Story Cubes – postaw na swoją wyobraźnię


Nadeszła wiosna, a z nią ciepłe, słoneczne dni. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię ten czas spędzać na świeżym powietrzu. Spacery, wypady rowerowe, pikniki czy chociażby kilka chwil na balkonie pomiędzy domowymi obowiązkami.

Wybierając się na piknik zabieramy ze sobą piłkę, skakanki i inne gadżety do zabaw. Staramy się ten czas wykorzystać aktywnie, tak, żeby nasze dzieci mogły rozwijać się w wielu kierunkach. Urządzamy sobie zawody sportowe, gramy w piłkę, biegamy, poznajemy zwierzęta i rośliny wokół nas. Natomiast kiedy się trochę zmęczymy, siadamy aby odpocząć i wtedy przychodzi czas na zabawy umysłowe. Gramy w skojarzenia, znajdowanie przedmiotów na daną literę, w określonym kolorze itp. Od niedawna gramy też w świetną grę, która, muszę przyznać jest dla mnie strzałem w dziesiątkę.

Mam tu na myśli “Story Cubes”.

story-cubes.jpg

Gra jest mała, kompaktowa, zmieści się w torebce, plecaku czy choćby torbie rowerowej. Jestem nią zachwycona. Co prawda przeznaczona jest dla dzieci od 6 roku życia, ale nawet Niśka (3,5 roku) świetnie sobie z nią radzi.

Jak grać w  “Story Cubes”?

Wystarczy rzucić obrazkowymi kośćmi a następnie ułożyć historię z wykorzystaniem obrazków, które wypadły. Proste prawda? A jakie ciekawe, wciągające i na dodatek wykorzystujące umiejętność logicznego myślenia.

Gra świetnie się sprawdza u tych dzieci, które mają pewien zasób słów umożliwiających tworzenie opowiadań. Jej zaletą jest możliwość dalszego rozwijania umiejętności językowych, komunikacyjnych. Uczy opowiadać i tworzyć ciąg przyczynowo-skutkowy, świetnie rozwija wyobraźnię i pomysłowość.

story-cubes2.jpg

Na początku te nasze opowiadania były dość proste. Z czasem zaczęły się rozrastać, stawały się coraz dłuższe i ciekawsze – czasem wesołe, czasem zadziwiające a czasem wręcz abstrakcyjne. Nie ma dwóch takich samych historii, a zabawa nigdy się nie kończy. Na dodatek jeśli gra Was wciągnie tak samo jak nas, istnieje możliwość poszerzenia jej o dostępne w sprzedaży kolejne wersje oraz dodatki.

story-cubes5.jpg

Można grać pojedynczo lub w drużynach, z dziećmi lub bez nich. Można wykorzystać wszystkie dziewięć kości lub tylko część z nich, żeby na początku ułatwić grę młodszym dzieciom. Sami zdecydujcie jak chcecie grać. Czas poświęcony na grę z dziećmi nigdy nie będzie czasem zmarnowanym!

story-cubes3zdjęcia:M. Pawlak

Wpis jest elementem współpracy z Rebel.pl

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

    1. bardzo, bardzo fajne, można grać aż buzia nie zaczyna boleć od gadania ;)

    2. Polecam. (Y) Mój 5-letni synek baaaardzo lubi. A jakie historie powstają, czasem brzuchy nas bolą ze śmiechu… ;-)

    3. No właśnie ja mam 6-latka z nieograniczoną fantazją. Dużo czytamy, ale to też fajny sposób na spędzanie razem czasu :D

    4. do tego jest tam mała, że można ją ze sobą wszędzie zabierać :)

    5. nawet moja Niśka 3,5 roku daje radę, niezły ubaw :)

    6. Kusicie dziewczyny, kusicie :-)

  1. Thank you for the great article on our StoryCubes, we are always grateful for the time and care fans take to write and share the love.

  2. Monika Skupien

    Z mężem pomyśleliśmy o takim koncie od razu po urodzeniu syna (1,5 roku temu), nie majac dodatkowego 500+ ;) i tak już od tego czasu odkładamy mu co miesiac pieniażki

  3. Mam wrażenie, że jakaś paranoja się wkrada. Odkładanie jest w porządku, ale wakacje rodzinne też (skoro takich nigdy nie było), albo nowe buty albo słodkości albo po prostu szynkę, jak na co dzień na to brakuje…trochę przyjemności w codzienności też się dziecku należy. Za 15 lat przy obecnych wahaniach rynków finansowych te 25 tys moze być guzik warte, więc warto pomyśleć o złotym środku (trochę oszczedzania, trochę zaspokajania potrzeb, których wcześniej nie można było zaspokoić). Grunt, że nie na dragi i alkohol. Już zaczyna się ocenianie, kto lepiej wydaje te 500+, a tak na prawdę to sprawa indywidualna…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Czy wiesz, że kąpiel ma ogromne znaczenie dla rozwoju Twojego dziecka?


Kąpiel noworodka, jeszcze w szpitalnych salach, wciąż pozostawia wiele do życzenia. Dzieci myje się szybko, pod kranem, jeden za drugim, zupełnie jak na taśmie produkcyjnej. W domu też często nie ulega to zmianie, bo rodzicom wydaje się, że takiego maluszka trzeba myć szybko, żeby nie zmarzł. Poza tym dla wielu pielęgnacja noworodka nie ma większego znaczenia, wszak to tylko czynność higieniczna.

A tymczasem kąpiel to doskonała okazja do wielozmysłowej stymulacji dziecka, która pobudza wszystkie zmysły jednocześnie. Staje się więc bardzo ważnym czasem zabawy, pielęgnacji, budowania więzi, a także wspierania dziecięcego rozwoju.

Ale zacznijmy od początku….

Czym są zmysły?

Zmysły to zdolność odbierania bodźców zewnętrznych i przetwarzania ich na impulsy nerwowe, które biegną wzdłuż rdzenia kręgowego do mózgu i z powrotem. U człowieka wyróżnia się pięć zmysłów podstawowych, tj. zmysł: dotyku, węchu, smaku, słuchu i wzroku. A także zmysł równowagi i propriocepcję-zmysł ułożenia części ciała względem siebie oraz napięcia mięśniowego.

Wielozmysłowa stymulacja – z czym to się je?

Wielozmysłowa stymulacja to jednoczesne pobudzanie wszystkich zmysłów poprzez stosowanie zbieżnych bodźców płynących z poszczególnych zmysłów. Wpływa ona na połączenia synaptyczne w mózgu, a co za tym idzie, na jego intensywny rozwój, dla którego kluczowe są pierwsze trzy lata życia dziecka. Dlatego tak ważne jest, by już od pierwszych dni, zadbać o środowisko, w którym dorasta i jego zdrowy rozwój.

Być może brzmi to nieco poważnie i mało zrozumiale, ale tak naprawdę to nic wielkiego i trudnego, nie wymaga od nas – rodziców, ogromnej wiedzy czy ukończonych specjalistycznych kursów. W dużym uproszczeniu można by rzec, że stymulacja ta opiera się na bliskości, czułości, dotyku oraz codziennych rytuałach pielęgnacyjnych.
Kąpiel i masaż to klucz do sukcesu, jakim jest rozwój Twojego dziecka

DSCN0065

Kąpiel to nie tylko oczyszczanie skóry dziecka, a pewnego rodzaju ceremonia, mająca wymiar emocjonalny. I tylko w takim aspekcie liczy się dla noworodka czy niemowlaka, nie w higienicznym. Dlatego tak istotne jest, by ze zwykłej kąpieli stworzyć niezwykły rytuał pielęgnacyjny, będący idealnym narzędziem do stymulacji zmysłów i rozwoju dziecka.

Warto o tym pamiętać i każdą wieczorną toaletę potraktować poważnie, jako pewnego rodzaju rozmowę oraz pracę z dzieckiem. Kąpiel bowiem poprzez bezpośredni kontakt wzrokowy oraz dotykowy sprzyja tworzeniu silnej więzi z rodzicem, poczucia bliskości, bezpieczeństwa i wzajemnego zaufania. Pomaga obniżyć poziom kortyzolu, hormonu stresu, a więc działa uspokajająco i wyciszająco. A to z kolei, poprawia ilość i jakość snu dziecka. Poprzez plusk wody, a także rozmowę rodzica pobudzany zostaje zmysł słuchu, zaś zapach płynu do kąpieli wpływa na rozwój węchu.

DSCN0097

Natomiast dotykanie i masowanie dziecka pozwala mu na poznawanie jego ciała i reakcji w nim zachodzących, np. łaskotanie wywołuje śmiech. Zachęca do „badania” i odkrywania siebie samego. Może również stanowić pewnego rodzaju gimnastykę, dzięki której zwiększa się aktywność fizyczną, poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego oraz stymuluje trawienie i wchłanianie pokarmu – co szczególnie ważne jest u wcześniaków.

Aby jeszcze bardziej wzbogacić doznania towarzyszące pielęgnacji, należy dobrać odpowiednie i sprawdzone kosmetyki, które będą nie tylko bezpieczne dla delikatnej skóry maluszka, ale także przyniosą mu wiele doznań zmysłowych, poprawiając jednocześnie nastrój oraz wpływając na pamięć i emocje.

kąpiel dziecka 4

W tej dziedzinie liderem jest marka Johnson`s, która rozpoczęła ogólnopolską akcję społeczną na rzecz wielozmysłowej stymulacji dzieci. Jej hasło przewodnie brzmi JOHNSON’S® So Much More™. Ową kampanią marka Johnson`s chce przekazać rodzicom, że sposób pielęgnacji oraz opieki nad dzieckiem to coś więcej niż jedynie troska o zdrowie skóry i może mieć fundamentalne znaczenie dla jego rozwoju.

Reasumując, nie trzeba być ekspertem, by zauważyć, że w pierwszych miesiącach życia człowieka, następuje ogromny skok rozwojowy (którego już nigdy później nie będzie). W tym czasie każdy dotyk, zapach i wszelkie doświadczenia polegające na poznawaniu otaczającego świata poprzez zmysły, pobudzają rozwój jego mózgu.

Zachęcam więc do wspierania i stymulowania tego procesu, a także szerzenia świadomości wśród rodziców. Przy okazji polecam odwiedzić fan page marki JOHNSON’S, na którym codziennie pojawiają się edukacyjne wpisy na temat wielozmysłowego rozwoju dzieci.

kąpiel dziecka 5

kąpiel dziecka

Zdjęcia: Fizinka

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Jaka śliczna modelka! <3 ;)

  2. No u nas kąpiele, przede wszystkim te w pierwszych miesiącach życia to cały rytuał.
    Józek był kolkowy, więc ciepła kąpiel przynosiła ulgę w bólu brzuszka, dawała chwilę wytchnienia i relaksu.
    Miał też skłonności do AZS więc utrzymanie odpowiedniej higieny było absolutnie konieczne, bo skórka się przesuszała, a przy stosowaniu emolientu nie było mowy o pośpiechu.
    Po kąpieli zabieraliśmy się za masaż, który działał cuda. Wcierałam Mu oliwę, a On spokojnie zasypiał. Taka nasza walka o normalność :)

  3. Kąpać takiego słodziaka to sama radość!

  4. U nas jakoś tak wyszło, że im większe dziecko tym dłuższa kąpiel. I nie wiem kto miał większą radochę ;)

  5. Kąpiel noworodków w szpitalu woła o pomstę do nieba! Warto zainwestować w edukację personelu.

  6. Pierwsze dziecko rodzilam w polsce i tam kapany byl w szpitalu pod kranem. Pozniej dwa tyg placzu zanim sie zorientowal ze kapiel jest przyjemna. Drugi synek urodzony w uk. W szpitalu nie kapali a w domu wiadomo powolutku delikatnie. Bal sie pierwsze dwa dni. Teraz wie ze to sama przyjemnosc

  7. Kąpiel i wszystkie z nia związane czynności higieniczne to podstawa, rzecz bardzo ważna, rytuał, nie wyobrażam sobie tego że się nie wykąpię i nie umyje zębów dlatego też wykonywałam te czynności moim dzieciom już od urodzenia, kąpiel była i jest spokojna, przyjemna to sygnał że nadchodzi wieczor pora przytulania wyciszenia i spania. Wracając do tematu ząbków byłam jame ustna moim dzieciom od pierwszych dni życia, sa spacjalne sylikonowe nakładki, super sprawa, dziecko nie ma plesniawek, ma czystą buźke, i oswojony jest że coś się dziwnego dzieje w jego buzi i później nie ma żadnych problemów ze szczotkowaniem

  8. Masaż po kąpieli, całuski i łaskotki to nasza ulubiona część pielęgnacji :)

  9. Rodziła 7 lat temu, ale już wtedy w katowickiej klinice noworodki nie były kąpane w szpitalu. Tak więc mój synek pierwszy raz zażywał kąpieli w domku.
    Co do masażyku – masowany było po każdej kąpieli, myślę, że dzięki temu uniknęliśmy kolek.
    P.S. Masaże lubi do dziś ;) Tylko w trochę innej postaci :)

    1. W moim przypadku kąpano dzieci dopiero po dobie. Ale niestety jak na taśmie produkcyjnej :(

  10. Na mojej porodówce po prostu pytano, czy mama chce oddać dziecko do kąpieli. Ja nie oddałam, po raz pierwszy córcię wykąpaliśmy na spokojn w domu :-)

  11. Nasze dzieci urodzone w domu, po raz pierwszy byly kąpane :pierwsze 3dni po porodzie, drugie 3dni po porodzie, a trzecie 10dni po porodzie :) wszystkie kapiele na spokojnie, w domowym zaciszu, bez pospiechu, razacego swiatla i gwaltownych ruchow.
    Pierwsze dziecko kapane codziennie, drugie tez, a trzecie w zaleznosci od potrzeb-na poczatku mniej wiecej co 2-3dni.

  12. U nas tez mloda nie byla kapana w szpitalu :) a co do dlugosci to niestety tylko tyle ile woda byla ciepla ale teraz coraz dluzej bo corka juz siedzi i odkrywa ze woda ucieka z raczki ;)

  13. Ja swoje dwie córeczki kapalam sama w szpitalu pielęgniarka przyszła żeby żeby wykapac odmówiłam powiedziałam ze juz wykapalam dziecko była w szoku bo nawet nie było słychać ze mala placze zawsze robilam to tak żeby nie plakala i nie przestraszyła się i tak też było cały czas robilam to powoli i nigdy nie plakaly .kiedyś widzialam jak polozna kapala córkę mojej siostry darla się strasznie bo robiła to byle jak i na szybkiego puzniej siostra tez miała problem bo mała się przestraszyla i każda kąpiel tak wyglądała

    1. To tak jak u mnie. Córka się przestraszyla i przez miesiąc mieliśmy problemy.

    2. Bo tak właśnie jest dlatego też odradzam kąpieli dzieci przez położne bo wiem jak siostra się stresowala przy każdej kąpieli bo mala krzyczała strasznie i kapala ja w 3 min na szybkiego żeby tylko przestala juz płakać .ja swoje córeczki kapalam długo tak do 10min bo uwielbialy nieraz to krzyczały bo je wyciąglam z wanny do tej pory uwielbiają kąpiel:)

  14. Córkę jak urodziłam przyszła położna wykąpać 6 godzin po porodzie- pod kranem, na szybko. Pamiętam płacz córki, a położna miała to gdzieś. Córka przez miesiąc podczas każdej kąpieli krzyczała w nieboglosy bo uraz miała ze szpitala- Nawet masaże nie pomagały na uspokojenie i nie obyło się bez kolek.

    1. Podobnie w moim przypadku. Niczym taśma produkcyjna :(

    2. Zero poszanowania w tych szpitalach. Ciekawa jestem jak teraz będzie bo będę rodzic w innym szpitalu. Jeżeli będę na siłach to sama synka wykopie bo nie chce znowu przeżywać tego co z córką.

    3. Co szpital to inne podejście. Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej. Dużo sił i szybkiego bezproblemowego rozwiązania :)

    4. Żaneta Bilicz ile twoja mała miała jak przestała płakać przy kąpieli?Moja 2miesiace i ciągle przy kąpaniu jest płacz nie nie to jest wrzask jakbym jej krzywdę robiła?

    5. Jakoś po miesiącu może tydzień dłużej. Kombinowalismy na wszystkie sposoby- od razu po kąpieli w ręczniku przytulalam małą , a to smoczka do kąpieli dostawala, a to mleko od razu po kąpieli… Masaże po kąpieli na rozluźnienie. Później mała zaczęła się przyglądać – niepewna była Ale dużo do niej mówiłam. Co będę robić i co będzie po kąpieli albo co przeżyła w ciągu dnia.

    6. U nas też pod kranem i też bardzo płakał. W domu na początku było to samo ale szybko polubial kąpiel :-)

    7. Niektóre dzieci szybko zaczynają lubić Ale niektóre po przeżyciach w szpitalu nie za bardzo to lubią.

  15. Dziwne… Moja córka nie była kąpana w szpitalu. Pierwsza kąpiel dopiero w domu i na spokojnie, tak jak dostałam instrukcję w szpitalu

  16. Moje dziecko była w szpitalu myte przez pielęgniarki “maszynowo” szybko, szybko i już. W domu nie czułam się na tyle pewnie. Pierwsza kąpiel to zawsze stres dla rodzica i…dziecka. Córka krzyczała i zapierała się raczkami. Bała się wręcz chociaż ja byłam bardzo delikatna i moje ruchu były bardzo czułe.

  17. Dzieci pod kran przeciag i chore na płuca zaraz w moim przypadku tak było

    1. Współczuję maluszkowi i Wam. Mam nadzieję, że kąpiel jest czymś cudownym dla was

  18. Tak w szpitalu myli mi dziecko jak kurczaka pod kranem tłumacząc że tak.wlasnie ja powinnam to robić o.O w domu corcie wykapalam jak należy w wanience pomalutku bez pośpiechu był to czas relaxu dla niej i dla nas :) do dziś kocha się kąpać :)

  19. U nas synek kapany byl w szpitalu pare razy poniewaz bylismy 9 dob ze wzgledu na żółtaczkę na Madalinskiego i dobrze bo w domu juz wiedzielismy co i jak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Ciąża i karmienie zniszczyły moją kobiecość – jak przywrócić piersiom dawny wygląd?


Czas ciąży i karmienia piersią to dla biustu wyjątkowy okres. Następują w nim widoczne zmiany spowodowane powiększającymi się komórkami gruczołowymi, których zadaniem będzie wytwarzanie pokarmu. Wzrasta objętość płynów – krwi i limfy, przybywa także tkanki tłuszczowej. W efekcie piersi stają większe, obrzmiałe a ich wygląd jest powodem do dumy przyszłych mam.

Sytuacja utrzymuje się także podczas karmienia dziecka, gdy piersi dobrze spełniają swą rolę produkując pokarm. Niestety, w większości przypadków, w niedługim czasie po zakończeniu karmienia ich wygląd zmienia się na gorsze. Zamiast jędrnego biustu, kobiecie pozostaje rozciągnięta skóra i mniejsze czasem nierówne piersi, które często opadają. A gdy do tego dojdą także pojawiające się rozstępy oraz powiększone brodawki, wiele z nas szuka ratunku, by poprawić kondycję i wygląd piersi.

Co możesz zrobić, by szukać ratunku dla swojego biustu?

Szczęśliwie dla nas, dostępne są różne metody, począwszy od możliwych do samodzielnego wykonywania w domu, jak i w klinice przez specjalistów, które mogą wpłynąć korzystnie na wygląd piersi.

Dobierz odpowiedni biustonosz. Wbrew pozorom, nawet po zakończeniu karmienia bardzo ważne jest to, jaki biustonosz nosisz. Zakup odpowiedniego stanika to pierwszy krok do codziennej pielęgnacji nadwyrężonych piersi. Zbyt ciasny lub zbyt szeroki, jedynie zaszkodzi, narażając cię na dalsze rozciąganie skóry, zatrzymywanie limfy i krwi w okolicy biustu, oraz przede wszystkim deformację kształtu piersi. Najlepiej poradzić się zawodowej brafitterki w kwestii dobrania stanika idealnie spełniającego swoją rolę.

Nawilżaj i ujędrniaj skórę biustu kosmetykami. Przesuszona skóra często traci na jędrności i o wiele gorzej się prezentuje. Konieczne jest regularne jej nawilżanie odpowiednimi kosmetykami, typu: ujędrniające żele lub kremy. Korzystaj ze skoncentrowanych kosmetyków, które dobroczynnie wpływają na szybsze wytwarzanie włókien kolagenu i elastyny, odpowiedzialnych za stan skóry. Napięta, obkurczona skóra lepiej spełni swoją podtrzymującą piersi funkcję.

Pamiętaj o peelingu. Złuszczanie skóry przeprowadzane regularnie, poprawia jej wygląd, strukturę, wzmocnia ją, pobudza mikrocyrkulację krwi oraz przygotowuje do zastosowania preparatów pielęgnacyjnych. Do skóry biustu i dekoltu polecane są peelingi drobnoziarniste, które możesz także wykonać samodzielnie. Wystarczy 3 łyżeczki fusów po kawie wymieszać z 5 łyżeczkami oliwy z oliwek, a następnie wymasować okrężnymi ruchami zwilżoną skórę biustu i spłukać.

Stosuj ujędrniające masaże. Najprostszą z możliwości jest codzienny masaż naprzemienny zimną i ciepłą wodą pod prysznicem. Przez około pięć minut na każdą pierś kieruj strumień raz zimnej, raz ciepłej wody, wykonując okrężny masaż. Ciepła woda zwiększy ukrwienie skóry, a zimna obkurczy naczynka, co ujędrni skórę.

Korzystaj z basenu i ćwiczeń w domu. Pływając żabką, wzmocnisz mięśnie klatki piersiowej, które mają wpływ na wygląd piersi. Skuteczne i łatwiejsze od klasycznych pompek, jest ćwiczenie zwane pompkami kobiecymi (uklęknij, podeprzyj się rękami i unieś podudzia tak, by łydki tworzyły z udami literę V. Zginaj ręce w łokciach, nie dotykając podłogi klatką piersiową.) lub ćwiczenia klatki piersiowej z hantelkami.

Skorzystaj z kuracji w gabinecie kosmetycznym. Profesjonale zabiegi dostępne w gabinetach kosmetycznych, doskonale poprawiają stan skóry, napinając ją i nawilżając. Zgodnie z sugestią specjalistki, możesz skorzystać z różnych maseczek napinających i ujędrniających, zabiegów masażu biustu mikroprądami lub zabiegami typu:

  • wypełnienie piersi przy użyciu kwasu hialuronowego w formie żelu,
  • biostymulacja bezpiecznymi dla organizmu prądami, która angażuje mięśnie klatki piersiowej do wzmożonej pracy,
  • regeneracja maskami gipsowymi, dająca efekt poprawy elastyczności skóry,
  • mezoterapia – czyli podskórne wstrzykiwanie pod naskórek substancji wykazujących właściwości silnie nawilżających,
  • mikrodermabrazja – czyli silne złuszczanie naskórka za pomocą tlenku glinu, który powoduje mobilizację skóry do samoregeneracji.

Przemyśl możliwość wykonania operacji plastycznej.

Operacja plastyczna to inwazyjna metoda, która przynosi szybkie i trwałe efekty. Jest bardzo skuteczna w przypadku dużych problemów z wyglądem biustu, dla którego ma już innej alternatywy. Za pomocą implantów dobranych przez specjalistę, można w widoczny sposób skorygować zły kształt piersi, wypełnić powstałe ubytki sprawiając, że wygląd będzie lepszy, ale nadal naturalny. Najczęściej stosuje się implanty solne lub silikonowe, których rodzaj i rozmiar idealny dla kobiety, konsultuje pacjentka z chirurgiem plastycznym. Operacja powiększania piersi odbywa się po wcześniejszej kwalifikacji pacjentki do tego zabiegu, w znieczuleniu ogólnym. Podczas zabiegu, chirurg nacina skórę i umieszcza implant pod mięśniem piersiowym większym, co daje najbardziej naturalny efekt. Przez pewien czas po zabiegu, kobieta musi nosić poza opatrunkami specjalny stanik, który kształtuje ostateczny wygląd biustu. Po mniej więcej trzech miesiącach, jeśli nie nastąpiły powikłania, kobieta może cieszyć się efektem pracy specjalisty. Przykładowe zdjęcia przed i po zabiegu powiększania piersi można obejrzeć tutaj: www.tourmedica.pl/zdjecia-przed-i-po/powiekszanie-piersi/

Przekrój dostępnych metod na jakie możesz się zdecydować jest rzeczywiście duży. W obecnej sytuacji, nie można zasłonić się brakiem możliwości podjęcia działania. Mamy mogą i powinny zadbać o siebie, bo przecież po urodzeniu dziecka, nadal pozostają pełnowartościowymi kobietami. Pomyśl o szerokim wachlarzu możliwości, począwszy od nieinwazyjnych ćwiczeń i zabiegów, skończywszy na efektach chirurgii plastycznej. Decyzja należy do ciebie.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. a ja czytalam, ze to hormony ciazowe a nie karmienie piersia sa odpowiedzialne za zmiane ic wygladu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Warszawskie Targi Książki – impreza nie dla dzieci?


Wstyd przyznać, ale nie pamiętam, kiedy pierwszy raz odwiedziłam Warszawskie Targi Książki. No w każdym razie było to na tyle dawno, że miejscem akcji był Pałac Kultury, a nie, jak teraz, Stadion Narodowy. Stadionu Narodowego chyba nawet w planach jeszcze nie było.

Kiedyś w ogóle ta impreza miała większy rozmach. Zaraz, inaczej. Kiedyś to w ogóle były dwie imprezy. Na wiosnę odbywały się Międzynarodowe Targi Książki z mnóstwem gości – wydawnictw z nawet bardzo odległych zakątków świata. Na jesieni – Krajowe Targi Książki, skupiające tylko polskich wydawców. Czym jeszcze różniły się tamte targi od obecnych? Hmm, może ja mam sklerozę, może mnie to jakoś nie bardzo obchodziło, ale wydaje mi się, że na tamtych targach nie było nic poza książkami. A nie, przepraszam, raz mi się zdarzyło płytę kupić. Ale generalnie na targach książki były książki. Tylko książki.

Czasy się zmieniają. I chociaż tłumy na Stadionie Narodowym zadają kłam twierdzeniu, iż Polacy nie czytają książek, to książki nie są jedynym towarem, jaki na targach można znaleźć. Oczywiście dominują, to nie ulega wątpliwości. Ale poza książkami na targach widziałam: notesy, magnesy na lodówkę, gry planszowe, puzzle, pocztówki trójwymiarowe, koszulki, poduszki, torby, klocki, kredki, flamastry, breloczki, mapy, globusy, atlasy… pewnie nie wszystko pamiętam. Ale powyższe to nic, można by potraktować jako elementy towarzyszące. To, co mnie naprawdę zaskoczyło, to narty! Serio, na targach książki w Warszawie można było w tym roku kupić narty. No niech mi jeszcze ktoś powie, że na targach książki jest nudno bo są tylko książki i nic więcej!

Pierwszy raz zabrałam Duśkę na Warszawskie Targi Książki zaraz po czwartych urodzinach. Książki jako takie nie były dla niej nowością, jednak rozmiar i rozmach, z jakim była przygotowana impreza, chyba zrobił na niej wrażenie. Chciała zobaczyć wszystko i natychmiast.

IMG_0801

A coroczna oferta skierowana do najmłodszych jest naprawdę bogata. Dzieci na targach się nie nudzą, nie ma takiej opcji. W sali dla dzieci mogą się do woli bawić, lub brać udział w warsztatach dla najmłodszych.

IMG_0813

Animatorzy dbają o dobry humor maluchów. Ale to nie wszystko. Poszczególni wystawcy, aby zainteresować dzieci swoją ofertą, pozwalają bawić się tym, czym akurat handlują. Przez kilka lat widziałam na targach chyba wszystkie zabawkowe nowości. Dwa lata temu Duśka grała w Gąsieniczki (gra trafiła na naszą półkę, a jakże!) W zeszłym roku wylepiałyśmy obrazek z czegoś podobnego do chrupek kukurydzianych.

IMG_2273

W tym roku Duśka skorzystała z okazji, by zadać jakieś cztery miliony pytań autorce bardzo fajnych puzzli traktujących o kosmosie. Puzzle oczywiście musiałam mojej małej Kosmitce kupić.

Ale tym co zainteresowało ją w tym roku najbardziej były miliony gier planszowych, w które można było sobie pograć. Strefa gier mieściła się na mniej więcej ćwiartce płyty stadionu. Ile ich było tak dokładnie? Na moje oko stołów z grami było kilkadziesiąt i praktycznie przy każdym grano w co innego. Wyjątkiem była gra „Domek”, która zajęła coś koło dziesięciu stołów i przy każdym ktoś grał! O grze możecie przeczytać tutaj, a ja tylko nieskromnie dodam, że Blog W Roli Mamy objął tę grę patronatem medialnym.

Targi Książki są co roku obowiązkowym punktem na naszej mapie wycieczkowej. Zastanawiacie się, czy można wybrać się z dzieckiem na wycieczkę na targi? Szczerze mówiąc, nie widziałam tam żadnego znudzonego i marudzącego dziecka, a dzieci było naprawdę dużo.

IMG_2249

Z kronikarskiego obowiązku powinnam chyba wspomnieć o spotkaniach autorskich, które podczas targów trwają praktycznie non stop. Co chwila nadziewaliśmy się na kolejkę po autograf. Niektóre były krótkie, kilkuosobowe, inne zakręcone jak serpentyna na Sylwestra.

Czy pojadę z Duśką za rok na Warszawskie Targi Książki? No pewnie, że tak!

IMG_4375

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zwykła Matka

    Byliśmy i my-to był nasz pierwszy raz, ale już planujemy kolejne!!!!!

  2. Zaczytana do samego rana

    Jestem na targach z córką co roku. Zaczełyśmy wspólne wyprawy chyba w zerówce, od tamtej pory nie robimy sobie przerwy. To dla nas jedno z najważniejszych wydarzeń w roku, poza rodzinnymi :-) Pozdrawiam,
    Zaczytana do samego rana

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku