnione kiepskie oceny czy występki dziecka. Można więc się skupić na integracji z innymi rodzicami, tworzeniu przyjacielskich relacji, podejmowaniu tematów dotyczących życia klasy, szukaniu rozwiązań bieżących klasowych spraw, dzieleniu się doświadczeniami, przemyśleniami, pomysłami czy poznaniu nauczycieli uczących nasze dziecko.

E-dziennik niech więc będzie pomocnym narzędziem do współpracy ze szkołą, ale nie jedyną formą kontaktu. Nie zapominajmy i nie rezygnujmy z rozmowy – najprawdziwszego międzyludzkiego sposobu komunikowania się.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Powody, dla których warto pokochać kasze (plus 3 przepisy)


Kasza kojarzy się trochę z jedzeniem jak za karę, serwowana najczęściej na gorąco, z jakimś sosem lub w krupniku. Ja miałam uraz z dzieciństwa, kiedy to kaszy nienawidziłam, a jeść musiałam, jak nie było nic innego. Takie trochę jedzenie w czasach biedy. Kiedy jednak  w oko wpadło mi wiele informacji i ciekawych przepisów dotyczących różnych kasz, ciekawość zwyciężyła, wypróbowałam różne połączenia i zmieniłam o nich zdanie. Teraz kasze wszelkich odmian uwielbiam i w każdym tygodniu goszczą na moim stole.

Jeśli Wy również macie opory przed gotowaniem i jedzeniem kaszy, przeczytajcie, co dobrego jej zawdzięczamy. Być może spojrzycie na nie łaskawszym okiem.

4 powody, dla których warto sięgać po kasze:

  1. Są bardzo zdrowe

Kasze różnego rodzaju to skarbnica wielu witamin i składników mineralnych. Mi.in. zawierają:

  • witaminy z grupy B, które regulują metabolizm substancji działających na mózg, układ nerwowy oraz krążenia,
  • są bogate w błonnik, dzięki czemu usprawniają trawienie oraz ograniczają przyswajanie tłuszczu z innych pokarmów i wpływają na obniżanie stężenia złego cholesterolu we krwi (szczególnie kasza jęczmienna),
  • zawierają kwas foliowy, o który trudno jest w innych produktach spożywczych. Kwas foliowy niezbędny jest do prawidłowej pracy układu nerwowego, a także dla procesów krwiotwórczych,
  • dostarczają magnez, który jest potrzebny do budowy kości i zębów, pomaga transportować sód oraz potas, aktywuje różne enzymy, bez których organizm nie jest w stanie funkcjonować, chroni przed zakwaszeniem, buduje odporność psychiczną i zwalcza negatywne skutki działania stresu na każdego z nas.
  1. Warto stosować je podczas diety

Co prawda kasze bywają dość kaloryczne, ale dostarczają organizmowi węglowodany złożone, które są powoli rozkładane na glukozę. To chroni  przed napadem wilczego apetytu i podjadaniem między posiłkami. Dodatkowo wspomniany wcześniej błonnik wypełnia żołądek na dłużej, dając uczucie sytości, oraz pomaga wymiatać resztki pokarmów z jelita. Pamiętajcie, im grubsza kasza, tym więcej cennego błonnika!

  1. Można po pewne z nich sięgać w przypadku celiakii

Kasza gryczana, kukurydziana lub jaglana polecane są w diecie bezglutenowej, przy celiakii i nietolerancji glutenu.

  1. Chronią przed cukrzycą typu 2.

Kasze zawierają  D-chiro-inozytol, który bierze udział w prawidłowym działaniu insuliny. Dodatkowo niski indeks glikemiczny kasz oraz obecność błonnika chroni przed nagłymi skokami poziomu insuliny we krwi.

Znalazłam ciekawe przepisy na blogu, którymi chętnie się podzielę :) Zapraszam:

Cukinia zapiekana z kaszą jaglaną

Czekoladowy deser z kaszy jaglanej

Deser 2 w 1 dla niejadka (jabłko+kasza jaglana)

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku