To zależy tylko od Ciebie


Mamy nowy rok – nowe plany, nadzieje i oczekiwania. Chyba każdy z nas – choćby w wersji minimalistycznej – zadaje sobie pytanie „Co on nam przyniesie?”. Tak sobie myślę, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu – po prostu się zdarzą. Pewnie dlatego często wypowiadamy i słyszymy życzenia „zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia”, zdając sobie sprawę, że będąc zdrowi z pozostałymi darami losu damy sobie jakoś radę.

I o ile pewne sprawy są wypadkową wielu czynników, tak jedna kwestia jest wyłącznie naszym wyborem. Mam na myśli życzliwość – to czy jesteśmy serdeczni wobec drugiego człowieka, zależy tylko od nas.

Obojętnie kim jesteś, ile masz na koncie, gdzie pracujesz i co lubisz, możesz być życzliwy. A serdeczność można okazać dobrym słowem, pomocnym gestem, szczerym uśmiechem czy rozumiejącym spojrzeniem.

Czasem wystarczy więcej cierpliwości i spokoju, by pomóc komuś w nerwowej dla niego sytuacji. Odpuść, zamiast trąbić klaksonem i nerwowo wymachiwać rękami, wpuść innego kierowcę, gdy ten chce zmienić pas.

W okresie przedświątecznej gorączki mój mąż został dwa razy przepuszczony w kolejce przez innych kupujących, gdyż stał do kasy z tylko dwoma produktami. Było mu tak miło z tego powodu, że jeszcze kilka godzin później z uśmiechem zdawał mi relację z tej sytuacji. Jakie to fajne, że trafił w sklepie na tak życzliwe osoby.

Ostatnio byłam świadkiem, jak pewnej pani (bynajmniej nie starszej babuleńce) rozsypały się drobne i kilka osób schyliło się, by pomóc. Dałaby sobie pewnie radę sama, ale nie musiała, bo znalazła się wśród uczynnych ludzi.

Mój syn nie zjadł dziś w szkole drugiego śniadania. Gdy to odkryłam, spuścił oczy i powiedział: „Mamuś, przepraszam, ale dziś nie miałem w ogóle do tego głowy. Mamy w klasie nowego kolegę i musiałem się nim zaopiekować i wszystko w szkole pokazać”. Jestem z niego dumna, podjął dobrą decyzję, bo postawił na wsparcie i życzliwość.

Twój współmałżonek wrócił z pracy, podajesz mu obiad. Posłuchaj uważnie, co ma do opowiedzenia, by wiedział, że to, co mówi, jest dla Ciebie ważne, że interesujesz się, jak minął mu dzień. Albo przytul o kilka chwil dłużej niż zazwyczaj, by poczuł, że Ci zależy.

No i warto się uśmiechać do ludzi – do pani w kiosku, kontrolera biletów, nauczycielki naszego dziecka, portiera i pani w banku…

Warto pomagać tym, którzy są w potrzebie.

Ludzie są zabiegani — żyją od chwili do chwili, od obowiązku do obowiązku. Ale daję głowę, że każdemu będzie miło, jak spotka go w ciągu dnia – nie odrobina – ale całą górą życzliwości. To po prostu bardzo miłe i co najważniejsze –  nie jest wynikiem zrządzenia losu – zależy tylko od nas.

I tego życzę każdemu z Was – wiele serdeczności od bliskich i obcych na każdy dzień 2018 roku.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. milena Kaminska

    Dziękujemy i również tego samego Ci życzymy. Takie malutkie uczynki drobny gest a może mieć wielką moc. Takie przepuszczenie w sklepie niby nic takiego wielkiego a jak cieszy, wiem bo też to doświadczyłam. Ja w święta też miałam przygodę ale to ja miałam okazję pomóc.Gdy jechaliśmy do rodziny i było już późno spieszylismy się bo nienawidzę spóźnialstwa zamknął się szlaban, czekamy z niecierpliwością aż tu nagle od strony pasażera czyli męża bo ja byłam kierowcą zaczął ktoś mocno uderzać w szybę. Była to staruszka miała więcej niz 80 lat ledwo stała na nogach i zapytała czy ją podwieziemy. Zapomniałam od razu o tym że priorytetem jest dla mnie punktualność, mąż wysiadł i pomógł kobiecie wsiąść do samochodu. Sam poszedl do tyłu do dzieci. Oczywiście szlaban otworzył się za mną korek a ja na awaryjnych :) zdziwiło mnie to oczywiście pozytywnie że nikt nie trąbił. Zawiezlismy kobietę do domu.choć było ciężko bo nie słyszała. Pytaliśmy o adres a ona się uśmiechała i dziękowała. Jakoś po dłuższym upływie czasu udało się.

    1. Basia Heppa-Chudy

      To co napisałaś, jest pięknym dopełnieniem mojego tekstu.
      Wzruszyłam się.

  2. bardzo ładnie napisane i pamiętajmy dobro powraca ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Magiczna dziesiątka, czyli kto mieczem wojuje…


Radzenie sobie z emocjami, zwłaszcza tymi negatywnymi, to trudna sztuka. Teoretycznie powinniśmy ją opanować w dzieciństwie, najdalej w okresie dojrzewania. Dorosły człowiek powinien umieć zapanować nad sobą, nawet w ekstremalnych sytuacjach. Ewentualnie później może odreagować, ale to dopiero później.



Teoria teorią, a życie życiem. Jako świadoma matka (lubię tak o sobie myśleć, cokolwiek to pojęcie nie znaczy) staram się nauczyć moje dziecko tej trudnej sztuki trzymania nerwów na wodzy. Staram się, co nie znaczy, że mi wychodzi. Bywa, że moje dziecko zaczyna, w moim pojęciu, kompletnie bez powodu, zdradzać objawy braku równowagi emocjonalnej. No i zonk. Oczywiście powody jakieś zawsze są, ale nie w tym rzecz. Problem raczej w tym, że o powrót do równowagi wcale nie jest łatwo. I nawet jeśli dziecko ma świadomość, że musi się uspokoić, to po prostu nie umie. Dorośli też nie do końca sobie z tym radzą…

Na dziecko nie ma jednej metody. To, co działa dziś, nie musi działać jutro. Było już stawianie do kąta (nie tyle za karę, co żeby się wyciszyć – kąt to dobre miejsce do tego celu, szczególnie dla dziecka, bo jakby ma ograniczoną ilość bodźców). Było wysyłanie do pokoju, było dawanie buziaków (działa rozśmieszająco i ułatwia odzyskanie równowagi). Ostatnio na topie jest liczenie do dziesięciu.
– Kotek, jak nie dajesz rady, czujesz, że zaczniesz krzyczeć, to weź głęboki oddech i policz do dziesięciu.
– I co wtedy będzie?
– Uspokoisz się.
– A jak nie?
– To policz jeszcze raz.

Znacie to amerykańskie: wszystko cokolwiek powiesz, może być użyte przeciwko tobie? W wersji rodzicielskiej brzmi: wszystko cokolwiek powiesz, BĘDZIE użyte przeciwko tobie.

Przyszedł dzień, gdy i mnie puściły nerwy. Bywa. Dużo pracy, mało czasu, stres… W ramach samouspokajania się wyszłam do kuchni, żeby przez chwilę pobyć na osobności. Z pokoju dobiegł mnie głos Duśki:
– Policz do dziesięciu.
– Nie działa – odwarknęłam może mało grzecznie, za to najzupełniej szczerze.
– To policz jeszcze raz.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Kiedyś przestanę być kobietą ze stali


Wiecie jak to jest być “nie do zdarcia”? Pewnie wiecie, założę się, że to nie tylko ja zaciskam zęby, gdy mi coś nie pasuje i choćbym miała paść na twarz, robię swoje. I dobrze to i źle, bo niby fajnie jak sobie ze wszystkim radzimy, ale jak ukoić emocje, które wręcz buzują w naszych głowach? Tylko czasem nadchodzą takie dni, w których wszystko się sprzysięga i czuć beznadzieją, w której nikt nie przewidział miejsca na łzy.

Jakiś czas temu miałam taki dzień, w którym utrzymać nerwy na wodzy, to jak wygrać w totolotka. Nawał pracy redakcyjnej, obowiązki domowe, trójka dzieci + rwa kulszowa oraz moja chora krtań. I oto nadszedł czas sądu.

Brak czasu na dopięcie choć jednej rzeczy do końca, temat działki pod dom i związane z tym wydatki, a na deser ściana, którą całą moje dziecko wymazało długopisem. Młody stał na łóżku i smarował po niej, a ja nie zauważyłam tego! Tzn wiedziałam, że “coś” robi bo zapadła cisza, ale jak weszłam do pokoju, dopiero TO zobaczyłam.

Ściana od dołu do góry wymazana, bez szans na starcie tego ze zwykłej farby. I wtedy coś we mnie pękło, zwyczajnie usiadłam i się poryczałam. Nie, najpierw skrzyczałam dzieciaka i dopiero usiadłam i zapłakałam. Coś tam jeszcze ponarzekałam, że zrobił się syf jak w melinie i że będą teraz tak mieszkać, bo ja im nie pomaluję na nowo pokoju…

A po tym zabrałam psa na spacer. Szłam i powstrzymywałam łzy, żeby się nie poryczeć. A mogłam dać sobie siana, pewnie byłoby mi łatwiej. Nie mogę być wiecznie babą ze stali, ale obowiązki każą trzymać fason. Dawać radę, nie mazać się i iść do przodu, choćby po trupach. Tak powinno być zgodnie ze schematem kobiety współczesnej, niezależnej, niewiszącej na swoim facecie. Ale czy jestem? Nie wiem. Wiem tylko, że najtrudniej zadowolić siebie samą, bo z innymi idzie mi znakomicie.

* Moją równowagę psychiczną niespodziewanie przywróciła zaprzyjaźniona H. Poskarżyłam się na całą sytuację i napisałam, że muszę wyjść, bo nie daję rady. W odpowiedzi napisała mi tak:

oj tam, dobra melina nie jest zła,

szybciej dom zbudujesz :)

No i jak tu się dłużej gniewać na życie?

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Brzuchowi na ratunek, czyli najprostsze sposoby na poprawę trawienia i świąteczne przejedzenie


Święta, święta i po świętach. Tak jak szybko przyszły, tak prędko minęły. I zapewne gdyby nie przepełnione jedzeniem brzuchy, równie szybko można by było o nich zapomnieć. Ale kto nie potrafił sobie odmówić i dał się zwieść podstępnym zapachom, kusząco wyglądającym ciastkom, czy innym kapustom, dziś może kwiczeć. I raczej się kulać, niż swobodnie chodzić ;-) 

Ale spokojnie, jest kilka prostych, naturalnych sposobów, które mogą nieco poprawić trawienie, złagodzić dolegliwości żołądkowo-jelitowe i tym samym przynieść ulgę zmęczonemu brzuchowi, a jego właścicielowi poprawić samopoczucie.

ZIOŁA
Szybką ulgę mogą przynieść ogólnodostępne dobrodziejstwa natury, czyli zioła. Najskuteczniejsze w przypadku problemów trawiennych są napary, które pozwalają na uwolnienie substancji czynnych z suszu do płynu. Aby przyrządzić napar wystarczy zalać zioła przegotowaną, gorącą wodą i zaparzać je pod przykryciem przez określony czas, zazwyczaj około 15 minut.

Najpopularniejsze i najbardziej skuteczne zioła to:
Mięta – zwiększa wydzielanie żółci, ma działanie rozkurczające w przypadku nieżytów żołądka i jelit, zwalcza też nudności, wzdęcia i niestrawność po ciężkostrawnych daniach.
Koper włoski – zmniejsza napięcie mięśni gładkich jelit i przewodów żółciowych, ma działanie wiatropędne, łagodzi wzdęcia i pobudza wydzielanie soków trawiennych.
Rumianek – działa rozkurczająco na mięśnie gładkie jelit i dróg żółciowych, wspomaga trawienie.
Pokrzywa – wspiera wydzielanie enzymów trawiennych, ułatwia przemianę materii, oczyszcza układ trawienny.
Mniszek lekarski – pobudza trawienie i wspomaga usuwanie nadmiaru wody z organizmu.
Siemię lniane – zwalcza zaparcia i łagodzi dolegliwości żołądkowe.

PRZYPRAWY
Podkręcają tempo przemiany materii i wspomagają układ trawienny. Ich zastosowanie jest ogromne, można dodawać je do zup, mięs, sałatek, posypywać kanapki, czy przyrządzać napoje bądź napary.

Na układ trawienny zbawienne działanie mają:
Bazylia – zmniejsza napięcie mięśni gładkich przewodu pokarmowego, pobudza wydzielanie soku żołądkowego, przyspiesza pracę jelit, ma działanie wiatropędne, zapobiega wzdęciom.
Oregano – działa przeciwskurczowo, moczopędnie , łagodzi wzdęcia.
Lubczyk – pobudza wydzielanie soku żołądkowego, zmniejsza napięcie mięśni gładkich jelit , przeciwdziała wzdęciom, działa także moczopędnie
Majeranek –  ułatwia trawienie, pobudza wydzielanie żółci, przyspiesza przemianę materii.
Kminek – wzmaga wydzielanie soku żołądkowego, poprawiając przy tym trawienie, działa rozkurczowo i łagodzi wzdęcia.
Imbir – zwiększa produkcję soków trawiennych i przyspiesza przemianę materii, ułatwia wydalanie wody i tłuszczu.
Natka pietruszki – pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego.
Chili – dzięki kapsaicynie stymuluje wydzielanie śliny, soków żołądkowych i przyspiesza przemianę materii.

KISZONKI
Kiszonki bogate są w witaminy, błonnik i bakterie kwasu mlekowego, dzięki czemu usprawniają pracę jelit. Ponadto zawierają enzymy, które ułatwiają trawienie i przyspieszają metabolizm.

MLECZNE PRODUKTY FERMENTOWANE
Jogurt naturalny, kefir, maślanka – zawarte w nich bakterie probiotyczne wspomagają florę bakteryjną jelita grubego, regulują trawienie i przyspieszają usuwanie zbędnych produktów przemiany materii.

HERBATA
Gorąca herbata rozgrzewa, pobudza wydzielanie soków żołądkowych oraz wspomaga trawienie tłuszczów. Można pić zwykłą – czarną, zieloną, czerwoną bądź ziołową, np. miętową, rumiankową, imbirową bądź z kopru włoskiego.

WODA
Woda oczyszcza drogi pokarmowe. Pozwala na nawilżenie mas kałowych, a przez to łatwiejsze i regularne ich  usuwanie.

RUCH
Ruch to oczywiście podstawa. Żadne leżenie plackiem i słodkie leniuchowanie nie wpływa dobrze na pracę układu pokarmowego. I nie trzeba wcale biegać maratonów czy katować się na siłowni, co zresztą przy przejedzeniu byłoby katorgą. Wystarczy najprostsza forma ruchu jaką jest SPACER. 30 minut dziennie to nie jest dużo i w zupełności wystarczy.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Na zgagę pomagały mi trochę migdały w ilościach hurtowych. Kupowałam np. migdały w płatkach, bo szybciej się je jadło. Ulgę też przynosiło zimne mleko. Ale najskuteczniejsze było urodzenie dziecka, przeszło całkowicie

    1. Mleka nie lubię. Migdały owszem – więc chętnie spróbuję. Ale najbardziej podoba mi się opcja urodzenia dziecka! :P ;) :D

  2. chociaż się nie przejadłam to przy Hashimoto moje trwienie sfiksowalo totalnie, więc ograniczyłam mocno nabiał i gluten i pije różne herbaty na trawienie w ilościach hurtowych

    1. A jakie konkretnie herbaty pijesz??

    2. różniaste, ostatnio na zbicie cholesterolu, poprawiające trawienie, kontrolujące masę ciała, herbaty z czystka etc

    3. od nowego roku mam zamiar wypróbować post Dąbrowskiej…

  3. Banany na zgage tylko uwaga bo mogą powodować zaparcia ;-)

    1. Serio, banany na zgagę??? :) Nigdy o tym nie słyszałam :)
      Jeśli to skuteczne to może spróbuję, choć nie lubię bananów : :P

    2. Skuteczne zawsze można dodać banan do innych owoców skoro nie przepadasz albo banan w cieście

  4. Ja mam teraz potworne zgagi… dzień w dzień męczę się potwornie a to dopiero 7 miesiąc… już nie wiem co robić by przeszlo… mleko odpada bo mam nietolerancję na nabiał… herbata z cytryną też nie pomaga… Może wy znacie sprawdzone sposoby bym mogła zasnąć??? :(

    1. Herbatę miętową z dwóch torebek najlepiej,mocną.

    2. Gosia migdały to naturalny i jak dla mnie mega skuteczny sposób na zgagę, u mnie mija odrazu :)

    3. Dzięki Barbara Radziewicz muszę spróbować:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku