Pate łowi ryby

Tytuł: Pate łowi ryby
Autor: Timo Parvela
Wydawnictwo: Widnokrąg
Liczba stron: ok. 100
Rodzaj: książka dla dzieci/przygodowa
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Pate łowi ryby to kolejna już książka dotycząca przygód młodego, odważnego chłopaka o imieniu Pate. To druga odsłona jego przygód, którą czytałam moim dzieciom. Przypomnę, że najpierw na warsztat zaciągnęłam Pate szuka skarbów, choć lepiej jest odwrócić kolejność, ze względu na Ninę i Hahab, które pojawiają się w Pate łowi ryby po raz pierwszy.

Pate łowi ryby koncentruje się na wspólnej wyprawie na ryby ojca i syna. Zanim panowie wyruszyli w morze, Patego czekała ważna w życiu każdego dziecka chwila – utracił mleczny ząb. Oczywiście mleczak nie chciał sam z siebie wypaść, więc trzeba było mu w tym trochę pomóc. W nagrodę, wróżka-zębuszka podarowała Patemu wędkarską finkę z czerwonym trzonkiem – jak znalazł na niebezpieczne morskie wyprawy. 

Pate łowi ryby

Fot. Pate łowi ryby

Okazało się, że w podróż z nimi wybiera się również kumpel taty – Risto i jego córka Nina, która robiła irytujące miny i dziwnie pachniała, a poza tym (to najgorsze!) była dziewczyną, czego Pate nie mógł przełknąć. Ich przyjaźń zaczynała się od wyjątkowo szorstkiej relacji. 

Gdy dotarli nad morze, rozpakowali się w wynajętym domu i zaraz zabrali się za łowienie. Tzn. dorośli łowili, a dzieciaki uczyły się wszystkiego od zera. Nina z sukcesami, Pate z problemami. W sumie miło spędzali czas, do chwili, w której Nina wyjęła z bagaży starą książkę z opisami arcydziwnych morskich stworzeń, a wśród nich Krakena. Ów Kraken to groźny potwór, który pożerał marynarzy na otwartym morzu. Gdyby tak rodzice dzieciaków spotkali tego Krakena, zrobiliby mu zdjęcie i opisali w gazecie, byliby sławni, naprawdę sławni! Ale potworem zainteresowana była również Hahab, która bardzo nie lubiła, gdy ktoś wchodził jej w drogę. 

Hahab, przywódczyni piratów, była dość specyficzna i rzeczywiście wzbudzała postrach. Osobliwa kobieta z protezą zamiast nogi, przepaską na oku i torebką z psiej skóry. Więc kiedy Pate niechcący wyznał kapitance, że w tym miejscu szukają Krakena, było wiadomo, że właśnie zaczynają się ogromne problemy. I tu zakończę moją opowieść, by najlepsze zostawić dla Was samych.

Pate łowi ryby

Fot. Pate łowi ryby

Co tu dużo mówić. Podobnie jak przy pierwszym spotkaniu z Pate, nie zawiedliśmy się na lekturze. Lekka, zabawna, wciągająca. Humor przebija z każdej strony, zarówno w tekście, jak i rysunkach. Autor bardzo fajnie wymyślił sobie sposób prowadzenia książek o Pate i konsekwentnie się tego trzyma. Nam historia podobała się bardzo. Aż żal było odkładać książkę, by nie doczytać kolejnego rozdziału, a ma ona rzeczone w opisie 100 stron, więc trudno ją “łyknąć”, czytając na głos, w jeden wieczór.

Ponieważ bardzo pozytywnie odebrałam przygody Patego, przypomnę, że starszym dzieciakom, tak od 7 roku życia, śmiało możecie te książki zaproponować. Poza dwiema, które ja czytałam, autor wydał również Pate pisze bloga oraz Pate gra w piłkę. Jest w czym wybierać, i co kolekcjonować ;) Polecam każdemu, kto lubi książki z potężną dawką humoru – nie będziecie zawiedzeni!

Dziękuję Wydawnictwu Widnokrąg za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close