Mama Bloguje 14 lutego 2013

[Wpis konkursowy] Pół człowiek, pół matka

Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest  promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Stella Gonet
Blog: Pół człowiek, pół matka

W roli mamy

Jesteś. Więc kiedyś wygrałeś wyścig. Ironia genetyki- nieforemny nos, wada wzroku, tendencja do tycia i wybuchowy temperament. Nie my wytypowaliśmy te cyfry. To komponent, którym paradoksalnie wygrywamy życie. Takie lub inne.

Wielka kumulacja. Wystarczy tylko 6 cyfr i wygrywasz miliony. I miliony wierzą, że to proste, że prawdopodobne. Choć zwykle noszą w sobie piętno przegranych w wielkiej loterii życia.

Przegrali już na wstępie, zanim mogli sami za siebie podejmować decyzje. Urodzeni nie w swojej epoce, nie w tej rodzinie, nie w tym mieście. Wychowani przez ludzi, którym normalnie nie podaliby ręki. Żałośnie pnący się po szczeblach kariery, by tylko przeżyć, uciszyć wycie instynktu samozachowawczego, zarobić na byle jaką egzystencje, ot- być sobie, nie głodować i spać w ciepłym miejscu.

Co sprawia, że mimo wszystko, mimo że niebo nad nami to wciąż nie ten wymarzony gwiazdozbiór, a miłość okazała się atrapą, wciąż wierzymy że dając życie komuś innemu, poprawnie wytypujemy cyfry? Wierzymy, że jemu się uda, ona będzie nareszcie piękna, oni zwiedzą świat. Że ja będę go kochać, że będę ją lubić. Że zachód słońca, spacery za rączkę, gonitwy na plaży, bitwy na poduszki. Jak słodko!

A potem trzymamy w ramionach pomarszczone, sine niemowlę i zawala nam się świat. Bo nie czujemy nic, a mieliśmy pękać z dumy, promieniować szczęściem. Mieliśmy kochać.

Ale o tym nie powiedzą nam matki, nie przeczytamy o tym w poradnikach. Nie podnoś ręki na instytucję rodziny, topos macierzyństwa! Topos ociekającego oliwką bobasa i wniebowziętej mamusi bez trudu karmiącej piersią. Zaciśnij zęby, to minie. I powtarzasz sobie tę mantrę przez lata, a jedyne co mija, to twoje życie.

Twoje dziecko rośnie, pękają kolejne nici łączące cię z tym obcym całkiem człowiekiem. Ale nie są to nici przywiązania, tylko prostej, pierwotnej zależności.

Karmisz, ubierasz, pilnujesz. Bo umrze z głodu, rozchoruje się, spadnie i się zabije, ktoś porwie. Typowy dzień właściciela jamnika.

A Ty hodujesz w domu człowieka, ale nie masz już siły pytać sama siebie, czy on coś czuje, czy coś znaczy- dla Ciebie i świata.

Wiesz już, że nie kochasz, nie lubisz nawet. Geny rykoszetują w nieznanych płaszczyznach przeszłości. Ten człowiek nosi w sobie polowe twoich genów, ale patrząc na niego widzisz tylko znienawidzoną teściową. Szybko staje się jasne- nie będzie modelką, nie będzie piłkarzem, nie dostanie Nobla. Będzie miał szczęście, jeśli w ogóle będzie. Bo chorowite to, depresyjne.

Zdecydowałaś i oto bije w tobie drugie serce. Nigdy nie było i nigdy nie będzie twoje. Bije dla własnych marzeń, zalewane nurtem gorącej lub zimnej krwi. Nie Ty formowałaś te maleńkie stopki, nie ty nadasz kierunek ich krokom. Nie twoja myśl projektowała te dłonie, nie Ty nakażesz im dźwigać miecz, pióro lub berło. Nie twoje słowo dało oddech tym ustom, nie Ty więc będziesz wiatrem w te żagle. Człowiek taki jak ja, inny niż ja.

Jestem tylko bezpieczną przystanią. Spokojną rzeką, która poprowadzi go na wzburzone fale nieznanych mi morz, na bezkresne lądy, poza mój horyzont.

Kocham Cię, choć jesteś ze mną tylko na chwilę. Kocham Cię tak, jak kocha się śnieg na rzęsach, szron na uśpionych drzewach, kwitnące kwiaty wiśni. I z dumą patrzę, jak rosną Ci skrzydła.

Wygrałam.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bombel
Bombel
9 lat temu

Hmmm wzbudza nieco inne emocje niż takie „typowe słodkie” opowieści.. ale również jest piękne!

Mam wrażenie, że uderzyła we mnie potężna i niesamowita fala szczerości..

MatkaTylkoJedna
MatkaTylkoJedna
9 lat temu

Mi się bardzo podoba… ostatni akapit brzęczy mi w głowie…

Tatiana
Tatiana
9 lat temu

No wzbudza, wzbudza… Szczerze? Czytałam z rosnącym wyrazem zdumienia, że tak można pisać o własnym dziecku… A potem pojawiły się refleksje, że przecież były i takie momenty, kiedy tak czułam, w moim macierzyństwie… że wpisy słodko-dziubdziające czyta się i zapomina za chwilę, że…. TAKIE JEST ŻYCIE I TA OSŁAWIONA ROLA MAMY i taka bywa, czasem… Ale kocha się przecież, bo… większość mam kocha swoje dzieci (biologia, instynkt i zwykła duma z bycia matką – to wszystko jakoś się skleca do kupy i wychodzi ta miłość, doskonała, niedoskonała, mamowa!)…

Koniec jest piękny i bardzo prawdziwy! We wpisach słodko-dziubdziających brakuje takiej refleksji…

Pół człowiek, pół matka
Pół człowiek, pół matka
9 lat temu
Reply to  Tatiana

Tekst był inspirowany filmem „Musimy porozmawiać o Kevinie”. Film podnosi bardzo trudną i przemilczaną kwestię – że można kochać swoje dziecko ale go nie lubić. Bo macierzyństwo to loteria i nigdy nie wiesz jakim człowiekiem będzie twoje dziecko. Ja akurat wygrałam.

Mama Bloguje 14 lutego 2013

[Wpis konkursowy] Nieperfekcyjna Pani Domu

Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest  promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Nieperfekcyjna Pani Domu
Blog: Nieperfekcyjna Pani Domu

W roli mamy – zimny chów.

Nie mam na myśli wychowania dzieci bez miłości, czułości, chodzi mi o zwykłe nieprzegrzewanie malucha w celu wzmacniania jego układu odpornościowego. Określenie „zimny chów” pierwotnie wywodzi się od zimnego chowu bydła, czyli przetrzymywania go w temperaturach ujemnych.

Nie chcę się chwalić ani zapeszać ale moje dzieci nie chorują.
Biegają po dworze w każdą pogodę. Jak na chwilkę wyjdą w zimie bez rękawiczek czy bez czapki nie robię z tego tragedii. Staramy się w miarę często chodzić na basen. Chociaż muszę przyznać, że byłam przerażona jak pierwszy raz widziałam mojego męża wypływającego w zimnie z dziećmi na basen solankowy, który jest na zewnątrz.
Przeczytałam gdzieś, że „im mniejszy skok temperaturowy podczas wchodzenia i wychodzenia z domu na dwór, tym mniejsze ryzyko infekcji.” Zima sprzyja metodzie „zimnego chowu” i daje naszym dzieciom naturalne możliwości sprawdzenia się w trudnych warunkach atmosferycznych.
Moje chłopaki piją tran, śpią w temperaturze nie większej niż 19 stopni.
Codziennie wietrzę pokoje, w zimie otwieram okna na 3-5 minutek dla zmiany powietrza, w miarę możliwości na balkon wystawiam również pościel.
Dzięki mojej mamie chłopaki mają możliwość spędzania wakacji nad morzem.

Polecam „zimny chów” u mnie się to sprawdza!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bombel
Bombel
9 lat temu

U mnie „zimny chów” również się sprawdza! :-)

asymaka
asymaka
9 lat temu

ja również tak robię i podobnie jak u Was moje dzieci rzadko chorują

Mama Bloguje 13 lutego 2013

[Wpis konkursowy] Esy floresy elemele dudki

Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest  promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Ewelina
Blog: Esy floresy elemele dudki  

W roli mamy

Była młoda, piękna, pełna pozytywnej energii. Od dzieciństwa marzyła by zostać aktorką i zagrać na deskach znanego teatru. Gdy dowiedziała się o przesłuchaniach do głównej roli w spektaklu o  macierzyństwie bez większego namysłu postanowiła spróbować swych sił. „Każda kobieta wyczułaby instynktownie jak zagrać matkę, na pewno sobie poradzę” – pomyślała.

***

Gdy poproszono ją o prezentację, pewna siebie wkroczyła na scenę. Reżyser przyjrzał się jej dokładnie, po czym powiedział „Wyobraź sobie, że masz kilkumiesięczne dziecko. Wstajesz po nieprzespanej nocy, nie masz na nic siły i jedyne o czym marzysz to uciec. Ta myśl powoduje, że czujesz się sfrustrowana i masz wyrzuty sumienia bo kochasz swoje dziecko jak nikogo innego na świecie… Pokaż mi uczucia jakie tobą targają, wyraź je tu, na tej scenie…”. No to umarł w butach, tego się nie spodziewała, prędzej poradziłaby sobie z odegraniem sceny zmiany pełnej pieluchy. Próbowała zebrać myśli, wykrztusić z siebie cokolwiek, jednak nie zdołała powiedzieć nic oprócz „mhmmm … no cóż… ja… chyba nie potrafię … szczerze mówiąc do dziś nie zdawałam sobie sprawy, że matka może się czuć w ten sposób. Widać  niewiele wiem o macierzyństwie….i nie nadaję się do tej roli”.
„Myślę, że za wcześnie na taką ocenę” – odpowiedział reżyser – „Może za jakiś czas, gdy sama zostaniesz matką i to będzie główna rola, jaką przyjdzie odegrać w życiu, poczujesz w czym rzecz. Pamiętaj jednak by wówczas dać z siebie wszystko i nie poddać się tak łatwo jak teraz. Tymczasem dziękuję. Powodzenia.”

***

Kilka lat później spacerowała ze śpiącym w wózku maleństwem. Została mamą.  Życie obsadziło ją w roli, która jak się okazało była ogromnym wyzwaniem. I choć sumiennie przygotowywała się do niej całe dziewięć miesięcy, w chwili narodzin nie czuła się w pełni gotowa na debiut w teatrze życia. Często wracała do słów reżysera, które utkwiły głęboko w pamięci i były jej drogowskazem. Dlatego zaraz po porodzie, gdy pojawiły się pierwsze problemy z karmieniem, nie poddała się, mimo przeciwności.  Co więcej, wiedziała, że chce to zrobić dla dziecka, a nie by udowodnić coś sobie samej. Dopiero będąc mamą zrozumiała przesłanie pamiętnej sceny z przesłuchania. To był prawdziwy obraz trudów macierzyństwa, jakiego doświadcza każda matka, a o którym tak wiele osób zwyczajnie nie ma pojęcia. Nieprzespane noce, poczucie bezsilności wobec płaczu maleństwa, brak czasu dla siebie często były powodem frustracji i przygnębienia. Jednak jakaś ogromna siła nie pozwalała jej poddać się w takich chwilach. Czuła, że tym razem nie może zawieść. Uśmiech dziecka był dla niej największą nagrodą, wiedziała, że warto … Może to zabrzmi banalnie, ale chciała być dobrą mamą, nic więcej. To była rola jej życia, która nadała sens, nauczyła pokonywać własne słabości i cieszyć się z małych rzeczy. Choć nie raz słyszała głosy krytyki ze strony widzów, robiła swoje, nie oczekując gromkich oklasków. A co z marzeniami o aktorstwie? Zainspirowana macierzyństwem znalazła inną pasję. To właśnie w roli mamy rozkwitła, poczuła spełnienie i odkryła dotychczas ukryte w niej możliwości.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
czymzajacmalucha.blogspot.com
czymzajacmalucha.blogspot.com
9 lat temu

Bardzo fajny tekst :) Niestety nie mam konta na fb, do google+ też nie należę, więc nie mogę zagłosować, chyba że komisja zaliczy mój komentarz jako głos :)

MatkaTylkoJedna
MatkaTylkoJedna
9 lat temu

Głosik poszedł :)

ingrid29
ingrid29
9 lat temu

głosik oddany

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close