Znad kołyski 17 stycznia 2012

Rozpieszczanie kontra wychowanie

Moja ciąża była zagrożona, więc większość tego cudownego okresu spędziłam w domu, na łóżku. Zgłębiałam wiedzę tajemną, zawartą w rozmaitych poradnikach dla przyszłych rodziców, przeglądałam strony internetowe w poszukiwaniu cennych porad i wymieniałam informacje z forumowymi koleżankami, które jak ja oczekiwały maluszka w kwietniu. W głowie wyobrażałam sobie jak to będzie wyglądało: Synek śpi w swojej kołysce, budzi się w nocy na jedzonko, karmię go i odkładam do kołyski, a on zasypia. W dzień zasypia sam w kołysce, a Ja chwale się wszystkim, że wcale nie trzeba nosić dziecka na rękach, bo potrafi samo się sobą zająć. Dzięki temu pod koniec ciąży wiedziałam już, że moje dziecko będzie ułożone i dobrze wychowane.

O tym, jak bardzo się myliłam, przekonałam się kiedy na moim brzuchu położyli tę małą bezbronną istotkę, która natychmiast wtuliła się mocno i przestała płakać. Zrozumiałam w jednej chwili, że cała wiedza którą posiadłam na nic mi się nie przyda, że najważniejsze dla tego maluszka jest przytulić się do Mamy i czuć jej bliskość. Dotarło do mnie, że ja też potrzebuję Go przytulać do siebie, że nie potrafię tak po prostu położyć go do kołyski i spać osobno. Problemem stało się, jak to powiedzieć mężowi… Tylko, że ten problem sam się rozwiązał, bo mąż poczuł to samo :) Postanowione więc, synek śpi z nami :) Ustaliliśmy, że jak skończy 3 miesiące wraca powoli do siebie.

Całymi dniami siedziałam blisko niego, przytulałam, usypiałam i nosiłam na rękach. Rozpieszczaliśmy go na całego i mieliśmy w nosie co sobie inni o tym pomyślą. Każdy nam powtarzał, ze jak dorośnie to będziemy mieć problem, bo będzie chciał być cały czas na rękach. Tylko, że do nas to nie przemawiało, chcieliśmy się cieszyć naszym dzieckiem i robiliśmy to co nam podpowiadał instynkt.

Po 3 miesiącach, zmieniliśmy termin powrotu do kołyski na 4 miesiące – przecież jeszcze był taki malutki i bezbronny… W międzyczasie zamieniliśmy kołyskę na łóżeczko, żeby nauczył się spania od razu w łóżeczku. Nadszedł ten moment, więc zaczęliśmy naukę. Pierwszy dzień i sukces, młody zasnął u siebie. W nocy, konsekwentnie po każdym karmieniu, odkładałam go do łóżeczka, tak było przez 3 kolejne dni. Piątej nocy byłam bardzo zmęczona i wzięłam młodego do siebie, żeby spał przy piersi, bo nie chciało mi się co chwilę wstawać. Rano stwierdziłam, że pierwszy raz od kilku dni nasz synek obudził się zaledwie 2 razy przez całą noc. To był dla mnie znak, że na naukę samodzielności i wychowywanie dziecka, będzie czas później, teraz jest czas na przytulanie, noszenie na rękach i rozpieszczanie.

Oczywiście całkowity powrót do naszego łóżka nie był możliwy, bo młody wieczorami strasznie się kręcił, więc dla jego bezpieczeństwa, wieczorem odkładałam go po zaśnięciu do łóżeczka a jak zaczynał się budzić na jedzonko, zabierałam go do siebie i do rana spał już z nami.

Noszenie na rękach zaczęło być coraz trudniejsze, bo Adi szybko rósł, a poza tym spacery stały się coraz trudniejsze, bo nasz ciekawski synek chciał wszystko widzieć, a na leżąco mógł podziwiać tylko chmury na niebie, które zaczęły mu się nudzić. Tutaj z pomocą przyszła nam chusta. Pakowaliśmy młodego do chusty i tak chodziliśmy na spacery. Kiedy w domu był marudny wiązaliśmy się w chustę – on zasypiał a ja mogłam spokojnie poprasować i nadrobić zaległości w domowych obowiązkach.

Teraz kiedy za kilka dni Adi kończy 9 miesięcy, wiem, że postąpiliśmy słusznie. Widać, że jest wesołym i szczęśliwym dzieckiem. Uśmiecha się do nas całymi dniami :) Nie musimy go już tak często nosić na rękach, bo potrafi sam się bawić, raczkuje, zaczyna powoli chodzić sam a spacery odbywają się z powrotem w wózku, tylko teraz już w spacerówce w pozycji siedzącej. Z chusty oczywiście nadal korzystamy ale teraz dla przyjemności i wygody a nie z musu. Ze snem też nie ma problemu, wieczorem, odkładam go na łóżko odwraca się i zasypia. Wszyscy troje jesteśmy szczęśliwi, a ja już wiem, że poradniki są do czytania, za to dzieci do kochania i rozpieszczania i wbrew niektórym opiniom, nie ma uniwersalnych porad, które pasują do każdego dziecka. Może u niektórych to się sprawdza, ale nie u nas.

15
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
TajchmanmPaulina GarbieńHanna SzczygiełAnna KopećMadziucha Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Fizinka
Gość
Fizinka

Kiedy byłam w ciąży, również czytałam wiele poradników i złotych recept dotyczących wychowywania dziecka. I tak jak Ty miałam o tym pewne wyobrażenie…. jednak kiedy Jaś przyszedł na świat okazało się że moje wyobrażenie ni jak się ma do Naszych uczuć i potrzeb :) Postanowiłam więc zdać się na swój instynkt – nosiłam syna, przytulałam, całowałam – kiedy tylko chciał! Zawsze reagowałam na płacz. Nigdy nie zostawiałam go samego, „żeby się wypłakał ” bo uważałam to za barbarzyństwo! Ten maleńki człowieczek został wyrwany ze swojego małego,cieplutkiego domku jakim był mój brzuszek. Pojawił się w wielkim i głośnym świecie. Niewiele widział,… Czytaj więcej »

Natalia Smykowska
Gość

Paulinko! Opisałaś moje macierzyństwo! :) U nas również z pomocą dla kręgosłupa przyszła chusta :) a i teraz po prawie 10 miesiącach nie potrafię sobie odmówić częstego przytulania mojego szkraba :) choć śpi sam w łóżeczku – czasem w środku nocy coś nie pozwala mu zasnąć, więc biorę go do siebie i smacznie śpimy razem :)
p.s. Jeżeli nie teraz to kiedy będę go mogła przytulać?! Jak będzie nastolatkiem czy dorosłym mężczyzną? TERAZ jest nasz czas :)

Paulina Garbień
Gość

otóżto przytulajmy nasze szkraby póki tego chcą bo potem powiedza nam: Mamo nie rób mi obciachu ;)

Monika Miśka Ferenc
Gość

Gdy urodziłam Michasie była cudownym grzecznym dzieckiem. Było dużo przytulania i noszenia w chuście. Gdy pojawiły się kolki miała problemy z zasypianiem. Mąż usypiał ją na rękach bo tak czuła się bezpieczniej i łatwiej było jej usnąć. Później jej tak zostało, ale już bez kołysania. Siedząc na kanapie karmiłam ją butelką a ona usypiała w moich ramionach. Odłożona do łóżeczka z kilkoma przerwami na picie spała do rana. Gdy miała 1,5 roku pojawiły się inne problemy, które zrywały ją w nocy. W swoim łóżeczku spała zazwyczaj do północy do pierwszej w nocy. Później brałam ją do nas i wtulona w… Czytaj więcej »

Sylwia
Gość
Sylwia

Tulić, całować, ściskać, gilgotać, nosić…. oj mozna wymieniać w nieskończoność :D Kiedy?? TERAZ bo kiedy będzie na to czas, jak dziecko podrośnie?? Od małego trzeba pokazywać maluszkowi jak okazuje się miłość. Kubuś jest ściskany, tulony…. tyle razy ile się da. Widzi wzajemne okazywanie sobie czułości pomiędzy rodzcami. Sam w czasie zabawy nie raz się odrywa i podchodzi przytulić się do rodziców. Przytuli mnie i pędem do taty, od taty do mamy i tak z kilka razy :D Jest towarzyskim, radosnym i nie bojącym się obcych małym odkrywcą.

Patrycja Zych
Gość

hehe jakbym czytała o sobie :) moja ciąża też była zagrożona i mały po powrocie do domu też spał z Nami :) do dziś czasem ląduje w Naszym łóżku..jest od samego początku przytulany i całowany najwięcej jak się da:) a jak płaczę to biorę do na ręce bo jakoś tak nie wyobrażam sobie zostawić go na podłodze i patrzeć jak ogromne łzy kapią po jego ślicznej buzi. Oczywiście mały chce na ręce jak sobie coś zrobi,jest śpiący lub po prostu chce się tulić. Odkąd nauczył się chodzić nie chce być noszony bez powodu :)

Madziucha
Gość
Madziucha

po porodzie wszystkie poglądy się zmieniają

Sylwia
Gość
Sylwia

Rzeczywistość rewiduje pogląd na wyidealizowane „książkowe” macierzyństwo :)

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

zazwyczaj okazuje się, że poradniki mozna zrolować i do … włożyć celem podparcia kręgosłupa :) choć oczywiście nie wszystkie :)

Paulina Garbień
Gość

często okazuje sie, że poradniki pisza ludzie którzy… nie mają własnych dzieci :0

Anna Kopeć
Gość

Ja zawsze mówiłam, że Kuba nie będzie spał z nami… ale… gdy budził się na cycusia brałam go „tylko na chwilkę” i w rezultacie rano budziliśmy się razem :P Myślałam, że mąż będzie protestował, ale on (do dziś mu to zostało) zawsze mówił, że jemu to nie przeszkadza i że jak mały chce i potrzebuje to niech śpi z nami. Jednak nigdy nie zasypiał ze mną – tzn. jak był malutki to zazwyczaj na początku zasypiał w rękach. Gdy podrósł odkładałam go do łóżeczka i czytałam trzymając za rączkę lub głaszcząc po główce. Potem była baja na kolanach, buzi na… Czytaj więcej »

Tajchmanm
Gość
Tajchmanm

REWELACYJNY TEKST! AZ MI STANEŁY ŁZY W OCZACH BO ROBIE,ROBIŁAM DOKŁADNIE TAK SAMO I UWAŻAM ZE DZIEKI TEMU MOJE DZIECKO JEST TAKIE JAKIE JESTKOCHANE,RADOSNE,WESOŁE:)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close