Zdrowie 22 czerwca 2017

Ulewanie. Przemijająca choć kłopotliwa dolegliwość u niemowląt

Ulewanie to problem, który dotyka wiele niemowląt. Znam to z własnego doświadczenia, ponieważ cała moja trójka ulewała w niemowlęctwie. Trzeba uspokoić świeżo upieczonych rodziców, że takie ulewanie najczęściej jest rzeczą fizjologiczną i mija z czasem.

W przypadku moich synów ulewanie było bardzo nasilone, praktycznie nie było posiłku, żeby część nie wyleciała z żołądka, niezależnie czy było to karmienie butelką czy piersią. I nawet mimo każdorazowego odbijania, zawsze coś lądowało na mnie lub na podłodze. Różnie to wyglądało, ponieważ ilość cofanego (ale nie wymiotowanego!) pokarmu była raz mniejsza raz większa, czasem mniej lub bardziej nadtrawiona, nie było reguły. Przyznam, że chłopcy mimo problemu mieli się dobrze, za to ja miałam od groma roboty z przebieraniem ich i siebie również, po kilka razy dziennie.

Z najmłodszym synem historia znów się powtarza, więc nie jestem zdziwiona. Olek ulewa na potęgę i to naprawdę sporo, więc gdyby nie fakt, że bardzo ładnie przybiera na wadze, zaczęłabym się martwić. Moja pediatra twierdzi, że dzieciaczki mają prawo cofać treść pokarmu z żołądka nawet do ukończenia 8 miesiąca życia,dopóki się nie spionizują, a później powinno się to wygasić.

I rzeczywiście tak było z Bartkiem i z Wojtkiem, Aleksander jednak ulewa jeszcze mocniej i żeby troszkę zastopować problem, pediatra zaleciła nam środek zagęszczający mleko. Niestety po tym nie było wcale lepiej, począwszy od tego, że Olek ani myślał pić mleka wymieszanego z zagęszczaczem. Ponadto kłopotliwe było samo przyrządzanie, które wymagało ode mnie wcześniejszego ściągnięcia pokarmu, bo sam proszek rozrobiony z wodą przyprawiał Olka o odruch wymiotny. A gdy po raz któryś mały pluł tym specyfikiem, po prostu darowałam sobie dalsze próby. Nam zagęszczacz nie pomógł, ale wiem, że inni rodzice chwalili efekty. Po nim pozostało mi jedynie dalsze trzymanie do odbicia małego, by pozbyć się nadmiaru powietrza z żołądka.

Wraz z upływającym czasem, Oli faktycznie ulewa już mniej, ale problem nadal nam doskwiera. Mam nadzieję, że podobnie jak u moich starszych chłopaków, u Olka po ukończeniu 6 miesiąca życia problem zmaleje i w końcu zniknie zupełnie. W innym przypadku czeka nas wyprawa do Szczecina, do gastrologa dziecięcego.

Jeśli twoje dziecko również ma podobny problem i lekarz stwierdził, że to tylko ulewanie, a nie refluks czy inne kłopoty zdrowotne, spróbuj wykorzystać któreś z tych wskazówek:

  • karm dziecko częściej, mniejszymi porcjami,
  • karm malca w pozycji półleżącej, gdy główka  jest wyżej od ciałka – dzięki temu mleko od razu spłynie i nie powinno się cofać z żołądka,
  • podczas karmienia co kilka minut odstaw butelkę lub wyjmij pierś z buzi niemowlaka, i delikatnie unieś go do pozycji pionowej – nadmiar połkniętego powietrza powinien ujść z żołądka,
  • jeśli karmisz mlekiem modyfikowanym, sprawdź, czy smoczek nie ma zbyt dużych dziurek i malec za szybko i za dużo się nie najada, łykając powietrze,
  • poproś pediatrę o wskazanie mleka AR, które zagęszcza pokarm w żołądku i minimalizuje ulewanie,
  • po karmieniu kładź malca do spania z główką wyżej i na boczku. Nie korzystaj z poduszki, ale podłóż koc pod materac lub nóżki łóżeczka. To może zapobiec ucieczce mleka i zachłyśnięciu się dziecka podczas snu.

Poza sporą ilością czystych body, zaopatrz się w cierpliwość i spokój, bo zdrowy maluch prędzej czy później z tego wyrośnie.

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Alicja Skowrońska
3 lat temu

Czekałam aż z tego wyrośnie. Ulewal i starszy i młodszy

Kinga Koszałka
3 lat temu

Maly za kilka dni konczy 8 mies i nie mam juz sily na jego ulewanie, niestety ma zdiagnozowany refluks i nie da sie z tym nic zrobic.. Mozna podawac leki ale one i tak nie dzialaja na Michalka :(

Anna Bonar-Oszywa
3 lat temu

Ulewali oboje, żeby nie powiedzieć, że rzygali… nie pomagał nutrition, specjalistyczne mleko, nic… problem skończył się w momencie jak zaczęli siadać samodzielnie (tak też mówiła nam pediatra)

Emilia Socha-Jończyk

Moja córeczka skończyła 4 miesiące i od początku bardzo ulewa. Niestety problem mimo stosowania się do wszystkich zaleceń lekarza nadal pozostaje. Mleko zagęszczałam nutritonem, ale córeczka dostała po nim zatwardzenie. Teraz zagęszczamy kaszką kukurydziana, ja dużej poprawy niewiedzę. Jeden dzień napaja nas optymizmem to w drugim znowu ulewanie się nasila i tak przebieramy się od 4 miesięcy kilka razy dziennie. Teraz już uznaje to za codziennosc, ale czasem bardzo trudną i napewno mamy ulewających dzieci wiedzą o czym mówię. Każdy dzień kończymy stertą mokrych ubranek i pieluch. Oby po 6 miesiącu ulewanie ustało, czekam na ten dzień i wierze że… Czytaj więcej »

Sylwia Smoter
3 lat temu

Hej! U nas Alan ulewał do 9-10 miesiąca a do 6 mc cały czas był owinięty pieluszką bo tak chlupał. Nic nie pomagało ale daliśmy radę..zdecydowanie wolę tą wersję niż kolki. Pozdrawiam ;)

Weronika Sokołowska

ooj moja to ulewała chyba przez 6 miesięcy…było to na tyle uciążliwe że mało ją kładłam na brzuch bo potrafiła ulać nawet 2,5 godz. po karmieniu…teraz też jej się zdarza (mamy 8 msc) ale tylko jeśli mocno uciśnie na brzuszek próbując coś chwycić z pozycji siedzącej, czasami jeśli bezpośrednio po karmieniu piersią ją położę na plecy…długo się tym martwiłam, szczególnie że jakoś szałowo nie przybierała na wadze, ale jak to nasza Pani dr powiedziała „samo minie” – i samo minęło :) jedyne co zrobiliśmy, starym sposobem umieściliśmy książki pod przednimi łapami łóżeczka żeby miała trochę pod górkę…może mądrość książek przeszło… Czytaj więcej »

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Mój mały tak miał i okazalo sie jak miał 6 czy 7 miesiecy ze ma refluks i niestety zostalo mu to do dziś

W roli mamy - wrolimamy.pl

Oby z czasem problem refluksu zelżał

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Tera ma 8 lat wiec juz mu nie minie jedynie musi trzymac odpowiedniej diety

Suutorr Joanna
3 lat temu

Izabela Wojtyczka refluks został, a jest spowodowany jakąś wadą? Czy czym?

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Został tylko teraz wiadomo nie ma ulewania ale zostalo mu to bo czesto ulewal jak byl maly

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Zadna wada przez ulewanie za dziecka

Ewa Klepczarek
3 lat temu

Nadal ulewa, 6 miesięcy z małym hakiem. Ulewa także tym, co już zjada oprócz piersi. Najczęściej bardziej rozdrobnionymi pokarmami np. bananem, grysikiem, jedzeniem w całości nie ulewa.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Ewa Klepczarek

Niby tak do 8 miesiąca nie ma potrzeby się tym martwić. Mam nadzieję że szybko minie i skończą się problemy.

Ewa Klepczarek
3 lat temu
Reply to  Ewa Klepczarek

Ja też, bo Młody idzie do żłobka we wrześniu i wydaje mi się, że tam sobie z tym nie poradzą

Agnieszka Kacaba
3 lat temu

Reflux to efekt uboczny szczepienia. Przerabiałam to ze swoja corka. Miała taki okropny refluks, ze juz chcieli operacje robic 4-5 miesięcznemu dziecku. Ale szanse były 50/50, ze uda sie lub zostanie niepełnosprawna po..
Zaryzykowałam i nie zrobiłam. Dobry wybor. Nie zawsze lekarz ma racje. Tak czy siak i tak jest niepełnosprawna po MMR. Choc wyglada normalnie jak inne dzieci.

Zdrowie i uroda 21 czerwca 2017

Kwiaty czarnego bzu-lekarstwo, kosmetyk i przysmak kulinarny

Z racji swojego zawodu oraz zainteresowań, uwielbiam odkrywać dobrodziejstwa natury, ogólnodostępne, bo rosnące wokół nas i dające się wykorzystać w wieloraki sposób – jako naturalny lek, kosmetyk oraz przysmak kulinarny. 

Takie właśnie są kwiaty czarnego bzu. Rarytas prozdrowotny i kulinarny – choć tego jeszcze w pełni nie zbadałam. W każdym razie wiem, że ową roślinę można jeść, np. usmażoną w cieście naleśnikowym. Kwiaty i owoce nadają się do wyrobu wina. Można również przyrządzić z nich konfitury, galaretki, a także wykorzystać do słodkich wypieków (strasznie zaintrygował mnie tort cytrynowy, muszę więc wykopać przepis na niego i spróbować jak smakuje!).

Kwiaty czarnego bzu to skarbnica beta karotenu, witamin A, B1, B2, B3, B6 i C, potasu, wapnia, magnezu i fosforu. Zawiera także żelazo, miedź, mangan, cynk, flawonoidy, garbniki, śluzy i glikozydy.

Dzięki tak bogatej zawartości wykazują działanie wykrztuśne, napotne, przeciwwirusowe, moczopędne i przeciwbólowe. Ponadto wzmacniają odporność, błony śluzowe dróg oddechowych i naczynia włosowate. Działa również oczyszczająco, łagodzi stany zapalne skóry, wychwytuje wolne rodniki i obniża ciśnienie krwi.

Syrop z kwiatów czarnego bzu można pić w czystej postaci – bez rozcieńczania, bądź jako dodatek do wody (znakomicie smakuje przyrządzona na jego bazie lemoniada) lub do herbaty. Regularne jego spożywanie służy poprawie odporności – szczególnie polecane jest osobom z tendencją do nawracających infekcji. W tym celu zaleca się picie dwóch łyżek syropu przed snem (dzieci połowę porcji). Taką profilaktykę można stosować w okresie jesienno-zimowym, gdy jesteśmy bardziej narażeni na różnego rodzaju choroby. Natomiast w okresie przeziębienia lub infekcji wirusowej należy zwiększyć dawkę do kilku w ciągu dnia.

Przepis na wspomniany wyżej syrop, tzw. bziankę:

50 baldachów kwiatów czarnego bzu,

sok z 4-5 cytryn,

2 l wody,

1 kg cukru (0.5 kg na 1 l wody),

opcjonalnie parę listków mięty.

Kwiaty oddzielamy od łodyżek. Zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy na minimum 12 godzin. Następnie przecedzamy je, dodajemy cukier, sok z cytryn i miętę, całość mieszamy i podgrzewamy, doprowadzając do wrzenia. Ściągamy z “palnika” i jeszcze gorące wlewamy do wyparzonych słoików lub butelek, zakręcamy i zostawiamy do ostygnięcia.

Czarny bez zakwita na przełomie maja i czerwca. Kwiaty należy zbierać w pełni kwitnienia, w suchy i słoneczny dzień. Najlepiej rano, z całym kwiatostanem, który odcinamy nożyczkami lub nożykiem. Układamy je w koszyku, kwiatami do góry, by nie otrzepać z nich cennego pyłku. Przed użyciem, warto wyłożyć zbiory np. na gazecie i odczekać jakiś czas, by pozbyć się ewentualnych pajączków czy innych muszek.

W średniowiecznej medycynie ludowej kwiaty czarnego bzu stosowane były jako lek napotny, przeciwwirusowy i przeciwbólowy. Jako środek moczopędny, przeczyszczający oraz przeciw rwie kulszowej i reumatyzmowi.

Swoje zastosowanie znalazły również w kosmetyce. Na ich bazie z łatwością można przygotować tonik do twarzy – w tym celu, kwiaty zalewa się wrzącą wodą (dwie garście na 1 l wody), przykrywa i pozostawia do ostygnięcia. Taki napar można również dodać do kąpieli.

Z kolei łącząc kwiaty czarnego bzu z lipą i rumiankiem, można zrobić domową maseczkę zmiękczającą i oczyszczającą skórę. Suszone kwiaty wymienionych roślin miesza się w równej ilości , zalewa wrzącą wodą i rozgniata na pastę. Tak przygotowaną maseczkę zawija się w gazę, nakłada na czystą skórę twarzy i lekko dociska by przylegała do całej jej powierzchni. Po 20 minutach maskę należy zdjąć, zmyć resztki i zaaplikować krem pielęgnacyjny.

Ważne! Surowe kwiaty czarnego bzu (i owoce) zawierają szkodliwe związki (tak jak np. fasolka szparagowa), dlatego nie wolno ich jeść w takim stanie! Przed spożyciem koniecznie należy je poddać obróbce termicznej!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Żaklina Kańczucka
3 lat temu

Czarny bez to genialny krzew, ja obowiązkowo robię sok z dojrzałych owoców jesienią :) na przeziębienie jak znalazł.

Na zakupach 20 czerwca 2017

Fidget Spinner – 10 powodów dla których warto kupić go dziecku

Ta zabawka nie jest dla dzieci dobra, prawda? – zagadnęła mnie jedna z mam w szkole, wskazując na fidget spinner w dłoni chłopca. W wielu szkołach zabroniono tego używać! A w naszej dzieci mogą się tym bawić? – kontynuowała.

Owszem czytałam o teorii, jakoby zabawka była narzędziem szatana, jak i o połknięciu małego elementu przez amerykańskie dziecko, ale żaden z tych argumentów nie nastawił mnie negatywnie do popularnego ostatnio gadżetu. Pierwszego uzasadnienia nie traktuję poważnie, a w drugim przypadku uważam, że należy przestrzegać zdroworozsądkowych zasad bezpieczeństwa i nie dawać zabawki małym dzieciom, które pakują przeróżne rzeczy do buzi. Prawda jest taka, że każdy przedmiot, czy zabawka może nieść za sobą pewne ryzyko i zagrożenie. A i jeszcze argument, o tym, że dziecko nie powinno mieć wszystkiego co jest na topie. Ale przecież to zupełnie normalne – mój dziadek w dzieciństwie podbijał „zośkę”, mój tata bawił się modnymi wtedy klik-klakami, ja zbierałam karteczki do segregatorów, moja siostra miała tamagodżi, a kuzyn jojo. Każdy wspomina swoją – nawet jeśli chwilową fascynację – z sentymentem.

Moim zdaniem – i tak też odpowiedziałam na zadane mi pytania – fidget spinner posiada mnóstwo plusów.

  1. Przede wszystkim sprawia dużo frajdy :)

  2. Dzieci porzuciły smartfony dla zabawy spinnerami.
    Od miesiąca obserwuję coraz więcej dzieciaków, które kręcą tym małym ustrojstwem i o dziwo, nie widzę w ich łapkach telefonów!
  1. Fidget spinner jest wyzwaniem – motywuje by ćwiczyć, trenować, doskonalić się.

  2. Ćwiczy dłoń, a więc zdolności manualne.

  3. Zwiększa aktywność ruchową – zaczyna się od manipulowania dłonią, potem innymi częściami ciała.

  4. Rozwija pomysłowość – dzieci wynajdują coraz to nowe sztuczki, triki i chwyty.

  5. Integrują się z rówieśnikami bawiąc się w grupie.

  6. Spinner jest cichy, można go używać wszędzie, nikomu nie przeszkadzając.

  7. Odstresowuje i rozładowuje emocje. Zajmuje ręce.

  8.  Jest tani.
    Kupując zwróćcie uwagę na łożyska (najlepsze są ceramiczne, ale większość metalowych też doskonale daje radę)

Jeśli Twoje dziecko jeszcze nie ma fidget spinnera a bardzo chciałoby go mieć, to czy już wiesz, co zrobić?

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Justyna Wielkopolan
3 lat temu

Nie mają, nie robimy tego co wszyscy !

Kasia Sokol
3 lat temu

Sama się nim bawię….jak syn już śpi odsresowuje ;)))))

Paulina Bagińska
3 lat temu

Moje prywatne mają i w mojej klasie uczniowie też jak dla mnie super sprawa.

Małgoś Ka
3 lat temu

Mój ma…ale kupił chyba tylko po to właśnie by „mieć”… kolekcjoner? chyba…bo widzę coraz więcej od rodziny dostaje i wcale sie tym nie bawi tylko ma bo mu sie kształty podobają…może to i lepiej ;)

Anna Hałuszczak
3 lat temu

moje dzieciaki mają i się nimi bawią :) na początek dostały ode mnie prostą instrukcję: nie kręcimy na twarzy i przy włosach. Poza tym bawcie się :) kręcą na każdym palcu, na kolanie, robią z fingerów piramidkę, albo obstawiają, który będzie się dłużej kręcił. Nie widzę w tym nic złego. śmieją się i świetnie się bawią.
A co do połknięcia przez jakieś dziecko łożyska… to kostki i pionki, figurki z kinderjaja, gumki do mazania itp. też mamy schować? Wystarczy zdrowy rozsądek i wszystko jest dla ludzi :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close