Ciąża 17 stycznia 2018

Torba do szpitala – co będzie potrzebne do porodu, a co zbędne? Moja sprawdzona lista.

Do wyznaczonego terminu porodu zostały mi równe 4 tygodnie – aż nie dowierzam, że to już! Mam wrażenie, że z każdą kolejną ciążą czas płynie zdecydowanie szybciej. W każdym razie, doszłam do wniosku, że to już najwyższa pora by przygotować  torbę do szpitala. Tym bardziej, że poprzednią ciążę zakończyłam na przełomie 36 i 37 tygodnia, więc generalnie rzecz biorąc, nie ma z czym dłużej zwlekać. 

Teoretycznie pakowanie powinno pójść mi gładko, w końcu to już trzeci raz, ale powiem szczerze, że gdy wzięłam się do roboty, poczułam chwilową pustkę w głowie. Jakbym doznała jakiejś wybiórczej amnezji i nie pamiętała co było mi potrzebne lub przydatne przy pierwszym i drugim porodzie.

Musiałam więc przycupnąć wygodnie na kanapie, z kartką i ołówkiem w dłoni, trochę powspominać, pogłówkować i zapisać wszystko, żeby mieć czarno na białym. I żeby niczego nie zapomnieć.

Na wstępie założyłam, że dla własnej wygody przygotuję dwie, a właściwie to nawet trzy torby – jedna dla mnie, druga dla maluszka, a trzecia dla męża , tzn. na wyjście ze szpitala – nie będę brała jej od razu do porodu, bo po co? Tatuś weźmie ją dla nas w dniu wypisu.

Na pierwszy ogień pójdzie moja torba, bo ona będzie potrzebna w pierwszej kolejności. Generalnie nie zamierzam brać wielu rzeczy, bo zakładam, że w szpitalu spędzę tylko dwa dni. Dlatego jej zawartość dla kogoś może okazać się skromna, dla mnie natomiast po prostu praktyczna ;-)

No więc  TORBA DLA MAMY – co powinno się w niej znaleźć?

Koszula do porodu x 1 sztuka – ponieważ za pierwszym i drugim razem nie chciałam więcej nosić koszuli, w której rodziłam, tym razem postawiłam na jednorazową (kupioną za grosze), którą bez sentymentów wyrzucę, gdy będzie już po wszystkim.

Koszula / piżama poporodowa x 1 sztuka.

Wielorazowe majtki siateczkowe (Canpol) x 2 opakowania (4 sztuki) – są wygodne i praktyczne, bo można je prać w pralce, a po skończonym połogu bez żalu wyrzucić. Teoretycznie na dwa dni jedno opakowanie powinno wystarczyć, ale ponieważ ono nie zajmuje dużo miejsca, na wszelki wypadek wezmę dwa.

Podpaski poporodowe x 2 opakowania (20 sztuk).

Podkład poporodowy x 1 sztuka – do zabezpieczenia łóżka przed ewentualnym poplamieniem krwią lub do przewijania dzieciątka.

Tantum rosa (w proszku) x 1 opakowanie + butelka z dziubkiem – do przemywania krocza, w celu łagodzenia dolegliwości poporodowych.

Ręcznik do kąpieli x 1 sztuka, ewentualnie drugi mniejszy – do rąk.

Klapki pod prysznic.

Kapcie (klapki) do chodzenia po oddziale.

Papier toaletowy – bo nigdy nie wiadomo kiedy się skończy i kiedy doniosą nową rolkę  ;-)

Chusteczki higieniczne x 2 opakowania – jako osoba, która przez cały rok ma katar, muszę je mieć zawsze przy sobie.

Szlafrok

Miękki biustonosz do karmienia x 1 sztuka – co jak co, ale nie lubię paradować z „dyndającym” biustem przy obcych ludziach. I nie mam tu na myśli personelu, czy koleżanek z sali, a ich rodziny/znajomych, którzy tłumnie przybywają w odwiedziny.

Skarpetki x 1 para.

Poduszka typu „jasiek” lub tzw. rogal – przydadzą się do spania (wolę spać na swojej poduszce niż szpitalnej) i do karmienia maluszka.

Maść na brodawki (Bephanten) – sprawdzona przeze mnie dwukrotnie, skuteczna, pełniąca funkcję 2 w 1, bo nadaje się na popękane brodawki mamy oraz do pielęgnacji delikatnej pupy noworodka, nie trzeba więc kupować dwóch produktów. 

Pomadka nawilżająca – podczas długiego porodu usta „uwielbiają” wysychać, dając uczucie dużego dyskomfortu (czego nie znoszę!), dlatego koniecznie musi być pod ręką.

KOSMETYCZKA, a w niej:

Szczoteczka + pasta do zębów.

Woda różana + płatki bawełniane (kilka sztuk) i krem do twarzy – spotkałam się z twierdzeniem, że to zbędne kosmetyki w szpitalu, ale tak się składa, że dla mnie mycie twarzy i wklepanie w nią ulubionego kremu to podstawa w pielęgnacji i konieczność, taka sama jak codzienne szczotkowanie zębów.

Żel pod prysznic.

Szczotka do włosów + gumki/spinki.

Ponadto…

DOKUMENTY (karta ciąży, grupa krwi, wynik GBS, dowód osobisty)!

Telefon + ładowarka.

Naczynia (kubek, sztućce, talerzyk).

Przekąski typu herbatniki, biszkopty, czekolada… – nigdy nie wiadomo jak długo będzie trwał poród, warto więc mieć ze sobą coś co zaspokoi głód i doda nieco sił. Poza tym jeśli urodzi się po kolacji, na posiłek trzeba czekać do rana – o czym przekonałam się przy pierwszym porodzie i na co niestety nie byłam przygotowana ;-)

Woda niegazowana  – przynajmniej 2/ 3 niewielkie butelki, koniecznie z „dziubkiem”.

To by było na tyle. Wszelkie laktatory, wkładki laktacyjne, czy książki, choć często spotykane na tego typu listach wyprawkowych, osobiście uważam za zbędne. A jeśli okażą się jednak potrzebne, to zawsze można poprosić męża o dowiezienie.

TORBA DLA DZIECKA – tutaj lista będzie zdecydowanie krótsza, bo noworodek tak naprawdę niewiele potrzebuje. Szczególnie jeśli dużą część wyprawki  na sam pobyt oferuje szpital. Co prawda w naszym przypadku raczej trzeba mieć w większości swoje akcesoria,  ale i tak pakuję tylko kilka rzeczy:

Pampersy typu newborn x 1 małe opakowanie.

Chusteczki nawilżane x 1 opakowanie.

Ubranka: body z krótkim rękawem + pajacyk x 3 sztuki – po jednym komplecie na dzień, plus jeden dodatkowy. Moim zdaniem taka ilość w zupełności wystarczy, a przynajmniej nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym wielokrotnie w ciągu jednego dnia przebierała dziecko i potrzebowała więcej ubranek.

Cienka bawełniania czapeczka x 1 sztuka.

Niedrapki lub skarpetki x 1 sztuka/para – na wypadek gdyby maluszek miał długie pazurki, którymi może się podrapać.

Ręcznik z kapturkiem – teoretycznie nie planuję kąpieli dzieciątka w szpitalu, ale wychodzę z założenia, że lepiej mieć swój ręcznik, niż pożyczać cudzy ;-)

Pieluszki tetrowe x 2 sztuki – do odbijania maluszka po karmieniu, wycierania buźki, jeśli uleje się mleko i ewentualnie do podkładania pod głowę dziecka.

Cienki kocyk lub otulacz – w szpitalu, szczególnie na oddziale noworodkowym zazwyczaj jest bardzo ciepło, dlatego cienki kocyk lub modne ostatnio otulacze, w zupełności wystarczą by okryć i owinąć maluszka.

Kosmetyków nie zabieram, bo w pierwszych dniach życia maluszka są raczej zbędne. A te, które są lub mogą być potrzebne, jak np.  octenisept do pępuszka, posiada szpital, więc po co je zabierać? ;-)

O maści do pupy też nie piszę, bo wspominałam o niej wyżej, w wyprawce dla mamy – maść na brodawki – więc gdyby była mi potrzebna, będę ją miała pod ręką.

Smoczka nie biorę, bo nie mam – ani jedno, ani drugie moje dziecko nie „ciągnęło smoka”, więc zakładam, że trzecie też nie będzie. A jeśli wyjątkowo okaże taką chęć, to wyślę męża do sklepu ;-)

TORBA NA WYJŚCIE – przygotowana dla taty,  żeby nie musiał sam główkować co naszykować mamie i dziecku, a sobie oszczędzić niepotrzebnych nerwów, że wziął nie to co trzeba ;-)

Ubrania dla mamy – w związku z tym, że trzeci raz rodzę zimą, potrzebny mi będzie ten sam zestaw co zawsze, czyli: spodnie, bluzka, sweter, skarpetki, buty i kurtka, ewentualnie czapka i szalik.

Ubrania dla dziecka – dres, kombinezon, ciepła czapka.

Fotelik – koniecznie, bo bez niego ani rusz! ;-)

To by było na tyle. Niby nie dużo, a jednak trochę się uzbierało. Wydaje mi się, że o wszystkim pomyślałam i niczego nie powinno mi zabraknąć. Ale może jednak coś przeoczyłam i pominęłam?

Jeśli tak koniecznie napiszcie w komentarzu (co wy zabieracie/łyście do szpitala), najwyżej jeszcze coś dopakuję – póki mam czas ;-)

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close