Kulinaria 24 lipca 2016

Słoje z kranikiem, czyli sztuka serwowania lemoniady!

Lato to czas spotkań w gronie znajomych i rodziny, a także niezliczonych pikników oraz przyjęć na świeżym powietrzu. Kiedy razem z najbliższymi zasiadamy przy stole w altance, na tarasie lub ogrodzie, czy też nawet bezpośrednio na trawie, warto, by nie zabrakło nam chłodnych, orzeźwiających napojów – najlepiej w dużej ilości.

Jednak noszenie ze sobą licznych butelek czy kartoników z sokiem nie jest wygodne. Nalewanie napojów bezpośrednio z nich – również. Jak zatem zapewnić odpowiednią ilość wody lub lemoniady na przyjęciu na świeżym powietrzu? Odpowiedzią na to pytanie będą słoje z kranikiem. Przyjrzymy się bliżej tym naczyniom, które w ostatnim czasie królują na wielu przyjęciach w domu i ogrodzie.

Słoje z kranem 2

Słoje z kranem to szczelnie zamykane naczynia. Ich pojemność możemy wybrać w zależności od naszych indywidualnych potrzeb. Dostępne są słoiki nieco mniejsze, mieszczące w sobie 3,7 lub 5 litrów napoju, ale również słoje o większej pojemności – wynoszącej 7,5, a nawet 8 litrów – bez problemu zmieścimy w nie ilość napoju niezbędną, by usatysfakcjonować nawet kilkanaście osób.

Co możemy serwować w słoiku z kranikiem? Możliwości jest naprawdę wiele. Świetnie nadaje się do przechowywania oraz dozowania napojów takich jak woda mineralna, najlepiej z plasterkami ulubionych owoców lub listkami ziół, świeżo wyciskane soki owocowe, kompoty, lemoniada domowej roboty, czy też mrożona herbata. Oczywiście to tylko kilka propozycji. Jeśli tylko chcemy, do naszego słoika z kranikiem możemy wlać absolutnie wszystko.

Słój wyposażony został w szerokie wieko oraz specjalną uszczelkę. Gwarantuje to, że nasz napój nie straci swojego smaku ani aromatu, nawet jeśli będzie przechowywany w słoju przez dłuższy czas. Co więcej, wieko zabezpiecza zawartość słoika przed różnego rodzaju owadami czy insektami – dlatego słoje z kranem mogą być z powodzeniem używane podczas imprez plenerowych. A dzięki temu, że naczynie to zostało wykonane z najwyższej jakości, grubego szkła, nie musimy martwić się o to, że nasz napój szybko się ogrzeje – szczególnie, jeśli dodamy do niego kostek lodu, to będziemy mogli cieszyć się jego orzeźwiającymi właściwościami nawet przez kilka godzin.

sloje-z-kranikiem-2

Ze względu na to, że słój posiada specjalny kranik, dozowanie napojów jest bardzo proste. Nie musimy podnosić ciężkich naczyń, wypełnionych napojem, co byłoby szczególnie trudne w przypadku ich dużej pojemności. Kranik zabezpiecza nasz napój przed rozlaniem się, a ze względu na dużą stabilność słoja, nie ma ryzyka jego przewrócenia. Słoiki wyposażone zostały w szerokie, wygodne otwory. Umożliwiają one bezproblemowe umieszczanie w środku lodu, dużych kawałków owoców (na przykład ćwiartek cytryny lub pomarańczy), a także ziół. Dzięki tym otworom również mycie słoika jest w pełni komfortowe. Swobodnie umieścimy w środku dłoń z gąbką lub ściereczką i dotrzemy do każdego zakamarka słoika w celu jego dokładnego wyczyszczenia.

Poza tradycyjnym, przezroczystym słojem, możemy zdecydować się również na naczynie o barwie czerwonej, zielonej czy też niebieskiej. Do wyboru mamy również słoje wykonane z prążkowanego szkła.

Dlaczego warto mieć swój własny słój z kranem?

– bardzo solidne wykonanie – grube szkło, chromowany kranik oraz niezawodna uszczelka zapewniają słoikowi wieloletnią trwałość,
– duży wybór pojemności oraz barw – w zależności od swoich preferencji, każdy może dobrać optymalne rozwiązanie,
– wielofunkcyjność – w słoiku możemy umieścić bardzo wiele różnych napojów,
– prostota użycia,
– ponadczasowy wygląd, który nigdy nie wyjdzie z mody.

Nie sposób nie zauważyć, że moda na słoiki z kranem panuje w przeróżnych środowiskach. Coraz częściej pojawiają się one na stołach zarówno podczas oficjalnych spotkań, jak i nieformalnych imprez. Wyznaczają one nowy trend, za którymi podążają miłośnicy nowoczesnych inspiracji, w których nie brakuje nutki klasycznej elegancji. Producent słoików doskonale połączył kształt typowy dla stylu vintage, przywołujący wspomnienie naczyń używanych kilkadziesiąt lat temu z elementami nowoczesnymi, takimi jak kranik, ułatwiający nalewanie napojów. Przepiękną ozdobą słoika jest również wytłoczony na nim napis.

Słoje z kranem 1

Doskonałym dodatkiem do słoika z kranem będzie specjalny stojak, wykonany ze stali nierdzewnej. Zapewni on całkowitą stabilność naszemu słoikowi oraz ułatwi nalewanie z niego napojów nawet do wysokich szklanek. Co więcej, podstawka świetnie wyeksponuje słoik i sprawi, że będzie on głównym elementem dekoracyjnym naszego stołu.

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
Milena Kamińska
4 lat temu

Słoiki rewelacja, u mnie sprawdziłoby się w 100 %, często spotykamy się ze znajomymi, do dzieci przychodzą koleżanki i koledzy, często robimy grile i ogniska więc wody, lemoniady „idzie” litrami. A niestety owadów mnóstwo, mnóstwo much i te straszne osy, brrrr. a do tego fajnie wyglądają

Katarzyna
Katarzyna
4 lat temu

Zgadzam się z Tobą ja akurat mam taki 5litrowy w zupełności wystarcza, no powiedzmy, że na cały wieczór :)

Magdalena
Magdalena
4 lat temu

W-S-P-A-N-I-A-Ł-E!!!!

Gra „Domek”, czyli dlaczego nie miałam ochoty w nią grać

Gra „Domek”… Gdyby to ode mnie zależało, nigdy nie nazywałaby się tak… infantylnie? Dziecinnie? Myląco? Mnie osobiście nazwa skojarzyła się z domkiem dla lalek, a od samej gry cudów nie oczekiwałam. Jakże się myliłam!

gra domek

W epoce gier komputerowych gry planszowe wydają się trochę archaiczne. Mimo to, o ironio losu, znalazły swoją niszę na rynku gier wszelakich i czują się tam całkiem dobrze. Miałam okazję oglądać świat gier planszowych podczas ostatnich targów książki w Warszawie i powiem Wam, że ogrom i różnorodność propozycji zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Plansza, kostka i cztery pionki? Nieee, teraz gra się zupełnie inaczej. W zasadzie planszówka to pojęcie umowne często w ogóle nie ma jednej, dominującej planszy, a czasem planszy nie ma w ogóle. Jest za to cała masa innych elementów gry.

gra domek

Wróćmy jednak do naszego „Domku”. Gdybym miała cokolwiek do powiedzenia, gra „Domek” nazywałaby się „Dekorator wnętrz”, „Architekt” albo „Kto was tak urządził”. Ewentualnie „Szalony sen projektanta”. Bo też i dom, który uda nam się stworzyć na końcu gry, niekoniecznie będzie zgodny z powszechnie przyjętymi prawidłami sztuki budowlanej. A już na pewno nie będzie przypominał domku dla lalek. No, chyba że weźmiemy pod uwagę niesamowitą grafikę gry.

gra domek

Zasady gry na pierwszy rzut oka są proste. Bierzemy po kolei po dwie karty z dwóch rzędów i układamy na swoich planszach – domkach (a raczej szkieletach przyszłych domków). Na koniec patrzymy, komu udało się to zrobić najlepiej i kto zgarnie najwięcej punktów. Mechanizm tak prosty, że nawet dziecko da radę zagrać z sukcesem. W pierwszej rozgrywce Duśka niemiłosiernie mnie ograła.

gra domek

Ile razy trzeba zagrać, żeby zakodować sobie wszystkie zasady, sztuczki i kruczki? Nie wiem, ale przypuszczam, że koło dziesięciu na pewno. Tyle powinno wystarczyć, by zapamiętać, że za salon z trzech kart dostanie się dodatkowy bonus, podobnie za dach z czterech takich samych kart, plus dodatkowe punkty za okno w dachu. Oczywiście tego rodzaju „wspomagaczy” oraz kart specjalnych jest więcej i musi minąć trochę czasu, zanim całkowicie opanujemy zasady i opracujemy najlepszą strategię. Już przy drugiej rozgrywce łatwo zauważyć, że przeciwnik ma szansę na zestaw kuchnia, salon i łazienka i lepiej mu tę łazienkę zgarnąć sprzed nosa niż dołożyć sobie kolejną kartę pokoju dziecinnego. Takie przykłady można mnożyć praktycznie w nieskończoność.

gra domek

Duży plus dla producenta za grafikę i wykonanie. Wszystko jest tak piękne, i tak bardzo cieszy oko, że aż nie wiadomo: grać, czy podziwiać? Dodatkowe brawa należą się za solidne wykonanie, sztywne kartony i praktycznie niezniszczalną całość. Można grać bez obaw, że poszczególne elementy ulegną zniszczeniu. Prawdopodobnie źle by zniosły kontakt z nożyczkami, zębami najmłodszych członków rodziny lub domowych czworonogów, ale przy prawidłowym korzystaniu można bez obaw oddawać się kolejnym rozgrywkom.

Dla kogo jest ta gra? Producent twierdzi, że dla 2 – 4 graczy, którzy powinni mieć minimum siedem lat. Moim zdaniem i młodsi dadzą radę pograć z sukcesem.

gra domek

Fenomen gry „Domek” polega na tym, że jedna rozgrywka nie jest ani trochę podobna do drugiej. Gra nie może się znudzić. Jest doskonałym treningiem i sprawdzianem koncentracji, szybkiego kojarzenia faktów, refleksu, szybkiego podejmowania decyzji i planowania. A ponieważ nie ma żadnych dowodów na to, że dorośli mają lepszą pamięć (karty dachu trzymamy odwrócone do końca rozgrywki i tylko od naszej pamięci zależy, czy uda się ułożyć cały dach z jednolitych dachówek) i szybciej opanują zasady, trzeba się naprawdę natrudzić, by wygrać z dzieckiem. Ja Wam to mówię, ja, która głupia nie jestem, a z dzieckiem przegrałam.

No dobra, trochę szczęścia w tej grze jest potrzebne, ale samo szczęście za nas nie wygra, trzeba się przyłożyć. Czyli po prostu przyjemnie spędzić popołudnie, bo gra jest naprawdę warta tego, by się nad nią pochylić.

gra domek

 

Blog W Roli Mamy jest tak zachwycony grą “Domek”, że objął ją patronatem medialnym. Więcej o grze możecie przeczytać tutaj.

Wpis jest elementem współpracy z Rebel.pl

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kaminska
Milena kaminska
4 lat temu

Hmmm czytałam z zaciekawieniem . Wydaje się godna zakupu.

Małgorzata Wierzbicka
Małgorzata Wierzbicka
4 lat temu

Ciekaw, czy mój 4-latek dałby radę z tą grą

Barbara Binkowska
3 lat temu

kochamy gry planszowe

Katarzyna Modlinger
3 lat temu

my też uwielbiamy grać :)

Emocje 21 lipca 2016

Mamo, już zjadłem! Czyli o tym, że każda cierpliwość kiedyś się kończy

-Mamo, już zjadłem!

Spojrzałam na stół, no tak… Już zjadłem, czyli tradycyjne “ugryzłem kawałek chleba i czekam na oklaski” to standard na śniadania i kolacje. Zjadłem, czyli polizałem trochę masła, powąchałem chlebek, opcjonalnie wciągnąłem szyneczkę ze środeczka i voilà! Ciesz się matka, bo jeden synuś liznął, a drugi pozjadał sam środek kanapki, zostawiając grubą warstwę miąższu wokół niej. Cóż za znakomity przykład marnotrawstwa. Matko, oto “zjadłem”, a za 5 minut dasz mi parówkę/kabanoska/serek bo umieram z głodu. A jak nie umrę to przynajmniej rzucę się na podłogę i zacznę wrzeszczeć.

Pięć lat wytrzymałam, ten jeden wieczór przeważył szalę wścieku i szaleństwa. Jam jest dobra matka, więc zrobiłam kolację jak zawsze, i jak zawsze usłyszałam za pół minuty – “Mamo, już zjadłem”. Ok, jednak tym razem omiotłam obojętnie talerze wzrokiem, nie ruszając ich ze stołu.

Zaszurały krzesła, towarzystwo rozlazło się po domu. Godzinę  później otwiera się lodówka i słyszę – a dasz mi parówkę?

A nie dam! Sęk w tym, gówniażerio, że nic Ci do jedzenia nie dam, bo gardzisz kolacją! Jeden i drugi, miny mieli niezapomniane, ale usiedli, mielili buziami i nagle się okazało, że chlebek (nawet lekko przyschnięty po godzinie czasu) nie gryzie, za to można gryźć chlebek, a skórki są jadalne. Po tym spytałam, czy chcieliby coś jeszcze – “eeeee, nie już się najadłem”…

O niebiosa, ile przyszło mi czekać, przybierając miano matki sadystki na tę chwilę. Najedzone przy kolacji dzieci, nie dożerające po kątach. Eureka! Droga ku normalności rozpoczęta. Tylko kiedy i kto zdążył mi te dzieci wypaczyć?

 

Subscribe
Powiadom o
guest
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agata Grzesik
4 lat temu

5 min po oddaniu śniadania psu – umielam z głodu!!!

Anitka Guza-Bielarz
4 lat temu

Nie ja mam dwa grodomory starsza zje jogurt kanapkę przed obiadem i do tego cały obiad wrąbie :)

Ag Rodzanica Ur
4 lat temu

znamy w szczególności na kolację nie chce jeść o 19 a jak tata wraca z pracy o 21 to wciąga i prosi od taty

Katarzyna Pawluczuk
4 lat temu

Właśnie u nas jest dosłownie tak sama dzieciaki nie chcą jeść a jak mąż wraca o 21 z pracy to głodne oczywiscie od męża pytanie a co ty im nie dałaś jeść he ?

Ag Rodzanica Ur
4 lat temu

mój mąż już wie bo podobnie było jak ja wracałam późno z pracy

Nina
Nina
4 lat temu

Ja właśnie próbuję też w ten sposób,ale tatuś ulega i jeszcze mi tłumaczy,że sąsiedzi jak usłyszą jak nasza ratorośl krzyczy że jest głodna to pomyślą, że ją głodzimy i zawiadomienia jakieś służby.

Monika Wilkuszewska
4 lat temu

TAAAAAK ręce opadają

Milena Kamińska
4 lat temu

Znamy w innej wersji zjedza dwudaniowy obiad z dokladka i za niedługo jestem głodny głodna :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

zazdrość!

Basia Kulaszyńska
4 lat temu

O tak. Zwlaszcza przy kolacji☺

Kasik Kowalska
4 lat temu

Mamusiu ja jestem głooooodny! Niezależnie czy pojadł czy niedojadł, 10 minut po skończonym posiłku. ..

Jagoda Duda
3 lat temu

to chyba nie problem z nie jedzeniem, a wybrzydzaniem ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Jagoda Duda

ale żeby w szynkach wybrzydzać, koniec świata :D

Jagoda Duda
3 lat temu
Reply to  Jagoda Duda

dzieci rządzą się swoimi prawami haha ;)

Andrzej Heppa
3 lat temu

A to o dzieciaka na zdjeciu chodzi?Przeciez nie wyglada na wychudzonego czy wycieńczonego a nawet wyglada na wręcz zdrowego.Je tyle ile potrzebuje,a za kilka lat bedzie wpieprzał całą zawartośc lodówki i znowu sie bedziesz martwić,że znowu na zakupy trza jechać.

Andrzej Heppa
3 lat temu
Reply to  Andrzej Heppa

OK Najpierw napisalem komentarz ,potem przeczytałem cały wpis.Zmienia postać rzeczy.A mamusia zawsze będzie mamusią aż w końcu staje się mamą ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Andrzej Heppa

mogę być nawet matką, byle nie „starą” ;)

Ewa Gołębiewska
3 lat temu

Nie nazwałabym takiego dziecka niejadkiem. Przecież je, poprostu nie ma czasu najeść się porządnie a potem podjada bo jest głodne. Czyli z apetytem wszystko ok. Kromka chleba i dwa naleśniki to całkiem sporo, co z tego że suche? Dziś mu smakują takie a jutro będzie jadł tylko z serem ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

no właśnie wkurza mnie, że suche, bo my jemy „na bogato” a ten jak za karę ;)

Ewa Gołębiewska
3 lat temu

Moje często tak robią ;) Ja szykuję konfiturki, syropy, serek z rodzynkami a one suche naleśniki z talerza zwijają bo takie im smakują najlepiej ;) Zanim skończę smażyć to są najedzone.

Joanna Mikulska
3 lat temu

Dodam ze mimo to rosnie swoim tempem i troszke nawet przybiera na wadze wiec moze kiedys zmieni zdanie i zacznie jesc inaczej :-)

Katarzyna Piórkowska

A ja mam w drugą stronę moje dziecko robi sie zbyt pulchne i musze wysłuchać nie raz,ze żałuję mu jedzenia..Nie żałuję tylko zmiejszam porcje i jedzenie jest mniej kaloryczne

W roli mamy - wrolimamy.pl

oj, nie zazdroszczę roli :/

Joanna Mikulska
3 lat temu

Moje dziecko tez jada suche pieczywo, a jak daje do szkoly mu buleczke to bez masla oczywiscie ale niestety z szynka, choc on pewnie sie modli w myslach ze zapomne o szynce i dam mu sucha bule hahaha… Z owocow to przechodzi jablko i truskawki… Z warzyw to marchewka chyba ze w zupie cos innego dostanie.

Agnieszka Klodzinska

Moja nie je owoców (tylko mus jabłko+banan- inne opcje nie wchodzą w gre), warzyw(ziemniaki lubi, a i sos pomodorowy to licze jako koncentrat hihi czyli cos jakby pomodor),z mięs je czasami pierś z kurczaka jako kotlet, mielone to spaghetti lub klopsy (nie pulpety) w sosie pomidorowym. Hmm wedliny….o lubi parówki (wiem sam syf bleble ) i to tylko z biedronki wieprzowe bo inne noe dobre jak mowi. Ser żółty i biały no to juz kręcone zęby dostaje , nie ruszy . Naleśniki ok ale z czekoladowym serkiem lum kremem. A makaron to lubi . Ryż w budyniu ale tylko kupny.… Czytaj więcej »

Agulaa Agulaa
3 lat temu

jak sie dziecku podaje warzywa i owoce od pół roku to zawsze bedzie jadło

Agnieszka Klodzinska
Reply to  Agulaa Agulaa

Aga nie prawda. Moja mela jadla i jadla az do 3roku zycia i pewnego dnia nie i koniec. Na siłę nie wepchne. A wcześniej jarzynowa, grochowa, kielbasy z grilla. No owoce to taktycznie nie chciala tylko gotowe musy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Agulaa Agulaa

popieram, ja i maż jesteśmy wege żerni, moje dzieci też jadły wszystko i nagle bam, skonczyo sie dobre

Magdalena Bryła
3 lat temu

U mnie starszy wygląd jakbym go nie karmila a młodszy jak pulpecik…haha

Alicja Anna Gicewicz

Mam dwojke.parke.i kazde z zup je rosół.ostatecznie barszcz biały ale rzadko.pozatym same piersi z kurczaka w roznych wersjach i frytki tez w roznych wersjach.warzyw to „vegeta”ma dużo jak to dzieci mówią.a owociw cóż jablko na przymus.malina truskawka chetnie.poza tym tylko jedno pizza i sandwicze i zapiekanki.a drugie kabanos i toscik ostatecznie kanapeczka z dzemem truskaw. I jajko w roznej postaci..i tak wkolko..ale to i tak lepiej..bo kiedys synek to jadl tylko kromke z keczupem.i mowil ze je mnostwo warzyw bo keczup to przeciez same pomidory….i chocbym sie starala kroila i dwoila to nici z tego…nie da sie zmusic na przymus… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close