Gościnne wtorki 8 sierpnia 2017

Trzy rzeczy, których najbardziej zazdroszczę mamom z miasta

Mieszkam na wsi od urodzenia. Tutaj się wychowałam i tutaj wychowuję swoje dzieci. Nie zamieniłabym mojej malowniczej wioseczki na skraju Wdeckiego Parku Krajobrazowego na żadne inne miejsce na ziemi. Czyste powietrze, przestrzeń, pachnące lasy, cisza i spokój – nie oddałabym tego za nic i przyznaję rację mamom z miast, które mi tego zazdroszczą. Są jednak rzeczy, których i ja wam, drogie miejskie mamy, zazdroszczę!

ŻYCIE TOWARZYSKIE

Wiem, że bywa i tak, iż sąsiadki z mieszkań obok w ogóle się nie znają albo tak, że trafia się na takich sąsiadów, których lepiej byłoby nie mieć. Niemniej jednak często w klatce obok ma się przyjaciółkę, a jeśli nie masz jej ty, droga miejska mamo, to przyjaciół i kolegów ma twoje dziecko! Kiedy ma się sąsiadów z dziećmi kilometr od domu to sytuacja wspólnej zabawy zaraz po wyjściu z domu jawi się jako luksusowa! A dzieci – czy to wiejskie czy miejskie – potrzebują towarzystwa rówieśników. Już nie wspomnę o tym, jak bardzo towarzystwa potrzebujemy my – matki. Bardzo często mi tego na mojej wsi brakuje…

        Życie towarzyskie to jednak nie tylko sąsiedzi, ale choćby place i sale zabaw dla dzieci, wystawy, kina, kawiarnie, imprezy plenerowe… Pewnie, że czasem cudownie wyjść na łąkę czy do lasu i pobyć w samotności rozkoszując się ciszą mąconą jedynie przez świergot ptaków, ale bywa, że ma się tej ciszy i przestrzeni powyżej uszu! Chciałoby się zamiast wiewiórek i lisów pooglądać film w kinie albo obrazy w muzeum, a zamiast z sąsiadem o zbiorach kukurydzy pogadać z obcą mamą na placu zabaw o tym, że jej dziecko też ją czasami irytuje… Da się – o ile masz prawo jazdy – ale z pewnością jest to dużo trudniejsze dla mam ze wsi niż mam z miasta.

ODLEGŁOŚCI

        Najbliższy zakład pracy, do którego mogłabym pójść oddalony jest o 6 km, a kolejne już o   11 km.  Do przedszkola podobnie – 6 km, tak samo do ośrodka zdrowia, banku, na pocztę. Nie  wspomnę już o Biedrze, bo to w moim przypadku odległość rzędu 25 km. Bez prawa jazdy ani rusz, a jeśli masz już prawko to konieczne są dwa dobre auta – dla ciebie i partnera. Coś takiego jak komunikacja publiczna praktycznie nie istnieje na wielu wsiach [chyba, że można tak nazwać dwa autobusy PKS dziennie – o 8 i o 15].

       Zaraz po wyjściu z domu mogę co najwyżej spotkać się oko w oko z żurawiem, a nie z panią ekspedientką. Zakupy spożywcze trzeba planować przynajmniej kilka dni w przód, a o  świeżutkich bułkach na śniadanie nie ma co marzyć, chyba że sama je sobie upiekę.   Najbardziej koszmarną sytuacją były kończące się nagle pampersy, a ja bez prawa jazdy i 10 km do sklepu, gdzie mogę je kupić… Nie życzę nikomu hihi ;).

P.S. Dzięki Bogu za zakupy przez Internet, ale wierzcie mi lub nie, ten rarytas jest dla mnie dostępny dopiero od jakichś 3-4 lat. Wcześniej żadne łącza nie dawały rady, a jak pojawił się jakiś kurier nierzadko tonął w gliniastej drodze… [Także jeśli wyjątkowo długo na jakiegoś pana z Firmy kurierskiej czekałyście, to przyznaję – mógł utknąć w Czersku Świeckim ;)].

MOŻLIWOŚCI ROZWOJU

       Ja wiem, że dla chcącego nie ma nic trudnego, ale jednak znacznie łatwiej pójść na studia,   kiedy na uczelnię ma się 15 minut drogi piechotą, niż 2 godziny jazdy pociągiem albo samochodem. Łatwiej też zorganizować opiekę nad dziećmi. Mało tego – masz wybór i twoją główną przesłanką nie jest odległość. Jak nie studia to są też różnego rodzaju kursy [i to niekoniecznie te z UP, gdzie uczą jak napisać CV….] i inne możliwości doszkalania się.   

        Wszelkie „atrakcje kulturalne” też dają możliwość poszerzania horyzontów. Ba, żeby wypożyczyć książkę z biblioteki trzeba nierzadko ze wsi jechać kilka km… Powtórzę się – jeżeli masz prawo jazdy i auto, sprawa nie jest aż tak skomplikowana – ale jeśli tego nie masz, to możesz czuć  się w tej sytuacji jak bez ręki…

       Podobnie kwestia wygląda jeśli chodzi o nasze dzieci. Wiejskie szkoły mają całe mnóstwo zalet, ale niestety w kwestii rozwijania zainteresowań i możliwości dzieci, są daleko w tyle za szkołami miejskimi.

Tak, jak ja wam zazdroszczę drogie miejskie mamy, tak i wy macie prawo zazdrościć mi mojej wsi i wszystkich zalet, z jakimi wiąże się mieszkanie na niej! Z łatwością mogłabym wyliczyć ich co najmniej 10: podwórka dla dzieci,większe bezpieczeństwo, warzywa z własnego ogródka i owoce z sadu, świeże powietrze bez smogu, cisza za oknem, chłód latem w murach domu zamiast upału w malutkim mieszkaniu w bloku, blisko do lasu i jeziora…  My, mamy ze wsi,  i miast mamy wiele podobnych problemów, ale też sporo różnych. Ważne, by starać się rozumieć wzajemnie, a nie licytować, kto ma gorzej, a kto lepiej. I nie piszę o mojej małej zazdrości dlatego, żeby narzekać, ale dlatego właśnie, żebyśmy my, matki, mogły się lepiej zrozumieć i wyobrazić sobie swoje problemy!

Jestem ciekawa, czego wam, mamom z miasta, brakuje najbardziej? I czy wy, mamy ze wsi, zgadzacie się z moim punktem widzenia?  Napiszcie koniecznie!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wokół Dzieci
3 lat temu

Milo mi u was gościć Koniecznie napisz w czym daleko ci do miasta mimo że jesteś miastowa P.S. Pewnie miasto miastu nierówne jak i wieś wsi. Ja często spotykam sie z niedowierzaniem i tekstami w stylu: W dzisiejszych czasach na wsi już sie tak nie żyje! Jeżdżą autobusy, są przedszkola, szosy i wszyscy mają łazienki… No cóż zalezy na jakiej wsi.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Wokół Dzieci

Hmm, po podwórku buszują wiewiórki, na drzewach świergocą ptaki, wieczorem słucham koników, nie ma u nas kina, sklepy też nie powalają, chociaż jest Biedronka i Pepco, niby daję radę bez samochodu, ale w sytuacjach awaryjnych muszę wzywać taksówkę, bo komunikacja też pozostawia wiele do życzenia. A to wszystko rzut beretem od stolicy! Aha, o uczelnię wyższą też u nas trudno ;)

Paulina Białowieżec
Reply to  Wokół Dzieci

W roli mamy – wrolimamy.pl w jakiej miejsowości mieszkasz? ;) Pozdrawiam

Haber Izabela
3 lat temu

to zależy ile trawnika ma się do koszenia w lecie i KTO to robi ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Haber Izabela

Ja mam mały trawnik, ale nie pozwalam kosić, gdzie by koniki mieszkały?? Wolę to wieczorne cykanie niż równiutką trawę

Haber Izabela
3 lat temu
Reply to  Haber Izabela

u mnie 16 ar :P na wsi ofkors a koniki mają gdzie mieszkać ostatnio ulitowałam się nad Turkuciem i wywaliłam go do lasku przy potoku który płynie obok mnie Turkucie dopiero dają czadu wieczorami ;)

Katarzyna Maryjosz
3 lat temu

Domu z ogródkiem zazdroszczę! Reszty nie – blisko orlik, plac zabaw, kino, Źabka i Biedronka, lekarz, a także warzywniak z warzywami „od chłopa”.

Agata Wawrow
3 lat temu

Jestem mamom ze wsi,ale jednak cywilizacja u mnie trochę bliżej do przedszkola mam 5 min do szkoły może z 7, a do sklepu, biblioteki i przystanku do miasta oddalonego o 10 km też 5 min. Mieszkam tu od zawsze najpierw z rodzicami, teraz z mężem. Fabryki teraz też powstają jak grzyby po deszczu. Mamy 2 place zabaw. Basenu i ogrodu w lecie nie oddałabym za mieszkanie na 10 piętrze z balkonikim. Ale pozdrawiam wszystkie mamy i te z miasta i te ze wsi

Kinga Sołtys
3 lat temu

30 lat miastowa a od przeszło 2 wiejska:)

Paulina Białowieżec
Paulina Białowieżec
3 lat temu

Mi czasami w mieście brakuje ciszy, przestrzeni, spokoju ;)

Kasia Górska
3 lat temu

A ja jestem miastowa, a wolalabym byc wiejska. Ostatnio bylismy w odwiedzinach u mojej rodziny na wsi w lubelskim i pierwszy raz starsza cora wpadla w rozpacz, ze juz trzeba wracac. Jest typowo podworkowym dzieckiem. Takie wiejskie dziecko zamkniete w betonowej dzungli… Ja bylam taka sama.

Krawczyk Karolina
3 lat temu

Miasto ;)

Kasia Koch
3 lat temu

Wychowałam się w mieście ale swiadomie wyprowadziliśmy się na wieś i nie żałuję:) Dzieci mają raj,bo całe dnie spędzaja w ogrodzie,mieszkamy blisko lasów, widoki przepiękne:) Jedyny minus to chyba to że dojazd do szkoły/przedszkola i pracy zajmuje nam niecałą godzinę.

Ciąża 7 sierpnia 2017

Jak przygotować się do ciąży?

Podobno co piąte dziecko jest owocem gorących letnich nocy, a najszybciej zachodzi się w ciążę właśnie na urlopie. Dziś trochę informacji o tym, jak przygotować się do tego, by zostać mamą, choć – jak wiadomo – i bez specjalnych starań może się udać. Jak mówi staropolskie przysłowie – przypadki chodzą po ludziach ;)

Jedno jest pewne, jeśli planujesz zajść w ciążę, powinnaś o pewne kwestie zadbać odpowiednio wcześniej. Mam więc kilka ważnych wskazówek, które choć znane, mogą Ci umknąć.

Zmień styl życia

Odstaw używki, znajdź czas na wypoczynek, pamiętaj o odpowiedniej ilości snu, mniej się stresuj (stres jest jednym z większych przeszkód zajścia w ciążę i niestety najtrudniej nad nim zapanować). Powyższe rady dotyczą także przyszłego taty – między innymi od tego zależą jego możliwości  prokreacyjne i jakość nasienia.  

Zadbaj o formę

Czas przed zajściem w ciążę to dobry moment, by poprawić kondycję swojego ciała i uregulować BMI (stosunek masy ciała do wzrostu) – zarówno niedowaga jak i nadwaga wpływają na płodność. Poza tym aktywne kobiety lepiej znoszą te szczególne dziewięć miesięcy, rzadziej dokuczają im bóle pleców, obrzęki i są lepiej przygotowane do porodu. Jeśli dotąd nie ćwiczyłaś, wybierz taki rodzaj ruchu, który będzie sprawiał Ci przyjemność.

Jedz zdrowo

Kiedy, jak nie teraz! To najlepszy czas na zmianę nawyków – przyjrzyj się swojej diecie i zmodyfikuj ją  tak, by posiłki były pełnowartościowe i bogate w niezbędne składniki odżywcze, mikroelementy oraz witaminy. Twój organizm potrzebuje około trzech miesięcy, aby zgromadzić zapas witamin.

Idź do lekarza:

– ginekologa – przebadaj się ginekologicznie, zrób cytologię, USG piersi i morfologię, upewnij się, czy od razu po odstawieniu antykoncepcji możecie starać się o dziecko. Zazwyczaj warto zrezygnować wcześniej z jej stosowania, aby organizm mógł uregulować gospodarkę hormonalną. Zapytaj swojego lekarza, jakie badania powinnaś jeszcze zrobić – np. w kierunku toksoplazmozy, cytomegalii, albo sprawdź, czy jesteś odporna na różyczkę;

– stomatologa – wylecz wszystkie zęby! Stany zapalne i próchnica mogą być groźne dla płodu, a w ciąży leczenie dentystyczne jest trudniejsze.

Zacznij przyjmować kwas foliowy

W okresie ciąży jego zapotrzebowanie bardzo wzrasta, a dieta nie dostarczy odpowiedniej ilości tej substancji. Chyba, że jesteś w stanie zjeść ponad kilogram szpinaku czy brokułów dziennie? Kwas foliowy w ciąży bierze udział np. w prawidłowym podziale komórek, odgrywa ważną rolę w procesach krwiotwórczych, a jego niedobór może skutkować wadami u dziecka, dlatego warto zacząć go przyjmować na kilka miesięcy przed zajściem w ciążę, a potem w pierwszym trymestrze.

Ciesz się seksem

Postaw na spontaniczność i czerpanie przyjemności z bycia razem.

 

Photo by Bich Ngoc Le on Unsplash

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Niepoprawna Optymistka

Haha – ostatni mój ulubiony, ale póki co ciąży nie planuję :P

W przedszkolu 7 sierpnia 2017

5 niebezpiecznych rzeczy, które powinno robić twoje dziecko

Żyjemy w czasach, gdy niebezpiecznie jest wyjść boso na trawę, piasek na plaży czy zawiesić w domu firanki tzw. makarony. Bańki mydlane też są niebezpieczne dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, bo mogą one wypić płyn, połknąć drobne elementy. Czy tylko mi się wydaje, że świat trochę zwariował na tym punkcie?

Na większości produktów znajduje się informacja – niedozwolone dla dzieci poniżej trzeciego roku życia,  bo produkt zawiera np. zbyt małe elementy, którymi mogą się zadławić. Dobrze wiemy, że rzeczywiście tak może być. To pociąga za sobą konsekwencje związane z doborem zabawek dla dzieci, ponieważ często bawią się one same poza uwagą rodziców i gdy mają potencjalnie niebezpieczną zabawkę nieadekwatną do wieku, o nieszczęście nietrudno. Natomiast posługiwanie się nożem to zdobywanie nowych umiejętności, pamiętajmy jednak byśmy w tej przygodzie byli zawsze razem z nimi.

Przedstawię wam 5 niebezpiecznych rzeczy, które powinny robić już przedszkolaki. Jesteście gotowi?

Zabawa z ogniem. Tak, dobrze przeczytaliście –  chodzi mi o zabawę dzieci z ogniem, oczywiście pod okiem rodziców. Musimy je nauczyć kontrolować to zjawisko. Nie nauczymy ich tej umiejętności pokazując obrazki w książkach, filmy, czy tłumacząc jakie zagrożenia niesie. Dzieci poprzez doświadczenia poznają tajemnice ognia, co się szybciej pali, czym najlepiej go ugasić, a wszystko to pod czujnym okiem dorosłego. Pamiętajmy, by informować ich o tym co mogą zrobić, a czego nie. Niech zapalą zapałkę, później świecę, a na końcu niech zgaszą obie rzeczy.

Ostry nóż i patyk. Pamiętacie te emocje, gdy potajemnie zabraliście scyzoryk ojcu lub starszemu bratu? Ileż rzeczy można  było z nim zrobić? Dlaczego dziś nie dać starszym przedszkolakom ostry nóż, finkę, czy scyzoryk, by zaostrzyli patyk, np. na kiełbaskę? Wystarczy, że wyjaśnimy lub pokażemy jak bezpiecznie mogą to zrobić: Usiądź wygodnie, rozszerz nogi, połóż patyk na twoim lewym udzie (jeśli dziecko jest leworęczne, na prawym udzie) i złap go lewą ręką i połóż ją na udzie. W prawej masz ostry nóż. Teraz wykonaj ruch od siebie z ostrzem skierowanym na zewnątrz i spróbuj zaostrzyć końcówkę patyka. Pamiętaj, palce trzymaj z daleka od ostrza. Jeśli ktoś będzie obok ciebie przechodził, zatrzymaj się, rób to powoli. Należy też zwrócić uwagę dzieciom, by przy tej czynności nie śpiewały, nie bawiły, ale by skoncentrowały się na zadaniu. Świat się nie zawali, jak przy pierwszym patyku nieco się zadrapią, czy skaleczą – bo do wesela się zagoi.

Rzucanie włócznią. Mamy już zaostrzony patyk, więc dlaczego go nie wykorzystać jako włóczni? Do tego celu warto znaleźć polanę lub przestrzeń w ogrodzie. Ćwiczenie to stymuluje zarówno mózg naszych dzieci, jak również całe ich ciało, poprawia skupienie uwagi i koncentracji. Trafienie włócznią do celu to świetne ćwiczenie koordynacji wzrokowo-ruchowej. Jeśli nie macie możliwości by rzucać z dziećmi włócznią lub nadal uważacie to za zbyt niebezpieczne, zróbcie razem papierowe samoloty, które mogą lądować na lotnisku z pudełka po butach lub rzucajcie lotkami do tarczy. Zmierzam do tego, że samo rzucanie nie rozwija tak bardzo percepcji, jak rzut do określonego celu.

Wielka demolka. Musicie wyrzucić stary telewizor, pralkę albo mikrofalówkę? Dlaczego jej nie rozkręcić razem z dziećmi? Skoro zapłaciliśmy za to urządzenie, to miejmy z niego jeszcze jakiś użytek. Rozbieranie domowych sprzętów to świetna okazja, by pokazać co jest w środku, jak to działa, jak można coś naprawić itd. Dajcie im śrubokręt do ręki, niech próbują rozkręcać śrubki, to dopiero ćwiczenie małej motoryki i frajda dla dzieci.

Jazda na rowerze/deskorolce/rolkach. To już ostatni punkt. Pokonywanie trasy na jednośladzie pozwala maluchom szybciej się przemieszczać i jednocześnie rozwija ich sprawność motoryczną. Zarówno Marcin jak i Lusia w wieku dwóch lat pożegnali wózek na rzecz rowerka biegowego czy swoich nóżek. Dali radę. Dziś Lusia bez problemu przejdzie 3 km pieszo, a tym bardziej na rowerku, a Marcin potrafi z tatą przejechać 20 km na wycieczce rowerowej. Jeśli dzieci szybko załapią o co chodzi z rowerkiem biegowym, to równie sprawnie skoncentrują się na samej jeździe i znajdą również przyjemność we wspólnym spacerowaniu z wami. Obok doskonalenia umiejętności koordynacji, musimy nauczyć dzieci rozumieć znaki drogowe, światła, tłumaczyć zasady na ścieżkach rowerowych, czy przejściu dla pieszych. Mądrze wychowujmy przyszłych rowerzystów.

Bezpieczeństwo to jeden z najtrudniejszych obszarów zarówno w edukacji, jak i w wychowaniu. Każdy z nas ma bowiem własne poczucie bezpieczeństwa. Dla jednych granica tego co jest Niebezpiecznie zaczyna się bliżej, a dla innych o wiele dalej. Pamiętajcie, że im szybciej pozwolimy dzieciom korzystać z narzędzi, tym wcześniej będą świadomie ich używać i łatwiej będzie im funkcjonować w otoczeniu.

Zdjęcia: Agnieszka J.

Subscribe
Powiadom o
guest
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Niepoprawna Optymistka

Zgasić świeczkę ok, ale aby uczyło się zapalać zapałkę? Ja bym się bała

W roli mamy - wrolimamy.pl

Ale dlaczego? Jeśli nauczy się to robić pod twoim okiem nic złego się nie stanie a z drugiej strony zaspokoi swoją ciekawość.

Agata Wawrow
3 lat temu

Nauczy się robić pod Twoim okiem, ale jak nie będziesz patrzeć to też będzie „umiał”. Jeden będzie ostrożny, a drugi nie

Dogonić Rudą
3 lat temu

Trzeba pozwalać na to dzieciom, bo przecież przyjdzie czas, gdy będą musiały puścić maminą spódnicę. Lepiej, by były rozsądne i samodzielne, a same się tego nie nauczą.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Dogonić Rudą

zgadzam się w 100% z tobą :)

Mama w Barcelonie
3 lat temu

Jeśli wszystko dzieje się pod okiem rodzica, ok. No i przede wszystkim tłumacząc o ewentualnych niebezpieczeństwach.

Ewa Jelinek
3 lat temu

Artykuł wywołał moj prezent dla Marcinka…? :D

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Ewa Jelinek

kochana Ciociu, zdjęcie jeszcze przed prezentem :)

Tere There
3 lat temu

Moje dzieci od małego wszystko ze mną robią…syn mając 3 latka skroił 10 kg pieczarek oczywiście pod kontrolą,podpalaja kuchenkę gazową same robią kanapki dzieci trzeba zachęcać A nie wiecznie mówić nie dotykać bo sobie coś zrobisz! Potem wyrastają dźwięki które w wieku 16 lat umrą z głodu bo mamusia nie zostawiła obiadu.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Tere There

Super, że je od początku angażujesz

Anonimowo
2 lat temu

moj jak mial 5 lat, to prasował żelazkiem…Bardzo go interesowało i pokazywałam mu co żelazko robi z paragonami

Anonimowo
2 lat temu

Moja ma 2,5 roku i takim nożem od kompletu sztućców smaruje sobie kanapki i pomaga w krojeniu.

Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

Przy drugim.dziecku wszystko jest prędzej i człowiek mniej panikuje ?

Anonimowo
2 lat temu

Przy pierwszym dziecku długo się przed tym wzbraniałam – ale dzisiaj, kiedy są „więksi”, to pomagają robić sałatki – w wieku 8, 6 i 4 latka ciachają ostrożnie, ale z wieeelką pasją :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Anonimowo

Pomocnicy rosną. Aż czekać aż sami przygotują :)

Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

Trochę się tego dnia boję, ale coraz bardziej się cieszę :D

Anonimowo
2 lat temu
Reply to  Anonimowo

no i najmłodsza (14m) przy okazji też się szybko nauczy ;)

Anonimowo
2 lat temu

Sredni syn mial 2 lata jak sobie sam kanapke zrobil do dzis lubi rzadzic w kuchni

Anonimowo
2 lat temu

Starsza Córka ma niecałe 7 lat, potrafi nastawić wodę na herbatę, robić kanapki, czy włączyć mikrofalówke. Zawsze chciała się uczyć takich rzeczy więc jej pozwalam i pokazałam co i jak. Młodsza niedługo skończy 3 lata o uczy się „obsługi” noża.

Anonimowo
2 lat temu

Moja 3-latka obcina nożem końcówki banana i kroi go na „plasterki” (takie 3-5 cm – nie ważne ale jest szczęśliwa, że się udało ;)), smaruje masełkiem kanapkę. Starsza córka 5 lat, kroi owoce i też sobie potrafi posmarować kanapkę masełkiem. Wszystko pod nadzorem.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close