Gry planszowe i nie tylko 3 czerwca 2019

Ślimaki to mięczaki. Dziecięca Gra Roku 2019

“Ślimaki to mięczaki” wydawnictwa Nasza Księgarnia, to gra idealna na rodzinne popołudnia. Rozgrywka jest szybka, łatwa i przyjemna – dadzą się w nią wciągnąć nie tylko młodsze dzieciaki, ale także starsze rodzeństwo i ich rodzice. Nie bez przyczyny gra planszowa „Ślimaki to mięczaki” została wybrana Dziecięcą Grą Roku 2019.

“Ślimaki to mięczaki”

„Ślimaki to mięczaki” to gra planszowa o prostych, choć niecodziennych zasadach i bardzo ładnej grafice.

ślimaki to mięczaki

Plansza dołączona do opakowania gry jest cudownie kolorowa, podłużna, składana na trzy części. W sumie umieszczono na niej dziewiętnaście pól, które stanowią swoisty tor wyścigu przez las. Właśnie tu będą ścigać się ślimaki. Wskazane pola mają różne kolory (sześć kolorów), co jest istotne w podliczaniu zdobytych punktów. Gracze wykorzystują sześć drewnianych, kolorowych ślimaków, które odpowiadają kolorom pól na planszy. Ślimaki są duże i stabilne, więc dzieci nie przewracają ich podczas przesuwania po polach. Znaczniki graczy, które w tajemnicy wybiera się przez rozpoczęciem rozgrywki, wskazują ślimaki należące do gracza.

ślimaki to mięczaki

Kto pierwszy ten lepszy? Nie w tym przypadku :)

Zasady są ciekawe, bo nie chodzi o to, by jak najszybciej dotrzeć do mety (zawsze dociera tylko jeden ślimak), tylko by zebrać jak najwięcej punktów swoimi ślimakami. To, jaki ślimak do kogo należy, dowiadujemy się po rozgrywce, gdy można już odwrócić znaczniki do góry. Oczywiście każdy by chciał, by ukryte pod plakietkami ślimaki zdobyły największą ilość punktów właśnie dla niego.

ślimaki to mięczaki

Ruch ślimakami następuje po rzuceniu każdą z czterech kości z kolorowymi ściankami, które wskazują, jakim ślimakiem można poruszyć.

ślimaki to mięczaki

 

I teraz tak – są dwie opcje ruchu:

  1. przesuwamy albo ślimaka w wylosowanym kostką kolorze,
  2. albo dowolnego ślimaka, który stoi na polu w kolorze wyrzuconym przez kostkę.

I tak cztery razy, czyli cztery dowolne ruchy (zgodnie z zasadami) o jedno pole do przodu.

Żetony pozwalają podliczyć zdobyte przez graczy punkty. Wygrywa ten, kto zbierze najwięcej żetonów – kapsli.

ślimaki to mięczaki

Tu możecie obejrzeć instrukcję obsługi do gry -> https://nk.com.pl/slimaki-to-mieczaki/2615/gra.html

“Ślimaki to mięczaki” to gra, która idzie ekspresem, jednocześnie dając wiele radości i  emocji, bo każdy by chciał, by ukryte pod plakietkami ślimaki zdobyły największą ilość punktów dla niego. Rozegraliśmy ją już dziesiątki razy, a jeszcze nam się nie znudziła. Szczerze więc polecam, nie będziecie zawiedzeni :)  

autor gry: Eugeni Castano
ilustrator: Maciej Szymanowicz
wiek: 5-105 lat
liczba graczy: 2-6
czas gry: 20 minut
płeć: chłopiec / dziewczynka
wymiary: 200 x 200 x 45

Serdecznie dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Emocje 31 maja 2019

Parada równości w parku rozrywki w Paryżu

Paryż od zawsze był postępowym miastem. Taką światową stolicą mody i trendów wszelakich. Przy tym miastem artystów, miastem miłości i miastem wolności. Francuskie hasła rewolucyjne przeniosły się do codzienności, a wolność, równość i braterstwo chyba zaczęto traktować dosłownie. Zbyt dosłownie. Parada równości w Disneylandzie to moim prywatnym zdaniem krok za daleko.

Parada równości w parku rozrywki w Paryżu

Do faktu, że istnieją parady równości, zdążyłam się przyzwyczaić. Nie do końca wiem, po co one są organizowane, ale oki, ludzie chcą głośno mówić, z kim uprawiają seks, ich sprawa. Nie widzę w tym sensu, bo jakby ludzka seksualność jest sprawą bardzo intymną i nie powinna być wywlekana na światło dzienne. Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć, że geje, lesbijki i osoby transseksualne chcą, podobnie jak osoby heteroseksualne, publicznie okazywać sobie uczucia. I nie chcą być za to kamieniowane. Jednak jest różnica między paradami równości organizowanymi na ulicach miast i adresowanych do dorosłych, którzy są już świadomi swojej orientacji seksualnej, a paradą organizowaną w parku rozrywki, czyli miejscem, gdzie dzieci jest wyjątkowo dużo. Mało tego. Termin też nie został wybrany przypadkowo. „Magiczna duma” (taką nazwę ma nosić event, przyznaję dobrze dobrana marketingowo, w końcu które dziecko nie lubi magii?), ma się odbyć ni mniej, ni więcej tylko 1 czerwca, czyli w Międzynarodowy Dzień Dziecka. Mało tego, organizują ją władze parku.

Cieszę się, że nie mieszkam w Paryżu i że nie stać mnie na podróż do owego miejsca. Bo co innego świat dorosłych, a co innego świat dzieci. Osobiście uważam, że przekonywanie dzieci, że małżeństwo homoseksualne jest równe heteroseksualnemu, jest nieodpowiednie dla jego słabej psychiki i kompletnie nieukształtowanego światopoglądu. Co nie znaczy, że czuję potrzebę ukrywania przed dzieckiem, że takie związki istnieją.

Tolerancja wobec LGBT, czyli właściwie co?

Powiem Wam, że nie lubię słowa tolerancja. Nie lubię, bo ono właściwie nic nie znaczy. O ile pamiętam, słownik tłumaczy je jako „niechętną akceptację”, ale to też niewiele znaczy. No ale idąc tropem słownikowego tłumaczenia, mogę tolerować muzykę zza ściany. Przez godzinę, bo dłużej nie wytrzymam. Potem dzwonię do mojej młodocianej sąsiadki i proszę o litość. Natomiast nie znoszę słowa tolerancja w stosunku do osób homoseksualnych, transseksualistów i innych, zbierających się pod wspólną flagą środowisk LGBT. Żeby kogoś tolerować, to trzeba go najpierw nie akceptować. Tymczasem ludzi jako takich akceptuję. Mogłabym powiedzieć, że nie akceptuję ich seksualności, byłoby to bliższe prawdy. Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że najbardziej denerwuje mnie ich chęć epatowania ową odmienną seksualnością, organizowania wszelakich parad równości (jakoś nie ma w nich miejsca dla osób heteroseksualnych, więc ta równość jest trochę wybrakowana) i przekonywania całego świata i okolic, że ich zachowanie jest normalne. I tę agresywną kampanię równości naprawdę ciężko mi tolerować. Jestem jej przeciwna.

Co wie na ten temat moje dziecko?

Już kiedyś próbowaliście mnie zjeść za szczerą wypowiedź na ten temat, więc od razu powiem: moje dziecko wie, że zdarzają się sytuacje, w których pani kocha panią, a pan pana. Wie też, że zdarzają się takie przypadki, w których pan czuje się jak kobieta, albo pani jak mężczyzna. I że niezależnie od tego, są takimi samymi ludźmi jak my, więc należy im się szacunek. Nie można ich przezywać ani wyśmiewać. Wie też, że takie przypadki nie są normą. Po prostu się zdarzają. Duśka ma dziesięć lat i uważam, że na razie tej wiedzy jej wystarczy.

 

 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Yurike
Gość
Yurike

Pisze pani, że nie rozumie po co są organizowane marsze równości, ale jednocześnie, pisze pani, o tym, że to dziwne, żeby były organizowane w takich miejscach jak np. Disnayland. Marsze równości są po to, by uczyć tolerancji. W Polsce są one bardziej potrzebne, ponieważ prawie każdy kogo spotkałam odznacza się dużą homofobią. W naszym kraju są organizowane po to, by pary homoseksualne mogły mieć takie same prawa jak hetero, no powiedzmy szczerze, że pani, jako heterosekaulnej kobiecie nie potrzeba więcej praw, i pani nie rozumie, iż dla nas takie prawa są konieczne. Nie czujemy się równi, więc marsz jest jakimś… Czytaj więcej »

Karmienie 30 maja 2019

Zdrowe posiłki dla dziecka poza domem? Pojemniki na dania ciepłe rozwiązują problem

Zdrowie to swego rodzaju inwestycja w przyszłość. Mój dziadek mawia, że jeśli zdrowie dopisuje, człowiek może osiągnąć wszystko. I nie trzeba być lekarzem czy dietetykiem, by zrozumieć, jak wielką wagę ma to twierdzenie. Szczególnie rodzice pragną ponad wszystko, by ich dzieci były zdrowe i szczęśliwe. I gotowi są zrobić naprawdę wiele, choć najczęściej wystarczy kilka drobnych zmian w sposobie żywienia, by osiągnąć dobry efekt.

Przede wszystkim należy przyjrzeć się temu, co najczęściej jada dziecko. Teoretycznie wiemy, że słodkie i słone przekąski, fast foody, słodzone napoje szkodzą zdrowiu. A mimo to często widuje się dzieci, które wcinają różne przekąski bez większych wartości odżywczych. Trzeba pamiętać, że intensywnie rozwijający się organizm młodego człowieka nie zadowoli się byle jakim “paliwem”. I tu wiele zależy od rodziców.

Podstawowe zasady zdrowego żywienia

Wiecie, że istnieje coś takiego, jak Piramida Zdrowego Żywienia i Stylu Życia Dzieci i Młodzieży? Została ona opracowana z myślą o dzieciach, od 4 do ukończenia 18 roku życia. Jest to doskonały kompas, który pokazuje, co powinno trafiać na talerze naszych pociech.

pojemniki na dania ciepłe

Oto najważniejsze zasady żywienia, o których należy pamiętać.

  • U podstaw piramidy leżą produkty takie jak owoce i warzywa, przy czym tych drugich powinno być w codziennym menu więcej. Regularne spożywanie warzyw i owoców bogatych w  witaminy, składniki mineralne, błonnik oraz przeciwutleniacze, zmniejsza ryzyko rozwoju otyłości i chorób takich jak np.: cukrzyca typu 2, nadciśnienie, choroba niedokrwienna serca, różnego typu nowotwory.
  • Ważne są również produkty zbożowe (najlepiej z pełnego ziarna), które powinny być składnikiem większości posiłków. To one dodają wartościowej energii oraz regulują pracę układu pokarmowego dzięki obecności błonnika. Specjaliści zalecają także, by dzieci wypijały 3–4 szklanki mleka lub zamiennie sięgały po jogurt naturalny, kefir, maślankę lub ser.

pojemniki na dania ciepłe

  • Dwa razy w tygodniu warto serwować dziecku ryby (najlepiej morskie), a kilka razy w tygodniu jaja oraz chude mięso. Te trzy rodzaje pokarmów dostarczają m.in. pełnowartościowe białko, które jest niezbędnym budulcem młodego organizmu.

Nadmiar soli, cukru, tłuszczów trans, tłuszczów zwierzęcych jest szkodliwy i nie ma potrzeby serwować ich dzieciom. Pamiętajcie również, że istotny jest przykład, jaki dajecie. Nie można oczekiwać, że malec będzie zajadał się marchewką, gdy rodzice warzyw nie jedzą.

Zdrowe jedzenie poza domem. Pojemniki na dania ciepłe rozwiązują problem

Nie ma większego problemu, by w domu serwować dziecku zdrowe posiłki. Kłopot może pojawić poza domem, gdy dziecko zgłodnieje. Warto więc pomyśleć, co można zrobić, by dziecko także poza domem miało pod ręką coś zdrowego i sycącego. 

 

Wbrew pozorom nietrudno jest zorganizować 5 posiłków dziennie w odstępach 3–4 godzinnych. Rodzice mogą wykorzystać funkcjonalne pojemniki na dania ciepłe oraz gotowe zestawy lunchowe, które pozwalają zabrać na trening, wycieczkę lub do szkoły, jedzenie przygotowane w domu. Mając pod ręką lubiane produkty, dziecko nie sięgnie po słodki batonik ze sklepu. A przy maluszku rodzic bez problemu zabierze na dwór zdrowe przekąski lub obiadek w mniejszym pojemniku.

Wygodne pojemniki na żywność to podstawowy ekwipunek, do którego można dokupić drewniane sztućce (plastikowym mówimy stanowcze nie!), oraz torby lunchowe na ramię. Torby, ładne i poręczne, dedykowane dzieciom, świetnie sprawdzą się jako organizer dla posiłków poza domem. I co warto podkreślić – zdrowo nie oznacza podane wyłącznie na surowo. Nie musimy podtykać dzieciakom wyłącznie kawałków warzyw czy owoców. Na świeżym powietrzu dobrze jest zjeść coś także na ciepło, np. w ramach obiadu. Bez problemu można  kupić pojemniki na dania ciepłe oraz termiczne torby lunchowe, utrzymujące temperaturę potraw przez długi czas.

pojemniki na dania ciepłe

Warto wykorzystać ten pomysł, ponieważ regularne spożywanie posiłków zapewnia lepszy metabolizm oraz sprawności umysłową i fizyczną dziecka.

Ruch uzupełnia zdrową dietę

Sama zbilansowana dieta nie zagwarantuje jednak dziecku pełni zdrowia. Specjaliści podkreślają, że równie istotny jest regenerujący sen oraz ruch, który figuruje w podstawie wspomnianej piramidy.

Każdego dnia dziecko powinno zażywać ruchu na świeżym powietrzu co najmniej przez godzinę, przy jednoczesnym ograniczeniu ilości czasu spędzonego przed komputerem czy telewizorem. Dopiero połączenie wszystkich tych elementów sprawi, że młody organizm będzie miał szansę rozwijać się naprawdę zdrowo.     

     

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close