Zabawa 26 października 2011

To co najważniejsze….

  Zanim podjęłam decyzję o ubraniu w słowa moich intymnych uczuć, długo nad tym myślałam. Rozważałam za i przeciw, bojąc się negatywnego odbioru tego, o czym chcę napisać, bo są to zupełnie inne emocje, od tych z którymi mogłam podzielić się z Wami do tej pory.

 Zastanawiam się, czy w życiu każdej matki, kobiety, przychodzi taki czas, gdy wszystko się wali na głowę, nawarstwiają się problemy większe i mniejsze, gdy nawet te nieistotne zamieniają się w trudności z pozoru nie do przejścia.

 U mnie był brak pracy, perspektyw, strach i stagnacja, na końcu również łzy, i wykrzyczany żal do losu. Mocne słowa, zaciśnięte pięści, gdy człowiek aż kulił się w sobie, a w szczególności złość, która uchodziła ze mnie również w kierunku mojego dziecka. Ciężko jest o tym myśleć, jeszcze ciężej pisać.

Będąc blisko wyczerpania i załamania, pomijałam wiele. Drobne rączki wyciągnięte w moją stronę, bywały odrzucane, oczka wpatrujące się w moje oczy, pomijane. Słowo „Mama”, za które niejedna kobieta byłaby wstanie zabić, bywało przeze mnie ignorowane. I choć kocham synka nad życie, czasem chciałam być gdzie indziej, mimo że On potrzebował mnie najbardziej tu i teraz..

Bywało i gorzej. Zdarzało się że klaps i wrzask miał przynieść tak upragnioną ciszę, a przynosił tylko łzy mojemu dziecku, a mi kaca moralnego. Bo miałam nigdy nie uderzyć mojego dziecka, a przyszło mi to z niebywałą łatwością. Możecie pomyśleć o mnie, że jestem straszną matką, i macie do tego prawo, że nie zasługuję na moje macierzyństwo, o czym myśl bolała najbardziej.

Na szczęście w miarę szybko dotarło do mnie, że wolę być niż mieć. Że czasowy brak pracy, nieprzespane noce, obiadek który właśnie wylądował pod stołem, że ziemia z kwiatów rozsypana po całej podłodze, to wszystko tak naprawdę jest nieistotne. Naprawdę nie jest końcem świata.

Ale zrozumiałam to dopiero, gdy dopadła mnie myśl, ukłucie w sercu, że to co ja tak właściwie robię, niczemu nie służy, a przynosi jedynie zachwianie poczucia bezpieczeństwa dziecka. Że to co mnie dusiło i nie pozwalało swobodnie oddychać, to były tylko i wyłącznie moje problemy, a nie problemy mojego dziecka. Nie miałam prawa ich na niego przekładać, bo On je odreagowywał swoim zachowaniem.

Teraz to wszystko zamieniam w przeszłość, choć nie zapominam, bo to najsmutniejsza lekcja, jaką odebrałam od życia, i nigdy nie powinna się powtórzyć.

Naprawdę niewiele trzeba, żeby cokolwiek dla siebie zrobić, ja już nie stoję w miejscu, działam i oczekuję rezultatów. Wprowadziłam drobne, choć ważne zmiany – czas dla siebie, głęboki oddech a dopiero po tym moja interwencja przy awanturach małego.

Ponieważ moje dziecko od 3 tygodni nie przespało żadnej nocy (a ja razem z nim), to kiedy mąż jest w domu, mogę przenieść się spać do innego pokoju, a mąż da sobie sam radę z Małym. Nie muszę i nie chcę być ani „antymatką” ani męczennicą. A przede wszystkim, już zawsze będę miała w pamięci, że to mój mały chłopczyk jest największym darem od losu, i to jego szczęście będzie rzeczą o której pomyślę w pierwszej kolejności. Nie moja praca, nie moje ambicje, i nie pieniądze, ale Moje Dziecko, dla którego chcę być tylko i aż Dobrą Matką.

19
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Patrycja ZychCiotka-Klotkamamax4MkanczuckiMagda Kupis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Fizinka
Gość
Fizinka

„…wolę być niż mieć ” -żeby nie zwariować,powinnyśmy sobie powtarzać to każdego ranka! ;)

Nikt nie jest ideałem,nikt nie jest chodzącym robotem..każdy miewa gorsze chwile,najważniejsze jest to by szybko uświadomić sobie że ” to wszystko tak naprawdę jest nieistotne ” ;)

Cieszmy się tym że mamy dwie ręce i dwie nogi ;) że jesteśmy zdrowe :) że Nasze dzieci są całe i zdrowe! :) A reszta to pikuś! ;)
Jak mówiła bohaterka jednej z moich ulubionych książek/filmu – „Forsę się zorganizuję!Forsę się zawsze da zorganizować! ” ;)

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Nikt nie będzie myślał o Tobie jako o strasznej czy złej Matce . Wydaje mi się , że każda z nas wcześniej czy później popełniła jakieś błędy wychowawcze , zareagowała zbyt gwałtownie , odepchnęła nawet w myślach swoje dziecko . Jesteśmy tylko ludźmi i czasami nasza bezsilność bierze górę . Najważniejsze to w porę się opamiętać i nie zatracić się w tym stanie . Trzeba pamiętać o sobie i swoich potrzebach . I czasami dać mężowi wykazać się przy dziecku a samej iść choćby położyć się na chwile :) Przy dziecku priorytety szybko się zmieniają , tylko każda z nas… Czytaj więcej »

Marysia
Gość
Marysia

„Przy dziecku priorytety szybko się zmieniają ” trudno się z tym nie zgodzić :) szkoda tylko, że życie nie zawsze tak pięknie się układa, jak same byśmy tego oczekiwały.

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

Niestety, jak to w życiu zawsze blaski i CIENIE… chyba kazda z mam doświadcza tego o czym napisałaś, myślę że taka matczyna frustracja jest w pewnym sensie pakietem promocyjnym dziecka. Jedni mają problemy ze spaniem albo jedzeniem- ja np. z kazdą z tych kategorii – i choć próbuję brać wiele rzeczy z przymrużeniem oka to nie raz i nie dwa mój umęczony psychicznie duch ulatywał gdzieś z ciała podczas kolejnej awantury nad talerzem i walił wyimaginowaną głową w nieistniejącą ścianę :-P Ostatnio rozchorowałam się, i gdy leżałam w nocy w łóżku z wysoką gorączką ( bołał mnie kazdy milimetr ciała)… Czytaj więcej »

Natalia Smykowska
Gość

Tekst bardzo skojarzył mi się z książką, którą ostatnio czytałam: Zła Matka – Ayelet Waldman… Dzięki niej (choć nie tylko) zrozumiałam swoje zachowania, emocje…nabrałam dystansu… Złym byłoby nie być świadomym własnych błędów… Ja jeszcze pracuję nad sobą, ciągle myślę nad przyszłością, chciałabym coś jeszcze osiągnąć… Mam nadzieję, że Syn mi w tym pomoże :)

Marysia
Gość
Marysia

„Zła matka”- aż jestem ciekawa tej książki :) Przydałby mi się taki tłumacz dla emocji.!

Grymułka :)
Gość
Grymułka :)

Łezka mi się zakręciła w oku, jak to czytałam! Nie wiem, jak to jest być mamą, ale wiem, jak to jest odreagowywać swoje cierpienie i złość na najbliższej osobie na świecie… jak jest potem źle i smutno, gdy przychodzi rozsądek i opanowanie. Masz w sobie mądrość i zawziętość jakiej mało (pamiętam jeszcze z dzieciństwa..hehe), więc jestem pewna, że długo nie zapomnisz tych gorzkich lekcji życia i wyciągniesz wnioski (już wyciągnęłaś). Nigdy nie przeszło by mi przez myśl, żeby nazwać Cię złą Mamą… Dobrze, że starasz się znaleźć chwilę dla siebie :) Trzymaj się dzielnie!!

Agusiak
Gość
Agusiak

Dziękuję Ci za ten tekst…. :*

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Czytam Wasze komentarze, i nawet nie wiecie,ile znaczą dla mnie Wasze słowa, bardzo budujące i bardzo potrzebne. Wspaniały prezent urodzinowy! ściskam Was zaocznie – Żaklina :)

Magda Kupis
Gość

W brew temu co sądziłaś, że mogłyśmy pomyśleć paradoksalnie powiem Ci, że może nie jesteś idealnym człowiekiem (bo takich nie ma), ale za to jesteś idealną matką- potrafiłaś otrząsnąć się, przyznać i naprawić to co sprawiło, że mogłaś o sobie pomyśleć „zła matka”. A do tego jesteś mądrą kobietą- właśnie to wyczytałam z tego felietonu.

Marysia
Gość
Marysia

Dzięki! Najtrudniej jest przyznać sama przed sobą, że to co się robi, nie jest dobre ani dla kobiety-matki, ani tym bardziej dla dziecka.I co ważniejsze, i czego dopiero teraz się uczę- TRZEBA rozmawiać z najbliższymi, o tym co się wewnątrz człowieka dzieje, zanim nie będzie za późno. Zbyt wiele nieszczęść się wydarzyło, ponieważ matki nie miały, bądź nie chciały wsparcia. Trudno jest samej dźwignąć się z „upadku”.

Mkanczucki
Gość
Mkanczucki

A mi sie podobał kawałek o Tatusiu, który zajmuje się synkiem podczas „niedoli” mamy:) podziwiam faceta, nie lada wyczyn :)

Marysia
Gość
Marysia

Hmmm… ciekawe, gdzie można znaleźć takiego mężczyznę…;)?, szczęściara z tej mamy, że nie jest skazana na samą siebie :)

mamax4
Gość
mamax4

ty mama doskonała jesteś i żaden opuszczony wzrok twego dziecka tego nie zmieni . czasem potrzeba być tylko soba i tylko dla siebie choć hwilkę . Co ja mam powiedzieć ???powinnam czuć porazkę z macierzyństwa ,bo nie mam czasu dla swoich dzieci i tak musze czas rozpracowac ,zeby jakoś to było ;d

Marysiu to dla ciebie :D:D

Marysia
Gość
Marysia

Droga mamox4, akurat podziwiać należy Ciebie, zawsze dajesz sobie radę, i nawet trudności które spotykasz nie pozbawiają Cię optymizmu, a całe serce masz dla dzieci! Sama wiesz, że to jest najważniejsze:)

Ciotka-Klotka
Gość
Ciotka-Klotka

Najbardziej mi się podoba komentarz twojego męża! Skromność aż tryska z każdego słowa:) Dobrze, że już wszystko ok. i nie trrzeba Cię reanimować! Gdybyś jadnak potrzebowała to wal jak w dym, ja Cię ustawię przodem do socjalizmu;)

Marysia
Gość
Marysia

hmmmm… przodem do socjalizmu- brzmi co najmniej strasznie, więc do oporu będę trzymała się pionu, do którego postawiłam się sama;) a jak mój mąż dalej będzie tak skromny, to jego trzeba będzie reanimować, bo zbyt długo tego nie zdzierżę ;)

Patrycja Zych
Gość

Poruszający tekst..daje do myślenia!!

Brawa za odwagę..

Marysia
Gość
Marysia

Dziękuję, choć życzę sobie, i nie tylko, aby było jak najmniej podobnych tekstów, bo serce boli na samą myśl o tym, co opisałam. Na szczęście życie bywa przewrotne, i to co przerażało jakiś czas temu, teraz to „pikuś” i wcale nie taki najgorszy, bo los znów zaczyna się uśmiechać. I oby już tak zostało, czego mogę życzyć i sobie i innym kobietom, nie tylko z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia :)!
Ż.K.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close