Pate szuka skarbów

Tytuł: Pate szuka skarbów
Autor: Timo Parvela
Wydawnictwo: Widnokrąg
Liczba stron: ok. 100
Rodzaj: książka dla dzieci/przygodowa
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Pate szuka skarbów to książka dedykowana młodym czytelnikom. U mnie wysłuchał jej z zaciekawieniem zarówno prawie siedmio, jak i dziesięciolatek. Co więcej, mnie też wciągnęło, ale chyba z nieco innych powodów, niż w przypadku moich dzieci. Ale po kolei. 

Pate to chłopak, który nigdy się nie nudzi, zawsze wyszukując sobie coraz to nowe pomysły, wciągając w nie swojego wiernego, trójnogiego psa, Tottiego. Pate wyobraźnię ma niezwykłą, a co za tym idzie, przygody również. Tym razem postanowił znaleźć skarb, bo wiadomo, że bogactwo bardzo ułatwia życie. Poza tym, stać go będzie na opracowanie super lekkiego metalu na protezę łapy swojego kudłatego przyjaciela. Niestety początkowe poszukiwania prowadzone z przyjaciółką Niną, nie przyniosły rezultatu. Można rzec, że chłopak był nawet stratny na tym, bo tak szybko, jak znalazł jedno euro, tak szybko je zgubił przez dziurę w kieszeni. Na pocieszenie bohater otrzymał paczkę od swojego stryja Stusia. Stryj mieszka w Australii, jest człowiekiem bogatym, a dorobił się na produkcji zębatek – to ważna informacja ;) 

Pate szuka skarbów

Fot. Pate szuka skarbów

W paczce znalazł się nowiutki wykrywacz metali, idealny na poszukiwania prowadzone w ziemi. To wszystko miało wybitnie ułatwić zadanie Patemu, gdyby nie to, że chłopak nie rozumiejąc zasad obsługi wykrywacza, popsuł go, waląc nim o wielki pomnik ptaka, a pies dobił, sikając na niego. Jakież więc było zaskoczenie, gdy Pate niebawem otrzymał od Stusia bilet dla siebie i Tottiego do … Japonii. Tam właśnie miał czekać na nich stryj z Australii, który rozpaczliwie szukał rozwiązania problemu pękających zębatek, spędzających mu sen z powiek. 

Pate szuka skarbów

Fot. Pate szuka skarbów

Stryj potrzebował zębatki super wytrzymałej, która podoła pracy najnowocześniejszych silników napędzanych kupą. Niestety do tego potrzebował Kusanagi, czyli miecza odlanego z jakiegoś niesamowitego materiału. Skoro legenda mówi, że za pomocą Kusanagi samuraj pokonał wielogłowego smoka, metal z miecza da sobie radę w silniku. Z tego powodu Pate, Totti i Stuś trafiają do Japonii z misją odnalezienia miecza. Przywdziani w kimona, uzbrojeni (szczególnie w humor) ruszyli na poszukiwania legendarnego skarbu, stawiając czoła niebezpieczeństwu w postaci okrutnej kapitanki Hahab.

Nie będę opowiadać dokładnej fabuły, bo odbiorę Wam radość z czytania. Moim dzieciom bardzo się podobały przygody Patego, ale żałuję, że podczas słuchania jednocześnie nie mogli oglądać obrazków (oni w łóżkach, ja przy biurku), które w sposób bardzo zabawny obrazują treść. Myślę, że najwięcej radości z tej książki zyska dziecko, które samodzielnie czyta, bo nic mu nie umknie. Żeby nie było –  starszy syn umie czytać, młodszy uczy się tego, ale oboje bardzo lubią, gdy wieczorami robię to ja, więc nie chcę im odbierać przyjemności. Niech słuchają, na zdrowie!

 

Przy okazji trzeba pochwalić autora za przemycone tu poczucie humoru, czasem dość absurdalne. Dialogi są lekkie i zabawne, nawet dzieciaki to wyłapały, zaśmiewając się z wielu rzeczy. Oczywiście w przypadku moich dzieci, najbardziej rozpalił ich wyobraźnię pomysł silnika na kupę i rozważania, czy faktycznie można taki stworzyć. Nie chciałam potwierdzać, żeby im coś niemądrego nie przyszło do głów :)

Pate szuka skarbów to opowieść lekka i przyjemna, którą czyta się w okamgnieniu. Rozdziały są tu krótkie, a treść poprzecinana jest obrazkami, więc monotonia czytelnikom nie zagraża. Pate to sympatyczny i pozytywny bohater, który może stać się przyjacielem dzieciaków. Ja go polecam i myślę, że innym dzieciom również się spodoba.

Dziękuję Wydawnictwu Widnokrąg za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close