Dzień rozrachunku

Tytuł: Dzień rozrachunku
Autor: John Grisham
Liczba stron: 510
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2020
Wydawnictwo: Albatros

John Grisham to jeden z tych pisarzy, który już nic nie musi. On już udowodnił, że umie pisać, udowodnił, że umie na pisaniu zarabiać, udowodnił, że cokolwiek nie napisze, i tak ludzie na całym świecie rzucą się na jego książki. Bierze milionowe zaliczki za książki, które dopiero ma napisać! I właśnie dlatego może pisać, co chce i jak chce. Szczęściarz.

Jeśli w najnowszej powieści Grishama chcecie odnaleźć to samo napięcie, które towarzyszyło Firmie, Ławie przysięgłych czy stosunkowo nowej książce Bar pod Kogutem, to się rozczarujecie. Dzień rozrachunku to epicka powieść osnuta wokół trudnego, wręcz niewytłumaczalnego wydarzenia, które staje się kanwą i tłem dla przeszłych i przyszłych wydarzeń. To nie książka, ale właśnie powieść, ma ponad pięćset stron, a autor wzorem wielkich amerykańskich prozaików z połowy ubiegłego wieku nie oszczędza czytelnikom nawet pozornie nieistotnych (a czasem naprawdę nieistotnych) informacji. Trzeba przyznać, że to bardzo odmienny sposób pisania od tego, co najczęściej serwują współcześni autorzy stawiający na konkret. John Grisham powoli, konsekwentnie, niestrudzenie (a chwilami miałam wrażenie, że wręcz złośliwie) buduje nastrój i napięcie. I trzeba mu przyznać, że ma wyczucie. Doskonale wiedział, kiedy moja cierpliwość się skończy i natychmiast przyspieszył akcję. Tak potrafią tylko wielcy z wielkich.

O czym jest Dzień rozrachunku? Pete Banning jest bogatym plantatorem bawełny i podporą lokalnej społeczności. To człowiek, który ma pieniądze, gest i zasady. Stoi za nim historia rodziny i nimb bohatera wojennego. I ten oto człowiek pewnego dnia postanawia zabić miejscowego pastora. Dobrze wie, że to oznacza dla niego wyrok śmierci, ale wychodzi z założenia, że nie ma innego wyjścia. Dlaczego musi dokonać tak drastycznego czynu? Nie zamierza się nikomu tłumaczyć. Wypytywany przez prawników, sędziego, siostrę, w końcu własne dzieci, twardo milczy.

Nie wiem, czy to, co opisał autor, jest prawdą, ale jeśli tak, to prawda ta jest dość zaskakująca. Mamy rok 1946, miejscowy notabl zostaje aresztowany, a jego siostra natychmiast przychodzi do więzienia i przynosi mu różne potrzebne rzeczy. Mało tego. Staje się żywicielką wszystkich więźniów. Sam Pete Banning zyskuje liczne przywileje. Udaje mu się nawet opuścić kilka razy areszt. Wyraźnie widać, że prawo lubi ludzi bogatych. Ot choćby taki drobiazg, że siostra Pete’a, Florry, jeździ samochodem, nie mając prawa jazdy. Jak to możliwe? Otóż umówiła się z szeryfem, że będzie jeździła tylko w dzień i tylko na ograniczonym obszarze. Wyobrażacie to sobie?

Czy Pete Banning zostanie stracony, czy jednak uda mu się uniknąć stryczka? Dlaczego zdecydował się na tak drastyczny krok? Co lub kto stoi za jego ponurą decyzją? I najważniejsze: czy autor zechce w ogóle odpowiedzieć na najważniejsze pytania?

John Grisham nie raz i nie dwa udowodnił, że nie jest schematyczny. Dlatego biorąc do ręki jego najnowszą powieść Dzień rozrachunku, absolutnie niczego nie możecie być pewni. Po prostu niczego. Powie tyle, ile będzie chciał. Odpowie na te pytania, które uzna za istotne. Puści do Was oko, uśmiechnie się tajemniczo i pójdzie dalej. I choćbyście przeklinali rozwlekłą treść (owszem, czasem jest tak rozwlekła, że to irytuje), to i tak pobiegniecie za nim.

U mnie w domu czytanie Grishama wygląda tak:
Ja: Dostałam nowego Grishama do recenzji.
Mąż: Będziesz go teraz czytać, czy skończysz to, co zaczęłaś?
Ja: Głupie pytanie, oczywiście, że będę!
Mąż: I kiedy skończysz?

No cóż, książka jak mówiłam ma ponad pięćset stron. Przeczytałam w cztery dni tylko dlatego, że naprawdę nie miałam czasu. Normalnie wystarczyłyby dwa albo jedna zarwana noc. Teraz będę patrzeć, jak autor znęca się nad moim mężem. Bo to są chwilami tortury – no ileż można czekać na odpowiedź?! A i tak chętnie przeczytałabym dwa razy więcej. To treść, która nie tylko wciąga, ale wręcz hipnotyzuje.

 

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za przekazanie egzemplarza recenzenckiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close