Mama Bloguje 3 marca 2013

[Wpis konkursowy] Rękami Mamy

Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest  promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Malv Mruk
Blog: Rękami Mamy

W roli mamy nie widziałam się wcale. Grafik korporacyjny, pędząca ku karierze moda dziewczyna, lubiąca zabawę i nieprzespane noce.
O! A do tego zaraz wrócę;)
Nie nie, kompletnie nie nadaję się na matkę. Ja nawet nie lubię dzieci, nie wiem co z nimi robić, zachowuję się przy nich sztucznie,

A te, obdarzone jakimiś cud czułkami i szóstymtym zmysłem, od razu wiedziały co jest na rzeczy i płakały donośnie. O basta! tego to już na pewno nie zniosę!

W moim mężu zakochałam się nagle. Po prostu stało się któregoś dnia, kiedy poznałam go zaczynając nową pracę w kolejnej korporacji.
Miłość między nami wybuchła nieoczekiwana i wielka. Pobraliśmy się dość szybko. Piękny, kościelny ślub w romantycznej scenerii nadmorskiego małego miasteczka.
Zupełna odmiana dla naszej warszawskiej codziennośći. W takich okolicznościach przyrody człowiek opowiada różne rzeczy i plecie trzy po trzy ;)
ale słowo się rzekło. Mój mąż obietnicę sprzed ołtarza obiecał wyegzekwować i może nie od razu, ale dzieci mieć chce. O zgrozo!
Zaślepiona miłośćią postanowiłam, Co mi tam! Są żłobki, nianie, poradzimy sobie… i kiedy zaczęło kiełkować we mnie nowe życie nie czułam strachu. Do czasu.
Każdego dnia rosła we mnie nie tylko mała istotka, ale miłość do niej i wiara, że macierzyństwo nie jest takie złe.
Ciąża z wieloma kompikacjami, przepłakane noce, strach. Wtedy wiedziałam, że niczego tak nie pragnę jak dotrwać do końca i móc tulić to małe życie w swoich rękach.
Pobyty w szpitalach, bolesne zastrzyki, przedwczesne skurcze porodowe, i dzieląca mnie od oiomu noworodków ściana z gips kartonu, sprawiły, że stałam się jeszcze silniejsza.
Wstąpiła we mnie moc o jakiej wcześniej nawet nie słyszałam i nijak to się ma do mocy jaką czułam w pracy. Do mojej siły przebicia, asertywności i społecznej akceptacji.
Teraz liczyła się tylko ona, a ja musiałam żyć i trzymać formę na tyle, żeby chociaż wydać ją całą na świat.
Czułam w sobie pokłady sił wszystkich znanych mi superbohaterów, płonęłam żywym ogniem woli przetrwania dla mojej małej kruszynki. Tunel, a na końcu ona, nie liczyło się nic.
Ta wielka moc, ta nadprzyrodzona siła która oplotła mnie dając nadzieję na pomyślmy koniec, to były zalążki mojego macierzyństwa.
Myślałam, że nikt na świecie nie kocha jak ja, że dostąpiłam wyjątkowego uczucia, które niedługo ktoś odwzajemni… czy na pewno?
Tak bardzo bałam się, że mnie nie pokocha, że będzie płakać jak tamte dzieci, a jak podrosnie, ucieknie ode mnie w ramiona taty.
Córeńko, jesteś moim światem, zrobię wszytko żebyś mnie pokochała.
Zagrożenie minęło. Ciężki poród zakończył się sukcesem i choć dostałam Michalinę dopiero po 5 godzinach wiedziałam, że to będzie najpiękniejsza chwila mojego życia.
Znów oblał mnie strach, tyle czasu od porodu nas separowali, czy ona będzie wiedziała kim jestem???
Tobołek leżał w akwarium z pleksi koło mojego łóżka i płakał. Nie mogłam ruszyć palcem, poprosiłam położną, żeby położyła tobołek koło mnie. SZloch szarpnął moim pociętym ciałem aż zawyłam z bólu.|
To Ty Kochana!!!
Nareszcie widzę Twoją twarz, cały czas skrywaną za nóżkami przy każdym USG. Jesteś taka piękna, taka maleńka i taka… czarna! ;-)
po kim ona ma takie czarne włosy?!
Czy kochałam ją w ciąży? Szalenie! Ale teraz mam wrażenie jakbym nic nie czuła, porównując do fali miłości jaka mnie zalała kiedy trzymałam ją w objęciach. Tobołek nie płakał kiedy był blisko.
Poznała mnie! Kocha mnie! Nie boi się i nie płacze!!!
Powrót do normalności zajął mi dużo czasu, zdana tylko na siebie radziłam sobie nieźle, a fala miłości zdawała się nie opadać, a jedynie wzbierać, zwłaszcza kiedy na nią patrzyłam śpiącą.
jJak mogłam nie rozumieć tego cudu, jak mogłam nie chcieć mieć dzieci?! Teraz to tak odległe, że nawet nie pamiętam dobrze. Teraz mam ją, tylko to jest ważne.
Jest zdrowa i mądra, a dla mnie najpiękniejsza. Znów zalewa mnie fala wzruszenia kiedy to piszę.
Jestem aboslutnie zakochaną młodą mamą, a może nie taką już młodą.
…Jak ten czas leci. Dopiero tuliłam tobołek, a za parę dni zdmuchniemy dwie świeczki z tortu. Powiesz wszystkim „banam” i „siamolot”,
a na końcu puszczając podwójne oczko wykrzykniesz zadartym kciukiem „OKIIIEJ!!!”
Kocham Cię bezgranicznie. Teraz już wiem ile Mam doświadcza tej fali supermocy i ekstra miłości, jednak nadal czuję się wyjątkowa i wygrana. Mam Ciebie.
Dałaś mi nowe możliwości, otworzyłaś nowe drzwi.
Moje poprzednie życie wcale nie było takie cenne jak myślałam, cieszę się że je miałam, bo każdy etap mojego życia uczył i nadal uczy mnie nowego i pozwala poznać wspaniałych ludzi,
od których też się uczę. Jednak Ty dałaś mi najlepszą lekcję – lekcję miłości bezwarunkowej.
Nigdy nie czułam tego co teraz i wypełnia mnie to po brzegi. Natchniona Tobą stworzyłam RękamiMamy, stałam się autorką okładki produktu BabyOno, poznałam wspaniałych ludzi
i zyskałam prawdziwych przyjaciół. Jesteś moją weną i motorem do działania. Każdy dzień w roli mamy jest wyzwaniem, ale i nagrodą.
Zasypiając tęsknię do rana kiedy znów będziemy się bawić.
Bezsenne noce i zabawa? Z tego na pewno nie pozwoliłaś mi zrezygnować ;) Ale taka rola mamy. Być tam gdzie mnie potrzebujesz, bo teraz płaczesz i chcesz się tulić,
a potem chłoniesz świat jak sucha gąbka wodę.
Wszystko Ci pokażę i opowiem, zobaczysz.
Dziękuję córeńko, że stałaś się reżyserem naszego życia, a mnie obsadziłaś w najważniejszej z ról. W Roli Mamy.

LvU bjb ¦

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kamila
Kamila
8 lat temu

Piękne i łapiące za serce słowa, a przy tym mądre i dające wiele do myślenia.

Joanna
Joanna
8 lat temu

Piękne :)

Sylwia Kanka
8 lat temu

<3

Madziula
Madziula
8 lat temu

popłakałam się ze wzruszenia. ślicznie to napisałaś, tak od serca, tak czule i tak bardzo prawdziwie. Twoja Siasia ma najwspanialszą Mamusię pod słońcem!

Nina MN
Nina MN
8 lat temu

Piekny wpis!

Karolina Sikorska
8 lat temu

Pięknie napisane podoba mi się stwierdzenie reżyserem naszego życia piękne

Aleksandra Rola
Aleksandra Rola
8 lat temu

Piękne…

Kasia Mark
Kasia Mark
8 lat temu

znam Cię już trochę czasu, gratuluje tego co robisz, twoich decyzji i odwagi. Trzymam kciuki za dalszy rozwój:)

ciasteczkowa
ciasteczkowa
8 lat temu

Piknie napisane!!!

Natalia Legieć
8 lat temu

naj :) piekna artystyczna dusza

nina
nina
8 lat temu

Dobrze, że napisałaś o wątpliwościach. Nie wszystkie rodzimy się z zaprogramowanym instynktem macierzyńskim na twarzy. I nie ma co robić sobie z tego wyrzutów. Pięknie, że młode kobiety ładnie i wzruszająco piszą o swoim macierzyństwie. Czyta się ten wpis jak dobrą literaturę. Chwała też za język.

ilona
ilona
8 lat temu

takie osoby nalerzy wspierac ,popierac ,szczere ,prawdziwe ,kochajace i jakze barwne w codziennym szarym życiu! człowiek zjada kazde słowo tekstu ,pragnie sie czytac wiecej i coraz wiecej !!!!! <3

Agnieszka Wąsik
Agnieszka Wąsik
8 lat temu

Piękny wpis… zawsze się rozczulam czytając takie opowiadania… zawsze w takich momentach ukazuje mi się obraz mojego porodu :)

Malv Mruk
8 lat temu

Bardzo Wam dziękuję, za wszystkie ciepłe komentarze, tutaj i na blogu. Jestem jedną z Was, Mam i tak wiele mamy wspólnego. A przede wszystkim tę piękną Rolę główną. Rolę Mamy. Te wszystkie polubienia dają mi kopa żeby być jeszcze lepszą dla Was i dla Michaliny. Dziękuję!

Izabela Dembkowska
8 lat temu

Śliczne opowiadanie napisane przez życie :-) gratuluję

Justyna Ratkowska
8 lat temu

Pięknie i jeszcze raz pięknie :)
Trzymam kciuki!

Mama Bloguje 3 marca 2013

[Wpis konkursowy] Happy Baby, Happy Mommy – to, co dla nas dobre…

Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest  promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Maggic_m
Blog: Happy Baby, Happy Mommy – to, co dla nas dobre…

Mój Kruszynkowy Świat

W roli mamy byłam od „zawsze”. Od kiedy byłam małą dziewczynką, bawiłam się „w dom”. Lalki były moimi dziećmi; miałam dla nich wózek, ubranka. Czesałam je i przebierałam. Zawsze marzyłam, żeby mieć dziecko. Moje marzenie zaczęło się spełniać od 30 grudnia 2011 roku, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Od tego czasu świat zwariował, a z nim ja. Ciąża nie była uciążliwa, poród – choć cesarka – „przyjemnie” znośny. Widok mojej maleńkiej Kruszyny? Najpiękniejszy, jaki kiedykolwiek oglądałam. Szczerze – nigdy nie myślałam, że bycie mamą może być takie piękne!
Czas zleciał, a moja Perełka skończyła już pół roku. Oto, co napisałam w dniu jej półrocznych „urodzin” na swoim blogu:

To niesamowite jak ten czas leci…

Jeszcze niedawno moja Kruszynka była małym „groszkiem” w brzuchu, a dziś kończy już PÓŁ ROKU! 

Jak dziś pamiętam każde badanie USG, bicie Jej małego serduszka, każdego kopniaczka, każdą falę brzucha, gdy się ruszała. 

Ciąża była dla mnie naprawdę cudownym okresem, chyba najpiękniejszym w życiu! 

Potem, gdy się urodziła, pamiętam Jej ciepło na moich piersiach; Jej płacz, pierwszą kupkę, pierwsze ubranko. Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy jeszcze w szpitalu otworzyła swoje piękne, czarne oczka i patrzyła na mnie. Pierwszy uśmiech z małym dołeczkiem w policzku był jak gwiazdka z nieba <3

Uwielbiam patrzeć jak z uśmiechem wita nowy dzień; jak się bawi, gaworzy, krzyczy… Pierwsze „Mamma” było tak niespodziewanym i tak pięknym dźwiękiem dla ucha, że nie ma nic na świecie, co brzmi cudowniej…

Jestem z niej dumna i uwielbiam patrzeć jak się rozwija, jak z każdym dniem robi coś innego, coś nowego. Jak składa swoje pierwsze słowa. Uwielbiam patrzeć jak śpi, jak oddycha, jak śmieje się przez sen. Uwielbiam Ją przytulać, całować. Uwielbiam, gdy dotyka mojej buzi, łapie za nos, za usta. Uwielbiam Ją karmić piersią.

Uwielbiam Ją kąpać, ubierać, masować Jej małe ciałko, czesać włoski… Uwielbiam, gdy wyciąga do mnie swoje maleńkie rączki, by wziąć Ją do siebie.

Kocham Ją każdego dnia mocniej i mocniej. Nie ma większej miłości, niż miłość matki do dziecka! 

Jest naszym słoneczkiem, naszym WSZYSTKIM! 

Dzięki Niej wszystko ma sens, życie nabiera piękniejszych kolorów…

Każda chwila spędzona razem z Nią jest cenniejsza niż złoto! 

Dzięki Niej – jestem najszczęśliwszą mamą na świecie!

Bycie (szczęśliwą) Mamą – to moja najwspanialsza życiowa rola!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Mama Bloguje 3 marca 2013

[Wpis konkursowy] Little Traveller’s diary

Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest  promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Nina Magdziak – Nayeem
Blog: Little Traveller’s diary

„W roli mamy”… zastanawiałam się długo o czym napisać, bo co to znaczy w roli mamy? Być w czyjejś roli nasuwa mi jedynie skojarzenia „grac kogoś, udawać”. Ja mama jestem i tyle. Cały czas, od rana do wieczora i w środku nocy także. Od poniedziałku do niedzieli. Od stycznia do grudnia. Od chwili gdy ten maleńki cud wygodnie zamieszkał pod moim sercem, do końca, juz na zawsze. Mama nie przestaje się być juz nigdy. To jedyna rola, która przypadła nam juz na zawsze. Przypadła to nie jest najlepsze określenie… To jedyna rola, która mialysmy szczescie otrzymać i możemy miec pewnosc, ze nikt nam jej nigdy nie odbierze. Mama będzie się juz zawsze.

Byl ciepły sierpniowy dzień 2009 roku. Wstałam rano i leniwie szykowałam się do pracy. Jestem stewardessa, tego dnia miałam lecieć do Porto.

Od jakiegoś juz czasu byłam bardzo, bardzo zmęczona, na nic nie miałam siły, cały czas chciało mi się spać… nie miałam tez miesiączki. Spozniała się juz jakieś 4 tygodnie. To na pewno zmęczenie myslałam….” Jestem stewardessa, a mamy srodek wakacji, pracuje wiec BARDZO DUZO, to na pewno zmęczenie……”

Test ciazowy lezal na półce, z tygodnia na tydzień powtarzałam, ze zrobię go za 3 dni jeśli miesiączka się nie pojawi. Powtarzałam az do tego dnia, doszłam w końcu do wniosku, ze w sumie to nie wiem na co czekam.

Wstałam z lozka i poszłam do łazienki, serce bilo mi odrobinę szybciej, ale wyniku byłam prawie pewna – negatywny. Planowaliśmy zostać rodzicami juz niedługo, w październiku – mieliśmy jechać na wakacje i to w czasie tych wakacji dzidziuś mial zamieszkac pod moim serduszkiem. Nie podejrzewaliśmy jednak, ze maleństwo zrobiło nam niespodzianke i dolaczylo do nas duzo wcześniej.

Pamiętam dokładnie, jak by to bylo dzisiaj rano, a minely juz ponad 3 lata.

Spojrzałam na test…..gdy zobaczyłam 2 niebieskie kreseczki nie mogłam uwierzyć!!! Patrzyłam na nie przez kilkanaście sekund i plakalam. Plakalam ze szczescia! To byl najszczesliwszy dzień w moim zyciu. 26 sierpnia 2009 roku kolo 9 rano wiedziałam juz, ze JESTEM MAMA, nie wiedziałam jeszcze, ze po raz pierwszy zobaczymy się z moja córeczka dokładnie 8 miesięcy pozniej.

26-08-2009 roku miałam w grafiku lot do Porto. Stewardessa gdy tylko dowie się, ze zostanie mamusia musi przestac latac, dla swojego zdrowia, a przede wszystkim dla bezpieczenstwa malenstwa. Lot do Porto to tylko nieco ponad 2 godziny, postanowilam wiec, ze polece. Byc moze ostatni raz w zyciu…

Ubralam mundur, zrobilam makijaz, ulozylam wlosy. W drodze na lotnisko weszlam do Mothercarei kupilam najmniejsze rozowe buciki jakie znalazlam – wiedziałam, ze będzie dziewczynka . Lot minal mi bardzo szybko, miałam ochote krzyczec BEDE MAMA…… JESTEM MAMA!!! Ale nie pisnelam nawet slowkiem, pierwszy musial dowiedziec się maz. Gdy przyszlam do domu dochodzila pierwsza w nocy, Maz spal. Pocalowalam go w czolo, a na piersiach postawilam mu buciki, gdy się obudzil pocalowal mnie i zapytal jak minal mi dzień. Odpowiedzialam, ze cudownie i pokazalam buciki, ktorych nawet nie zauwazyl. Zaspany zapytal „Co to?” Odpowiedzialam – „Buciki, bedziemy potrzebowali ich duzo wiecej”. Popatrzyl na mnie jak by nie mial zielonego pojecia o czym mowie (w zasadzie to chyba nie mial :P ale byla pierwsza w nocy…..a po chwili powiedzial tylko „Nie”. Patrzyl na mnie i nie wierzyl.Ww oczach zakrecily mu się male lezki. Nie moglismy spac prawie do rana, bylismy najszczesliwszymi ludzmi pod sloncem!!!! Marzylismy jak będzie wygladalo nasze male szczescie, a ja dodatkowo planowalam juz pierwsze zakupy :) Rano wstalam i postanowilam zrobic jeszcze jeden test, tak dla pewnosci. Tym razem wyniku byłam w 100% pewna – oczywiscie POZYTYWNY. Nadszedl czas aby poinformowac o tym w pracy, musialam przestac latac. Pojechalam na lotnisko i oswiadczylam, ze moje maleństwo jest juz w drodze. Od tego dnia pracowalam „na ziemi”, siedzialam za biurkiem i wbijam cyferki do komputera. Przyznam szczerze, ze nie specjalnie się przy tym bawilam. Praca za biurkiem zdecydowanie nie jest dla mnie.

8 miesięcy minelo bardzo szybko. W niedziele w nocy z 25 na 26 kwietnia zaczelam odczuwac bole porodowe. Nie byly bolesne, ale nieprzyjemne. Pojechalismy do szpitala, panicznie się balam, ze odesla mnie do domu wiec udawalam, ze jest duzo gorzej niz faktycznie bylo – maz wiedzial o tym. Przy porodzie byl ze mna cały czas, on i moja mlodsza siostra. Urodzilam bez znieczulenia! Gdy polozono mi Zare na piersiach byłam najszczesliwsza istota na calym swiecie, zmęczona ale bardzo szczesliwa.

Od tego dnia minely juz prawie 3 lata. Nasza corcia rosnie i kazdego dnia nas zadziwia. Jest bardzo madra i sprytna dziewczynka. Jestem z niej bardzo dumna. Jest tez malym uparciuchem i nerwusem, ale to akurat ma to po mamusi, wiec nie mam prawa marudzic.

Jak się czuje w roli mamy? Cudownie! Uwielbiam trzymac moja mala krolewne w ramionach, bawic się z nia, czytac jej bajki, pokazywac nowe rzeczy i miejsca. Jej rozesmiana buzka i iskierki w oczach dodaja mi sil i energii, gdy zycie czasem rzuca klody pod nogi. Nic nie poprawia mi humoru tak jak slodki pocalunek mojej kruszynki. Mam zaszczyt byc mama wyjatkowej dziewczynki.

Chce zeby za jakis czas byla ze mnie, z nas – chocby w polowie tak dumna jak my jestesmy z niej.

Nie jestem mama idealna. Czasami wsciekam się, zloszcze. Czasami jestem zmęczona i nie chce mi się bawic. Czasami zamiast ugotowac obiad wole podac gotowy, bo szybciej i prosciej. Ale czy sa mamy idealne? Staram się byc najlepsza mama jaka byc potrafie. Staram się spedzac z corcia jak najwiecej czasu. Gdy jestem w pracy (czasem przez wiele godzin) bawimy się mniej. Za to gdy mam wolne czas nalezy juz tylko do nas. Czytamy, kolorujemy, budujemy zamki z klockow i spacerujemy. Wychodzimy gdy tylko jest taka mozliwosc, czyli bardzo czesto. Zara zna wszystkie okoliczne (i nie tylko) place zabaw, parki, kluby malucha, muzea. Byla juz w kinie i teatrze. W domu razem sprzatamy, gotujemy, pieczemy. Moja mala gospodyni jest z siebie bardzo dumna, gdy moze mi pomoc. Pamiętam kiedys zrobilam pranie. Zostawilam mokre ubrania w koszu  i wyszlam na chwile z pokoju. Gdy wrocilam wszystko bylo wrzucone na suszarke, a corka z duma w glosie powiedziala „Zobacz mamusiu! Pomogłam Ci!” Miala wtedy 2 latka. Dla takich chwil warto zyc. Przeczytałam gdzieś nastepujace slowa:

„Gdy przyszłaś na ten świat

moje życie całkiem rozjaśniało…

Jesteś moim światełkiem-

tak przecież być musiało!

Dziękuję Ci że jesteś,

że śmiejesz się i płaczesz,

że czasem tak na mnie patrzysz…

tak jakoś pięknie, inaczej.

Dziękuję Ci, że czasem

jestem przy Tobie zmęczona.

Dziękuję, dziękuję, dziękuję,

że mogę Cię trzymać w ramionach!!!!”

Idealnie odzwierciedlaja one to co czuje. W dokładny sposób mowia o tym, jak mi jest w roli mamy. Czasem jestem zmęczona, zdenerwowana, czasem chciałabym usiasc w ciszy i nie slyszec tysiąca pytań „Ale dlaczego?” Czasem chciałabym poczytać ksiazke, wyjsc na zakupy, czy na basen, czasem chciałabym byc sama. Ale to „czasem” trwa tylko chwile. Zaszczytna rola mamy jaka przypadła mi w udziale, jest najlepsza rzecza jaka mi się w zyciu przytrafiła. I jeszcze jeden cytat na koniec. Cytat, ale jakby wyjęty prosto z mojego serca

„Zanim zostałaś poczęta – PRAGNĘŁAM CIĘ,

Zanim się urodziłaś – KOCHAŁAM CIĘ,

Zanim minęła 1 godzina Twojego życia – BYŁAM GOTOWA ZA CIEBIE UMRZEĆ.”

 Tak BARDZO CIE KOCHAM Córeczko!!!! Jestes moim najwiekszym skarbem Zaruchno, a ja Twoja mama. Mama, ktora kocha Cie najbardziej na swiecie. Kocham Cie tak, jak nie jestes sobie tego wstanie wyobrazic. Przynajmniej do czasu, az kiedys sama zostaniesz mama.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

 

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
aguska798
aguska798
8 lat temu

piękne:)

Ciociusia
Ciociusia
8 lat temu

Wzruszylam sie czytajac ten wpis. Mam rownież zaszycz znać te Miłość matki do córki i córki do matki osobiście. A wyglada dokładnie tak jak opisała ja ta Mama.

Nina MN
Nina MN
8 lat temu
Reply to  Ciociusia

:) dzieki siostra :***

otylia
otylia
8 lat temu

Tak , to kwintesencja macierzyństwa, mam 56 lat i lepiej bym tego nie ujęła.Mam bardzo dorosłe córki, mam też wnuka, którego kocham nad życie.Wnuki jest łatwiej kochać, mamy więcej czasu, mniej nerwów, a młode matki pędza od jednych obowiązków do drugich.Taki kierat.Ale ile by było warte życie beż dzieci?Było by ubogie.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close