Dom 20 marca 2012

Wiosenne porządki

Jeszcze niedawno na termometrze widniały stopnie poniżej zera, a ja marzyłam, aby jak najszybciej wrócić do ciepłego domku. Aż tu nagle pogoda się odmieniła, i powoli zawitała do nas ciepła, pełna słońca wiosna.
Z tej radości w pierwszej kolejności, wszystkie okna w domu na oścież, niech się mieszkanie wywietrzy po tej mroźnej zimie. Po drugie, dziecko na balkon, niech nawdycha się świeżego powietrza. Po trzecie dobra książka i na balkon, na te piękne ciepłe promienia słońca. Jednym słowem idylla.

Czy aby na pewno?

Balkon wygląda jak chodnik pod blokiem, szary, brudny, pełen pyłu i prochu. Z firanek aż się kurzy, a okna już dawno straciły swoją przejrzystość. Moja idylla zamieniła się w wyrafinowany plan wiosennych porządków. Niestety, porządki mnie czekają. Na bok odsuwam wszelkie środki chemiczne, bo w pobliżu grasuje 10-miesięczny maluch, który wszystko co ma w pobliżu musi sprawdzić, więc po co kusić los? Więc pozostają produkty dostępne w każdym domu: soda oczyszczona, ocet  oraz stare czarno-białe gazety.

Ocet

Ocet pozwala usunąć brud, kamień, i rdzę. Rewelacyjnie sprawuje się przy myciu okien i luster. Na 5 litrów wody należy dodać pół szklanki octu a potem zabrać się do mycia szyb i luster, a czarno-białą gazetą wyczyścić je do sucha. Gwarantuję, zero smug, i czyściusieńkie okna. Aby usunąć rdzę lub kamień najlepsze będą okłady z octu. Waciki, szmatki nasączone octem przykładamy w wybrane miejsce i pozostawiamy na 2-3 godziny. Potem wystarczy tylko spłukać. Ocet nadaje się także do mycia podłóg. Do pół wiadra wody, należy wlać pół szklanki octu. Jeśli nie lubicie zapachu octu, można dodać sok z cytryny lub kilka kropel ulubionego olejku zapachowego.

Soda oczyszczona

Do prania z firankami najlepiej wsypać pół szklanki sody oczyszczonej. Dzięki sodzie odzyskają swoją biel, a zawieszone zaraz po wypraniu nie będą później wyglądać na zmięte. Soda ma także właściwości zmiękczające wodę, więc można dodawać ją do każdego prania.

Świetnie sprawuje się także, jako pochłaniacz nieprzyjemnych zapachów. Wystarczy do niewielkiej miseczki wsypać sodę i wstawić do lodówki, lub szafy, butów, a zapach będzie przez nią pochłonięty.

Ponadto pasta z sody (woda i soda oczyszczona) rewelacyjnie czyści fugi w łazience. Pastę należy nałożyć na fugi, pozostawić ok. 1 godziny a później starą szczoteczką  wyczyścić. Taka pasta także poradzi sobie z odbarwieniami i kamieniem w ubikacji czy wannie. Można dodać do niej kwasku cytrynowego aby spotęgować działanie. Najlepiej pozostawić ją na min. 1 godzinę.

Ocet i soda oczyszczona wymieszane razem działają podwójnie skutecznie. Można przygotować pastę z sody i octu w proporcji 2:1. Pomoże ona usunąć kamień i wypolerować na wysoki połysk metalowe przedmioty takie jak, krany, słuchawkę prysznica, dzbanek do kawy. Jest świetna także na tłuste i zabrudzone wnętrze piekarnika. A kiedy pojawią się problemy z drożnością rur, wystarczy wsypać do odpływu pół szklanki sody i zalać szklanka octu. Kiedy mieszanina przestanie się pienić przelej wrzącą wodą. Najlepiej zastosować go na noc, a rano spłukać.
To tylko kilka przykładów, jak łatwo można zastąpić czasem drogie detergenty, środkami bardziej ekologicznymi i delikatniejszymi dla naszego budżetu.

A jakie są wasze sposoby na domowe porządki?

17
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Agnieszka JelinekIlona SzostekLilianaAnna Rogalska-BućkoRachela Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Kupis
Gość

dorzucę swoje 3 grosze:
kamień w czajniku
woda z octem w stosunku 2:1 – zagotować w czajniku. dokładnie opłukać i zagotować samą wodę kilkukrotnie dla pozbycia się zapachu i smaku octu

Sylwia Chojnowska
Gość

Robię tak samo :)

Rachela
Gość
Rachela

do czyszczenia czajnika wykorzystuję kwasek cytrynowy. Jedno opakowanie kwasku na czajnik wody, także zagotować, później wodę wylać a potem tylko ze dwa razy przegotować wodę i za każdym razem ją wylać. i gotowe :)

Anna Rogalska-Bućko
Gość
Anna Rogalska-Bućko

Też wolę kwasek. Po prostu nie śmierdzi tak ;)

Patrycja Zych
Gość

Rachela robię identycznie jak TY:)

Anna Haluszczak
Gość

też tak robię – zawsze działa :)

Magda Kupis
Gość

ocet jeszcze jest dobry na Muchy i komary- można przegonić z kuchni, jeśli od czasu do czasu wyleje się kilka kropel octu na rozgrzaną płytę kuchenną. Parujący ocet skutecznie
odstrasza owady.

Anna Haluszczak
Gość

Świetne te rady! Chyba wypróbuję z oknami, bo mi zawsze zostają smugi.

Sposób na czystą mikrofalę? Wlać do miski wodę, dodać sok z cytryny lub kwasek cytrynowy i włożyć do mikrofali. Gotować kilka minut (tak, żeby wszystko ładnie parowało). Potem miskę wyjąć i wszystkie zanieczyszczenia łatwo usunie się miękką szmatką – bez szorowania. A mikrofala będzie pachniała świeżutką cytrynką :)

Magda Kupis
Gość

Aniu warunkiem koniecznym są gazety- bez nie próbuj :D ja muszę umyć jeszcze raz :D

Anna Haluszczak
Gość

to muszę starych gazet poszukać, bo „prasę” czytam z netu ;)

Liliana
Gość
Liliana

Wczoraj mąż był na zakupach i m.in. kupił pół litra. Octu :)

Anna Haluszczak
Gość

U nas ocet zawsze jest w domu :) Tak a propos octu i (niekoniecznie) porządków. Ocet jest świetny na ugryzienia komarów! Jeśli świeże ugryzienie przemyje się od razu octem (wystarczy zwilżony wacik), nie robi się bąbel i nie swędzi :) Tylko trzeba to zrobić w krótkim czasie po ugryzieniu – działa!

Patrycja Zych
Gość

Latem wypróbujemy :)

Patrycja Zych
Gość

Soda jest też rewelacyjna jeśli chodzi o czyszczenie srebra…

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Oj, często używam ekologicznych środków do sprzątania i czyszczenia! ocet i proszek do pieczenia/soda są na porządku dziennym:)

Ilona Szostek
Gość
Ilona Szostek

Witam serdecznie mam problem z kamieniem w toalecie jest go dosyć dużo proszę o radę jak to usunąć za pomocą sody i octu w jakiej proporcji

Agnieszka Jelinek
Gość
Agnieszka Jelinek

Najlepiej np. na noc zamknąć dla domowników toaletę. Wybrać z niej wodę, a następnie nałożyć pastę z sody oczyszczonej na kamień (soda zmieszana z odrobiną wody). Pozostawić na ok. 1 godzinę i zalać później delikatnie octem i pozostawić na noc. Rano np. szczotką lub drucikiem usunąć resztę kamienia i spłukać. Powinno puścić.

Uroda 19 marca 2012

Biedroneczkowa impreza, czyli ospaparty

Jak spiewała Kasia Sobczyk „(…) Biedroneczki są w kropeczki i to chwalą sobie, U motylka plamek kilka służy ku ozdobie(…) U dzieci kropeczki z powodu ospy czy różyczki nie dodają urody. Ostatnio jednak bywają porządane.  To znaczy nie przez dzieci, a bardziej przez rodziców. Zapytacie o czym mowa, o tzw. ospaparty.

Ospaparty jest ostatnio modne. W całej imprezie chodzi o to, żeby w jednym miejscu spotkaly się dzieci zdrowe i chore. Następnie jedne dzieci zaraziły w czasie swobodnej zabawy kolejne maluchy. Rodzice powiadamiają się na portalach społecznościowych o „wysypaniu dziecka” i organizacji kropeczkowego party lub organizują wymiany zarażonych smoczków, kocyków i lizaków!. Jakie powody nimi kierują? Być może chodzi o „odhaczenie” niektórych chorób wieku dziecięcego: odry czy różyczki i budowanie w ten sposób naturalnej odporności. Drugą  sprawą może być uniknięcie szczepień.

Przyznaję, że jak pierwszy raz usłyszałam w wiadomościach o takich pomysłach to zdębiałam. Pierwsza myśl: bezmyślność. Rodzice sami, dobrowolnie wystawiają swoje dziecko na działanie niebezpiecznych wirusów. Najczęściej logika każe chronić dziecko przed zarażeniem. Wydaje mi się że im dłużej żyję, tym bardziej pomysłowość geniuszu ludzkiego mnie zaskakuje.  Czy działanie takie świadczy o bezmyślności opiekunów malucha a może to swoista obrona przed szczepieniami? Zdania są podzielone na 2 obozy. Pierwszy to przeciwnicy szczepień, uważający, iż powikłania poszczepienne są znacznie groźniejsze niż przebycie tych chorób w wieku dziecięcym. W opozycji stoją zwolennicy szczepień twierdzący, iż powikłania chrobowe stanowią zagrożenie dla zdrowia i niekiedy życia dziecka. Dlatego szczepienie dziecka jest dobrym wyborem.

Osobiście nigdy nie poszłabym z dzieckiem na ospaparty. Nie przemawia za mną pogląd, że lepiej, aby dziecko przeszło ospę jak najwcześniej, ponieważ będzie miała ona wówczas łagodniejszy przebieg. Lekarze również krytykują takie postępowanie. Potwierdzają, że dzieci znoszą choroby łatwiej niż ludzie starsi, nie zmienia to jednak faktu, że wiek nie uchroni w tej sytuacji przed możliwymi powikłaniami. Ponadto ospa występuje ostatnio coraz częściej – w ciągu kilku lat zanotowano wzrost zachorowań o ok. 20 procent. W 2011 roku, w Europie zachorowało na ospę ok. 30 tys. osób. Niechlubne pierwsze miejsce zajęła Francja, gdzie odnotowano ok. 14 tys. zachorowań – prawie tyle samo co w Bangladeszu.

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega więc przed zabawami w zarażanie dzieci. Takie praktyki mogą bowiem doprowadzić do powrotu dawno zapomnianych chorób.[1]

Zastanawiam się czy, za kilka lat nie powrócą do nas ze zdwojoną siłą choroby o których ludzkość już dawno zapomniała. Czy przez świadome nie szczepienie i propagowanie takich zachowań jak opsaparty sami nie ściągamy na siebie pandemii. Nie jestem osobą, która  z byle katarem biegnie do pediatry. Mówię tak naturalnej medycynie i babcinym domowym sposobom, ale wszystko ma swoje granice. Świadome zarażanie dziecka to nie to samo co podanie syropu z cebuli, czy hartowanie na powietrzu. A niby obie czynności mają budować naturalną odporność. Zdecydowanie wolę bezpieczniejsze formy wspomagania odporności. Mama ekstremalna to raczej nie moja domena. Takie zachowania przyprawiają mnie o palpitacje serca. Jeśli moje dziecko zachoruje na wiatrówkę czy różyczkę pomimo szczepienia trudno, ale sama świadomie i z premedytacją reki do tego nigdy nie przyłożę.

Ciekawa jestem czy Wy zorganizowały byście i uczestniczyły w ospaparty? Takie przyjęcie to oznaka bezmyślności czy przemyślane działanie?




[1] źródło: tvn24

62
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Kupis
Gość

Jestem pod wrażeniem pomysłu….
Bynajmniej nie jest to pozytywne wrażenie. Zgadzam się z autorką.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Słyszałam już o tym… Chore…

Apsik
Gość
Apsik

Jestem zaskoczona, przepraszam za wyrażenie ludzką głupotą czego to już się nie wymyśli!

Fizinka
Gość
Fizinka

„..wymiana zarażonych smoczków..” – ohyda!!! Jestem wybitnie zniesmaczona i poirytowana!
W życiu nie wcisnęłabym dziecku Z PREMEDYTACJĄ „zarażonego” smoczka..!!! ;/

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

co do smoczka to nigdy bym nie dała dziecku cudzego smoczka :)

Anna Haluszczak
Gość

nie lubię
nie podoba mi się
nie zrobię takiego party
nie wezmę w takim udziału

NIE – koniec i „kropka” ;)

Agul80
Gość
Agul80

głupota stanowczo nie !!!!

Juliakosa
Gość
Juliakosa

Temat jest bardziej złożony niż się dziennikarzom wydaje. Ciekawe kto im podsunął pomysł tej informacji? Producent szczepionki? I dlaczego wiąże się z tym osoby sceptyczne wobec szczepień?

Patrycja Zych
Gość

Pierwszy raz o tym słyszę. Dla mnie to chore… W życiu nie naraziłabym dziecka świadomie na chorobę. Porażka…

Anna Haluszczak
Gość

O temacie już jakiś czas jest głośno – i w tv i w sieci. Mnie to jednak cały czas nie przekonuje :/ Ostatnio „ospa-party” są niestety na czasie.

Patrycja Zych
Gość

Ja jakoś nie słyszałam. W mojej okolicy się tego nie praktykuje ale może dlatego,że to mała mieścina…

Anna Haluszczak
Gość

ja też nie spotkałam się z tym osobiście, ale naczytałam się na ten temat. Wystarczy w google wpisać „ospa party” i zaraz wyskoczą nam znane portale, które poruszały ten problem.
Np. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-polsce-zapanowala-moda-na-ospa-party,1,4994382,wiadomosc.html

Wszyscy piszą, że to chore przedsięwzięcie, ale jednak ktoś takie imprezy robi i ktoś z dziećmi na nie przychodzi :/

Patrycja Zych
Gość

Bo na tym porąbanym świecie chorych ludzi nie brakuje

Patrycja Zych
Gość

Odpowiadając na pytanie Sylwii-takie przyjęcie to oznaka bezmyślności i głupoty rodziców!

M&Msy
Gość
M&Msy

Ja bym w życiu dziecku nie dała smoczka od innego malucha, a co dopiero zarażonego !! Dla mnie takie party to istna głupota, jak mój syn dostanie różyczki, świnki czy innej tego typu chorobu to trudno będziemy walczyć. Ale ja nigdy nie będę „winna” chorobie ! Czego to już ludzkość nie wymyśli :/

agi_p10
Gość
agi_p10

Moja starsza córka zaraziła sie ospą od kuzyneczki . Fakt bawiły się razem , ale ani Ja , ani rodzice Kasi nie wiedzieliśmy , ze ospa u Kasi się rozwija . Jak już była widoczna , to wiedziałam , ze Paulinka też zapewne „złapie” i odmawiałam wszelkich spotkań towarzyskich , żeby nie „sprzedać” choroby dalej . Ospa szybko minęła , na szczęście bez powikłań . Przyznam , że pierwszy raz słyszę o czymś takim jak ospaparty i uważam to za totalną głupotę i brak wyobraźni . W życiu świadomie nie zabrałabym córki do dziecka chorego . Staram się , na… Czytaj więcej »

ania
Gość
ania

Co ma ospa party do osób, które rezygnują ze szczepień? To jest decyzja podejmowana zarówno przez tych co nie szczepią, jak i tych co szczepią.
Co do powrotu dawno zapomnianych chorób to radzę się dowiedzieć jak wygląda sprawa np. z gruźlicą czy krztuścem. Nadal jest dużo zachorowań mimo szczepień.

Marcelia
Gość
Marcelia

sama nie wiem, chyba bałabym się. Sama jeszcze jej nie przechodziłam jako dziecko mimo kontaktu z dziećmi nie zaraziłam się. Lepiej żeby przejść tą chorobę a wolałabym żeby dzieci zaraziły się przypadkowo, więc świadomie nie posłałabym ich na ospa party.

Mama
Gość
Mama

Czym innym jest wysłanie dziecka do żłobka czy przedszkola, gdzie siedzi w grupie i wymienia się zarazkami? Tutaj nikt nie krytykuje rodziców, że świadomie zarażają dzieci (bo znajdźcie mi dzieciaka, który niczym się nie zaraził w takim miejscu). Normalnie zamknąć wszystkie żłobki, przedszkola, place zabaw! Różnica między ospa-party, a żłobkiem jest ogromna. Rodzic prowadząc dziecko do innego, chorego WIE, czym zarazi się jego dziecko i może zadbać wcześniej, by choroba przebiegła łagodnie, wcześniej podać leki, smarować pierwsze wypryski, a nie zastanawiać się czemu dziecko jest chore, czy to ospa czy wysypka po pomidorze… Ja chorowałam na ospę jako 13miesięczne niemowolę,… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Ospa party to niezbyt mądre rozwiązanie, ale… No właśnie jest ale. Co innego jak dziecko się zaraża od dziecka, z którym normalnie ma kontakt i tu jestem przeciwna izolowaniu dzieci, zwłaszcza że zaraża się przed wystąpieniem objawów. Prowadzenie dziecka do grupy nieznanych mu dzieci po to, żeby zachorowało czy poroniony pomysł z wymianą smoczków to przesada. Ja zachorowałam na ospę jako dorosła osoba, nie obyło się bez powikłań. Jakbym miała wybierać między odwołaniem spotkania bo dziecko chore albo spotkaniem i poinformowaniem o tym, że dziecko ma ospę to wybieram to drugie. Faktem jest, że przy ospie lepiej wiedzieć czego się… Czytaj więcej »

Ewa Klimera
Gość

Odpowiem krótko: NIE.

Dorota Grześ
Gość

moje dziecko miało ospę mając 1, 5 roku. Przechodziło bardzo ciężko, więc zdecydowanie NIE

Klaudia Stańco
Gość

nigdy w życiu takich głupkowatych party ……..

Ania Srokosz
Gość

Nigdy, ludzie myślą, ze ospa to kilka strupkow

Anna Liszewska
Gość

Trafiłam z córką do szpitala, ponieważ lekarka nie rozpoznała ospy i stwierdziła, że ma rumień guzowaty i wielopostaciowy (wrrr). Jak się okazało po szczepionce można mieć 4 krosty wyglądające jak pogryzienie komara i lekki stan podgorączkowy. Lekarka powiedziała nam o ospa party i o powikłaniach ospy. Uwierzcie, żadna normalna matka nie naraziłaby swojego dziecka na ŚWIADOME narażenie na taką podłą chorobę. Nie sugerujcie się tym, że dziecko sąsiadki przeszło bez szwanku. Każde z nich jest inne i ma różną odporność. To naprawdę może skończyć się źle. W przedszkolu córki była dziewczynka, której w powikłaniu ospy urósł guz na płucu!

Patrycja Bzumowska
Gość

Nie wiem jak można bezmyślnie zarazić specjalnie dziecko :/

Martyna Bednarczyk
Gość

nie nie nie

Alicja Malinowska
Gość

Ospa-party to moje dziecko miało w żłobku :)

Aneta Kobielus
Gość

ooo ospa…u nas była jak syn miał 5 lat….miał 7 krost i tyle:) ale ospa była

Anna Rozborska
Gość

Nigdy w zyciu.Jak mozna chciec choroby dla kogokolwiek. Moja corka zarazila sie ospa w szpitalu w wieku 5 miesiecy i to byl koszmar. Kilka dni goraczki po 40 stopni ktora ciezko bylo zbic ,krostki na calym ciele….Od niej zarazil sie dziadek i wujek,przechodzili to rownie ciezko….Zrobic to swiadomie wlasnemu dziecku-totalna glupota

Ewa Gołębiewska
Gość

Nigdy, dla mnie to totalna głupota.

Ewa Łukasiewicz
Gość

w życiu, podobno (tak nam mowili lekarze), to bardzo niebezpieczne, w sensie, ze organizm jakby sam wie, czy ma zachorować czy nie, a sprowadzenie na niego świadomie ospy, ponoć może się skończyć śmiercią.

Anna Stefanek
Gość

To jest skrajna nieodpowiedzialnoc narażać dziecko na jakąkolwiek chorobę swiadomie… zwłaszcza, że ospa potrafi się bardzo powikłac, no i zostawic ślady na całe życie….

Justyna Zbroszczyk
Gość

Nigdy !!! Niektóre dzieci po ospie maja ciężkie komplikacje. Ospa party głupota do potęgi n-tej :(

Marta Główka
Gość

Kurcze jak miło.poczytać ,gdy pisza mądre kobiety po tych kretynkach piszących na durnej stronie opieką medyczna nie watykanska jestescir prawdziwym balsamem na moja dusze

Anna Sznyk
Gość

Kretyński pomysł

Regina Adamiec Babula
Gość

Ospaparty?!?! Ale naprawdę??!! Jezu…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Juz pytała sie jedna mama czy moze przyjść do nas. Głupota ludzka niezna granic

Klaudia Stańco
Gość

pfffff no szok ze jakas mama nawet juz was pytała—nie zrozumiem tego nigdy

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

dla mnie też jest to niezrozumiałe

Karolina Płotecka
Gość

Ospa party to byla u mnie na osiedlu gdzie mamusie wychodzily z dzieciaczkami na dwor do piaskownicy bo tu cytat: nie ma goraczki wiex nie bede kisic dziecka latem w domu” a ze inne dzieciaki sie zaraza to juz je nie interesowalo. Z drugiej strony mimo wszystko choroby zakazne lzej przechodza dzieci niz dorosli. Moja mama mi opowiadala ze ja mialam ospe w wieku 8 miesiecy efekt 4 kropki na calym ciele ode mnie zarazila sie moja mama cala wysypana plus wysoka goraczka.

Ewelina Kulikowska
Gość

Julia ma 2 latka i wciąż uciekamy od ospy. Nie nie nie

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

To proponuje ew. zaszczepić. Do 3 roku szczepionka jest darmowa

Michalina Dymek-Skuczik
Gość

Darmowa tylko jak do żłobka dziecko chodzi

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

także do klubu dziecka,lub pozostające pod opieką niani

Maria
Gość
Maria

Ja ogólnie nie rozumiem idei nie szczepienia dzieci na podstawowe szczepionki. Jeśli tak dalej będzie to powiem Wam , że choroby wrócą ze zdwojoną siła i szybciej niż myślimy. ..np.odra. Zarazanie dzieci też głupota dla mnie…

Magdalena Kicińska
Gość

Głupota ludzka nie zna granic…

Ewa Oleksiak
Gość

Zgadzam sie

Milena Kamińska
Gość

Rozsądnie, a co kuz ktoś się zgłaszał :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Tak, ale w żartach na szczęście ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sama ja odwołałam wszystko co mialam zaplanowane, coby na kogoś nie przenieść przypadkiem i nie mieć wyrzutów sumienia.

Milena Kamińska
Gość

U mnie jak dzieci byly chore wszystkich gości odwoływałam chodziło mi o to by inni nie byli narażeni ale też o bezpieczeństwo dla moivh dzieci

Magdalena Witkowska
Gość

Głupota świadomie narażać własne dziecko!!!

Maria Ciahotna
Gość

Siostra przerabiała ostatnio ospę ze swoimi dziećmi, kontakty zostały zawieszone – nie chciałam ryzykować, tym bardziej że byliśmy przed urlopem, a z trójką dzieci chorować poza krajem… nie, dziękuję…

Karolina Płotecka
Gość

Zwykla nagonka, ospa jest tak wysoce zaraźliwa ze zadne ospa party niepotrzebne. Jak ma zachorować to i tak zachoruje. Jak to potocznie mowi moja mama pielęgniarka „wystarczy stanać na wycieraczce” . Grunt to szybko rozpoznac i trzymac w cieplym. W zeszlym roku byla taka sytuacja latem kiedy jedna z mam przyprowadzila corke do piaskownicy z ospa. Moj syn mimo iz mial styczność z dziewczynka nie zachorowal. Oczywiscie natychmiast mlodego zabralam z piaskownicy a matce dziewczynki powiedzialam ze to nieodpowiedzialne bo naraza swoja corke na powiklania. Na co uslyszalam: ze upal jest i nie bedzie corki kisic w domu. Wlasnie przez… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Wtrącę się, chociaż to nie mój dzień. Moja mama pracowała w szpitalu dziecięcym, gdzie dzieci mogły wychodzić na dwór jak nie miały gorączki i lekarze pozwalali także dzieciom z ospą wychodzić w upały./Mirella

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Mi przed chwilą lekarka zabroniła wychodzić na słońce. sprzyja to nadkażeniom. dodatkowo mogą zostać plamy po krostkach.

Karolina Płotecka
Gość

Ja osobiscie tez bym takiego dziecka nie wypuszczala z domu swedzace pekajace bąble plus kurz z piaskownicy do tego pot (wiadomo upal) moim zdaniem nie pomoze to dziecku wrecz zaszkodzi.

Anna Szydlowska
Gość

Ja mysle ze wszedzie trzeba zachowac zdrowy rozsadek po wyrzucie krost gdy zaczyna sie proces gojenia wyjscie do ogrodka pod wieczor gdy nie ma mega slonca raczej dziecku nie zaszkodzi nam nawet z zap oskrzeli lekarz kazal wyjsc bo od swiezegonpowietrza sie nie choruje . W ogrodku wlasnym jestesmy tez tylko my – nie zarazimy dzieci itp. Natomiast w momencie mieszkania w bloku wybralabym sie tez na 15 minut poznym wieczorem gdy wszystkie dzieci juz w domu w momencie zasuszania sie krost.

Anna Szydlowska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl plamy moga zostac glownie przez stosowany srodek na krosty

Natalia Magdziarek
Gość

My właśnie „wychodzimy” z choroby. U syna w przedszkolu pół grupy zachorowało na ospe. Ja niestety, albo i stety też zarazilam się od moich dzieci, bo nie miałam ospy w dzieciństwie

W przedszkolu 17 marca 2012

Kryzys ósmego miesiąca… u trzylatki

„Mamo, pocitaj sobie”. Duśka przyniosła mi książkę. Ha, żeby to chociaż była moja książka i żebym rzeczywiście mogła „sobie” poczytać to bym była w siódmym niebie. Tymczasem książka składa się z podpisanych obrazków do pokazywania i na pewno nie sobie mam ją poczytać.

„Chodź, pobawimy się tjochę kasą.” Powinnam się cieszyć, że kasa znalazła uznanie w oczach dziecka, zresztą jest bardzo fajną i dość uniwersalną zabawką, no ale właśnie – jest zabawką, nie jest przeznaczona dla mnie.

„Chodź obejrzymy panienkę.” Makową Panienkę oglądałam owszem, bardzo chętnie, ale w dzieciństwie!

„Pijemy hejbatkę”. W praktyce oznacza to, że muszę trzymać kubek kiedy dziecko pije. I wcale nie dlatego, że samo nie umie, umie jak najbardziej, nie chce.

Widzicie już o co chodzi w tych wszystkich przykładach, które mogłabym mnożyć w nieskończoność? Tak naprawdę to proste, mam być blisko, mam być na wyciągnięcie ręki, a najlepiej mam usiąść z dzieckiem na kolanach, ewentualnie wziąć na ręce na spacerze. Po prostu mam być i już. A wydawałoby się, że dziecko w tym wieku umie się samo sobą zająć. Umie owszem, przynajmniej kilka miesięcy temu umiało, więc zakładam, że nadal umie. Z jakiegoś powodu nie chce.

Podobno w przyrodzie nic nie ginie. Przyznam się, że nie wiem, co to jest kryzys ósmego miesiąca, o którym tyle można w internecie i nie tylko w internecie przeczytać. U nas tego nie było. A że nic nie ma prawa zginąć to najwyraźniej pojawił się teraz.

Jesteście ciekawe co robię? Właściwie do wyboru są dwie opcje, denerwować się, albo… delektować :)) Teoretycznie robię to drugie, w praktyce zdarza się, że nerwy puszczają. Na szczęście rzadko. Po pierwsze zrobiłam założenie, że to przejściowe, po drugie, że… zatęsknię za czasem kiedy dziecko pchało mi się na kolana, obejmowało za szyję i mówiło „kocham Cię bajdzio moćno”. Już teraz tęsknię za czasem kiedy przychodziła w nocy do nas do łóżka i do rana spała pomiędzy nami. Owszem, było to chwilami uciążliwe, ale już mi tego brak. Kiedy wyrosła? Nie wiem. Liczę się z tym, że po etapie przytulania się i pchania na ręce przyjdzie następny, i w tym następnym nie ja będę najważniejsza. Tych uścisków, buziaków, przytuleń nam obu będzie musiało wystarczyć na długo, tak to już jest.

W praktyce staram się tak organizować dzień żebyśmy jak najwięcej mogły robić razem. Trzeba poodkurzać? Duśka łapie za odkurzacz, wiadomo że szybko się znudzi, no ale łapie, odkurzamy razem. Trzeba poukładać zabawki, no to układamy, pieski do piesków, lalki do lalek, klocki do klocków, po godzinie poukładane :)) Pranie powiesić? Od  dawna podaje to co do powieszenia. Obiad  ugotować? Odpowiadam na milion pytań po co obieram, po co kroję, dlaczego to ogórek nie cukinia, czym to się różni, opowiadam co gotuję, jak para leci, jak trzeba uważać żeby nie wykipiało, dlaczego wkładam do pieca, itp. itd. Pozmywać? No to problem, do zlewu nie sięga. Trudno. „Słonko, pobaw się troszkę bo mamusia musi pozmywać”. Oczywiście nie znaczy to że pójdzie, nic z tego, będzie stała przy mnie w kuchni, dobrze jak sobie przyniesie do zabawy jakiś pociąg.

Jak tylko usiądę do komputera od razu jest na kolanach. Najczęściej kończy się tym, że monitor laptopa zostaje podzielony na dwie części i na jednej ona coś ogląda na youtubie (rozpiętość tematyczna ogromna, od Krecika do Carmen) na drugiej ja usiłuję pracować. Czasem nawet mi się udaje. Dodatkowym efektem jest.. znajomość geografii! Na moim biurku stoi globus, dość duży podświetlany, moja ulubiona „zabawka”. Na początku było „co to jest?” „globus”, potem bardziej szczegółowo, Australia, Afryka, Ameryka Południowa, Tasmania, Fidżi, Borneo, Falklandy…  No cóż, może nie chce być samodzielna, za to pęd do wiedzy w niej ogromny, z tego też się cieszę.

A teraz muszę sobie od Was iść, bo dziecko woła mnie z łazienki, kąpiel to jedyna chwila kiedy decyduje się na samodzielność, ale ta samodzielność naprawdę trwa tylko chwilę :))

8
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Julia Bąk Orczykowska
Gość

Super tekst;-) Moja Igusia to także niezła przylepa;-)

Anna Haluszczak
Gość

Ja bardzo kocham moja dwa „przylepce”, choć czasem rzeczywiście jest cieżko i chciałoby się odpocząć. Jednak każde „kocham Cię mamo bardzo, bardzo mocno” od mojej córki i po prostu przytulaski od syna dają mi mnóstwo pozytywnej energii.
Swoją drogą – mam nadzieję, że etap „mama”, który właśnie z nasą 2,5 latką przechodzimy szybko jej minie ;) Fajnie być docenianą, ale tata też chce się włączyć w życie córeczki, a ona tylko „mama i mama”…

Iwona M
Gość
Iwona M

ja mam w domu 9 miesięczniaka i 2,9latka obaj z kryzysami ;) żyć nie umierać;)

Patrycja Zych
Gość

Mirella jak zwykle czyta się lekko i przyjemnie. U Nas kryzysu 8 mc też nie było. Filipek dużo rzeczy lubi robić ze mną ( w szczególności sprzątać) ale ja jak do tej pory cieszę się,bo wiem,że to szybko minie. Cieszę się każdym dniem i chociaż wiem,że sama zrobiłabym coś szybciej to jednak mój mały „pomocnik” jest bezcenny:) Szkoda,że dzieciaczki tak szybko rosną …

Anna Kopeć
Gość

też nie wiem co to kryzys 8mego miesiąca, ale za to cały czas (długi czas!) nie mogę nawet iść sama siku – Kuba idzie za mną i koniec. Najgorsze jest to, że np. zmywając naczynia Kubuś nie stoi sobie obok mnie, tak jak Duśka, ale wszystko musi dotknąć, chwycić do ręki, otwierać szafki i inne. Trudno cokolwiek w domu mi zrobić. Gdy odkurzamy dywan jest awantura o to, kto ma to robić. Kuba zazwyczaj nie chce oddać mi odkurzacza. Ma swój, zabawkowy, ale odkąd coś się zepsuło i nie chce „wciągać” śmieci jakoś go sprzątanie nim nie interesuje. Kąpiel? Ledwo… Czytaj więcej »

Anna Haluszczak
Gość

To u nas aż takiego kryzysu nie było na szczęście. Synek ma dni, że chodzi za mną krok w krok, ale też łądnie bawi się sam (czyt. z siostrą). Oby Kuba dał Ci trochę luzu :)

Elzbieta24_1986
Gość
Elzbieta24_1986

Wchłonełam go jednym tchem…ja mam 5 latkę i 2,7 latka więc łatwo nie jest…nawet gdy sie kąpie mój synek lezy pod drzwiami i mnie woła póki niewyjdę…

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

O kryzysie 8 m-ca pierwsze słyszę… Za to o takim kryzysie u 3, a nawet 4-latki słyszę codziennie – bo słowa Twojej córeczki, bywają słowami mojej:) Też staram się delektować, choć czasami nerwy puszczają…:) Bo chciałoby się jednak tę swoją książkę poczytać albo zamiast herbatki wypić spokojnie kawkę… Jednak myślę sobie, że najdalej za 2-3 lata będę strasznie tęsknić za tym kryzysem…:)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close