Po porodzie wiele rzeczy ulega zmianie. A co z naszymi waginami?


Wiele mówi się o zmianach, które zachodzą zarówno w życiu, jak i w ciele kobiety po urodzeniu dziecka. Wiadomo, że poród siłami natury raczej nie przypomina spacerku, a czasem ponad kilkunastogodzinny wysiłek, porównywalny do przebiegnięcia maratonu. Ja co prawda maratonów nie biegam, za to wiem, jak to jest rodzić trzykrotnie nie najmniejsze dzieci.

Miałam szczęście, bo nie licząc przykrego zszywania naciętego krocza i bolesności w obrębie blizny wiele miesięcy po porodzie, nie cierpiałam z powodu innych powikłań. A wiele kobiet doświadcza ból i pojawiający się dyskomfort w okolicach intymnych, jako niemiłą pamiątkę po porodzie. Czasem piersi, które tracą na jędrności, czy wypadające garściami włosy, to betka w porównaniu do m.in.:

Najczęściej ofiarami tych dolegliwości padają kobiety, których poród nie przebiegał gładko i wymagał wspomagania kleszczy czy próżnociągu lub, u których maluchy były na tyle duże, a ścianki pochwy mało plastyczne więc pękały.

Ścianki waginy po porodzie nie są już tak elastyczne i nie stykają się ze sobą. A gdy pochwa staje się za luźna, pojawia się kłopot z życiem seksualnym. Gdy śluzówka pochwy wysycha, powoduje dyskomfort oraz podnosi ryzyko pojawiania się infekcji intymnych. Ćwiczenia mięśni Kegla, korzystanie z lubrykantów i zmiany pozycji podczas stosunku nie zawsze dają pożądany efekt i często młoda mama po prostu unika współżycia.

Kobiety mimo coraz większej świadomości swoich potrzeb, nadal wstydzą się rozmawiać otwarcie o swoich problemach z lekarzem. A konsultacja jest konieczna, by specjalista ocenił, jaki typ pomocy jest konieczny dla konkretnej pacjentki i zebrał wywiad na temat jej oczekiwań.

Coraz większym zainteresowaniem cieszą się sposoby na poprawę samopoczucia i komfortu młodej mamy, m.in:

  1. Leczenie nietrzymania moczu metodą operacyjną lub laserową.
  2. Usuwanie żylaków pochwy i sromu za pomocą sklerotyzacji (wstrzyknięciu do światła żyły roztworu, który powodując zapalenie ściany żyły, prowadzi do jej zamknięcia), lub metodą operacyjną.
  3. Plastyka luźnej pochwy za pomocą operacji lub zabiegu laserowego, który cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Polega on na skierowaniu lasera na ścianki pochwy, wtedy pod wpływem temperatury włókna kolagenu się kurczą, przez co tkanka staje się bardziej elastyczna i mniejsza w obwodzie. Liczba zabiegów uzależniona jest od stopnia rozciągnięcia tkanek, a efekt utrzymuje ok 2 lat. Do aktywności seksualnej można wrócić po upływie 4 tygodni.

Natomiast waginoplstyka za pomocą operacji (wycięcie nadmiaru tkanki i zszycie ścianek) jest stosowana od lat u kobiet, u których z powodu nadmiernego rozciągnięcia mięśni okrężnych pochwy i uszkodzenia mięśni dna miednicy doszło do obniżenia ścian pochwy, obniżenia się krocza, powiększenia się przedsionka pochwy oraz wejścia do pochwy. Niestety niesie ona, w przeciwieństwie do użycia lasera, ryzyko powikłań. Do aktywności seksualnej wraca się po 6–8 tygodniach.

Obecnie ginekologia estetyczna oferuje większy zakres pomocy kobietom, które chciałyby wrócić do dawnej sprawności i wyglądu miejsc intymnych. Niestety, nie dla każdej z nas takie rozwiązanie jest od ręki dostępne, bo mimo że specjalistów nie brakuje, ceny w prywatnych gabinetach za konkretne zabiegi mogą zniechęcać (np. laserowa plastyka pochwy to koszt ok 3000-4000 zł, w zależności od gabinetu). Można starać się o zabieg korekcji nietrzymania moczu, czy plastykę pochwy w ramach ubezpieczenia w NFZ, ale o jego zasadności decyduje lekarz, nie pacjentka. Za korektę czysto estetyczną lub jedynie niewielkiego problemu, kobieta musi zapłacić z własnej kieszeni.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nie korzystałam ale w Katowicach prywatnie można zrobić w Szpitalu na Łubinowej 3.

  2. Supramed Bielsko-Biała maja laser mona lisa i podobno mega efektya samo miejsce naprawdę godne polecenia!

  3. Jak to wszystko czytam to niezmiernie sie ciesze ze miałam dwie cesarki.

    1. Poród naturalny nie jest jednoznaczny z dolegliwościami “tam” na dole. Trzy razy urodziłam sn bez nacięcia i zero problemów.

    2. Łukasz Marta Twardokes tak wiem jednak ja znam sama siebie i ja bym pewnie miała wszystkie możliwe skutki uboczne. Moze sie pani tylko cieszyć ze tak wyszło. Ja nie mogłam naturalnie urodzić

  4. Chyba w Gyncentrum Polska w Katowicach. Baaardzo dobrzy lekarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Bezsenność w ciąży – skąd się bierze i jak sobie z nią poradzić


Moim prywatnym zdaniem wszystko w ciąży jest po coś. Pierwszy trymestr to dużo snu i mdłości, czyli wyraźne sygnały dla organizmu, że ma zwolnić. Drugi trymestr to niekończące się obżarstwo – kiedyś trzeba się najeść na zapas. W trzecim trymestrze obżarstwa nie ma, bo maluch skutecznie zmniejsza objętość żołądka. No i ta bezsenność w ciąży, szczególnie w ostatnim trymestrze. Natura mądrze to urządziła, jak kobieta nie śpi po nocach, albo budzi się co godzinę, to pobudki na karmienie co kilka godzin traktuje jak luksus.

Bezsenność w ciąży nie jest obowiązkowa, podobnie jak mdłości, niemniej jednak zdarza się prawie każdej kobiecie. Przy czym warto wiedzieć, że o bezsenności mówimy, gdy dorosły człowiek nie przesypia jednym ciągiem przynajmniej sześciu godzin. Mało która ciężarna w końcówce ciąży może pochwalić się takim wynikiem.

Przyczyny bezsenności w ciąży

  1. Duży brzuch to powód do radości, niestety nie ułatwia wygodnego ułożenia się do snu. Pomocne mogą być poduszki ciążowe, które ułatwiają przyjęcie wygodnej pozycji.
  2. Kopniaczki, tak wyczekiwane w dzień, w nocy mogą stać się prawdziwą zmorą. Bardzo często zdarza się tak, że dzieci wykazują większą aktywność, gdy tylko ich mamy na chwilę usiądą lub się położą. Mocne uderzenia w brzuch lub, co gorsza, w jakieś organy wewnętrzne typu wątroba mogą skutecznie pokrzyżować plany na przespaną noc.
  3. Parcie na pęcherz i związana z tym potrzeba biegania do łazienki nawet co godzinę. Można próbować ograniczyć ilość wypijanych przed snem płynów, ale prawdopodobnie i tak trzeba będzie wstawać.
  4. Strach przed porodem spotyka prawie każdą przyszłą mamę. I chociaż pod koniec ciąży kobieta jest tak zmęczona, że zgadza się na wszystko, byle tylko urodzić (kolejna mądrość natury), to nieco wcześniej ten strach może być tak paraliżujący, że nie pozwala zasnąć.
  5. Skurcze łydek związane z brakiem magnezu i witaminy B. Tu może pomóc suplementacja.
  6. Zgaga, która towarzyszy prawie każdej ciąży, także nie sprzyja spaniu w nocy. W dzień zresztą też nie.
  7. Wahania hormonalne, czyli coś, na co nie ma rady ;-(

 

Sposoby na bezsenność w ciąży

  1. Odstaw kawę i mocną herbatę. A już w szczególności nie pij tych napojów kilka godzin przed snem.
  2. Dbaj o wietrzenie sypialni przed snem, nie nagrzewaj jej zbyt mocno. Powinnaś czuć przyjemny chłód.
  3. Przed snem wypij szklankę ciepłego (nie gorącego) mleka.
  4. Nie śpij na plecach. W tej pozycji macica najintensywniej uciska na pęcherz, w efekcie czego musisz ciągle biegać do toalety.
  5. Postaraj się nie myśleć o tym, że nie dasz rady zasnąć. Jeśli będziesz o tym myślała, to na pewno tak będzie. Zamiast tego pomyśl o czymś przyjemnym.
  6. Jeśli możesz, wybierz się na wieczorny spacer.
  7. Weź ciepły prysznic przed udaniem się do łóżka.
  8. Wybierz pozycję na lewym boku, znacznie ułatwia ona krążenie krwi. Lepsze krążenie to lepsze dotlenienie organizmu. A lepsze dotlenienie to lepszy sen.
  9. Zjedz kolację najpóźniej dwie godziny przed snem. Postaraj się, by nie była tłusta i ciężkostrawna. Postawa na nabiał, drób, ryby i węglowodany.
  10. Włącz muzykę relaksacyjną i poproś męża o masaż pleców lub stóp. Powinien cię zrelaksować i wprowadzić w dobry nastrój.
  11. Nie upieraj się. Jeśli po upływie pół godziny walki o sen czujesz, że przegrywasz, wyjdź z łóżka i zajmij się czymś przyjemnym. Poczytaj książkę, obejrzyj film, możesz nawet poukładać w komodzie ubranka dla maluszka. Wróć do łóżka, gdy twoje powieki będą już bardzo ciężkie.  

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nie chce mi się szukać. Gdyby ktoś dał link hmmm wolny człowiek,
    Wielu skOrzysta

  2. Super rady, ale mam nadzieję że nie będzie mi już dane z nich skorzystać ;)

  3. Ja w czwartek ciąży spałam tylko 2-3 godziny i tak cała ciążę masakra :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Nie miała baba kłopotu, to wzięła sobie kota?


Do tej pory byłam zadeklarowaną miłośniczką psów, a koty z kolei omijałam szerokim łukiem, bo trochę to wrednie patrzyło i pazury jakieś ma ostre, indywidualista straszny, jak TO przytulać i jak miziać?

Wydawało mi się, że w ogóle jakoś tak kot za człowieka do ognia nie wskoczy, bo potrzebuje go chyba jedynie do nałożenia karmy i tyle. Nie to co pies – pogada z panem, pobiegnie po piłkę, da łapę na komendę i obroni w razie niebezpieczeństwa. Ale jak wiadomo, tylko krowa nie zmienia poglądów i z czasem w głowie zaczęła świtać mi myśl, że te koty są jednak fajne i może ja też mogłabym mieć jednego w domu.

Jednak już na wstępnym etapie planowania pojawiły się schody:

  1. Mam małe dzieci i nie wiem, czy w tym układzie bardziej zagrożony byłby kot, czy te moje czorty, bo zapewne żyć by zwierzakowi nie dały. Wiem co potrafią robić naszemu psu, który ma do nich niezwykłą cierpliwość. Koty kojarzą mi się natomiast z gwałtowną reakcją i w jej efekcie sznytami na rękach dzieci.
  2. Mam w domu psa. W dodatku teriera, który na widok kota pod domem jeży się od razu. Gdyby nie to, że prowadzę go na smyczy, różnie mogłoby się to skończyć. Czy pies z instynktem łowczym może zaakceptować kota w domu?
  3. Koty drapią co popadnie. Pupil mojej przyjaciółki rozdrapał świeżo położoną tapetę i w nosie miał, że dopiero zakończono remont całego domu. Moja mama miała wątpliwą przyjemność z wyrzucaniem firanek pooranych przez pazury kota. Może nie mam wielce kosztownego wyposażenia w domu, ale jednak opcja zniszczeń jest mało pociągająca. P.S.Czy drapak zlikwiduje ten problem???
  4. Koty lubią łazić po meblach. Kot na stole wcale nie jest taką rzadkością. Mój pies nawet nosa nie podtyka do stołu, bo mu nie wolno. Mruczek z kolei potrafi przeskoczyć z parapetu na szafkę strącając przy tym rzeczy, które na owej szafce stoją. Jednak to jestem w stanie przetrwać.

Przed podjęciem ostatecznej decyzji o przygarnięciu kota powstrzymał mnie mój mąż, który delikatnie zaznaczył, że jeśli przyprowadzę do domu (a raczej 60 metrowego mieszkania z trójką dzieci i psem) kota, sama będę mogła się wyprowadzić ;) Za to obiecał, że jak już wybudujemy dom, to będę miała nawet dwa koty. I tego się trzymam.

Jeśli macie w domu koty, szczególnie przy psie i dzieciach, podzielcie się ze mną własnym doświadczeniem. Co was zaskoczyło, co jest niewątpliwą zaletą, a co wadą Waszego Mruczka. Wszystko to będzie dla mnie cennymi informacjami na przyszłość.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Gdy nasz kot siedział tylko w domu, to po prostu kupiłam obcinaczki do pazurów. Nic trudnego, ja poprosiłam weterynarza o instruktaż. Teraz to kot pół domowy, to ściera pazury na podwórku. Co do psa i kota na raz, to u nas się dogadują, ale kot jednak był pierwszy.

  2. Psa nie mam ale koty ostatnio przygarnelam 2 :)

  3. Mam psa i kota i dzieci :-)
    Koty są cudowne, ale niestety te, które mają wyjście do ogrodu wolą zwykle przebywać na dworze, a co za tym idzie znoszą w sierści piach i pchły, często kończą pod kołami samochodów albo znikają na kilka dni :-(

  4. mam dzieci i dwa koty dzieci szczęsliwe ja w sumie tez, co mnie zaskoczyło – ze one tak bardzo się pchają do łóżka- co mi osobiście cięzko jest zaakceptować. Fajne jest to jak przyłażą w ciągu dnia, człowiek ma od razu wymówkę dlaczego czegos tam nie robi – ni przeciez kot na mnie śpi :D

  5. Mam całe trio hm a nawet kwartet, bo mamy dwa psy. Psy były w domu jako pierwsze dlatego mieliśmy spore obawy przed posiadaniem kota. Nasze psy to również terriery, na spacerach chcą się zabić o własne nogi jak zobaczą kota, a to tylko wzmagalo mój niepokój przed przygarnięciem mruczka… ale wreszcie pojawił się u nas mały, czarny Dracula (czyt kot) Wejście było ostre, psy były nabuzowane i niepokojąco zaciekawione kartonem z nowym lokatorem w środku. Otworzyłam pudło i ciągle byłam blisko badając reakcję. I okazało się po dłuższej chwili że niepotrzebnie bałam się o życie kotka… a raczej powinnam zacząć się bać o bezpieczeństwo moich psów kot jak mały karateka zaczął instynktownie syczeć, najeżać się i wystawiać pazury. Psy już wiedziały że muszą zachować dystans minimum pół metra by nie stracić oka. Próbowały go czasem pogonic ale kicia świetnie się broniła i była szybsza;) na samym początku próbowałam jednak trochę ich od siebie izolować ale stwierdziłam że to bez sensu. Muszą się oswoić i obwąchac skoro mają być w jednym stadzie:) i to była dobra decyzja. Po tygodniu leżały wszystkie trzy na jednej kanapie. W kwestii dziecka. Nie było i nie ma najmniejszego problemu:) powodzenia!

  6. Mamy psa , kota nieeeee !! Nie przepadam za kotami , choć u kogoś minie przeszkadza , ale ja w domu mieć nie będę.
    Te mi się podobają kotki
    https://www.facebook.com/ragdollelitarnipl/

  7. Mamy przygarniętego dachowca o wdzięcznym imieniu Maczek:) Syn go uwielbia, a kot jest cierpliwy. Gdy ma ochotę odpocząć idzie na swój wysoki drapak i tam śpi. To ważne żeby miał swój kąt.

  8. To nasz rozrabiaka Falco gdy młodsza płacze to zaraz przybiega sprawdzić co się dzieje gdy mu dzieci za dużo dokuczają to się chowa pod łóżkiem. To typowo kot domowy. Na dwór nie wychodzi. Ma swój drapak i regularnie obcinane pazurki aa no i kradnie dzieciom parówki, prosto z talerzy

  9. ja nigdy bym się nie zgodziła na kota, zapach mi nie odpowiada

    1. zapach kota? wydawało mi się, że one nie pachną?

    2. Ładnie to ujełam ;) to smród ;) kuweta, chodzenie po stołach nie dla mnie

  10. Ja mam 4 dzieci dwie suczki dwie kotki królika i oczywiście męża

  11. Zdrowy kot i wykastrowany, nie pachnie. A kuweta, cóż jest obowiązkiem, trzeba sprzątać i też nie pachnie, zwirki są teraz dobre, polecam silikonowy. Przeszkodą w posiadaniu kota są wyjazdy, wtedy zwierzakiem musi się ktoś zająć. Jeszcze gorzej jeśli kot, tak jak mój, jest wychodzacy, bo jak zmusić zwierzaka, żeby nagle kilka dni siedział w domu? Balabym się widoku mieszkania po powrocie ☺

  12. Na zwierzątko czekaliśmy długo córka dostała go mając 8 lat i kot był bardziej przerażony niż ona chciała się z nim bawić a on nie …teraz oboje są rok starsi i nauczyli się nie zadzierać ze sobą oboje mają charakter …..ale bez kota nie wyobrażam sobie teraz domu. Kot żyję z nami jak domownik szanujemy się nawzajem zapachu typowo kociego nie ma smrodu kuweta jest czysta …a kot zadbany ….pazury ostrzy tylko o drapak …i uwielbia kocia trawkę wszystko kosztowało nas nauki dużo bo dostaliśmy go za wcześnie i trzeba było go dostosować do życia czego nie zdążyła zrobić jego kocia mama wcześniej nas gryzła ale jej przeszło. Chociaż i teraz nie da sobie w kasze napluć jest komunikatywna reaguje na słowa i bardzo nie lubi być sama w domu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Pierwszy był słaby, drugi łaskawy – drugi trymestrze, jak dobrze, że jesteś!


Drugi trymestrze, jak dobrze, że jesteś! Choć co prawda, my już pomału się żegnamy. Nie czas więc na powitania – witać będę się lada moment z trzecim – ale jako, że mój czas z tobą dobiega końca, mogę pokusić się o małe podsumowanie tego okresu.  

Zdecydowanie stwierdzam, że byłeś dla mnie łaskawy i o niebo lepszy od pierwszego, który dosyć mocno uprzykrzył mi życie i w przeciwieństwie do poprzednich ciąż, był najgorszy! Zafundował mi bowiem nieustające mdłości, upierdliwe niczym wrzód na tyłku. Budziłam się z nimi, męczyłam w ciągu dnia i kładłam z nimi spać. Czy byłam głodna, czy najedzona – wszystko jedno, one po prostu były. I żeby człowiek mógł najnormalniej w świecie pójść i się spawiować, a potem na chwilę zapomnieć, to nie! Żadnego rzygania. Tylko to uczucie, że MOŻE już za chwilę to nastąpi. I to w najmniej oczekiwanym momencie, np. podczas zakupów, w kolejce do kasy.

Oprócz mdłości męczyły mnie też wredne bóle głowy i ciągłe zmęczenie. Niezależnie od tego ile godzin przespałam w nocy, co robiłam w ciągu dnia – cały czas byłam senna. Wiecznie ziewałam i walczyłam z opadającymi powiekami. Teoretycznie spać mogłam nawet na stojąco, ale w praktyce nie było mi to dane, a w zasadzie nie pozwalały mi na to, te dwa brzdące, które już biegają po moim domu.

Poza tym pierwszy raz (w poprzednich ciążach tego nie miałam) borykałam się z podłym uczuciem bezsilności – na nic, dosłownie na nic, nie miałam siły, ani ochoty. I było to dla mnie o tyle trudne, że z natury jestem osobą, która nie lubi siedzieć bezczynnie na tyłku. Więc gdy każdego dnia musiałam się do wszystkiego zmuszać i siłą rzeczy zrezygnować z dotychczasowych aktywności, byłam bliska załamania.

Na szczęście wraz z końcem pierwszego trymestru wszystkie te niedogodności minęły. Wróciły mi siły witalne, chęci do działania, no i wiara, że ciąża przynajmniej w części może być fajna, w końcu powszechnie mówi się, że drugi trymestr jest najlepszy.

Co prawda początek tego okresu nie zaczął się kolorowo bo ni stąd ni zowąd dostałam paskudną wysypkę – najpierw na brzuchu i klatce piersiowej, później pojawiła się też na szyi, rękach i trochę na nogach. Swędziała tak strasznie, że czasami mało brakowało, żebym nie zadrapała się do krwi. I nie raz byłam bliska płaczu z powodu swojej bezsilności, no bo przez ciążę niczego nie mogłam na to stosować. Miałam tylko czekać, aż samo minie. No i minęło, ale dopiero po trzech tygodniach!! Przez cały ten czas myślałam, że zwariuję i w duchu przezywałam ten błogosławiony stan.

Do dziś nie wiem skąd wzięła się ta wysypka – mój gin podejrzewał alergię pokarmową – w każdym razie zeszła i od tamtej pory, odpukać, nic mi nie dokucza. Noo poza wiecznym parciem na pęcherz – ledwo wyjdę z wc, a już muszę tam wracać! 😉

Jednak pomijając te częste wizyty w toalecie, wszystko jest w porządku. Czuję się dobrze, mam dużo sił i energii. Poprawiła mi się cera (już nie atakują mnie tak zaskórniki, jak w pierwszych tygodniach) i włosy jakby mniej zaczęły wypadać. Nie mam żadnych kulinarnych zachcianek – swoją drogą, nigdy ich nie miałam i do dziś nie wiem jak to jest mieć ochotę na prince pollo ze śledziem?! 😉  

Także podsumowując, drugi trymestrze naprawdę potrafisz być łaskawy i można się dzięki tobie cieszyć z błogosławionego stanu.

Ciekawe co przyniosą mi ostatnie trzy miesiące? 🙂

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Dokładnie jakbym czytała o sobie. Tylko bez tej wysypki. Pierwszy trymestr, masakra. Ja wymiotowalam na potęgę. Mdlilo mnie cały czas. Ogółem czułam się jak na mega kacu. Właśnie kończę drugi i choć czasem bolą mnie pachwiny i chodzę jak staruszka, to jest o niebo lepiej. Tylko ta ciągła potrzeba siku… Dokładnie tak jak u Ciebie. Ciekawe co przyniesie trzeci :)

    1. A to Twoja pierwsza ciąża, czy kolejna? :)

  2. U mnie tak samo pierwszy tragedia, drugi Oki no a trzeci ciężko…chociaż teraz to jest moja trzecia ciążą i czuję się fatalnie jeszcze aż tak źle nie było….

  3. Ja nie miałam żadnych dolegliwości, no może w 2 trymestrze około tygodnia migren, a tak to do końca latałam na spacery po 10km tak się dobrze czułam ;) Połóg za to źle wspominam..

  4. Pierwsza ciąża to Marzenie czulam sie cudownie jedyny bol tylko jak poczulam skurcze.przed porodem..teraz bede mama drugi raz pierwszy trymestr coś okropnegooo nie spodziewałam sie ze można sie tak zle czuć wymioty mdlosci brak apetytu I sil…byleby do tego drugiego moze bedzie lepiej…mam nadzieje

    1. “Byleby do drugiego” – tak samo sobie powtarzałam w tej ciąży.. 😐
      Trzymam kciuki, żeby dolegliwości minęły i żebyś w 2 trymestrze odetchnęła z ulgą! 😚

  5. Pierwsza ciąża i cały pierwszy trymestr mdłości, bóle brzucha, osłabienie, brak apetytu, bóle głowy, senność i wszystko co tylko może temu towarzyszyć :) ale miejmy nadzieję, że kolejne trzy miesiące będą łaskawe :)

    1. Ja też trzymam za wszystkie Panie :)

  6. dwie ciąże i najgorsze 18 miesiecy mojego życia :D:D:D:D
    ciagłe wymioty nadwrażliwosc na zapachy..brak sił..masakra;D

    1. O rany 😣
      Planujesz kolejną ciążę? 😉😄

    2. może…ale najpierw chyba sobie zatrudnię surogatkę :D:D:D na razie nie zapomniałam.mój syn ma 4,5 msca;)

  7. Nie bylo laskawego okresu dla mnie cale 9mcy byla masakra…rnajgirszy czas w zyciu razem z porodem ktory trwal ponad 25h i same skurcze z krzyza…ale synus nadrabia,wynagradza w kazdej minucie juz od 7mcy

  8. U mnie 3 były super ,jedyne co sie dowiedział w ciąży to co to jest zgaga ,poza tym zero dolegliwości

  9. Cała ciąża super:-) tylko dziecko wyjść w terminie nie chciało:)

  10. Pierwsza ciąża super , pracowałam na pełen etat do 8 miesiaca jako kelnerka, za to poród masakra 30 h męczarni . Teraz druga ciąża 20 tydzień i jak narazie tez super się czuje .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku