Kto jest beksą i mazgajem, ten się do nas nie nadaje!


Znacie słowa tej piosenki? Nie wiem, jak Wy, ale ja jako trzylatka śpiewałam tak w przedszkolu. Wtedy pewnie pierwszy raz dowiedziałam się, że płaczą „beksy” i „mazgaje”.

Na pewno zdarzyło Ci się słyszeć, jak ktoś obcy zwraca się do dziecka „taki duży, a tak płacze”. Niestety dla wielu ludzi łzy są przejawem słabości. A i czy Tobie nie przytrafiło się powiedzieć „nie płacz, przecież nic się nie stało”. Oczywiście nie ze złej woli! Ale przyznaj, że bagatelizujemy smutki dzieci – uważamy, że nie są one warte łez.

Nie zabraniajmy naszym dzieciom płaczu. Nawet jeśli z naszego punktu widzenia, nic się nie stało – nie wmawiajmy tego dziecku. Naturalnie, że w ten sposób chcemy pomóc zmniejszyć cierpienie, ale ono ma prawo czuć to, co czuje i ma prawo do okazywania emocji. Tłumiony płacz może przynieść więcej krzywdy niż pożytku. Zamiast mówić „nic się nie stało”, popatrzmy na dziecko z empatią i wtedy zareagujmy: przytulmy, szepnijmy „jestem tutaj”, wysłuchajmy, spróbujmy rozwiązać problem.

Przyjrzyjmy się sobie – przecież też zdarza nam się płakać. W przeróżnych okolicznościach – gdy stanie się coś przykrego, gdy nie potrafimy sobie poradzić z rzeczywistością, gdy czujemy się bezradni, a także, gdy jesteśmy bardzo zmęczeni, albo gdy czujemy ulgę po stresującym przeżyciu. Płacz pomaga, oczyszcza i uspokaja. Jest po prostu potrzebny, by odreagować, pogodzić się z trudną sytuacją, albo by spojrzeć na zdarzenie z innej perspektywy. Ktoś mądry kiedyś powiedział: Zobaczysz wszystko inaczej i o wiele lepiej oczami, które wylały łzy.

Tak samo jest z dziećmi, więc pozwólmy im wyrzucić z siebie nadmiar trudnych emocji. Wyobrażasz sobie, żeby ktoś zabronił Ci nie tylko płakać, ale i złościć się, czy denerwować? Tymczasem dzieci, które płaczą, złoszczą się i denerwują, określa się niegrzecznymi. Jakie to niesprawiedliwe, tym bardziej że dziecko dopiero poznaje świat i własne emocje.

Nie bójmy się, że przez takie podejście, wychowamy beksę, która nie poradzi sobie w życiu. Mówiąc „płacz ci w niczym nie pomoże” sygnalizujemy, że uczucia dziecka nie są ważne, a okazywanie emocji jest złe. A one same nie znikną – dziecko nauczy się innego sposobu, by je rozładować np. agresją, zachowaniem autoagresywnym. Może też zamknąć się w sobie, a napięcie będzie się kumulowało, prowadząc do frustracji czy chorób.

Albo spójrzmy na to z drugiej strony – przecież chcemy, żeby nasze dzieci były wrażliwe na krzywdę i cierpienie drugiego człowieka.  A gdy Twoje dziecko czuje, że nie zgadzasz się na jego płacz i nie akceptujesz jego smutku, jak ma zrozumieć smutek innych? Dla kogoś, kto słyszy „nie płacz, nic się nie stało”, także płaczący kolega będzie słaby, przecież nie ma powodu, by tak się mazał.

Emocje są niezwykle skomplikowane, nawet dla nas dorosłych, więc pomagajmy dzieciom je nazywać, zrozumieć i zmierzyć się z nimi. Nauczmy, że to, co dziecko przeżywa, jest ważne i warto to zaakceptować. Pozwólmy dzieciom płakać! Tłumaczmy, że jego smutek jest naturalną odpowiedzią, gdy coś boli, gdy się stresujemy, cierpimy.

A zamiast mówić „nie płacz”, lepiej powiedzieć np.:
Jestem przy tobie.
Jak mogę ci pomóc?
Pokaż, gdzie boli.
Co się stało? Opowiedz.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. :-( masz rację…kurcze nigdy jakoś nie zastanawialam się nad tym głębiej…

  2. Dobrze napisane . Bardzo jestem anty jak ktoś dokucza , dogryza smutnemu dziecku . Nie raz spotykałam się z negatywną reakcją w bliskim otoczeniu , które wyśmiewa płaczące dziecko .

  3. Wysmiewac placzace dziecko? To wysmiejmy zdenerwowanego doroslego. Wiadomo, ze jakos ten placz trzeba zalagodzic, ale pomysl zanim cos powiesz… tak samo jak wkurza mnie porownywanie do innego dziecka. Popatrz jaki tamten grzeczny! Moj tez jest grzeczny, a ze jest ruchliwy to tylko sie cieszyc!

    1. Tak… Też nie lubię porównywania i mówienia np.: zobacz, bo x i y uczą się lepiej niż ty, dlaczego ty tak nie możesz

  4. Ewa Kowalczyk

    Smutne i prawdziwe…otworzyłaś mi oczy…

  5. Nigdy,przenigdy tak nie robię. I szału dostaję, gdy ktoś mówi do jednego z moich synów : taki duży, a płacze albo co gorsza : chłopak i płacze? Musisz być twardy! No wtedy to już jestem mega wściekła.

  6. Kasia też się zdenerwowalas na tekst tej piosenki, pamiętasz?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Nie ruszaj tego, bo ciocia będzie krzyczała


Taka sytuacja:
Przychodzą do was goście z dzieckiem. Niedużym. Dziecko jak to dziecko pcha rączki, gdzie się da i nie da. Za chwilę zrobi wam z mieszkania jesień średniowiecza. Liczysz na to, że rodzice jakoś zareagują. No i reagują:
– Nie ruszaj tego, bo ciocia i wujek będą krzyczeć.

Hmmm, serio? Niech no ja się zastanowię, czy kiedykolwiek nakrzyczałam na cudze dziecko, które było gościem w moim domu. Albo nawet nie było gościem. Na swoje staram się nie krzyczeć, a co dopiero na cudze. A ty, drogi gości w moim domu zastanów się, co mówisz.

– Mówiąc, że ciocia będzie krzyczała, wysyłasz jasny komunikat: właściwie to nie ma nic złego w tym, że byś się tym czy owym pobawił, w końcu to nic takiego, ale nie możesz, bo cioci to się nie podoba. Jakoś nie widzę, w twoich słowach informacji, że to nieodpowiednia zabawka dla dziecka albo że to w ogóle nie jest zabawka, tylko coś, co łatwo zniszczyć.

– Strasząc ciocią i wujkiem, jednocześnie informujesz, że ty byś na ową zabawę pozwolił/a. Nie zdziw się, jak następnym razem jesień średniowiecza będzie miała miejsce w twoim domu, a przy okazji stracisz ulubionego porcelanowego słonia, który sobie spokojnie stoi na półeczce z pamiątkami. Przecież ty jesteś tym dobrym rodzicem, który nie krzyczy i na wszystko pozwala, prawda?

– Licz się z tym, że następnym razem na hasło: „Idziemy do cioci i wujka” twoje dziecko zareaguje łzami, złością, buntem, a może nawet gorączki dostanie. Wszystko zależy od jego wrażliwości i tego, jak bardzo je nastraszysz. Powód będzie prosty: nie będzie chciało chodzić w gości do kogoś, kogo trzeba się bać i u kogo nie można się bawić (serio nie można?). Naprawdę chcesz, żeby twoje dziecko bało się cioci i wujka?

– Wypowiadając te nieodpowiedzialne słowa, dajesz do zrozumienia, że ciocia i wujek wcale nie są tacy fajni, jakby się mogło wydawać. Są w porządku, dopóki jest się grzecznym, w innym wypadku po prostu lepiej trzymać się od nich z daleka. Kiedy to ciocia i wujek przyjdą w gości, twoje dziecko obejdzie ich szerokim łukiem. Pewnie nawet nie będzie chciało się przywitać. W końcu dzieci są szczerze i bezkompromisowe.

Nie lubię, jak straszysz mną swoje dzieci. Niczym sobie na to nie zasłużyłam, nie krzyczę, nie biję, nie podsuwam zatrutych jabłek. Nie usiłuję wchodzić z tobą w polemikę tylko dlatego, że nie chcę podważać twojego autorytetu. I nie rewanżuję się, będąc u ciebie i wypowiadając twoje słowa w kierunku mojego dziecka. Zamiast tego wolę powiedzieć:

– Nie ruszaj, to nie jest do zabawy.

– Teraz bawisz się czymś innym, nie wyciągaj wszystkiego jednocześnie, bo zrobisz cioci i wujkowi bałagan.

Wysyłam jasny komunikat, że to ja zabraniam, nie ciocia. I nawet jeśli ciocia usiłuje coś tam mamrotać, że przecież można (bo stara się być gościnna), to twardo trzymam się określonych zasad. W domu, to w domu, można sobie pozwolić na więcej, ale w gościach trzeba się zachowywać przyzwoicie. A już szczególnie, gdy idziemy do kogoś, kto nie ma dzieci i wcale nie czuje się zobowiązany do pozwolenia na demolkę w mieszkaniu w ramach gościnności. Ale to tak na marginesie.

No dobra, nie mówię tak, bo mam już całkiem spore dziecko, ale kiedyś mówiłam. Jakoś mnie dziecko za te zakazy nie znienawidziło. Za to ja wiem, że jak gdzieś pójdziemy, to nie będę się musiała za nie wstydzić.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Patrycja Typanska

    Mam 10letnia córkę która bardzo często placze gdy ktoś jej cos powie lub by za żartował to zaraz sie obraża i placze ,placze tez caly czas w szkole gdy juz wychodz do szkoly tez placze gdy ma byc pytana gdy ma sie czegos nauczyc gdy ma sprawdzian reaguję placzem mimo to ze umie ale sie zaraz denerwuje i placze ,nauczyciele wysylali mnie do psychologa ,jeden stwierdził ze z tego wyrosnie ,drugi ze to fobia szkolna i bym sie z tym zgodzila bo cale wakacje jest ok a gdy pójdzie do szkoly to bedzie plakac juz sie denerwuje ze nie nadarzy pisac ,ze nie zdazy w 5min kartkowki napisac .Jest nie smiala ,czesto nie umie byc aktywna na lekcji lecz wie ,ale sie boi zglosic że zle odpowie i ja koledzy wysmieja.Poradzcie mi co ja mam z tym zrobic bo juz nie mam sil ciagle na zebrani w szkole slysze czego ta …ciagle placze

    1. Wiesz co, moja, obecnie już dorosła córka, też dziwnie reagowała na szkołę. Zbyt emocjonalnie. Może nie płakała, ale potrafiła wstać bardzo wcześnie i 10 razy sprawdzać zadanie domowe, chociaż dawno odrobiła. Przeżywała każdą kartkówkę – właśnie, że nie zdąży, że źle zrozumie zadanie, że źle przeczyta itp. To był jeden wielki stres. Zaprowadziłam ją do poradni i okazało się, że ma dysleksję, dość poważną. Od kiedy dostała te kilka minut więcej na kartkówkach i zaczęła mieć zajęcia na dysleksję – stres jak ręką odjął. Przede wszystkim uwierzyła w siebie i zaczęła sobie świetnie radzić. Nie mam pojęcia, czy z twoją córeczką jest podobnie, ale zawsze to jakiś trop. Powodzenia i pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Jesieni nie unikniesz, za to przeziębieniom i grypie możesz zapobiegać, dzięki prostym radom


Nadchodzi jesień a wraz z nią sezon na przeziębienia i grypy… No dobrze, nie powinnam być aż taka pesymistyczna, bo sierpień jeszcze trwa w najlepsze. I dopóki dość wysokie temperatury nas dopieszczają, jemy świeże, sezonowe owoce i warzywa, a dzieciaki spędzają mnóstwo czasu na dworze hartując swoje organizmy, choroby nie są nam straszne. I oby tak zostało, jak najdłużej, co nie musi być jedynie pobożnym życzeniem.

Wraz z nadejściem roku przedszkolnego i szkolnego, zaczną się jesienne dni, nadciągnie słota, a szkoła dorzuci swoją pulę drobnoustrojów. W zatłoczonych miejscach, w których zarazki przedostają się do ust i nosów drogą kropelkową, trudno jest skutecznie unikać zagrożenia. Inaczej się nie da i co dziecko musi przechorować, to przechoruje i się uodporni. Ale to, czego można unikać, należy unikać, by cieszyć się zdrowiem.

Zebrałam dla was garść przydatnych, nieskomplikowanych porad, które pozwolą skuteczniej chronić was i wasze rodziny przed zachorowaniami.

Zadbajcie o zdrowy sen. Odpowiednia ilość regenerującego, niezmąconego snu jest niezbędna, by budować odporność organizmu. Podczas snu intensywnie działają wszystkie procesy regeneracyjne, aktywniej przebiega odnowa komórek układu odpornościowego.

My, rodzice, nie zawsze możemy sobie pozwolić na całą przespaną noc, te „przepisowe” 8 godzin, ale powinniśmy zadbać o to, by dzieciom snu nie brakowało.

Ograniczcie słodycze. Chorobotwórcze drobnoustroje uwielbiają cukier, który hamuje zdolność białych krwinek (odpowiedzialnych za reakcję obronną organizmu) do wychwytywania i niszczenia szkodliwych mikroorganizmów. Poza tym cukier może wpływać na rozwój grzybów w układzie pokarmowym i zmniejszenie liczby dobrych, probiotycznych  bakterii.

Pamiętajcie o wzmacniającej  diecie. Nie chodzi wyłącznie o dorzucaniu cytryny do herbaty dla odporności i łykanie syntetycznych witamin. Ważna jest  obecność cennych dla organizmu substancji, takich jak witaminy C, z grupy B, D i beta-karoten, kwasy omega3, a także mikroelementy (cynk, żelazo i wapń), które znajdziemy w rybach, chudym mięsie, pieczywie pełnoziarnistym, kaszach. Im produkty mniej przetworzone, tym lepsze. Korzystajcie z dobrodziejstw  lata i jesieni, teraz owoce i warzywa są najzdrowsze i najtańsze. A jesienią nie zapominajcie o naturalnych jogurtach i kefirach, kiszonych ogórkach, burakach i kapuście, które są skarbnicą probiotyków.

Dbajcie o higienę. Na podatność do zachorowań ogromny wpływ ma codzienna higiena, która pozwala unieszkodliwić część drobnoustrojów. Mycie dłoni po skorzystaniu z toalety, powrocie do domu czy przed przystąpieniem do posiłku to absolutna konieczność. Wietrzenie mieszkania również jest ważne, by oddychać świeżym powietrzem.

Pamiętajcie o aktywności fizycznej. Codzienny ruch znakomicie wpływa na układ krwionośny — serce bije silniej, krew krąży szybciej, zwiększa się ilość limfocytów i skuteczność układu odpornościowego. Ruch ogranicza negatywny wpływ stresu na organizm, co jest bardzo ważne, ponieważ na co dzień nam go nie brakuje. Nie trzeba od razu biec na fitness czy inwestować w profesjonalny sprzęt do domowej siłowni. Spacery z psem w parku, jazda rowerem czy nawet rezygnacja z dojazdów autem na rzecz spaceru do pracy i na zakupy, zrobi dla nas dużo dobrego. Już 30 minut dziennie ruchu na powietrzu wzmocni organizm.

Nie przegrzewajcie się. Przebywanie wyłącznie w warunkach cieplarnianych — podkręcanie termostatów i siedzenie w domu, gdy temperatura na zewnątrz spada, działa na naszą szkodę i zaprzecza idei hartowania organizmu. Gdy pogoda stanie się zmienna i mniej sprzyjająca, ubierajcie się na cebulkę, by w razie potrzeby zdjąć wierzchnie warstwy. Przegrzewanie nie chroni nas przed zachorowaniem.

A co, jeśli mimo starań dopadnie nas przeziębienie lub grypa? W przypadku np.lekkiego kataru czy kaszlu można sięgnąć po tradycyjne metody, ale mocne przeziębienie i grypa wymagają silniejszych środków, takich jak aspirin. Nie ma sensu się męczyć, lepiej wziąć coś mocniejszego i szybciej wrócić do zwyczajnego funkcjonowania.

Pamiętajcie na co dzień o powyższych radach i cieszcie się zdrowiem niezależnie od pory roku.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wszytko ok moje drogie 😂 oprócz jednego. Oprócz tej aspiryny której nie polecam. W zamian za to proponuję duże dawki witaminy C. Witaminy czystej naruralnej które można kupić w porządnych sprawdzonych sklepach zielarskich

  2. Echinacea i pyłek pszczeli :)

  3. Mamajoziaimai

    Nadchodzaca jesien wywoluje u mnie stan podgoraczkowy. Juz mysle co tu zrobic by syn mniej chorowal juz bral 9 antybiotykow byl i pobyt w szpitalu az mnie ciarki przeszly na sama mysl co bedzie. Bealismy i szczepionki na wzmocnienie itd. Gdzies po cichu wierze imarze ze ten rok byl taki bo ospa nas wykonczyla..

    http://www.mamajoziaimai.blogspot.com

  4. Właśnie wróciła córka ze szkoły z gorączką

  5. Moje córki zdrowe ☺ Ale nie chodza jeszcze do szkoly ani do przedszkola. Wychodzilam dzis na spacer i w parku spotkałyśmy grupke dzieci. Zerówka, może pierwsza klasa. Poubierani w kurtki i czapki. A potem zdziwienie ze chore jak sie tak przegrzewa.

  6. Wnuczki 4l i 6l 100% obecnośc w przedszkolu.

  7. Moje już po infekcjach narazie 2 tygodnie chodzili i jest ok ale od 3 tygodni są na ekomerze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Zróżnicowana dieta dziecka – 5 prostych zasad, które łatwo zapamiętasz


Temat dotyczący żywienia dzieci lubi spędzać rodzicom sen z powiek. Niby często się o tym mówi/czyta, więc teoretycznie dużo wiemy, ale jak przychodzi co do czego, to znowu zastanawiamy się – jak powinna wyglądać zróżnicowana dieta mojego dziecka?

Jeśli czasem zadajesz sobie to pytanie, nie przejmuj się, nie jesteś jedyna/a – ja też się gubię. I właśnie po to zebrałam najważniejsze informacje o diecie dzieci w kilku punktach, przedstawiając jej istotę możliwie krótko, bez zbędnego mądrowania.

No więc, co powinno znaleźć się w diecie dziecka?

1. WARZYWA I OWOCE

Warzywa i owoce stanowią obecnie podstawę piramidy żywieniowej. Choć zdaje się, że wciąż są niedoceniane i traktowane jako mało atrakcyjny dodatek dań głównych (mięsnych). A przecież to one są bogate w cenne witaminy: A, B, C, D, E, K, błonnik, minerały (fosfor, wapń, magnez, żelazo), czy chlorofil – występujący w zielonych roślinach, głównie liściastych – wykazujący działanie krwiotwórcze.

Warzywa i owoce najlepiej zjadać na surowo, ponieważ wysoka temperatura niszczy witaminy i enzymy. Można je podawać dzieciom do każdego posiłku, z przewagą warzyw, które w przeciwieństwie do owoców, nie zawierają cukru (fruktozy).

Dla urozmaicenia lub dzieciom, które niechętnie sięgają po surowe produkty, można je serwować w formie soków, koktajli, musów, czy innych deserów.

Wymienianie godnych polecenia warzyw i owoców jest w zasadzie bez sensu, ponieważ każde z nich skrywa w sobie coś cennego. Ważna jest więc różnorodność. A jedyne co można podkreślić to to, by wybierać produkty sezonowe i dojrzewające w naszym kraju.

2. PRODUKTY ZBOŻOWE – PEŁNOZIARNISTE

Niezwykle istotnym elementem diety, zarówno dzieci, jak i dorosłych, są produkty zbożowe. Stanowią pełnowartościowe źródło białka, błonnika, minerałów, witamin z grupy B, H i F oraz beta karotenu. Oczywiście w grupie tej mówimy o zbożach i pełnoziarnistych przetworach, jak np. kasze, brązowy ryż, ciemne makarony i pieczywo.

Dla dzieci najlepsza jest kasza jaglana, która należy do najbardziej lekkostrawnych produktów zbożowych. Obok niej w jadłospisie dzieci powinna też znaleźć się kasza kukurydziana, gryczana i stosunkowo mało popularna – amarantusowa (zawiera pięć razy więcej żelaza niż szpinak, a jej białko wykazuje lepszą przyswajalność i wartość biologiczną niż białko mleka czy soi).

Produkty zbożowe niewątpliwie są dobrym źródłem witamin, białka czy soli mineralnych, lecz prawdziwą ich skarbnicą i istną bombą witaminową są kiełki. Podobno zawarte w nich składniki odżywcze przewyższają ich poziom w nasionach suchych. Szczególnie cenne są nasiona lucerny, rzodkiewki, czy kozieradki. Natomiast z nasion warto wybrać grykę, dynię, słonecznik oraz migdały.

3. PRODUKTY MLECZNE

Choć w naszej kulturze mleko krowie pija się od dawien dawna, coraz częściej przestrzega się nas przed jego spożywaniem. Mówi się o nim, że przeznaczone jest dla cieląt, nie dla ludzi. Być może dlatego znacznie większą popularnością zaczynają się cieszyć mleka roślinne: sezamowe, migdałowe, orzechowe, kokosowe, sojowe, czy owsiane.

Ponadto ważną rolę w diecie odgrywają przetwory mleczne takie jak: jogurty, kefiry, sery twarogowe i żółte. Są bowiem źródłem wapnia, białka i witamin: A, B2, D, E i K, a także składników mineralnych (fosfor, potas, magnez, cynk, mangan, żelazo). Poza tym produkty mleczne fermentowane są dobrym źródłem bakterii probiotycznych.

4. PRODUKTY BIAŁKOWE: MIĘSO, JAJA, RYBY, ROŚLINY STRĄCZKOWE

Nad słusznością i koniecznością jedzenia mięsa nieustannie trwają dyskusje. Niezależnie jednak od tego ilu jest zwolenników i przeciwników, fakt jest taki: aby dostarczyć organizmowi kompletu przyswajalnego białka, należy łączyć produkty pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Ponieważ te aminokwasy, które występują w mięsie, nie znajdują się (lub są w śladowych ilościach) w roślinach i odwrotnie. Pamiętać jednak trzeba o tym, aby wybierane mięso pochodziło z pewnego źródła.

Natomiast białka pochodzenia roślinnego szukać należy w warzywach strączkowych takich jak: soczewica, fasola, cieciorka, groszek zielony, groch, a także w glonach .

Wysoką wartość biologiczną wykazuje również białko zielonych liści (choć jego zawartość jest niska), dlatego regularnie  powinno się dodawać do potraw: natkę pietruszki, koperek bądź szczypiorek.

5. DOBRE TŁUSZCZE

W diecie dziecka powinny znaleźć się oleje roślinne, tłoczone na zimno. Są bowiem cennym źródłem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które pełnią ważną rolę w prawidłowym rozwoju dziecka – między innymi w kształtowaniu jego mózgu. Najważniejsze z nich to kwasy omega 3. Ich źródłem są tłuste ryby morskie: łosoś, makrela, tuńczyk, dorada, dorsz bądź śledź.

Ponadto do dobrych tłuszczy należą: olej lniany, olej z pestek dyni, olej ze słonecznika, oliwa z oliwek oraz tran.

W zdrowej, dobrze zbilansowanej diecie nie należy zapominać również o nawadnianiu, ponieważ człowiek składa się w 70% z wody i to ona wchodzi w skład wszystkich komórek. Dlatego tak istotne jest jej codzienne spożywanie, w dużych ilościach. Najbardziej wskazana jest woda mineralna średniozmineralizowana.

Poza wodą warto również podawać dzieciom świeże soki owocowo-warzywne, ewentualnie z dostępnych w sklepach wybierać te jednodniowe. Szklanka takiego soku może zastąpić jedną zalecaną do spożycia porcję warzyw i owoców.

Z kolei z diety dziecka powinno się wykluczyć lub mocno zminimalizować:

– cukier, sól, białą mąkę, oleje rafinowane i margaryny,

– fast foody,

– kolorowe napoje gazowane typu coca-cola i gotowe soki, które sokami są zazwyczaj tylko z nazwy,

– słodycze,

– słone przekąski takie jak: czipsy, orzeszki, krakersy, paluszki,

– pokarmy o wysokiej zawartości tłuszczu,

– konserwy, produkty marynowane i wędzone,

– wędliny,

– słodkie jogurty, desery mleczne,

– gotowe produkty w torebkach (zupki, sosy, kostki rosołowe) i przyprawy typu vegeta czy magi,

– wszelkie inne produkty mocno przetworzone.

Więcej o witaminach w diecie, dostosowanych do różnych etapów rozwoju dziecka, znajdziesz tutaj.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zgadza się ale te zasady żywieniowe dotyczą również dorosłych. Gdybyśmy się odzywał w przedstawiony wyżej sposób,bylibyśmy o wiele zdrowsi. Tymczasem ja widzę jak dzieci opychają się chipsami, a rodzice chcąc zrobić dziecku przyjemność zabierają go na wycieczkę do macdonalda

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku