Dwoje drzwi i dziewięcioro dzieci. Recenzja

Wzięłam ostatnio do ręki książkę na temat, który był mi co najmniej obojętny. No cóż, codzienność żydowskiej rodziny w czasach międzywojnia nigdy mnie nie interesowała. Ale że lubię sama siebie zaskakiwać, otworzyłam i – uwaga! – na raz przeczytałam “Dwoje drzwi i dziewięcioro dzieci”. I aż mi się nie chce wierzyć, że autorka skierowała książkę do młodszych czytelników (6-9 lat). Mnie ona autentycznie ujęła.

Rzeczona książka to piękna i momentami wzruszająca historia codzienności rodziny Rabinowiczów, zamieszkujących przedwojenny Lublin. Papa i Mama stworzyli spokojną i przykładną żydowską rodzinę, w skład której wchodziło także dziewięcioro dzieci. Mimo liczebności, która robi na mnie niemałe wrażenie, rodzina funkcjonowała jak dobrze naoliwiona maszyna. Papa był rabinem, Mama zajmowała się dziećmi. Pieniędzy im nie brakowało, a dom, do którego prowadziło dwoje drzwi, był dumą jego mieszkańców.

Dzieci, jak to dzieci, były czasem zadziorne, czasem niesforne, ale doskonale umiały się odnaleźć wśród licznych i dość restrykcyjnych zasad, które panowały w żydowskiej rodzinie. Tradycja i wiara stanowiły opokę dla Rabinowiczów, co widać w każdym opisanym dniu. Dziś nie obserwuję takiego przywiązania do podobnych wartości u nas, współczesnych Polek i Polaków. Wzruszające były przygotowania do zaręczyn oraz ślubu Adiny i Mordechaja, uwidoczniły jak wielką moc ma więź między członkami rodziny. Rabinowicze trzymali się razem i mimo surowych zasad, byli rodziną mocno się wspierającą – czułą, kochającą i biorącą odpowiedzialność za siebie nawzajem.

Z ciekawością wchodziłam w tę codzienność, niesamowicie przesyconą Bogiem, poszanowaniem tradycji i pełną szacunku dla drugiego człowieka. Przyjrzałam się kulturze żydowskiej, wyłapałam różnice, które istniały (nadal istnieją?) między Polakami a Żydami.

Niby nic szczególnego – żadnych gwałtownych zwrotów akcji, żadnego skandalu, a jednak historia wciągająca i na pewno cudownie kojąca. Ci ludzie istnieli naprawdę – jedną z córeczek Mamy i Papy była Noemi, czyli babcia autorki – Anny Ciddor. I serce łamie słowo od Anny która na samym końcu ujawnia, jak potoczyły się losy rodzeństwa w czasie koszmaru drugiej wojny światowej.

A książkę “Dwoje drzwi i dziewięcioro dzieci” serdecznie Wam polecam – dajcie się ponieść temu, co być może dla Was nieznane. I nie pozwólcie się zwieść przedziałowi ”czytelniczemu” określonemu na 6-9 lat – nie ma ram czasowych na dobre myśli i odrobinę wzruszenia przy ciekawej opowieści.

Autor: Anna Ciddor
Tłumacz: Chamielec Grażyna
Liczba stron: 204
Typ oprawy: miękka

Dziękuję wydawnictwu Mamania za przekazania egzemplarza recenzenckiego książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close