Na zakupach 22 marca 2012

Targi „Mama, tata i ja” – relacja

W miniony weekend (17 i 18 marca) odbyły się w Katowicach targi „Mama, tata i ja”. Wśród zwiedzających nie mogło zabraknąć i nas, by dowiedzieć się co w trawie piszczy na rynku produktów i usług dla dzieci i rodziców. Chociaż impreza nie powaliła na kolana wielkością, chylimy czoła za dobrą organizację!

Oferta stoisk była zróżnicowana, a wystawcy ogólnopolskich i lokalnych firm służyli fachowymi poradami dotyczącymi swoich produktów i usług. Niektórzy oferowali artykuły w promocyjnych cenach, a na nieprzekonanych klientów czekały próbki głównie kosmetyków i proszków do prania. Wielu wystawców emanowało pozytywną energią, która udzielała się zwiedzającym – mamy za sobą kilka ciekawych rozmów, stos folderów i fajnych odkryć.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od stoiska sponsora naszego blogowego konkursu „Miłość wiele imion ma” – firmy Martello. Kocyki z imonami po prostu przyciągnęły nas jak magnes. Jest to bardzo dobry pomysł na ciekawy ale i praktyczny prezent dla niemowlaka – oprócz tego, że jest śliczny, jest naprawdę wysokiej jakości, mięciutki i delikatny! Robiony na zamówienie może zawierać m.in. imię, datę urodzenia i wagę małego właściciela, to czyni kocyk wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju oraz jest pamiątką na późniejsze lata.

Kolejny dłuższy przystanek to stoisko z bucikami polskiej firmy Befado. Kapitalne wzory i pomysłowe rozwiązania – to atuty, które od razu rzuciły się w oczy. Producent zapewnia o wysokiej jakości i trwałości obuwia – a my planujemy wkrótce przetestować tenisówki befado i na pewno damy Wam znać, czy warto zaopatrzyć dzieci w te ładne buciki.

Naszym odkryciem był sklepik małego artysty Kreatywne Maluchy (firmy Artyzan) oferujące przede wszystkim materiały plastyczne do twórczych dziecięcych zabaw. Na targach można było pobawić się piankoliną Bubber – lekką nie wysychającą i nie brudzącą masą o ciekawej konsystencji oraz stworzyć arcydzieła z kolorowych pianek PlayMais. Już wkrótce specjalnie dla Was nasza recenzja oryginalnych i twórczych produktów prosto ze sklepu Kreatywne Maluchy.

Wystawców promujących swoje produkty i usługi było wiele więc nie sposób w tej krótkiej relacji napisać o wszystkich. Na uczestniczących w targach – dzieci i rodziców – czekały także różne atrakcje. My mieliśmy okazję posłuchać koncertu Aidy, na którym dzieci bardzo fajnie się bawiły – szalały także na scenie obok muzycznej gwiazdy targów. Tatusiowie mogli pograć na konsolach, a mali piłkarze postrzelać do małych bramek. No i obowiązkowo każde dziecko wychodziło z pomalowaną buzią i z kolorowymi balonami w ręce.

W podsumowaniu warto dodać kilka spostrzeżeń  – targi były dobrze przystosowane dla zwiedzających rodziców z małymi dziećmi. Wszystko odbywało się na jednym poziomie, w dużej hali – żadnych schodów, szerokie aleje między stoiskami. Spokojnie można było wybrać się z wózkiem (nawet bliźniaczym). Był też ustronny punkt, gdzie można było spokojnie przewinąć i nakarmić maluszka. Pod tym względem targi „Mama, tata i ja” były lepiej przygotowane od targów Moje Dziecko na warszawskim Torwarze.
Katowicka impreza już za nami, ale jeśli nie wiecie jeszcze co zrobić z wolnym czasem w weekend 14-15 kwietnia – z czystym sumieniem możemy polecić Wam wycieczkę do Krakowa – tam odbędą się kolejne targi „Mama, tata i ja”.

Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja
Targi Mama, tata i ja

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Patrycja ZychAnna HaluszczakAleksandra Greszczeszyn Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Prawdziwa frajda i dla rodziców i dla dzieci!:)

Anna Haluszczak
Gość

Patrząc po zdjęciach, targi były naprawdę ciekawe i kolorowe. Ciężko by mi jednak było pójść tam z moją Karolcią – chciałaby połowę rzeczy ;) No ale co do czego, chętnie wybrałabym się na coś takiego – tylko, że blisko domu. A znad morza mam do Katowic / Krakowa kawałek…

Patrycja Zych
Gość

Pozazdrościć takiej wycieczki :) po zdj widać że było ciekawie i kolorowo :) i oczywiście dużo atrakcji dla dzieciaczków.

Anna Haluszczak
Gość

Właśnie sprawdziłam, że w Gdańsku targi dopiero w sierpniu – ale może jak będę pamiętała, z czystej ciekawości się wybiorę :)

Ciąża 21 marca 2012

„Miłość nie jedno ma imię” – imiona naszych dzieci

Wszyscy wiemy, ze “Miłość, nie jedno ma imię”… Wasze historie zainspirowały nas do podzielenia się naszymi! Jesteście ciekawi jak to było?! Jednak zanim pogrążycie się w lekturze, mamy dla Was ciekawostkę! Czy podejrzewacie jakie są najbardziej nietypowe imiona zgłaszane do Urzędu Stanu Cywilnego w naszym kraju?

My natknęłyśmy się na takie, najbardziej oryginalne i nietypowe (często “smakowite”) imiona:
Poziomka, Tiara, Truskawka, Vanilia, Sihanouk, Pakita, Luna, India, Mortycja, Awena, Bella i wiele wiele innych!

W świetle takiej oryginalności imiona naszych dzieci należą do nieco “nadgryzionych” przez mole, lecz dla nas są jedyne w swoim rodzaju! A było to tak:

Adrian Jakub – historia lekko sentymentalna Pauliny:

“Odkąd pamiętam jak rozmawialiśmy o imieniu dla chłopca było to imię Jakub – Kubuś :) – podobały nam się też inne, ale to szczególnie przypadło nam do gustu i tego się trzymaliśmy. Jednak kiedy zaszłam w ciążę, zaczęłam się zastanawiać nad imieniem, bo jakoś Kuba mi “nie leżał” – to nie było to. No i pojawił się problem, bo w zasadzie nic ciekawego nam nie wpadało do głowy. Ostatecznie po przewertowaniu po raz setny kalendarza z imionami zdecydowaliśmy, że imię Adrian jest tym, które nam pasuje. Było jedynym, które jakoś zwracało naszą uwagę. Zostawiliśmy sobie jeszcze otwartą furtkę, żeby po porodzie podjąć ostateczną decyzję, kiedy już zobaczymy synka. Jak lekarz nam go pokazał od razu wiedzieliśmy, że to jest to, natomiast z sentymentu do wcześniej wybranego Kubusia to jest drugie imię Adiego :) “

Aleks Bartłomiej – alfabetyczne zmagania Basi:

“Pierwsze imię Aleks (wywodzi się z języka starogreckiego, od czasownika „aléks”- „bronię, wspomagam”) wybrane na początku ciąży po długich rozmowach i pewnych kompromisach. Wersja pierwsza Aleksander odpadła ze względu na przyjęte w Polsce zdrobnienie Olek (którego akurat mąż chciał uniknąć) i większą popularność imienia. Drugie imię – miało być na B, zachowując ciąg A-B-C (nasze nazwisko na literę C), więc padło na Bartłomieja (chrześcijańskie – pochodzenia aramejskiego).”

Jakub – szczęśliwie spełnione marzenie Sylwii:

“Może zabrzmi to banalnie, ale wiedziałam od zawsze, że będę miała synka, dlatego imię było już dawno wybrane. To przeczucie towarzyszyło mi także w momencie zobaczenia 2 kreseczek. Wiedziałam, że będzie to mały słodki Kubuś/ Jakubek,  żywiołowy Kuba i dumny Jakub. Koniec i basta!!  Na szczęście propozycja spodobała się mężowi. Na imię dla córeczki nie miałam zupełnie pomysłu, pustka w głowie. Z odsieczą przyszedł małżonek i zaproponował, że skoro ja wybrałam imię dla chłopca to on wymyśli dla dziewczynki. Postawił na Natalię. Moje przeczucie jednak nie zawiodło i na świecie pojawił się Jakub. Dlaczego akurat to imię, spodobało mi się jego znaczenie. Jakub jest to biblijne imię wywodzące się z hebrajskiego, Jaaqob – ”Niech Bóg strzeże” po drugie miało być staropolskie (w Polsce znane od XIII w.), piękne – posiadać „dorosłą formę” i liczne zdrobnienia oraz pasować do nazwiska.  “

Jaś – o wirtualnym Zwycięzcu Fizinki:

“Na myśl o dziewczynce przychodzi mi do głowy co najmniej kilka propozycji imion: Zuza, Tola, Ola, Lena, Amelia, …..i z wyborem jednego na pewno miałabym problem! Ale dziewczynki (póki co) nie mam więc nie muszę się nad tym zastanawiać :-)
Mam za to cudownego syna, dla którego imię zostało wybrane jeszcze długo przed jego narodzinami, ba! Nawet go w moim brzuszku jeszcze nie było! O tym, że Jaś będzie Jasiem wiedziałam od czasu kiedy moje serce mocniej zabiło do pewnego mężczyzny, aktualnie mojego męża. I w gwoli ścisłości, ów mąż nie ma na imię Jaś! Miał za to taki nick na jednym z  portali społecznościowych, w związku z czym wszyscy nasi wspólni znajomi (włącznie ze mną!) wołali na niego Jasiu :-)
Kiedy nasze drogi zeszły się w jedną od razu wiedzieliśmy (bez omawiania tego) że nasz pierworodny przyjmie pseudo Tatusia :-) “

Klara Wiktoria Sz. (jak się potem zorientowaliśmy w skrócie KlaWiSz) – O tym jak Ala popadła w niełaskę:

“Klara miała być Alą, aż do momentu (kilka tygodni przed porodem) gdy na drodze mojego męża stanęła pewna Ala (jak się domyślacie nie przypadli sobie do gustu) – i tu sprawa była przesądzona- “wiem, że to już dawno ustalone, ale nie mogę tak dziecka nazwać! – stwierdził. Klara podobała się bardziej mi i była jedną z wersji – w ramach rekompensaty zerwanego “kontraktu”  mąż sam zaproponował Klarę. Wiktotria – ku pamięci dziadka Wiktora. Zależało nam na spełnieniu trudnych do połączenia kryteriów: tradycja, niepospolitość i piękno :) Dziś nie wyobrażam sobie, żeby Klara była Alą :)”

Klaudia Anna – opowieść o Duśce i fair play:

“Dlaczego Klaudia? Bo ładne :)) Imiona dla dzieci wybraliśmy daaawno temu w ramach zabawy, w czasie kiedy nie tylko dziecka ale nawet starań o dziecko w planach nie mieliśmy. Ot tak sobie, wypisywaliśmy imiona z kalendarza i po kolei odrzucaliśmy, aż zostały dwa: Klaudia i Rafał. Urodziła się dziewczynka więc została Klaudią, później w drodze naturalnych zdrobnień Klaudia→Klaudusia→Dusia→Duśka.
A dlaczego Anna? Gdyby był Rafałek dostałby drugie imię po tatusiu. To był mój pomysł, a że urodziła się Klaudia to mąż mi się zrewanżował.”

Tola – Dobra rady cioci Basi :) :

“Przy wyborze imienia braliśmy pod uwagę kilka aspektów: miało być proste, ale oryginalne, krótkie i pasujące do nazwiska. Miał być Aleksander (Alek, Olek, Olo, Alex), ale okazało się, że moja intuicja zawiodła, więc była Hania i Antosia – imiona odpadły z powodu ich popularności, a to był kolejny warunek – imię nie może być z pierwszych pozycji najczęściej wybieranych imion. Kolej przyszła na Polę, ale że nazwisko na P, to jakoś mi się to nie składało. Z pomocą przyszła forumowa koleżanka, która zaproponowała Tolę (tym utwierdziła mnie w moim cichym wyborze). Koleżanka ta to nasza pani Redaktor Naczelna – Basia, która na stałe wpłynęła na nasze życie (nie tylko jako pomysłodawczyni powstania bloga). Jako ciekawostkę dodam, że Tola pochodzi od staropolskiego imienia Tolisława (toliti – „uspokajać”, też: „tulić” i -sława „sława”) lub od Anatoli, imię to pojawiło się również w Biblii jako postać męska (sędzia starożytnego Izraela).”

Maja Magdalena M. – czyli męskie wybory:

“Nad imieniem dla naszego dziecka zaczęliśmy się zastanawiać już od początku ciąży. Początkowo były to propozycje, które od razu były odrzucane, czyli wymyślaliśmy imiona których nie chcielibyśmy wybrać. Jednakże w końcu przyszedł czas, w którym było się trzeba poważnie zabrać za ten temat. Jakoś tak spontanicznie wyszło, że imiona wybierze każde z nas. Tylko, żeby było sprawiedliwie, to mąż wybierze imię dla córki, a ja dla syna (wtedy jeszcze nie znaliśmy płci dziecka). No i tak w tempie ekspresowym mąż wybrał Maję a ja . . . tego Wam nie zdradzę. No może jak przyjdzie pora:) Moją ingerencją była decyzja o drugim imieniu – po mamusi.”

Marcin Iwo –  czyli o małym bohaterze Racheli:

“Szukając imion dla naszego dziecka, szybko i bezproblemowo wybraliśmy imię dla dziewczynki. Jednak kiedy przyszedł czas by wybrać imię dla chłopca, każdy z nas wytoczył ciężkie działa i walczył o swoje. Ja upierałam się przy Edwardzie, a mój mąż przy Bruno lub Igor. Z pomocą przyszła nam lektura słowackiej książki dla dzieci “ Bez Boga na świecie” Krystyny Royovej. Historia głównego bohatera Martinka tak nas zauroczyła, że jednogłośnie, któregoś wieczoru zdecydowaliśmy, że nasz syn będzie miał na imię Marcinek.
Drugie imię wybraliśmy już bardzo późno, po długich bojach.”

 

 

16
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Rogalska-Bućko
Gość
Anna Rogalska-Bućko

Cudne :)
Moja córka też ma drugie po mnie ;) za to że się tak nameczylam ;]
( ps. Sama.mam drugie po mamie- inwencja taty ;) )

Anna Haluszczak
Gość

Czyli jeśli wnusia będzie miała imię po Twojej córce, to zmieni się to w tradycję rodzinną :) Fajna sprawa! :)

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Tez podobają mi się takie rodzinne tradycje związane z imionami. U nas w rodzinie takim imieniem był Jan, ale niestety na razie brak chętnych do jej podtrzymania…

Patrycja Zych
Gość

Mój syn ma drugie imię po zmarłym dziadku (tacie mojego męża)

M&Msy
Gość
M&Msy

Mateusz Jerzy.
Długo myślałam nad imieniem dla chłopca, dla dziewczynki miałam – Paulina, Magda -. Może to śmieszne ale oglądając „M jak Miłość” zawsze bardzo lubiłam tego małego serialowego Mateuszka. Na początek wypisałam wszystkie imiona z kalendarza męskie i wykreślałam te których nie chciałam, pozostało kilka więc postanowiliśmy z mężem urządzić losowanie i zgadnijcie jakie wylosowałam :)… A drugie imię Mateusz odziedziczył po swoich DWÓCH dziadkach :) tak się składa że mój ojciec jak i zarówno męża mają takie same imiona więc problemu nie było. Pozdrawiamy.

sylwiagkap
Gość
sylwiagkap

My z mężem wybierając imię dla synka mieliśmy bardzo wielki problem, ponieważ mąż pochodzi z Ukrainy ja jestem Polką, wiec tu mieliśmy wielki problem, ale jednak doszliśmy do porozumienia po długich namysłach i rozmowach nazwaliśmy synka Igor-ponieważ dla męża jak i dla mnie bardzo to imię się podoba a także Paweł na drugie u mnie jest brat o tym imieniu a także u męża, chociaż to mogło jeszcze się zmienić, ale tak zostało:) Cieszę się bardzO,że po długich namysłach udało nam się dojść do kompromisu, a co do imienia dziecka BARDZO JEMU TO IMIĘ PASUJE:)

Patrycja Zych
Gość

Piękne historie :)

Anna Haluszczak
Gość

Ciekawe historie :) Dobrze się je czyta. I tak przy okazji pomyślałam sobie, czy każdy z nas będzie pamiętał historię wyboru imienia dla naszych milusińskich za jakieś np. 20 lat? Gdy nasze małe-dorosłe dziecko przyjdzie i zapyta – a dlaczego nazwaliście mnie… ? :)

Julia Bąk Orczykowska
Gość

Super historie;-)

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Każde imię ma swoja historię… Warto zachować w pamięci szczególnie te dotyczące właśnie naszych skarbów i opowiadać im je później:)

Szpilka
Gość
Szpilka

Tak sobie myślę czy rodzice wybierając imię dla dziecka zastanawiają się nad tym jak będzie mu potem w szkole, w życiu – te wszystkie poważne imiona : Eustachy, Stefan, Honorata …;) chyba, że cała szkoła będzie obsadzona imionami sprzed 60 lat to będzie im raźniej:)

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Czasami mam wrażenie, że niektórzy upierają się przy skrzywdzeniu swojego dziecka. Trafiają się imiona typu Szanel, Dżesika, Kewin, itp. Nie wiemy jaką dziecko będzie miało osobowość, nadając imię, które mocno odbiega od popularnych możemy wyrządzić nieśmiałemu dziecku krzywdę. Znam przypadki, gdzie pani przedszkolanka miała problemy z zaakceptowaniem inwencji twórczej rodziców i dziecko było traktowane jak gorsze, ze względu na udziwnione imię. Potem są nastolatki, które wytykają odmieńców, na końcu może z tego wyrosnąć przerażony dorosły marzący tylko o tym, żeby nazywać się „normalnie”. Do tego rodzice często nie zastanawiają się jak to się komponuje z nazwiskiem. Zestawienie Dżesika Kowalska dla… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Całą ciążę byłam przekonana, że będzie córka i będzie Oliwia Kinga. Właściwie na żadnym USG nie udało się podejrzeć płci. Ale ja wiedziałam, że córka i koniec. Jak się urodziła moja wymarzona córeczka to nagle uznałam, że przecież nie mam dla niej imienia. Wybrane przestały mi pasować. I tak dwa dni leżąc w szpitalu wpatrywałam się w córeczkę i pytałam jak chcesz mieć na imię malutka? Odpowiedź przyszła w dziwny sposób, nagle zaczęła mnie „prześladować” piosenka: „A Julia i ja, przez całą noc…” no i została Julia, drugie imię dostała po babci i jest Julia Anna :) Ostatnio rozmawiałyśmy o… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
Gość

Nasz wybór był utrudniony przez fakt, że ani za pierwszym, ani za drugim razem nie chcieliśmy znać płci dziecka, więc koniecznie trzeba było wybrać dwa imiona. Na imię dla dziewczynki mieliśmy wspólnie z mężem kilka pomysłów, ale zadecydował przypadek – na weselu znajomych byłam w ciąży ja i jedna koleżanka – mieli przygotowane imiona Magdalena i Tadeusz, ale wiedzieli, że będzie chłopczyk. A nam ta Magdusia zaczęła jakoś chodzić po głowie i już została (a potem się urodziła :)). Dla chłopca wybraliśmy w końcu Jacek – nie ma takiego w rodzinie, brzmi ładnie i nietrudno go napisać (mieszkamy w Czechach,… Czytaj więcej »

Emma
Gość

Ja rodzę za 2 miesiące, a imienia dla córci nadal nie mamy… Nic mi się nie podoba :(

Dom 20 marca 2012

Wiosenne porządki

Jeszcze niedawno na termometrze widniały stopnie poniżej zera, a ja marzyłam, aby jak najszybciej wrócić do ciepłego domku. Aż tu nagle pogoda się odmieniła, i powoli zawitała do nas ciepła, pełna słońca wiosna.
Z tej radości w pierwszej kolejności, wszystkie okna w domu na oścież, niech się mieszkanie wywietrzy po tej mroźnej zimie. Po drugie, dziecko na balkon, niech nawdycha się świeżego powietrza. Po trzecie dobra książka i na balkon, na te piękne ciepłe promienia słońca. Jednym słowem idylla.

Czy aby na pewno?

Balkon wygląda jak chodnik pod blokiem, szary, brudny, pełen pyłu i prochu. Z firanek aż się kurzy, a okna już dawno straciły swoją przejrzystość. Moja idylla zamieniła się w wyrafinowany plan wiosennych porządków. Niestety, porządki mnie czekają. Na bok odsuwam wszelkie środki chemiczne, bo w pobliżu grasuje 10-miesięczny maluch, który wszystko co ma w pobliżu musi sprawdzić, więc po co kusić los? Więc pozostają produkty dostępne w każdym domu: soda oczyszczona, ocet  oraz stare czarno-białe gazety.

Ocet

Ocet pozwala usunąć brud, kamień, i rdzę. Rewelacyjnie sprawuje się przy myciu okien i luster. Na 5 litrów wody należy dodać pół szklanki octu a potem zabrać się do mycia szyb i luster, a czarno-białą gazetą wyczyścić je do sucha. Gwarantuję, zero smug, i czyściusieńkie okna. Aby usunąć rdzę lub kamień najlepsze będą okłady z octu. Waciki, szmatki nasączone octem przykładamy w wybrane miejsce i pozostawiamy na 2-3 godziny. Potem wystarczy tylko spłukać. Ocet nadaje się także do mycia podłóg. Do pół wiadra wody, należy wlać pół szklanki octu. Jeśli nie lubicie zapachu octu, można dodać sok z cytryny lub kilka kropel ulubionego olejku zapachowego.

Soda oczyszczona

Do prania z firankami najlepiej wsypać pół szklanki sody oczyszczonej. Dzięki sodzie odzyskają swoją biel, a zawieszone zaraz po wypraniu nie będą później wyglądać na zmięte. Soda ma także właściwości zmiękczające wodę, więc można dodawać ją do każdego prania.

Świetnie sprawuje się także, jako pochłaniacz nieprzyjemnych zapachów. Wystarczy do niewielkiej miseczki wsypać sodę i wstawić do lodówki, lub szafy, butów, a zapach będzie przez nią pochłonięty.

Ponadto pasta z sody (woda i soda oczyszczona) rewelacyjnie czyści fugi w łazience. Pastę należy nałożyć na fugi, pozostawić ok. 1 godziny a później starą szczoteczką  wyczyścić. Taka pasta także poradzi sobie z odbarwieniami i kamieniem w ubikacji czy wannie. Można dodać do niej kwasku cytrynowego aby spotęgować działanie. Najlepiej pozostawić ją na min. 1 godzinę.

Ocet i soda oczyszczona wymieszane razem działają podwójnie skutecznie. Można przygotować pastę z sody i octu w proporcji 2:1. Pomoże ona usunąć kamień i wypolerować na wysoki połysk metalowe przedmioty takie jak, krany, słuchawkę prysznica, dzbanek do kawy. Jest świetna także na tłuste i zabrudzone wnętrze piekarnika. A kiedy pojawią się problemy z drożnością rur, wystarczy wsypać do odpływu pół szklanki sody i zalać szklanka octu. Kiedy mieszanina przestanie się pienić przelej wrzącą wodą. Najlepiej zastosować go na noc, a rano spłukać.
To tylko kilka przykładów, jak łatwo można zastąpić czasem drogie detergenty, środkami bardziej ekologicznymi i delikatniejszymi dla naszego budżetu.

A jakie są wasze sposoby na domowe porządki?

17
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Kupis
Gość

dorzucę swoje 3 grosze:
kamień w czajniku
woda z octem w stosunku 2:1 – zagotować w czajniku. dokładnie opłukać i zagotować samą wodę kilkukrotnie dla pozbycia się zapachu i smaku octu

Sylwia Chojnowska
Gość

Robię tak samo :)

Rachela
Gość
Rachela

do czyszczenia czajnika wykorzystuję kwasek cytrynowy. Jedno opakowanie kwasku na czajnik wody, także zagotować, później wodę wylać a potem tylko ze dwa razy przegotować wodę i za każdym razem ją wylać. i gotowe :)

Anna Rogalska-Bućko
Gość
Anna Rogalska-Bućko

Też wolę kwasek. Po prostu nie śmierdzi tak ;)

Patrycja Zych
Gość

Rachela robię identycznie jak TY:)

Anna Haluszczak
Gość

też tak robię – zawsze działa :)

Magda Kupis
Gość

ocet jeszcze jest dobry na Muchy i komary- można przegonić z kuchni, jeśli od czasu do czasu wyleje się kilka kropel octu na rozgrzaną płytę kuchenną. Parujący ocet skutecznie
odstrasza owady.

Anna Haluszczak
Gość

Świetne te rady! Chyba wypróbuję z oknami, bo mi zawsze zostają smugi.

Sposób na czystą mikrofalę? Wlać do miski wodę, dodać sok z cytryny lub kwasek cytrynowy i włożyć do mikrofali. Gotować kilka minut (tak, żeby wszystko ładnie parowało). Potem miskę wyjąć i wszystkie zanieczyszczenia łatwo usunie się miękką szmatką – bez szorowania. A mikrofala będzie pachniała świeżutką cytrynką :)

Magda Kupis
Gość

Aniu warunkiem koniecznym są gazety- bez nie próbuj :D ja muszę umyć jeszcze raz :D

Anna Haluszczak
Gość

to muszę starych gazet poszukać, bo „prasę” czytam z netu ;)

Liliana
Gość
Liliana

Wczoraj mąż był na zakupach i m.in. kupił pół litra. Octu :)

Anna Haluszczak
Gość

U nas ocet zawsze jest w domu :) Tak a propos octu i (niekoniecznie) porządków. Ocet jest świetny na ugryzienia komarów! Jeśli świeże ugryzienie przemyje się od razu octem (wystarczy zwilżony wacik), nie robi się bąbel i nie swędzi :) Tylko trzeba to zrobić w krótkim czasie po ugryzieniu – działa!

Patrycja Zych
Gość

Latem wypróbujemy :)

Patrycja Zych
Gość

Soda jest też rewelacyjna jeśli chodzi o czyszczenie srebra…

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Oj, często używam ekologicznych środków do sprzątania i czyszczenia! ocet i proszek do pieczenia/soda są na porządku dziennym:)

Ilona Szostek
Gość
Ilona Szostek

Witam serdecznie mam problem z kamieniem w toalecie jest go dosyć dużo proszę o radę jak to usunąć za pomocą sody i octu w jakiej proporcji

Agnieszka Jelinek
Gość
Agnieszka Jelinek

Najlepiej np. na noc zamknąć dla domowników toaletę. Wybrać z niej wodę, a następnie nałożyć pastę z sody oczyszczonej na kamień (soda zmieszana z odrobiną wody). Pozostawić na ok. 1 godzinę i zalać później delikatnie octem i pozostawić na noc. Rano np. szczotką lub drucikiem usunąć resztę kamienia i spłukać. Powinno puścić.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close