Kulinaria 17 września 2013

Opieńki marynowane – sprawdzony przepis

Za nami połowa września a wraz z nim w lasach pojawiły się opieńki. Prawdziwy wysyp. W związku z tym w niedzielny poranek przy śniadaniu, mąż zaproponował, że wybierze się na grzyby. Super pomysł! – tak naprawdę sama z chęcią bym się z nim zabrała, ale Kuba był chory i nie chciałam go zostawiać pod opieką innej osoby. Mąż raz dwa zjadł śniadanie i pojechał na grzybobranie.

Widać, że natura nie próżnowała, wrócił z pełnym wiadrem koźlaków i opieńków. Koźlaki przygotowałam do ususzenia (przydadzą się wraz z borowikami do wigilijnej kapusty i pierogów) a opieńki postanowiłam zamarynować.

Opieńki miodowe, bo o nich mowa, są to smaczne, twarde grzyby jadalne rosnące jesienią od września do listopada, ale czasami można je spotkać nawet na początku sierpnia. Do spożycia używa się najczęściej młodych kapeluszy. W stanie surowym lub niedogotowanym opieńka miodowa może być trująca. Dlatego też należy ją najpierw obgotować przez około 5 minut i odlać wywar, po czym dopiero poddaje się ją dalszej obróbce termicznej

Składniki:

  • opieńki
  • sól

na zalewę (ok.5 słoiczków dżemowych):

  • 2,5 szklanki wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • 3 łyżeczki soli
  • 3 łyżeczki cukru
  • kilka ziaren ziela angielskiego (1-2 na słoik)
  •  3-4 listki laurowe (po jednym do słoiczka)
  • gorczyca biała (1 łyżeczka do słoiczka)

Sposób przygotowania:

1. Grzyby bardzo dokładnie oczyścić, szczególną uwagę zwracając na blaszki, umyć, zalać wodą i zagotować.

2. Pogotować około 5 minut. Odcedzić, wlać nową wodę, posolić 2 łyżeczkami soli . Gotować godzinę, odcedzić.

3. Składniki na zalewę zagotować.

4. Opieńki przełożyć do słoiczków, zalać gorącą zalewą tak, aby w każdym słoiczku był listek laurowy, 1-2 ziarenka ziela i 1 łyżeczka gorczycy. Zakręcić.

5. Słoiczki odwrócić do góry dnem i pozostawić tak do ostygnięcia.*

Tak zamarynowane grzybki podawać z pokrojona w kosteczkę cebulką jako dodatek do wszelkich potraw mięsnych czy kanapek.

Smacznego!
* W ten sposób można zamarynować dowolne grzyby leśne.

opienki1

opienki2

Źródło zdjęcia tytułowego: Flickr
Zdjęcia: Sylwia

1
Dodaj komentarz

avatar
0 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zabawa 15 września 2013

Uderz w stół…

Słonko świeci, wujek na posterunku – został z chorą Klarą w domu, a ja i Wiktor wybieramy się na wizytę po porodzie, w poradni neonatologicznej. Jesteśmy na miejscu, meldujemy się grzecznie w rejestracji, wypełniamy dokumenty, siadamy na tyłkach i czekamy na swoją kolej.

Tik-tak, Wiktor śpi, ja macham nogą i zerkam, czy aby wujek nie dzwoni z jakimś pytaniem. Obok, jak to w przychodni przyszpitalnej, kilka mam z bobasami: jedne karmią pociechy, inne – których dzieci śpią, zupełnie jak ja machają nogami i czekają aż kolejka nieco się ruszy. Obok mnie siedzi mama z noworodkiem i czeka na taką samą wizytę jak ja, ale z koleżanką i jej „na oko” dwuletnią córeczką. Buzia mamy starszej dziewczynki się nie zamyka – tylko pozazdrościć, zawsze to lepsze niż machanie nogą. Niestety chciał-nie chciał i ja słyszę ich rozmowę (a raczej monolog mamy „z doświadczeniem”). I choć nie ocenia się książki po okładce, już po paru zdaniach, moje „pierwsze wrażenie” zaczyna przemieniać się z widma w namacalny obraz…

– (…) dobrze, że jej nie zostawiłam, bo co, ma zarażać inne dzieci (…) – myślę sobie, ok nie wiem o co chodzi, więc się nie odezwę. Ale kobieto u licha jeśli mówisz o dzisiejszym dniu – to co chory dzieciak robi wśród noworodków, tym bardziej, że wcale nie musisz tutaj siedzieć?! Dwa głębokie wdechy na myśl o ludzkiej niewiedzy i ignorancji, pewnie chodzi o coś innego. Z drugiej strony zastanawiam się jak to jest, przecież na oddział położniczy i noworodkowy dzieci do lat 12-stu mają zakaz wstępu (i słusznie – ale o tym innym razem), czy poradnia przyszpitalna, gdzie najczęściej wizytę odbywają noworodki i wcześniaki rządzi się innymi prawami?

Mijają minuty, a dziecko jak to dziecko biega, ogląda, nudzi się – no bo co ma robić?! Mamusia jest bardzo niezadowolona, w którą stronę nie pobiegłoby dziecko i czego by nie wymyśliło – reakcja jest natychmiastowa: Nie biegaj! Nie skacz! Nie wolno! ewidentnie to zaburza owej Pani tok kolejnej opowieści i możliwość posiedzenia z koleżanką… Dziecko się wyrywa –  jest „łapane” siłą, dziecko się „nakręca” gonieniem – zbiera, mówiąc kolokwialnie ochrzan. W końcu zaczynają się złote myśli wychowawcze: „jesteś niedobra! Dziad Cię zabierze!”, „bo dostaniesz klapsa!”, a moja cierpliwość zaczyna się wyczerpywać. Dziecko nie współpracuje, trzeba się wybronić w konwersacji z koleżanką „Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie” – myślę sobie, że to jedyne co mądrego ma do zaoferowania swojej rozmówczyni Pani, szkoda tylko, że absolutnie nie rozumie co kryje się za tym sloganem! Po trzecim, “bo dostaniesz klapsa”, na przestrzeni 3 minut nie wytrzymuję. Nie gryzę, nie rzucam się z pazurami – jeżeli już zwracam komuś uwagę, zawsze przestrzegam kilku zasad:

– Staram się zrobić to dyskretnie, nie zależy mi na scenie, a na tym żeby rzeczywiście komuś otworzyć oczy, doradzić, wytłumaczyć – może nawet zdarzy się cud i taka rozmowa będzie dla kogoś punktem zwrotnym lub chociaż bodźcem do refleksji.

– Nie podnoszę głosu, nie ochrzaniam – nie mam prawa i nie chcę tego robić, rozmawiam z dorosłym człowiekiem i mimo sytuacji niekomfortowej staram się najmocniej jak mogę, żeby chociażby z dobrego wychowania odzywać się grzecznie i nie odmawiać komuś szacunku (nie znamy się przecież).

– zaczynam rozmowę grzecznie „Przepraszam, nie zgodzę się z Panią  /  czy mogłaby Pani / proszę nie robić czegoś itd…

– nie podważam autorytetu rodzica w obecności dziecka, nie chcę wystraszyć i zestresować dziecka, które nie ma pojęcia o co chodzi!

Mimo to, prawie zawsze jest tak samo. Podejrzewam, że nawet gdybym zaczęła rozmowę od podarowania takiej mamie pierścionka z brylantem, w odpowiedzi spotkałaby mnie agresja.

Jak to się mówi uderz w stół… o ironio taka agresywna reakcja jest tylko i wyłącznie potwierdzeniem, że nasz rozmówca w pewnym sensie zdaje sobie sprawę z braku racji, brak mu innej linii obrony.

I tym razem reakcja była co najmniej przewidywalna, agresywna i pełna nienawiści. Nie opierała się na niczym konstruktywnym, a myśl przewodnia przyświecała starej prawdzie „pilnuj własnego nosa” (dowiedziałam się jeszcze, że odkąd przyszłam nic mi się nie podoba, więc prawdopodobnie trafiłam na wróżkę – nie mogłam się powstrzymać od pytania skąd taka teza, skoro wcześniej nie odezwałam się ani słowem? Ale nie, w odpowiedzi doczekałam się jedynie stwierdzenia, że odkąd przyszłam nic mi się nie podoba – tak jeszcze 2 razy ;) ).

A co powiedziałam? Jedynie, żeby Pani nie strofowała i nie szarpała dziecka, bo zachowuje się jak dziecko zachowywać się powinno, gdy jest znudzone brakiem zainteresowania. Czy warto było marnować czas na wymianę zdań? Tak! W efekcie Pani urażona śmiertelnie całą sytuacją (i dotknięta do żywego bezosobowym „proszę o spokój” –  Pani z rejestracji), w ramach  strategii obronnej i udowodnienia swojej doskonałości wychowawczej zaczęła się interesować córką, ba nawet ruszyła się  z krzesełka żeby się z nią przespacerować i zobaczyć kącik dla dzieci – urządzony tuż za drzwiami w głównym holu szpitala…

Oprócz tych 10 minut, pewnie nic to nie zmieni, ale tego się już nigdy nie dowiem.

A czy Wam zdarza się zwrócić komuś uwagę, czy staracie się nie wtrącać?

Źródło zdjęcia: Flickr

6
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Uroda 12 września 2013

S.O.S. skóry po wakacjach…

Lato to iście cudowny czas! Nigdy nie możemy się go doczekać, a kiedy dobiega końca, z żalem się żegnamy.
Z reguły jesteśmy w tym okresie szczęśliwsze, a tym którym dane było zakosztować urlopu, dodatkowo –  bardziej wypoczęte, zrelaksowane, naładowane pozytywną energią i oczywiście opalone ;-)

Na pierwszy rzut oka, wszystko wygląda super, ale wystarczy wziąć  pod lupę naszą skórę, by przekonać się, że jednak lato nie jest samym dobrodziejstwem i lubi psuć to o co dbamy przez cały rok.

W związku z tym, wraz z końcem wakacji zachęcam do odwiedzenia „swojego” salonu kosmetycznego, podarowanie sobie odrobinę luksusu w postaci profesjonalnej pielęgnacji oraz dopełnienia jej we własnym, domowym zaciszu. (jeśli nie możesz skorzystać z usług kosmetyczki, nie przejmuj się i skup na samodzielnej pielęgnacji, która jest równie ważna)

Byś mogła tę część troski zacząć już teraz podpowiem Ci, na co powinnaś zwrócić uwagę..

A więc….  dwa najważniejsze kroki do zregenerowania skóry po lecie to: złuszczanie i nawilżanie!

1. Złuszczanie – skóra zniszczona promieniami UV, wodą (jeziora, morza, baseny..) oraz wiatrem , jest gruba, szorstka, sucha, mało elastyczna i nadmiernie zrogowaciała. By usunąć wierzchnią warstwę naskórka należy systematycznie wykonywać peelingi, odpowiednio dobrane do typu cery.

W salonie urody, kosmetyczka może posilić się ultradźwiękami, tj. peelingiem kawitacyjnym, mikrodermabrazją, brushingiem czy kwasami.

Skóra poddana procesowi złuszczania, nabiera ładnego, równomiernego kolorytu, staje się  gładka, miękka i bardziej lśniąca, a także doskonale przygotowana do drugiego kroku, czyli wchłaniania substancji czynnych.

2.  Skuteczne nawilżanie – zwróć uwagę by Twoje kosmetyki zawierały takie składniki aktywne jak:  kwas hialuronowy, aminokwasy, ceramidy, elastyna,  kolagen, lipidy oraz witaminy, głównie: A, E , H i PP.

W salonie piękności, kosmetyczka może zaproponować zabiegi głęboko nawilżające z użyciem mask algowych, kolagenowych czy termicznych, wspieranych działaniem silnie skondensowanych ampułek oraz odpowiedniej aparatury (np. do jonoforezy, ultradźwięków, mezoterapiii,..).

Pamiętaj również o tym, iż działanie promieni UV wpływa bardzo niekorzystnie na cerę naczynkową! W związku z czym, jeśli Twoja cera wykazuje tendencje do tzw. pajączków, wiedz że po lecie mogą się one nasilić. W tym przypadku,  koniecznie zadbaj o wzmocnienie i uszczelnienie ścian naczyń krwionośnych, dostarczając skórze preparaty kosmetyczne, a także produkty spożywcze zawierające : witaminy C, PP i K,  rutę, arnikę, kasztanowiec, miłorząb japoński, flawonoidy oraz związki krzemu.

Ostatnia moja dzisiejsza wskazówka – nie skupiaj się tylko i wyłącznie na twarzy! Weź pod lupę całe Twoje ciało, włącznie z dłońmi i stopami, które tak samo potrzebują teraz wyjątkowego traktowania – złuszczania i nawilżania!

Źródło zdjęcia: Flickr

 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewka
Gość
Ewka

Najwyższy czas wziąć się za siebie!! :)

Milena Kamińska
Gość

W czasie urlopu

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close