Ciąża 28 lipca 2016

Bój o płeć dziecka. “Kogo tym razem urodzisz?”

Będę miała dziecko. Podobnie jak za pierwszym i za drugim razem, urodzę zapewne bobasa. Do białej gorączki doprowadzają mnie pytania, czy już wiem kogo będę miała, na zmianę z tym, kto ma się urodzić, oraz że pewnie będę miała przesrane jak to trzeci chłopak. Żarty o kompletowaniu drużyny piłkarskiej też przestały mnie śmieszyć. Bo przecież w moim rodzicielskim obowiązku, powinnam wziąć się do roboty porządnie i rodzić na przemian. Raz chłopiec, raz dziewczynka, by móc ucieszyć i usatysfakcjonować wszystkich ciekawskich podglądaczy mojego brzucha.

A co się stanie gdy spełni się marzenie reszty społeczeństwa i będę miała WRESZCIE córkę?

A co może być? Będą te same nieprzespane noce, ten sam płacz na karmienie i ten sam huk przy ściąganiu książek z półki. Choć jedno by się zmieniło – dziewczynę ubierałabym ciut inaczej niż chłopaków, nawet parę sztuk kiecek znalazłoby się w jej garderobie. I warkoczyki bym plotła i kłosy, bo umiem i lubię to robić. Skoro moi synowie są podobni do męża, to może Ona byłaby podobna do mnie? A może jednak nie.

Ale jeśli urodzi się KOLEJNY syn?

Stanie się to samo, co by się stało gdybym urodziła dziewczynkę. Tylko nie będę zakładała mu sukienek i czesała w warkoczyki. I pewnie będzie podobny do mojego męża, bo nasi chłopcy są. A może zrobi tatusiowi na złość i upodobni się do mnie?

Czuję niewiarygodną presję w związku z płcią trzeciego dziecka, i to nie jest w porządku. Dziwię się aż takiemu zainteresowaniu całej sprawie. Dziwę się komentarzom pozytywnym i negatywnym, bo wcale o nie nie proszę. I od razu chciałabym zaznaczyć, że nawet jeśli urodzi się znów chłopiec (byle w terminie i zdrów jak ryba!), to nie będę próbowała po raz czwarty (a z zasadzie to piąty, licząc utraconą ciążę) uszczęśliwić otoczenie.

P.S. Jestem w 17 tc, aż się boję USG za tydzień, wtedy poznam płeć dziecka. A jak poznam płeć, znów spadnie na mnie lawina tych samych pytań, tylko dotyczących faktu dokonanego. Póki nic nie wiem, żyję w błogiej nieświadomości, kto się TYM RAZEM urodzi.

 

34
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Katarzyna TrudnosMałgorzata ZdrojewskaKatarzyna PetrykMonika WilkuszewskaAnia Czapka-Moraniec Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mama Czai
Gość

Nie wiem :-) taka była odpowiedź, bo nie wiedziałam.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

no i z głowy :D

Jagoda Duda
Gość

hehe ;) minie przeszkadzały pytania tego typu… gorzej jak córkę miałam przenoszoną… pytanie kiedy w końcu urodzę doprowadzało mnie do takiego stanu, że w myślach zabijałam pytającą osobę na różne sposoby ;]

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

kiedy urodzisz… klasyk :P

Alicja Anna Gicewicz
Gość

Oj ja najczesciej mowilam takze ze niewiem bo oboje dzieci prawie do konca byli zawsze tylem obroceni na usg.ale sama wiedzialam i czulam ze ma byc synek a potem corcia i tyle.ma nyc i koniec.moja odpowiedz dla bardziej ciekawych i dla mnie samej.od malego pragnelam miec dwojke dzieci na dodatek w tej kolwjnosci.i to zanim ich mialam wiedzialam jakie imiona beda mieli.troche przerazajace to.ale coz….plany malej ksirzniczki spelnione… Pozdrawiam i zycze aby bylo to co wsercu sie pragnie i oczekuje miec…

Kamila Kuśmierz-Chudy
Gość

Oj znam to! Gdy sie okazalo ze będzie drugi synek to ludzie potrafili sypać tekstami typu…” Do 3 razy sztuka”, ” no szkoda…”?!?! Fakt ze sama pragnęłam tez córci ale kurde najważniejsze ze dziecię rozwijalo się prawidłowo i jest teraz pięknym zdrowym i oczywiście jak jego brat podobnym do tatusia chłopcem! Nie zamieniła bym tej dwójki urwisów na żadne falbaneczki i warkoczyki a jesli może kiedyś urodzi sie 3 synek bede potrójnie szczęśliwa

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

potrójnie szczęśliwa… brzmi cudownie :D

Sylwia Kozakiewicz
Gość

Ja tez mam troje synow i nie zamienilabym ich na nic w swiecie?

Ania Czapka-Moraniec
Gość

„No szkoda” „wspolczuje” doprowadza mnie do szału kiedy okazało się z będzie drugi chłopiec. .. trzecia mam dziewczynkę a z nią kolei dość miałam „to już tyle” a jak mówię że nie bo chcemy jeszcze jedna coreczke to jak na komitet patrzą. ..

Karolina Graczyk
Gość

A dla mnie to nie był problem. Do tej pory o ciąży i porodzie mogę gadać godzinami

Anna Maria Rutkowska
Gość

Nie znamy, dowiemy sie przy porodzie. To zawsze szokuje ;)

Olga Irena Otwinowska
Gość

Najważniejsze żeby zdrowe dzieciątko było :-)

Kamila Chrzanowska
Gość

” co urodzisz ? ” – świnkę morską. Zawsze działało ;)

Karolina Bylina
Gość

Musze zapamietac ?

Katarzyna Petryk
Gość
Maria Ciahotna
Gość

U nas w drodze czwarty bobas – nigdy nie znaliśmy płci dziecka, i dało się wytrzymać :)

Sylwia Kozakiewicz
Gość

Ja zawsze odpowiadalam ze nie chce znac plci dziecka bo to ma byc niespodzianka

Milena Kamińska
Gość

Mi chyba nie przeszkadzało bardziej denerwowało mnie to gdy ktoś jadł Koło mnie coś czosnkowego, bo od razu wymioty :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A ja uwielbiam ten zapach. A pytania wkurzają niezmiennie ?

Kamila Szymańska
Gość

Oj tak, zwlaszcza że mam 3 synów

Anna Hengier
Gość

Cieszcie się, że mają o co pytać i jest to raczej wesołe pytanie. Mnie pytają dlaczego moje dziecko urodziło się martwe. Naprawdę wolałabym pytanie „co teraz urodzisz?”

Angelika Dyrcz
Gość

To juz przegięcie … :(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Współczuję. Szczęśliwie mnie po poronieniu zostawiono w spokoju, choć to różne tragedie. Za grosz taktu.

Zuza Zuza
Gość

U mnie był luzik….. Nie chciałam znać płci- chyba jestem starej daty :)1974r…. i każdy o tym wiedział , więc tego typu pytania były spalone na stracie – dzieci urodziłam jak miałam 26 i drugie mając 29 lat…. Rety jednak jestem stara :)!

Milena Kamińska
Gość

Ja też zawsze uwielbiałam i nadal uwielbiam ale w czasie ciąży to był koszmar a modne wtedy były zaziki

Bea Wawrzynowicz
Gość

Ja przy pierwszej ciazy niewiedzialam az do porodu (chlopak) przy drugiej ciazy az glowa bolala od tych pytan az wkoñcu zapytalam lekarza (drugi chlopak) i glowa wciaz bolala tylko od bezczelnych odpowiedzi ” trudno ” albo ” co za pech” ile jest kobiet ktore nie moga miec dzieci i dla nich drugi trzeci czwarty syn bylby prawdziwym darem jestem dumna mama 2 synow

Karolina Bylina
Gość

U nas tez to pytanie sie przewijalo ale nie przeszkadzalo mi. Mamy dwie corki i wiem ze jesli sie jeszcze zdecydujemy to bedzie tylko nalot na chlopaka.

Agnieszka Rakowska
Gość

A ja mam szczęście- w domu będzie parka więc słyszę ale szczęściara, no udało Ci się.:-D

Katarzyna Owczarek
Gość

Mi to nie przeszkadza na takie pytania odpowiadam ze dla mnie wazne any urodziło się zdrowe

Małgorzata Zdrojewska
Gość

Ooo:) gratuluję:)

Katarzyna Owczarek
Gość

a dziękuję

Monika Wilkuszewska
Gość

i tak najlepsze jest „kiedy rodzisz?”

Monika Wilkuszewska
Gość

a i mam dwóch synów wiec teraz życza mi dziewczynki „do kompletu”

Katarzyna Trudnos
Gość

Haha ja mam jednego synka i ciągle slysze kiedy kolejne…musi byc drugie..albo ze musze miec parke…to dopiero wkur…grrr.. Denerwuje.. Juz nawet nie mam chęci wyjaśniać ze musialabym byc pod stalą opieka lekarza i większość czasu lerzec.. O nieee!

Naturalnie Razem 27 lipca 2016

Dziecko nie jest hamburgerem, a obsługa pralki nie jest trudna – czyli rola ojca według Aktywnego Taty

Urodziło Wam się Dziecko – super.
Żona szaleje! Czyta fora internetowe i wszystkim się przejmuje. Każdy grymas Dziecka, każde kichnięcie sprawdza w internecie. Wszystkie koleżanki dają mnóstwo porad jak opiekować się Dzieckiem, jak przewijać, czego nie robić. Każdy ma swój sprawdzony sposób na usypianie, karmienie i wychowanie. Portale ociekają poradami typu „10 sposobów na wychowanie geniusza”, „6 złotych zasad aby nauczyć niemowle grać na saksofonie”. Masakra!!

I tutaj pojawiasz się Ty. Ojciec. Opanowany, ze swoim stoickim spokojem. To Ty musisz być papierkiem lakmusowym, osobą, która powie: chwila, spokój, bez paniki.
Usiądź spokojnie i zastanów się czy te wszystkie poradniki są Wam na prawdę potrzebne? Czy nie przynoszą czasem więcej szkody i frustracji, bo żaden z opisanych sposobów na usypianie nie działa. Nie wiesz dlaczego? To Ci powiem:

Wasze Dziecko nie jest hamburgerem w restauracji „pod złotą mewą” gdzie osoba za tobą dostanie identyczną kanapkę jak z obrazka. Dzieci są różne.

To co działa u innych może zupełnie się nie sprawdzić u Was i jest to zupełnie normalne. Nie stresuj się tylko obserwuj swoje Dziecko. Co go uspokaja? Co lubi? Co przykuwa Jego uwagę?
Znajdź swoją drogę i swój sposób na usypianie. Jeśli okaże się identyczny z tym jak usypiają znajomi, fajnie, ale zupełnie przypadkowo. Weź Dziecko na ręce. Nie bój się, Ono to wyczuje. Nie spiesz się. Zapomnij o filmie, meczu czy co tam leci w telewizji. Daj Dziecku tyle czasu ile potrzebuje aby się wyciszyć. Ale najpierw to Ty musisz się wyciszyć i uspokoić. Nie udaje się i nerwy zaczynają dawać o sobie znać. Poproś partnerkę, żeby Cię zmieniła na chwile. Właśnie, na chwile, a nie żeby odwaliła za Ciebie robotę. Zapal, wysikaj psa, zmyj naczynia czy co tam Cię uspokaja i wróć.
Daj Żonie odetchnąć. Niech spokojnie dokończy oglądanie filmu. Tak, wiem. Będzie nasłuchiwała bardziej odgłosów z sypialni niż dialogów ale… niech i tak będzie.

Potrafisz obsługiwać komputer, tablet, smartfona? Z pralką też dasz sobie rade. Nastawiasz i masz jakieś 1,5 godziny luzu. Potem wieszasz, nastawiasz kolejne i znów 1,5 godziny laby:) To nie jest takie trudne!
Pomoc Ojców po narodzinach Dziecka jest według mnie niezwykle ważna. To okres kiedy oboje nie śpicie i oboje jesteście wyrąbani jak koń po westernie. To dlaczego oboje nie mielibyście ogarnąć domu?
Jedyne czego Ty nie możesz zrobić jako Ojciec to nakarmić cyckiem – sorry, natura. Cała reszta jest do zrobienia. A i kupa po kilku dniach treningów nie śmierdzi już tak bardzo.

Porozmawiaj też spokojnie o obawach Żony. O wysypce, zaczerwienionej pupie, grymasie na buzi malca. Nie znasz się na tym? Zdradzę Ci sekret: Twoja Żona wie dokładnie tyle samo. Ma takie samo doświadczenie w wychowaniu Dzieci i w opiece nad nim co Ty. Tak samo nie ma pojęcia co to wyskoczyło na plecach i jak się tego pozbyć. Może wspólnie znajdziecie odpowiedź bo Twoja młodsza siostra miała takie coś w dzieciństwie.

Nie zostawiaj swojej partnerki same. Pomóż Jej w obowiązkach, w opiece nad Dzieckiem. Pogadaj. Wy będziecie spokojniejsi i Dziecko Dzięki temu będzie szczęśliwsze. Naprawdę!!

rola ojca

Autorem powyższego tekstu jest Aktywny Tata – mąż i ojciec dwojga dzieci.

Zachęcamy do odwiedzenia Jego bloga, na którym znajdziecie oryginalny wpis oraz wiele inspiracji na temat aktywnego spędzania czasu z rodziną.

Dziękujemy Aktywny Tato za wsparcie naszej akcji #NaturalnieRazem!

7
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena Haman
Gość

Ale znowu „pomoc ojców”… Dlaczego gdy kobieta coś robi w domu to nikt nie mówi, że pomaga mężczyźnie?

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Wg mnie „zwał jak zwał” – liczy się fakt, a nie nomenklatura ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

„Pomóż Jej w obowiązkach” moim zdaniem kontekst jest taki, by pomóc jej – jako osobie, a nie „w jej” obowiązkach.

Magdalena Haman
Gość

Oczywiście, „jej” nie jest tu zaimkiem dzierżawczym i równie dobrze można by napisać „pomóż partnerce w obowiązkach” „pomóż partnerce w opiece nad dzieckiem”.
Tylko że nazywając to pomaganiem zdejmuje się z mężczyzn odpowiedzialność za te obowiązki. Mój mąż mi nie pomaga w domu tylko zajmuje się nim razem ze mną. Używanie słowa „pomoc” naprawdę sugeruje, że osoba pomagająca tylko dołącza się do czynności wykonywanej przez kogoś innego. Na przykład ja pomagam mężowi składać szafkę albo mąż pomaga mi w badaniach do pracy. Natomiast nie pomaga mi w opiece nad dzieckiem, sprzątaniem czy praniem, bo to robimy oboje.

Magdalena Haman
Gość

„Pomóż Jej w obowiązkach, w opiece nad Dzieckiem”. TO NIE SĄ „JEJ” OBOWIĄZKI TYLKO ICH WSPÓLNE!!! Rozumiem, że autor tekstu miał dobre intencje, ale kaman… Jak ma się zmienić męska mentalność, jeśli nawet w tekstach zachęcających ich do aktywności słyszą, że pomagają partnerce a nie że w końcu mają jaja, by zajmować się domem a nie tylko płodzić dzieci?

Milena Kamińska
Gość

Jeśli chodzi o karmienie owszem dosłownie facet nie może „nakarmić cycem” ale.może nam towarzyszyć, wspierać, być przy nas

Żaneta Witczak
Gość

Skoro ja potrafiłam się prowadzić samochód i używać wiertarki to on też musiał nauczyć się obsługi pralki

Dom 26 lipca 2016

Deser w 30 minut? Czekoladowa rolada bez mąki na letnie popołudnie

Czekoladowa rolada z bitą śmietaną brzmi ambitnie, nieprawdaż? A czy uwierzysz mi, że zrobienie jej zajmie ci raptem 30 minut? Mówisz, że jesteś na diecie? Spoko w tej roladzie nie ma grama mąki. To co, skusisz się?

Historia przepisu na czekoladową roladę sięga na drugi kraniec naszej planety, bo przyleciał do mnie aż z Australii. Niezapowiedziane wizyty stają się okazją do wielogodzinnych rozmów, ale także dzielenia się. Tym razem od gości dostałam ten przepis. Na hasło rolada czekoladowa przełknęłam ślinkę, a z drugiej strony pomyślałam, że to nie na moje możliwości. Byłam w wielkim błędzie – zrobi ją nawet kulinarne beztalencie. Najlepiej sprawdźcie same!

Składniki:

4 jajka
2 łyżki gorzkiego kakao
4 łyżki cukru pudru
1 małe opakowanie śmietany 36%, ewentualnie 30%
Garść małych owoców (borówki, maliny, porzeczki, itp.)
Przygotowanie:

  1. Piekarnik nastawiam na 160 stopni ( z termoobiegiem).
  2. Potem oddzielam białka od żółtek.
  3. Do żółtek dodaję 2 łyżki kakao i 3 łyżki cukru pudru, a następnie całość dokładnie mieszam mikserem. Nie martwcie się, że masa będzie gęsta.
  4. Teraz ubijam białka i dodaję je do pierwszej masy i dokładnie, delikatnie mieszam.
  5. Masę wylewam na wcześniej przygotowaną blachę, wyłożoną papierem do pieczenia.
  6. Ciasto powinno piec się około 10 minut.
  7. Kiedy ciasto się piecze ubijam śmietanę mikserem i przygotowuję owoce.
  8. Wyjmuję ciasto z piekarnika i daję mu chwilkę odpocząć.
  9. Kiedy będzie jeszcze lekko ciepłe wykładam na nie bitą śmietanę i posypuję owocami.czekoladowa-rolada2
  10. Najważniejszy i najtrudniejszy krok to zwinięcie rolady. Ciasto dość dobrze odchodzi od papieru do pieczenia, ale ja pomagam sobie długim nożem.
  11. Zwiniętą roladę wkładam do lodówki na minimum 10 minut.

Czekoladowa rolada zrobi furorę wśród twoich gości. Nawet nie zauważysz kiedy zniknie z talerza. Na takie upalne dni jest idealnym lekkim deserem, a w dodatku nie zawiera mąki.

czekoladowa-rolada1

Zdjęcia: A. Jelinek

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata Wawrow
Gość
Agata Wawrow

Faktycznie z talerzy szybko znika. POLECAM ?

Milena Kamińska
Gość

Wygląda jak kinder mleczna kanapka :) mniam

Ula
Gość
Ula

Deser jest przepyszny i co ważne nie trudny w wykonaniu. Do zrobienia jego zachęcił mnie też fakt, że zrobiony jest z łatwo dostępnych składników, czyli takich, które praktycznie każda pani domu ma w swojej kuchni:)

Zapraszam do siebie na stronę http://www.synetec.pl/

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close