Recenzja gry MikroMakro Kids – detektywistyczna przygoda dla małych odkrywców
Kiedy rozłożyliśmy ogromną, czarno-białą mapę “MicroMacro Kids” na podłodze, poczułam się jakbym miała za chwilę wejść do małego, rysunkowego miasta pełnego sekretów. To jedna z tych gier, które nie potrzebują huku efektów specjalnych, kolorowych pionków ani wymyślnych mechanik. Wystarczy mapa, lupa… i ciekawość. Reszta robi się sama.
Co to za gra?
“MikroMakro Kids” to młodsza, uproszczona wersja uwielbianej przez nas i innych dorosłych serii detektywistycznych gier “MikroMakro”. Przeznaczona jest dla dzieci już od 6 roku życia. Nie zawiera mrocznych i brutalnych wątków, za to zawiera mnóstwo zabawnych sytuacji i zagadek, które można rozwiązywać wspólnie z najmłodszymi.
Dzieci wcielają się w małych detektywów tropiących zguby, tajemnicze wydarzenia i zabawne perypetie mieszkańców miasta. Mapę obserwuje się niczym kadr z animacji – pełno tu ruchu, małych historii, psotnych zwierzaczków i bohaterów, których śledzi się krok po kroku, jakby czas zatrzymał się w miejscu.

fot. Archiwum własne
Jak wygląda rozgrywka MikroMakro Kids?
W Księdze śledztw znajdziecie 22 niełatwe sprawy specjalnie przygotowane dla młodych detektywów. Każde zadanie poprowadzi Was krok po kroku przez historię. Najpierw trzeba znaleźć konkretną osobę, miejsce lub przedmiot, a następnie odpowiedzieć na pytania związane z sytuacją przedstawioną na mapie. Waszym zadaniem będzie między innymi odnalezienie sprawców kradzieży hełmu wojownika, czy marchewek. Kto napadł na bank, kto włamał się do sklepu sportowego i gdzie ukrył się uliczny artysta Bananksy.
Największe plusy MikroMakro Kids to:
- intuicyjne zasady – dzieci szybko łapią, o co chodzi;
- krótkie, samodzielne zadania – idealne nawet dla młodszych graczy;
- współpraca zamiast rywalizacji – cała rodzina działa razem;
- trening logicznego myślenia i spostrzegawczości.

Fot. Archiwum własne
Największą zaletą gry jest chwila, gdy dostrzegacie iskrę w oczach dzieciaków, gdy odnajdą bohatera ukrytego w tłumie narysowanych postaci lub trafią na kolejny trop przestępcy.
Nie ukrywam, że uwielbiam całą serię MikroMakro. To, co w niej lubię to absolutny brak przygotowań. To jedna z tych gier, które wyciąga się spontanicznie, kiedy dzieci już zaczynają krążyć po domu w poszukiwaniu zajęcia. Wystarczy rozłożyć ogromną mapę na podłodze i natychmiast widać, jak cała energia skupia się na jednym punkcie. Nagle robi się ciszej, pojawia się ciekawość, a dzieci dosłownie opadają na kolana, żeby zajrzeć w każdy zakamarek miasta.
I właśnie wtedy zaczyna się najprzyjemniejsza dla rodzica część. Cisza =D
Jeśli szukacie chwili dla siebie, to ją znajdziecie, pod warunkiem że nie dacie się wciągnąć w rozgrywkę. Dzieciaki, te duże i małe uwielbiają odkrywanie historii ukrytej w drobnych szczegółach, śledzenie bohaterów krok po kroku, wypatrywanie drobnych zmian, jakby oglądali zatrzymany kadr filmu. Analizują, porównują, wracają do poprzednich miejsc — wszystko zupełnie naturalnie, bez presji, w swoim tempie, a Wy możecie w spokoju wypić kawę, obserwując ich z kanapy.
Co więcej, gra płynnie wciąga je w logiczne myślenie. Jedno wydarzenie prowadzi do kolejnego, a dzieci same próbują zrozumieć, co mogło się wydarzyć wcześniej, a co później. Nagle odkrywają, że rozwiązanie kolejnej zagadki zależy od tego, czy potrafią połączyć fakty. Robią to z taką lekkością i zaangażowaniem, jakby bawili się w swój własny serial detektywistyczny.
Mogłabym napisać, że z założenia nie ma w tej grze rywalizacji. Wspólnie szukamy kolejnych wydarzeń, ale dzieci, jak to dzieci szybko się prześcigają, kto pierwszy znajdzie następny etap. Więc czasem bywa głośno i zabawnie.

fot. Archiwum własne
Ostrzegam jednak, że naprawdę trudno się nie wciągnąć. Te mapy mają w sobie taką ilość małych historii i zabawnych detali, że nawet dorosły znajduje coś nowego, choć przecież tylko miał „zerknąć na chwilę”.
Warto wspomnieć, że w pudełku z grą znajdziecie także małe zielone przeźroczyste krążki, które bardzo ułatwiają odnalezienie się na planszy i zaznaczenie przebiegu wydarzeń.
„MikroMakro Kids” to świetna gra detektywistyczna dla najmłodszych, pełna humoru, detali i kreatywnych zagadek. Jeśli szukacie gry rodzinnej, która łączy zabawę z rozwojem umiejętności (np. orientację na kartce papieru), to ta propozycja jest strzałem w dziesiątkę. Jeśli macie starsze dzieciaki polecam całą serię MikroMakro, o której więcej możecie poczytać tutaj.
Jeśli szukacie prezentu, wspólnej aktywności na weekend albo sposobu, żeby wyciszyć energię po przedszkolu – to jest strzał w dziesiątkę. W końcu nie bez powodu objęliśmy grę MikroMakro Kids naszym patronatem.
Razem z Łucją nagraliśmy dla Was kilka słów o grze – zapraszamy!
Na koniec pozostaje mi tylko jedno pytanie do Lucky Duck Games. Czy śladem wersji dla dorosłych pojawią się kolejne mapy miasta dla najmłodszych?
Poznaj opinie innych graczy o grze MikroMakro:Kids w serwisie Planszeo








