Podróże 15 lipca 2017

Sentymentalna podróż do przeszłości – magiczne Muzeum PRL’u

Podróż do przeszłości – kto o niej choć raz w życiu nie marzył? Do czasów beztroskiego dzieciństwa, szalonej młodości, do miejsc, smaków i zapachów, które na stałe wpisały się w naszą pamięć. Kto nie chciałby przeżyć pewnych chwil jeszcze raz lub doświadczyć tych, które zna tylko z opowiadań lub filmów? 

Zdradzę Wam sekret – to jest możliwe i to bez specjalnej kapsuły czasu! Wystarczy udać się do Rudy Śląskiej, do Muzeum PRL’u, gdzie raptem za 12.00 zł możecie odbyć niesamowitą podróż do przeszłości. Dotknąć to, czego już dawno (lub wcale) nie widzieliście, powspominać z uśmiechem na ustach, a może i nawet z łezką w oku, stare dzieje…. ;-)

W owym Muzeum PRL’u jest np. mały sklep, co prawda z niewielką ilością towaru (jak to kiedyś było), ale znaleźć w nim można m.in. Pepsi w szklanej butelce, wódkę Żytnią, szary papier toaletowy na sznurku, czy starą, poczciwą wagę szalkową, której już nie uświadczymy w żadnym markecie ;-)

Jest też kawałek urządzonego mieszkania – kuchnia i tzw. duży pokój. A tam meblościanki – na wysoki połysk, witryny z kryształami, porcelaną i innymi figurkami czy wazonikami w kształcie rybek. Jest tapczan przesłonięty ciężkimi kocami – żeby się nie brudził (u mojej babci do dzisiaj stosuje się takie praktyki, z tymi samymi kocami co 20-30 lat temu ;-))  

Ściany zdobią liczne proporczyki, obrazy i plakaty. Są lampy z frędzlami, telefony stacjonarne, obrusy, telewizory z wypukłymi ekranami i guzikami na obudowie zamiast pilota. Są radia, gramofony i płyty winylowe. Stare wózki zabawkowe, plastikowe lalki…

W kuchni stoi mała lodówka i popularna wówczas pralka Predom. Jest też syfon, ręczny młynek do kawy, maszynka do mielenia mięsa i krajalnica do chleba. Są metalowe gary i szklanki z koszyczkami. 

W zasadzie jest tam wszystko to co pamiętam z rodzinnego lub babcinego domu :-)

W całej aranżacji nie zapomniano również o służbie zdrowia, a konkretnie bardzo skromnym, zimnym i ponurym gabinecie lekarskim, z częścią dentystyczną, w której metalowy fotel dla pacjenta, rodem z horroru, przyprawił  mojego syna o gęsią skórkę! Dobrze, że teraz mamy inne realia i u (naszego) stomatologa można się poczuć prawie jak w salonie SPA ;-)

Część muzeum stanowi wystawa ze starymi zdjęciami i mini kinem, gdzie wyświetlany jest czarno-biały film, ukazujący życie w czasach PRL’u.

Fani motoryzacji znajdą tam m.in. stare wozy milicji, i straży pożarnej, Malucha, Fiata, Poloneza, Syrenkę, Warszawę, Mikrusa, Żuka, a także motorowery – popularnego Komara – oraz inne motocykle czy rowery – sķładaki i kolażówy. 

Na terenie muzeum znajduje się również kiosk ruchu, w którym zobaczyć można stare gazety, szare zeszyty, kredki, mydła w kostkach, dezodoranty i wody kolońskie (Brutal), proszki do prania (Ixi), zabawkowe żołnierzyki, gry planszowe, bierki, stare banknoty i wiele wiele innych.

Wymieniać można by długo, ale po co, lepiej się wybrać i zobaczyć to na własne oczy. Muzeum wbrew pozorom nie jest duże, nie trzeba więc rezerwować na zwiedzanie całego dnia. Raczej jest to krótka, lecz bardzo sentymentalna wycieczka. Myślę więc, że warto wybrać się tam przy okazji jakiś wydarzeń – zlotów, pikników, itp. Szczególnie jeśli nie mieszka się w okolicach Rudy Śląskiej.

Muzeum czynne jest od środy do niedzieli, w godzinach 10.00-18.00. Bilety ulgowe kosztują 8.00 zł, normalne 12.00 zł – choć podczas ostatniego pikniku aerolotniczego, były w jednej, promocyjnej cenie – 5.00 zł.

Więcej szczegółów znajdziecie na stronie Muzeum PRL’u lub ich fanpejdżu.

P.s. Mam nadzieję, że muzeum będzie wzbogacać się o nowe eksponaty – może macie coś do oddania? :-) I, że będzie się rozrastać, aż powstanie tam prawdziwe PRL’owskie miasteczko! ;-) 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Niepoprawna Optymistka

Nadal mam takie czerwone fotele w domu :p

W roli mamy - wrolimamy.pl

Serio serio? ?

Andrzej Heppa
4 lat temu

Trochę wstyd, 5 km od domu a nie byłem

Cortex – gra

Cieszę się, że po Cortex sięgnęłam właśnie teraz, bo to fajna rozrywka na wakacyjne wyjazdy. Zajmuje niewiele miejsca, więc zmieści się nawet w małym bagażu, reguły są proste, a zabawa nie dłuży się – trwa ok. 15 minut.

Na czym gra polega? Główna zasada to, kto pierwszy rozwiąże zadanie. Liczy się spostrzegawczość, logiczne myślenie, pamięć, koordynacja i refleks.

W małym pudełku mieści się 90 kart – 80 z nich, to karty testów z różnymi łamigłówkami, a pozostałe to – karty faktur, by sprawdzić zmysł dotyku graczy. I chociaż obrazków dotykowych jest mało, to okazuje się, że z zamkniętymi oczami wcale nie jest tak łatwo odgadnąć, co przedstawiają. Duży plus za wykonanie wklęsło-wypukłych ilustracji – są ciekawe w dotyku, a prawidłowe rozpoznanie przedmiotu daje sporo satysfakcji.

Pozostałe karty podzielone są na osiem zróżnicowanych zadań, które ćwiczą różne funkcje ludzkiego mózgu.

  • Labirynt – polega na pokazaniu wyjścia z labiryntu;
  • Rozumowanie – polega na wskazaniu elementu, który pasuje do pustego miejsca w układzie;
  • Koordynacja – polega na wykonaniu ruchu według schematu;
  • Kolor – polega na wytypowaniu koloru, którego nazwa jest zgodna z barwą, którą został napisany;
  • Częstotliwość – polega na podaniu, który element występuje na karcie największą liczbę razy;
  • Pamięć – polega na zapamiętaniu i wymienieniu 5 znajdujących się na karcie rzeczy;
  • Para – polega na wskazaniu przedmiotu, który się powtarza.

Jak widzicie, dzięki grze Cortex gimnastykujemy w zabawie obie półkule mózgowe.

Podczas rozgrywki emocji dostarczają momenty, w których musimy szybko zdecydować się, czy podejmujemy wyzwanie, czyli zgłaszamy się do odpowiedzi. Jeśli błędnie odgadniemy zagadkę, za karę, nie bierzemy udziału w kolejnej rundzie.

Poza pozytywnymi wrażeniami dotyczącymi gry, znaleźliśmy też parę minusów:

– pierwszy dotyczy kart z testem koordynacji – jeśli siedzi się w kole, to zdecydowanie trudniej jest osobom, które mają kartę „do góry nogami”,

– drugi wiąże się z testem kolorów – kolory nie zostały przetłumaczone na język polski, więc osoba nie znająca angielskiego sobie z tym zadaniem nie poradzi,

– trzeci dotyczy sytuacji, gdy gra nam się tak spodoba, że gramy dużo i często – zaczyna wtedy przeszkadzać fakt, że pula kart jest wciąż ta sama, a więc zadania się powtarzają.

Mimo wszystko, jeśli lubicie szybkie tempo, łatwe zasady i szukacie gry, w którą można grać (i bardzo dobrze się bawić) zarówno grając w dwie osoby, jak i w większym gronie – szczerze polecam. Nie będziecie rozczarowani!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Emocje 13 lipca 2017

Myślisz, że rak cię nie dotyczy? Życzę ci, abyś miała rację i proszę, byś zawsze o siebie dbała

Na co dzień nie często myślimy o nowotworach. Najczęściej zmienia się to w obliczu choroby kogoś bliskiego lub przy nagłaśnianych w mediach społecznościowych zbiórkach pieniędzy dla osób chorych.

Dopóki na nas to nie dotyczy, nie przejmujemy się tym szczególnie. Gdybyście miały same szczerze przed sobą przyznać, która z was regularnie wykonuje cytologię, bada piersi, obserwuje znamiona oraz wykonuje badania kontrolne, jaki byłby wynik? Przyznam, że nie pamiętam o samodzielnym badaniu piersi, ale z cytologią jestem za pan brat i uważnie słucham swojego organizmu.

Dziś siedzę przed gabinetem chirurga. Wcale mi się ta wizyta nie uśmiecha, bo nie łączy się z opcją nowego, lepszego wyglądu u chirurga plastyka, ale z wycięciem i przebadaniem znamienia. Mam je odkąd pamiętam, ale po ciąży zaczęło się rozrastać i przybierać niepokojący kształt. Mam nadzieję, że badanie nie wykaże niczego podejrzanego i wraz z wycięciem pieprzyka będę mogła zapomnieć o całej sprawie.

Byłam zaskoczona, gdy pani dermatolog, z którą rozmawiałam, uświadomiła mnie, że nowotwory skóry dotyczą wielu, także młodych osób. I nie tylko tych, które “mieszkają” w solarium i nie znają umiaru w zażywaniu słonecznych kąpieli na plaży. Żeby nakreślić sytuację, mogę wam powiedzieć, że każdy z nas ma w ciągu całego życia 20% szans na to, że zachoruje na raka skóry!

Jego postaci jest kilka, a nazwy nie brzmią pokrzepiająco. Oto podstawowe typy:

  • rak podstawnokomórkowy, czyli najczęstszy nowotwór skóry, rośnie wolno, ale może naciekać otaczające go struktury i niszczyć tkanki. Najczęściej występuje u osób w podeszłym wieku,
  • rak płaskonabłonkowy skóry, występuje rzadziej  od poprzedniego i dotyczy najczęściej osób w wieku średnim i starszych. Szybko rośnie i jest bardzo złośliwy, daje liczne przerzuty. Najczęściej powstaje na błonach śluzowych skóry, w okolicach nosa, oczodołu, narządów płciowych,
  • rak brodawkujący, najczęściej pojawia się na narządach płciowych w jamie ustnej i w obrębie stóp.Związany jest z zakażeniem wirusem brodawczaka ludzkiego HPV 6 HPV 11. Rośnie powoli i z reguły nie daje przerzutów,
  • czerniak, czyli najrzadziej występujący ale także najbardziej niebezpieczny nowotwór skóry. Dotyczy osób w każdym wieku i szybko daje przerzuty.

Mimo pozorów, że nowotwory skóry nie zbierają zatrważającego żniwa, każda z nas powinna zrobić wszystko, by uniknąć zachorowania. Jeśli wydaje się wam, że zmiany na skórze zmieniają się (najczęściej powiększają się, zmieniają kształt, granice, zabarwienie, swędzą lub pieką), powinniście zgłosić się do lekarza dla własnego spokoju. Dermatolog ocenia zmiany w badaniu wzrokowym i poprzez dotyk. Do dyspozycji ma również specjalną lupę, czyli dermatoskop, przez który dokładnie przygląda się zmianie.

Jeśli padnie podejrzenie nowotworu, specjalista zaleci biopsję z pobraniem wycinka lub usunięciem chirurgicznym całej zmiany i badanie pod mikroskopem. Właśnie to mnie teraz czeka.

Lato w pełni i słońce zachęca do opalania. Dbajcie o siebie i swoich bliskich, unikajcie nadmiernej ekspozycji na promienie słoneczne i cieszcie się tym cudownym czasem.

Życzę wam zdrowych wakacji!

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena
Milena
4 lat temu

Zgadzam się, nie można lekceważyć znamion. Moje dzieci mają plamki cafe late i dopiero od niedawna mimo.iż wiele razy wcześniej oglądał ich lekarz została postawiona diagnoza fakomatozy reclighausena :( i to przypadkowo gdy byłam u neurologa w sprawie gotowości szkolnej dziecka do szkoły.

Katarzyna Piórkowska

Przeżyłam to u mojej Mamusi.Taka mała korekta(chyba że mam zbyt małą wiedzę) nie pobiera sie wycinków z takich znamion pieprzykow na skórze.Wycina sie w całosci z cm zapasem i oddaje do badania.Najgorsze jest 2 tygodnie czekania na wynik.U nas był drugi stopień z pięciu możliwych.Więc początek.Teraz zwracam uwagę nie tylko na znamiona czy pieprzyki u siebie ale u każdego.Co ciekawe często sądzimy że odcisk jest odciskiem.A tak naprawdę może być czerniakiem.Pozdrawiam i życzę zdrówka

W roli mamy - wrolimamy.pl

Upierac się nie będę, wiedza ze sprawdzonego źródła, ale lekarzem nie jestem. Wszystkiego dobrego dla Pani i Mamy :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close